Promujcie trwałe związki - taki postulat wyczytałem w jednym z wpisów na "forum IS". Jestem oczywiście zdania, że tylko długotrwałe partnerstwo, obojętnie czy hetero- czy homoseksualne, pozwala utworzyć symbiotyczną wspólnotę, opartą na prawdziwej miłości i duchowym zespoleniu. Ale nie sądzę, by zadaniem publicysty było pouczanie kogokolwiek, moralizowanie lub doradzanie wyboru drogi życiowej. Może oczywiście próbować, ale wątpię, by dało to jakiekolwiek rezultaty. Zupełnie inną sprawą jest przywoływanie przekonywujących przykładów. Problem w tym, że codzienność pary gejowskiej po 10 latach wspólnego życia wydawać się może nudna i banalna. Cóż jest bowiem ekscytującego w sprzątaniu, gotowaniu, chodzeniu na spacery lub do kina? A z takich właśnie czynności składa się życie. A jednak, w literaturze znajdujemy bardzo liczne przykłady przyjaźni i wiernego partnerstwa pomiędzy dwoma mężczyznami.
Beletrystyczne opisy rozkoszy i męki gejowskiego partnerstwa pojawiają się już w czasach antycznych. Słynny "Symposion" Platona, przetrwał 2000 lat chrześcijańskiej wrogości do wszelkiej zmysłowości i nic nie stracił na aktualności. W tym mrocznym okresie, homoseksualizm był stygmatem, naznaczającym ludzi na całe życie i stawiającym ich poza nawiasem społeczeństwa niezależnie od pozycji, umiejętności, postawy moralnej czy zasług. Ale i w nowożytności nie było lepiej. Nazwiska takie jak Oscar Wilde, André Gide, Jean Cocteau lub Jean Genet są dowodem na to, że w społecznej ocenie trwałość lub ulotność związku pomiędzy mężczyznami nie miała znaczenia, albowiem w każdej konstelacji ściągała potępienie i represje. Nie można się zatem dziwić, że tylko niewielu odważnych chciało podzielić więzienny los Paula Verlaine w jego miłości do Arthura Rimbauda.
O gejowskim partnerstwie można się wiele dowiedzieć z książki niemieckiego autora Joachima Campe, pod tytułem "Miłość, Przypadek i Pary - eseje o literaturze homoseksualnej". Praca ta nie została jeszcze niestety przetłumaczona na język polski. Campe jest znanym krytykiem literatury a problematyką obecności wątków homoseksualnych w literaturze zajmuje się od dawna. Poprzednie jego książki to zbiór przykładów takich wątków w beletrystyce i antologia gejowskiej poezji miłosnej. W cytowanej książce zajmuje się życiem aż sześciu znanych par. Nie wszystkie są tak ciekawe jak wspomniani Verlaine i Rimbaud lub Oskar Wilde i jego Bosie. Jednak przypadki tych związków była już tak często opowiadane, że trudno wykrzesać z nich coś nowego. Równie często opisywano związek pisarza André Gide'a i Marca Allégreta. Jean Cocteau i Jean Marais byli jedną z wczesnych par gejowskich, których codziennością interesowała się szeroka opinia publiczna. Czy jednak fotki z galowych premier i eleganckich przyjęć, publikowane w prasie pozwalały zajrzeć do ich prywatnego, intymnego życia? Poeta W. H. Auden jest w Polsce bardzo mało znany (może jako zięć Thomasa Manna i librecista do oper Strawińskiego i Henze). W interesującym nas kontekście, jego związek z Kallmannem zbliżony był do modelu klasycznego małżeństwa. Zarówno jeśli chodzi o trwałość, jak i mnogość kłótni i kryzysów.
Interesującą konkluzją książki Campe jest spostrzeżenie, że im bardziej zbliżamy się do współczesności, tym związki słynnych gejów stają się trwalsze. Trzeba zatem przyjąć do wiadomości, że życiowe wybory gejów - słynnych i tych zupełnie nieznanych, determinuje poziom tolerancji i społecznego przyzwolenia. Ciekawe byłoby przeczytać książkę o życiu Jerzego Walforffa, Jerzego Zawieyskiego lub Jerzego Andrzejewskiego. Niestety, nikt jeszcze w Polsce nie odważył się napisać o nich prawdy. Szkoda. Byłaby to na pewno bardzo pouczająca lektura. Nie pozostaje więc nic innego, jak znów sięgnąć do źródeł obcojęzycznych. Dwóch starszych panów, Martin Ripkens i Hans Stempel mieszka w Monachium, stolicy Bawarii. W ich życiu nie ma nic nadzwyczajnego. Poza faktem, że spędzili ze sobą szczęśliwie 44 lata (słownie: czterdzieści cztery). Świadomi, że ich szczęście jest fenomenem absolutnie wyjątkowym, postanowili podzielić się z nami swymi doświadczeniami i napisali książkę, pełną refleksji w rodzaju: "W miłości jest tak jak w życiu. Jeśli spotka cię coś wyjątkowo pięknego, to starasz się to zatrzymać, by szczęście cię nigdy nie opuściło". Lub: "Codziennie troszczyliśmy się o siebie nawzajem, ponieważ w naszym związku nic nie było oczywiste, nie było przymusu ani prawnych zobowiązań". Martin (67 lat) troszczy się o kuchnię i z zegarmistrzowską precyzją śle łóżka. Hans (77) czyści buty, przygotowuje śniadanie, sprząta. Martin i Hans poznali się w 1957 roku w Düsseldorfie, nieopodal publicznej toalety, tradycyjnym miejscu spotkań gejów. Klubów i dyskotek jeszcze wtedy nie było. Dwa dni wcześniej, w tym samym miejscu, policja przeprowadziła łapankę. Hans w ostatniej chwili uniknął aresztowania na podstawie sławetnego paragrafu 175, na mocy którego gejów wtrącano do więzienia.
"Ludzie wyobrażają sobie niesłychane rzeczy o naszym życiu" - mówi Martin Ripkens. "Ale geje nie myślą przecież wyłącznie o seksie. Jeśli dwaj mężczyźni chcą być z sobą razem, to cóż w tym złego? Zanim poznałem Hansa, moje miłostki trwały zaledwie kilka dni. A teraz żyje z nim czterdzieści cztery lata. Po prostu nigdy nie miałem ochoty go zostawić." Swoją autobiografią, dwaj starsi panowie chcą dodać odwagi innym gejom. Od dwudziestu lat mieszkają w starej kamienicy, w samym sercu dzielnicy monachijskiej cyganerii. Na dziedzińcu słychać plusk małej fontanny. Ściany mieszkania zdobią obrazy, w regałach stoją książki. Starość i śmierć ich nie przerażają. Na cmentarzu Waldfriedhof zarezerwowali dla siebie kwaterę numer 451. Zdobi ją kamienna kolumna. Napis na niej głosi: "Żywi uczą się od zmarłych".
"To piękne miejsce" - mówi Martin.
Tak się składa, że przez kilka lat mieszkałem w Monachium, w tej samej dzielnicy co Martin i Hans, dosłownie kilka domów dalej. Spotykałem ich czasami w sklepie lub na ulicy - lecz nigdy w klubie gejowskim czy w dyskotece. Tak to już jest, że ludzie, którzy zbudowali trwały układ partnerski, zmieniają styl życia. Więcej czasu spędzają w domu, nie chodzą do lokali. Mają grono przyjaciół z którymi się spotykają. Stają się "niewidoczni" dla środowiska. Ale przecież są, istnieją. To że mało o nich wiemy, nie upoważnia do twierdzenia, że zbudowanie gejowskiego związku jest "trudne a nawet niemożliwe". Albo że "geje są niezdolni do trwałego partnerstwa". To krzywdzący, bezsensowny stereotyp. Wręcz przeciwnie. Niektórzy z nas są po prostu niezdolni do skakania z kwiatka na kwiatek.
I to już wszystko, na temat "promocji trwałych związków gejowskich". A może ktoś zechce napisać uzupełnienie?
Janusz Marchwiński
Ja studiuje w inym miescie widzimy sie srednio raz na 3 tygodnie, klocimy sie jak cholera-nawet sny mam ponoc nienormalne;) Zanim razem zamieszkamy minie jeszcze troche czasu i poklocimy sie jeszcze tysiac razy Ale czy heteryckie zwiazki sie nie kloca? Dlaczego tak demonizujecie te gejowskie . Czy heterycy nie maja problemow, czy nie ma heteryckich stron, klubow i czatow i burdeli epatujacych erotyka? Ktos moze sie nawet przespac z konduktorka w pociagu ale chyba nie bedziemy z tego powodu likwidowac koleji. kurde kazdemu chodza po glowuie rozne pokusy tylko ze nie ma przymusu ulegania im tylko dlatego zejest sie gejem. Te stereotypy sa serio krzywdzace. Uslyszalem juz od mojego ... kurde nie wiem jak go nazwac bo Misiem mi nie wolno go nazywac;) teorie ze na studia do obcego miasta jedzie sie wyseksic:) Dzieki. Pewnie uslysze jeszcze od niego mnostwo glupot ale jkabysmy (my-"srodowisko")nie rozpowszechniali takich bzdur przynajmniej my (prywatnie) mielibysmy jedna klotnie mniej
I jeszcze jedno Skad ten podziw i brawa dla wiazania sie w pary."fenomen" ktory natura zna od samego zarania. Ja tam podziwiam ludzi ktorzy potrafia zyc w pojedynke.Nuda? jak ktos jest nudziarzem i ma z tym problem ze czuje bezsens i tak dalej to samemu chyba bedzie mu jeszcze gorzej .Przynajmniej mi tak bylo. :)Teraz gdy cos mnie wkurzy mam przynajmniej na kogo nawrzeszczec i z kim sie poklocic:)
Jeżeli masz kogoś i czujesz, że to może być ten jedyny spraw by Wasze walentynki trwały cały rok, by Wasze szczęście odbijało się w Waszych oczach najwspanialszym blaskiem.
Alec.
Cholernie smutne jest tez, ze wiekszosc mlodych chlopakow zachowuje sie jak zwierzeta, ktore trzymano przez n lat w klatkach i drugiego czlowieka widza glownie przez pryzmat lozka.
Idiotyzmem sa tez ogloszenia "szukam ksiecia/staly zwiazek od zaraz". To jest nastepne wynaturzenie... Pewnie odpowiem na takiego mejla i jak dostane replay to juz jestesmy stare dobre malzenstwo... a moze lepiej najpierw zostac przyjaciolmi? poznac sie? nie.. po co... >:|
W tych pieknych gejowskich zwiazkach brakuje najpiekniejszego "stadium"... czasu kiedy ludzie sie poznaja, razem traca czas, niepewnosci... a nie klimatow z serii wieczorem knajpa - rano budzimy sie w tym samym lozku. Nawet jezeli to bedzie jeszcze pozniej trwac to takim osobom ukradiono najpiekniejsze chwile. Omineli cos... oni sie nie znaja... wiec jak to ma trwac.. jak to ma byc stale.. jezeli zaczynaja pozoli sie poznawac bedac juz ze soba ?
Promowanie stalych zwiazkow? TAK! Nie chodzi tutaj o nedze moralizatorskie txty, ktorych juz nikt nawet nie czyta tylko o postawienie jakiejs kontrpropozycji dla tej wspanialej macdonaldyzacji zycia. Zycie nie polega tylko na szeleniu po knajpach i wiecznej imprezie... czasami trzeba tez... isc i zrobic zakupy, ale jezeli robisz to z kims na kim ci zalezy.. to wtedy taka beznadziejnie nudna codziennosc moze byc wspaniala.
przesada....po prostu majac kogos bliskiego u boku, czlowiek nie ma potrzeby biegania co tydzien do dyskoteki, bo i po co? A moim skromnym zdaniem wlasnie o to chodzi, zeby otoczyc sie grupa wiernych przyjaciol i bliskich..kropka.
czarny
Powszechny brak wytrwałości, zaangażowania i odpowiedzialności. Świetnie skomentował to Calvin Coolidge: "Nic na świecie nie może zastąpić wytrwałości. Talent jej nie zastąpi - nie ma nic bardziej powszechnego niż nieudacznicy z talentem. Geniusz jej nie zastąpi - niedoceniony geniusz stał się już niemal przysłowiowy. Edukacja jej nie zastąpi - świat jest przepełniony uczonymi ludzkimi wrakami. Wytrwałość i zdecydowanie są wszechmocne".
Powodzenia dla wszystkich zmierzających do celu !
Dyskoteki szybko nudzą, kluby cały czas tkwią w nastawieniu: I tak się sprzeda...
Tak więc stałe pary przechodzą na tryb życia domowników.
Gromadzą wokół siebie grono, w którym czują się dobrze i tworzą swoje małe środowisko.
Bo to duże nie ma niestety im nic do zaoferowania, poza plotkami, próbami robicia i zazdrością.