Olimpiada w amerykańskim Salt Lake City w stanie Utah skupia na sobie uwagę całego świata. Na skoczniach, lodowiskach i trasach zjazdowych rozgrywają się zapierające dech w piersiach konkurencje sportowe. Myśląc o medalach, któż pamięta, że Salt Lake City to nie tylko stolica białego sportu, ale także główna kwatera mormonów, czyli Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. W Polsce, ta skrajnie konserwatywna wspólnota religijna, postrzegana jest jako sekta. Jednak w USA to bardzo potężna i doskonale zorganizowana sześciomilionowa organizacja. Dla kontrastu, Salt Lake City jest też prężnym ośrodkiem życia gejowskiego. Organizuje się tu co roku paradę Gay Pride, gejowskie rodeo, jest sporo branżowych lokali, organizacji i firm. A republikański kongresman o polskim nazwisku Biskupski jest jedynym otwartym gejem w Zgromadzeniu Narodowym. Ameryka uwielbia przeciwieństwa.
Paula Wolfe, wiceprzewodnicząca organizacji Gay & Lesbian Center of Utah powiada, że stan ten jest z całą pewnością teokracją. Jakim więc szokiem dla jego bogobojnych mieszkańców musi być najazd tysięcy atletów i turystów, którzy przynoszą swoje własne, czasem bardzo luźne obyczaje? Akcja zapobiegania AIDS, polegająca na rozdawaniu w wiosce olimpijskiej prezerwatyw wywołała bezsilny krzyk rozpaczy. W końcu mormoni stanowią aż 70 procent mieszkańców Utah. Z ich szeregów wywodzi się gubernator stanowy i większość przedstawicieli w różnych ciałach przedstawicielskich w Waszyngtonie, sędziów, burmistrzów itd. W 1995 roku, Utah, jako jedyny stan USA zabronił gejowskich związków partnerskich. Seks gejowski jest naturalnie zakazany i nazywany sodomią. Seks analny zabroniony jest także heteroseksualistom a konstytucja stanowa nie przewiduje kar za dyskryminację na tle orientacji seksualnej. Jednym słowem - Salt Lake City nie wydaje się rajem dla gejów.
Podczas Olimpiady w 1996 roku w Atlancie, gejowskie organizacje zapobiegły organizacji zawodów w tych okolicznych okręgach, które podejrzewano o praktyki dyskryminacyjne. A teraz? Igrzyska odbywają się w samym centrum najbardziej gejożerczego stanu, a działacze gejowscy wyrażają organizatorom uznanie i sympatię. Jak to możliwe? Washington Blade, gazeta gejowskiej amerykańskiej inteligencji przypomina, że Salt Lake City założone zostało 150 lat temu, przez przywódcę mormonów Brighama Younga, który przybył tu na czele małej grupy osadników. Od tej pory wiele się zmieniło, ale mormoni nadal rządzą miastem. Szefem komitetu organizacyjnego, który przygotował Olimpiadę jest mormoński biskup. Z drugiej strony, Zimowa Olimpiada 2002 jest przełomowa, bowiem Komitet Olimpijski po raz pierwszy włączył gejowskie organizacje, takie jak Human Rights Campaign w proces planowania igrzysk.
Laura Milliken Gray, miejscowa działaczka gej&les łapie się za głowę, wyliczając paradoksy z których najłagodniejszy polega na tym, że Komitet Olimpijski sprzyja mniejszościom seksualnym i traktuje je w sposób partnerski, a miejscowi działacze religijni starają się je zdusić i zniszczyć. Inny miejscowy działacz, Michael Marriott opowiada, jak dramatyczny przebieg miała jego walka o własną tożsamość. Wychowany był w rodzinie mormońskiej. Oczywista rzecz, że dla jego rodziców homoseksualizm był śmiertelnym grzechem i chorobą, którą należy leczyć. Kiedy miał 17 lat, jego chłopak opowiedział swym rodzicom o ich związku. Obaj trafili do psychiatry. Mieli szczęście, że nie był to mormoński egzorcysta, który dążyłby wszelkimi sposobami do "zbawienia dusz".
Oficjalnie, Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich twierdzi, że nie dyskryminuje homoseksualizmu - pod warunkiem że się go nie uprawia. Ale doskonale wiadomo, że wielu kapłanów jest przekonanych, iż geje powinni "pracować nad zmianą swej orientacji." I podczas gdy inne wyznania, takie jak metodyści czy prezbiterianie dyskutują nad możliwością dopuszczenia gejów do stanu kapłańskiego czy udzielanie błogosławieństwa gejowskim parom, członek wspólnoty mormonów, który przyzna się do swej odmiennej orientacji seksualnej jest z reguły wykluczany z szeregów Kościoła. Nic dziwnego, że zainteresowani wierni wypatrują wszelkich oznak liberalizacji i cieszą się, gdy na przykład w definicji homoseksualizmu nie używa się już zwrotu "perwersja" a jedynie "poważny grzech."
"Księga Mormona", która jest uzupełnieniem Biblii i ostateczną wykładnią doktrynalną, stawia na pierwszym planie rodzinę. Oczywiście - heteroseksualną. Autorstwo "Księgi" przypisywane jest twórcy wyznania, Josephowi Smithowi, który żył na początku XIX wieku. Smith twierdził, że "Księgę" napisał sam Bóg, a on przetłumaczył jedynie Jego słowa na język angielski. Nie wdając się w szczegóły: Od Smitha, poprzez założyciela Salt Lake City Brighama Younga aż do 91-letniego przywódcy mormonów Gordona B. Hinckley'a ciągnie się nieprzerwana nić tradycji i dyscypliny, która uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję, nie mówiąc już o możliwości reformy purytańskich norm moralnych.
Sytuacja gejów w mormońskiej wspólnocie jest godna pożałowania. Wykluczenie z wspólnoty to nie tylko śmierć cywilna. Mormoni wierzą, że wspólnota małżeńska i rodzinna trwa wiecznie - także w niebie. Jeżeli więc jakiś członek rodziny jest gejem i nie uzyska zbawienia, kara za grzech spada na całą rodzinę. Patrząc na podniebne skoki Adama Małysza, warto znać i ten szczególny aspekt Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City.
Marek Romiszewski - Miami
Jeśli chodzi o mormonów - nie pałam do nich sympatią. Mam chyba do tego prawo?
MR
W Konresie amerykanskim natomiast oczywiscie zasiada wiecej niz jeden gej.
W 1995 roku Utah zakazalo nie zwiazkow partnerskich, tylko malzenstw pomiedzy osobami tej samej plci (i aczkolwiek rozumiem, ze IS ma problemy z rozroznieniem pomiedzy legalizacja zwiazkow a mozliwoscia zawarcia malzenstwa, to sa to jednak dwie zupelnie rozne sprawy). I Utah jest rzeczywiscie pierwszym amerykanskim stanem, ktory malzenstw zabronil, ale wbrew temu co pisze autor bynajmniej nie jest jedynym. Malzenstwa pomiedzy osobami tej samej plci sa zabronione de facto we wszystkich stanach, a ponad 30 stanow zabrania ich explicite w swoim ustawodawstwie (malzenstwa pomiedzy osobami tej samej plci nie beda rowniez uznawane przez prawo federalne jesli ktorykolwiek stan kiedykolwiek je umozliwi). Nie jest rowniez Utah jedynym stanem, w ktorym nie mozna zalegalizowac swojego zwiazku.
I zapewne rzeczywiscie Utah nie jest dla gejow najprzyjemniejszym miejscem na swiecie, ale o czym autor sam mieszkajac w Miami wie, a przyjamniej wiedziec powinien, rowniez Floryda zabrania zawarcia malzenstwa, rowniez na Florydzie nie mozna zalegalizowac zwiazku tak zeby mialo to jakies rzeczywiste znaczenie (jedynie hrabstwa Broward i Palm Beach prowadza rejestr par zeby moc przyznac pewne przywileje gejowskim pracownikom swojej administracji), rowniez na Florydzie zabroniony jest seks analny (tak pomiedzy osobami tej samej plci, jak plci odmiennej, pod kara 500 dolarow grzywny i 60 dni pozbawienia wolnosci). Czy ze Floryda jest obecnie jedynym stanem USA, ktory zabrania adopcji osobie zorientowanej homoseksualnie.
Pisanie o Utah jako najbardziej gejozerczym stanie czy o smierci cywilnej osob wykluczonych z kosciola (w szczegolnosci wspomniana wyzej Biskupski nie nalezy do Kosciola Jezusa Chrystusa Swietych Dnia Ostatniego, co nie przeszkodzilo jej zrobic kariery politycznej) to byc moze ladne figury stylistyczne, ale z obiektywizmem dziennikarskim niewiele maja wspolnego, pododnie jak nie ma z nim wiele wspolnego antymormonski ton samego artykulu.