-To prawda, co mówił Moss, że wybierasz się do Kana?- zagadnął.
-Tak- Apen podniosła wzrok na chłopaka.
Po pierwsze nie był w jej typie. I po drugie nie był w jej typie. Wszystkich gości na tej imprezie zdążyła już obejrzeć i on sprawił na niej wrażenie rozmemłanego gogusia.
-Stopem? - usiadł obok.
Ciepło brązowe oczy wpatrywały się w Apen. Dziewczyna sięgnęła ręką do kieszeni i wyjęła pocztówkę. W przyciemnionym oświetleniu zabłysł morski błękit.
-Kwiaty Frippo. Zakwitają tylko w jedną noc roku. I zamierzam tam wtedy być, za dwa tygodnie.
-Ja wybieram się do Basett, to tuż przed Pograniczem. Droga biegnie dokładnie w tę samą stronę...
-Znajomość geografii na piątkę - wstała. -Ale nie jestem zainteresowana.
-We dwójkę podróżuje się bezpieczniej...
-Nie wiadomo - obrzuciła go zimnym spojrzeniem.
-Dlaczego mu nie powiedziałeś?
-Że co? -mocno wstawiony Moss starał się trafić płytą w odtwarzacz.
-Czemu mu nie powiedziałeś, że nie ma po co mnie podrywać bo jestem lesbijką.
Moss aż się zakrztusił ze śmiechu.
-Kurwa, ale śmieszne! - czarne brwi Apen złączyły się.
-Śmieszne, bo...- płyta straciła już nadzieję na dotarcie do celu. - bo ja mu to powiedziałem....
-Ach...no, to żałosny typ. Nie ma to jak uwieść lesbijkę. Każda na pewno tak naprawdę potrzebuje faceta...
-Apen przestań - Moss chwycił ją za rękę. Śmiech umilkł. - On jest gejem.
Otwarte usta ciemnowłosej Apen.
Kiedy zostało tylko osiem dni zrozumiała, że sama nie zbierze się do podróży. Potrzebowała towarzystwa. Nie po to aby czuć się bezpieczne. Ludzie nadawali sens jej działaniom, czy to jej się podobało czy nie.
Więc wzięła od Mossa numer i zadzwoniła.
-Feliks?
-Taaaak?
-Tu Apen...ta od Mossa...eee...czy naprawdę jesteś homoseksualistą?
-.....
-Hmm...przepraszam...chodzi mi o ten autostop...
-Tak, proszę państwa, jestem homoseksualistą.
Zachichotała.
-To wszystko przez to, że co drugi facet chce mnie przelecieć- dużo mówiła i Feliksowi bardzo się to podobało. - Nie wiesz jakie to wkurwiające!
-Może nie wiem - uśmiechnął się.
-No więc, pomyślałam, że chcesz mnie poderwać. Miałam jechać do Kana rok temu, ze swoim byłym chłopakiem...
-Miałaś chłopaka?
-Nie każdy tak od razu...- cień przemknął przez smagłą twarz Apen. - Można się pogubić...
-Ale jesteś lesbijką?
-Stuprocentową.
Niepokój znikł z obu serc jak ciemność wylizana promieniem słońca.
Na stacjach benzynowych Feliks, który znał języki zatrzymywał obcokrajowców. Na poboczach szos Apen zakładała szorty pozwalając swoim opalonym udom na odrobinę wolności. Potrząsała ciemnymi włosami i kusząco machała dłonią. Za Rigall, po całym dniu udanego stopa, zimny wieczór złapał ich na odludziu.
-Dlaczego te pieprzone samochody nie chcą stawać! Może powinnam zdjąć gacie?
-Za ciemno
Roześmiali się i Feliks zwichrzył czuprynę Apen. Miło mu było ją dotykać co obserwował ze zdziwieniem. Pamiętał przecież rozpaczliwe chwile fizycznej bliskości z kobietami z czasów kiedy jeszcze starał się być "normalny".
-Nie chcę cię martwić Feliksie, ale czeka cię noc na pustkowiu z kobietą.
-Nie chcę cię martwić Apen, ale mój fiut właśnie...
Rycząc rzucił się w pościg za chichoczącą dziewczyną. Jednak fiuta nic te zabawy nie obchodziły.
Z górki rozciągał się widok na skłębione kształty drzew i pofałdowany teren. Gwiazdy zdawały się walczyć o miejsce na firnamencie i odznakę za oślepiający blask. Wypili kilka piw i chłód nie wydawał się już tak dotkliwy. Ogarnął ich błogi spokój. Czekali na świt.
-Z Jenem byłem najdłużej- mówił Feliks. - kilka miesięcy. Byłem nim zafascynowany, zakochany, czasem myślałem o nim godzinami.
-Kochałeś go?
-Tak jak wszystkich innych. Nie.
Usłyszała ból w głosie chłopaka. Nie chciała dopytywać. Delikatność nie była zwyczajna u Apen, ale gdy tak siedzieli przytuleni do siebie, pod konarami wielkiego dębu poczuła, że naprawdę lubi tego dziwnego geja.
-Nie kochałem...chyba w ogóle nie jestem zdolny do miłości - ciągnął dalej. - Nie mogę znieść kochającego mnie faceta. Czuję się mężczyzną i to mnie jakoś drażni. Seks, ekscytacja jak najbardziej, ale nie mógłbym trzymać go za rękę, prawić czułych słówek...
Ból Feliksa zdawał się przekraczać jego ciało i poprzez wąską granicę ubrań wędrował do Apen.
-A ty? Kochałaś kogoś?
-A ja mam w dupie miłość, Feliksie.
Rozmowy z kierowcami o życiu i o niczym, rozmowy ze sobą o wszystkim. Ciężarówki i fordy, fiaty i terenowe bryki. Raz przejechali się nawet fast-food furgonką.
Apen lubiła lody czekoladowe a nie znosiła truskawkowych. Nigdy zbyt długo się nie złościła i na wszystko reagowała jak wulkan w nieustannej czynności. Pytany do wycieńczenia co czuje w przeróżnych momentach podróży, Feliks nie mógł zrozumieć jak można tak czuć coś w związku ze wszystkim i po co. Ale odpowiadał niezmiennie, że jest po prostu spokojny. Apen mówiła mu też o swoich dawnych mężczyznach - przyjemność seksualna zawsze zablokowana, upokarzający dystans, wyłączenie - i o rozlicznych romansach z kobietami - podniecenie, alkohol, krótkotrwała fascynacja.
-Jesteśmy w tym naprawdę dobrzy - uśmiechnęła się z satysfakcją.
-Jezu, w czym?
-W autostopowaniu. Jesteśmy Autostopomenami.
Wyprosiła mały przystanek w Kanstorp, miasteczku słynącym z fontann. Mieli jeszcze trzy dni a byli bardzo blisko Pogranicza. Feliks nigdzie się nie śpieszył. Spotkanie w Basett dopiero w przyszłym tygodniu. Oby tylko być z Apen. Było mu dobrze.
-Nie bądźmy dziecinni - powiedziała. - Czy tobie to przeszkadza?
W hotelu "Przypadek" był tylko jeden pokój do wynajęcia. A w pokoju tylko jedno łóżko. Feliks zapytał siebie czy mu to przeszkadza i uznał że ani trochę. Przecież Apen znała go i niczego nie oczekiwała. Mógł być sobą. Noc spędzili przytuleni, bardzo spokojni.
Kierowca wydał się Apen podejrzany więc na pierwszej stacji benzynowej wysiedli. Teraz pili kawę. Dzień był jasny ale już zimniejszy.
-Co będziesz robił potem? - zagadnęła.
-Jeśli mnie zatrudnią to zostanę tam przynajmniej trzy miesiące. Jeśli nie, kilka dni. A potem dalej, gdziekolwiek.
Apen wiedziała, że ona musi wrócić i trochę zazdrościła Feliksowi. Na myśl o rozstaniu z chłopakiem czuła przykrość. Nie powiedziała tego bojąc się, że Feliks źle ją zrozumie.
-Gdziekolwiek będę nigdy cię nie zapomnę, Apen.
Wąskie usta Apen drgnęły.
Feliks myślał że jest zadowolony bo niedługo będzie w Basett. Nic specjalnego nie czuł. Po co? Wszystko co w życiu prawdziwie czuł bolało.
Za Eutanic krajobraz rozkwitł bujną zielenią rozległych pagórków, drżącymi taflami jezior i wiejskimi chatkami. Zrobili sobie spacer w promieniach zachodzącego słońca. Jutro ich drogi miały się rozejść. Feliks był zamyślony.
-Wiesz, ja mam kilka przyjaciółek - powiedział nagle.
-Wiem.
-Ale...nie chcę ich dotykać. Lubię tylko twój dotyk, Apen.
Zatrzymali się.
-Ja bardzo lubię twój dotyk, Feliks. To nie jest seksualne, ale bardzo przyjemne.
Niepewnie uniosła dłoń a on się nie odsunął. Delikatnie dotykali swoich twarzy. Gładzili się po ramionach a potem mocno przytulili. Nad jezioro dotarli złączeni. Chcieli siebie mocno poczuć wiec zdjęli ubrania, a wieczór przykrył ich kołdrą złotego światła. I chociaż namiętność nie zakłóciła spokoju, z czułością dotykane ciała otworzyły się i przywarły do siebie w poszukiwaniu spełnienia bliskości.
Kawa była czarna. Głębia otwartych oczu Apen była ciemnością.
-To nie namiętność - powiedział Feliks.
-Nie- potwierdziła wpatrzona w filiżankę.
-Ale nigdy z żadną istotą na ziemi nie byłem tak blisko. Z żadnym mężczyzną. Czy to miłość, Apen?
-Nie wiem - głos smutny i zrezygnowany. - Nie wiem co ty czujesz, Feliks.
Kwiaty Frippo zakwitły z pasją istot żyjących tylko małą chwilkę. Apen wdychała ich zapach. Widoczny nawet w skąpym świetle pełnego księżyca morski błękit przypominał fale oceanu.
-Nigdy nie będę tak blisko z żadną kobietą - powiedziała do siebie Apen. - Nigdy nie będę tak z nikim.
Przedtem była samotna ale szczęśliwa bo nikogo nie szukała. Chciała w życiu tylko zapachu oryginalnych kwiatków.
Feliks dostał zlecenie i był chyba zadowolony. Feliks zjadł dobry obiad i był chyba zadowolony. Feliks nie wiedział czy jest zadowolony bo życie przepływało jak we śnie, z którego nie można się obudzić. Życie męczyłoby go gdyby na to pozwolił. Ludzie mierziliby go gdyby na to pozwolił. Twarz Apen pojawiała się ale po chwili znikała zduszona falą racjonalizacji. Feliks wiedział że nie pożąda Apen i nie jest w niej zakochany -jakże mógłby, skoro uparty mózg kierował jego seksualizm tylko ku mężczyznom. Seks z Apen był dla niego przyjemny ale nie była to namiętność. Po rozważeniu wszystkiego Feliks uznał, że nie kocha Apen. Bardzo ją...chyba lubił.
Apen wróciła do domu i zajęła się swoimi zwykłymi sprawami. Starała się zapomnieć o Feliksie. Dostała od niego list; pracował i był zadowolony, pozdrawiał. Zanim poznała Feliksa umiała czerpać przyjemność z samotności, teraz, pierwszy raz osaczona przez pustkę, była nieszczęśliwa. Próbowała spotykać się z pewną kobietą ale miłosne gierki już jej nie bawiły. Seks był podniecający ale nie łączył. Zastanawiała się nad spotkaniem z mężczyzną, choć nie wiedziała czy umiałaby się odnaleźć w kontakcie seksualnym. To byłoby możliwe tylko wtedy gdyby była z kimś naprawdę blisko.
Kilka razy chciał zadzwonić do Apen. Powiedział by "Wiesz, bez ciebie nie czuję się pełny", albo "Apen, o co w tym wszystkim chodzi?" i "Co my z tym zrobimy?". A ona by przyjechała, objęła go ramionami i głaskała jego twarz. Zadzwonił by do niej. Przez chwilę był pewien, że najważniejszych rzeczy w życiu nie wolno zmarnować, bo drugiej szansy nie będzie.
Ale wtedy właśnie kogoś spotkał. Ten chłopak miał na imię Mun i był naprawdę fajny. Feliks słał mu SMSa za SMSem a potem uśmiechy, a potem pocałunki... Wszystko było takie proste. Pożądanie, fascynacja, seks. Bez miłości, z nutką wyrachowania. Feliks nie był może tak zadowolony jak dawniej ale teraz przynajmniej myślał racjonalnie. O Apen i o swojej naturze. O niemożliwości przekroczenia barier.
Jednak, czasami, gdy siedział na fotelu z kawą, gdy odrywał się od codziennych czynności, po spełnieniu seksualnym, albo złośliwie w trakcie seksu do Feliksa przychodziło uczucie. Był to ciągle obecny cichy ból. W tym momencie chciał się poderwać, rzucić wszystko i biec do Apen. Jednak to uczucie gdyby zaprosił je do serca mogło by spowodować wielkie cierpienie. Feliks interpretował je więc jako nieznaczne poruszenie i wracał do swojego świata spokoju, chyba zadowolenia i nowych fascynacji.
Eva Mroczek