Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 06.02.2002 00:00

Zdaniem koosiego: Dwa światy, dwa smutki

Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)

Codzienność na pograniczu dwóch rzeczywistości

Codziennie jestem zmuszony wychodzić poza obręb mojego małego, gejowskiego świata, budowanego z taką pieczołowitością przez ostatnie kilkanaście lat. Kiedy chcę zrobić zakupy, kiedy jadę na uczelnię, kiedy umawiam się z rodziną na obiad, kiedy spotykam znajomych na ulicy... W moim mózgu uchylają się wtedy kolejne klapki miażdżycowe. Jeszcze częściej - niestety - jednak się zatrzaskują. Otwierając się na świat zewnętrzny zamykam się w sobie, automatycznie wytyczam obszary, na które nie wkraczam podczas najniewinniejszej - mogłoby się wydawać - konwersacji.
Ot, chociażby rozmowa o niczym, czyli o pogodzie. Ładna jest, wiosenna i tak dalej, a im dalej, tym bliżej stwierdzenia: "Pogoda jest tak piękna, że chyba pojadę w weekend z moim facetem gdzieś za miasto, taki wypad dobrze nam obu zrobi..." Łups! Lepiej zmienić temat. Müsli na przykład, "niezły wynalazek, ostatnio kiedy pojechałem do hipermarketu z moim...” Muzyka? "Kupiłem nową Madonnę, mój facet po prostu się w niej zakochał..." Kino? "Byliśmy ostatnio... co to ja chciałem powiedzieć.. z kolegą (!?!)..." Polityka, nareszcie chwila wytchnienia! Że co? "Podoba się tobie ta bluza? A to nie moja, wiesz... pożyczona. Ale nie mówmy o mnie, jak tam twoje dzieci?" AMEN.

Niby normalne: codzienność geja, żyjącego na pograniczu dwóch różnych rzeczywistości, nie przystających do siebie wzajemnie. Zazębiają się częściowo, stykają w domach prawdziwie wtajemniczonych krewnych i przyjaciół, ale to miejsca wyjątkowe, gdzie możemy przez chwilę odpocząć. Na zewnątrz towarzyszy nam nieustanna kontrola: kto co wie i co komu można powiedzieć, jakich słów i jakiej liczby użyć, jakich gości wpuszczać do gabinetu, jakie zdjęcia i pamiątki postawić na półce, na które zaproszenie odpowiedzieć...
Z pozoru nie są to sprawy wielkie i z czasem okazuje się, że wielu niezręcznych sytuacji można uniknąć lub przynajmniej zręcznie je ominąć. Omijamy zatem, bo w końcu można żyć bez tego czy innego człowieka ("okazało się, że go wcale nie znałem.."), pączków z cukierni, której właścicielka zaczęła się intensywnie interesować naszym życiem osobistym ("ich wypieki popsuły się ostatnio..."). Wszystko to zaledwie incydenty, jednak urastają do rangi wielkich jeśli się zastanowić, jak często ich sobie nie uświadamiamy. Sprawa skomplikuje się jeszcze bardziej, kiedy się okaże, że ten człowiek pracuje przy biurku obok, a ekspedientka z ciastkarni mieszka za ścianą, która znakomicie przepuszcza wszelkie dźwięki.

No cóż. Skoro mowa o dwóch światach, można by przyjąć, że istnieją dwa rozwiązania: żyć w jednym albo w drugim z nich, co w praktyce oznacza - całkowicie się odizolować lub na oścież otworzyć.
W pierwszym wypadku eliminujemy do minimum kontakty ze światem zewnętrznym - czyli heteroseksualnym - i najczęściej wolimy nie zastanawiać się, czy nam to przeszkadza. Większość przyjaciół, których starannie dobieramy, stanowią osoby o upodobaniach homoseksualnych, z nielicznymi wyjątkami, które przy okazji stają się naszymi łącznikami z tak zwaną rzeczywistością, na którą jakoś nie mamy ochoty. Czytamy gejowską prasę, słuchamy plotek i nowości, urządzamy wycieczki i imprezy, zaczynamy spędzać ze znajomymi Sylwestra i wszystkie rodzinne święta, bo do rodziny zawsze jakoś za daleko lub za drogo. W zależności od naszego usposobienia życie staje się jedną wielką zabawą lub niekończącym się pasmem smutków.
Druga możliwość oznacza wykrzyczenie siebie każdemu bez wyjątku, niezależnie od jego stopnia zainteresowania tematem. Dzięki temu nie musimy eliminować kontaktów ze światem, bowiem bardzo sprawnie eliminują się same. Zastanawianie się, czy nam to przeszkadza, nie ma w zasadzie żadnego znaczenia. Większość naszych znajomych zaczynają stanowić osoby o upodobaniach homoseksualnych, oprócz kilku sprawdzonych osób, które przy okazji stają się łącznikami z rzeczywistością w momentach, kiedy ta akurat niezbyt nas kocha. Czytamy gejowską prasę, słuchamy plotek i nowości, urządzamy wycieczki i imprezy integracyjne, a w przypadku, kiedy krewni okażą się mało wyrozumiali dla naszego stylu życia, zaczynamy spędzać ze znajomymi wszystkie rodzinne święta. Życie normalnieje lub staje się prawdziwym piekłem, w zależności od usposobienia otoczenia.

Kusząca alternatywa! W praktyce różnica polega wyłącznie na sposobie, w jaki my sami podejdziemy do problemu własnej odmienności, bowiem zarówno motywacje jak i skutki obydwu postaw mogą być podobne. Pozostając w ukryciu chcemy kontrolować swój świat, co w praktyce oznacza jego konstrukcję od podstaw, tak aby prawdopodobieństwo nieprzewidzianych zdarzeń zredukować do minimum. Odwrotnie w przypadku ujawnienia się: po zrzuceniu bomby pozwalamy bez przeszkód rozwijać się wydarzeniom, ale powód będzie w zasadzie taki sam - chęć panowania nad własnym życiem.

Podobieństwa pojawiają się także po drugiej stronie medalu. Efekty szczerości bywają bardzo zbliżone do tych, jakie przypisuje się jej brakowi: jedni zastanawiają się, komu nie mówić, drudzy - komu powiedzieć; jedni tracą znajomych, drudzy - pozbywają się ich sami. Skutek: ograniczenia i częściowa lub całkowita izolacja, bolesna jednakowo dla wszystkich zainteresowanych, bo (nie czarujmy się) "Przodem do tyłu" to opowieść przyjemna i krzepiąca, ale to tylko baśń, w której nie żyjemy i pewnie nigdy żyć nie będziemy.
Realizacja obu postaw wymaga wytężonej pracy: w ukrywaniu faktów lub w stawianiu czoła reakcjom na ich ujawnienie. Rzecz jasna wyjście z ukrycia uznaje się za rzecz niezwykle chwalebną, przedstawiane jest jako akt wymagający dojrzałości i wykształconego poczucia odpowiedzialności za siebie i swoje czyny. Coming out to życie świadome i pełne, bez niepotrzebnych kłamstw i krętactw, przynosi otwarcie i szczerość, jednak nie zawsze obustronną i przez wszystkich chcianą. Jej cena może okazać się niezwykle wysoka. Pół biedy, jeśli skończy się na kilku znajomych, którzy nagle przestaną nas odwiedzać lub w ogóle się odzywać, mimo że w zasadzie nic ich nie obchodzi nasze życie prywatne. Trzeba być silnym i przygotowanym na wiele, bowiem wyjście z ukrycia nie jest aktem jednorazowym - trzeba dokonywać go co dzień od nowa. Dziś powiem swojej matce, jutro rodzinie, w przyszłym tygodniu lekarzowi. A co z pracodawcą, kumplem z podstawówki, inkasentem? Być może coming out jawi się jako sposób na życie w wolności, ale nie oznacza bynajmniej życia łatwiejszego.

Tymczasem mądre głowy z troską kiwają się nad biednymi, zastraszonymi gejami, którzy ukrywają swoich kochanków i świerszczyki, bowiem nie znaleźli w sobie dość siły, by pokazać światu, jak wartościowi są naprawdę. Często zapominają jednak, że ukrywanie się także wymaga siły i zdolności przystosowania; kto wie, czy nie większej elastyczności myślenia, zwłaszcza jeśli nie chce się uciec zbyt daleko od rzeczywistości. I również nie oznacza jednorazowego podjęcia decyzji, lecz ciągłe przewartościowywanie, rozważanie i wyważanie, ale czy od razu także krętactwo i zakłamanie? Może wręcz przeciwnie - zrównoważenie i roztropność, która doskonale wie, że rozpowiedzieć wszystkim wcale nie znaczy więcej, niż powiedzieć tylko wybranym. Bo przecież akurat inkasent wcale wiedzieć nie musi, podobnie jak i życie osobiste inkasenta nie interesuje klientów elektrowni (o ile oczywiście nie interesuje ich sam inkasent). Nie wspominając już o fakcie, że uciekać można nie tylko milcząc, ale także gadając ponad miarę. Całkowite wyzwolenie bywa przez co niektórych rozumiane również jako wyzwolenie od wszelkich zobowiązań.

Jeśli więc decyzja o utajeniu swojej seksualności zostanie podjęta świadomie, bywa równie wartościowa i słuszna, jak ta o jej ujawnieniu. Skrajna ekstrawertyczność nie jest bynajmniej synonimem dojrzałości i odwagi, bez których trudno mówić o wolności; podobnie skrytość niekoniecznie musi oznaczać tchórzostwo i unikanie odpowiedzialności, a wyemancypowany gej może się okazać bardziej zaskorupiały w swych poglądach, niż sfrustrowany kryptohomoseksualista. Bo tak naprawdę coming out ma wiele postaci i odcieni, i być może nie zawsze trzeba od razu iść na całość, by móc żyć lepiej i szczęśliwiej. Czasem do szczęścia wystarczy jedna osoba i jedno słowo. Ale to już całkiem inna bajka. Albo największy problem, zależy z której strony patrzeć.

Koosie

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (6)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
08.02.2002 23:53 JS
Tekst interesujący ale z mojego punktu widzenia tzn z punktu widzenia 33-letniego geja, który już dawno się oswoił ze swoją naturą i przystosował do wynikających z niej okoliczności tekst ten jest w dużym stopniu wyrazem przerażenia "co to będzie?".
Człowiek w pewnym wieku odkrywa, że jest gejem i musi dokonać rewolucyjnych zmian w swoich planach, swoim stosunku do niektórych ludzi, niekiedy bardzo wielu no i tak dalej.
Dla mnie akurat sprawa była prosta. Rodziców mam takich, że znaczną część swojego "ja" i tak musiałem przed nimi ukrywać od najmłodszych lat by nie narazić się na strofowanie, czepianie się, karanie czy też nabijanie do głowy jedynie słusznych prawd wychowawczych. Homoseksualizm był po prostu jeszcze jednym tematem, który musiałem zachować dla siebie, doskonale wiedziałem jak należy ukrywać niewygodne prawdy i nie musiałem się tego uczyć. Zdecydowanie ciekawszy był etap w moim życiu gdy zapragnąłem podzielić się z ludźmi ciężarem homoseksualizmu. Zacząłem więc od ludzi najbliższych i jednocześnie najbardziej godnych zaufania, najbardziej kulturalnych i taktownych no i się nie zawiodłem.
Żadna z tych osób nie przestała mnie lubić, nie zerwała znajomości ani nic złego się nie stało. Pula takich osób szybko się wyczerpała ale nawet jedna osoba to już bardzo dużo. Każdemu zatem polecam zastanowić się czy nie mają w otoczeniu kogoś, komu można zaufać i jeżeli nie ma to koniecznie kogoś takiego znaleźć choćby w internecie.
Kolejnym etapem otwarcia był kolejny przypływ pragnienia jawności. Tym razem czułem się pewny siebie i zdeterminowany. Wynikało to z tego, że byłem bardzo silnie zakochany - do tego stopnia, że ogólnie było mi wszystko jedno co się stanie, nie potrafiłem też sobie wyobrazić by ktoś ze znajomych mógł się ode mnie odwrócic z tak głupiego powodu. Tym razem też się nie zawiodłem jednak dało się odczuć, że im bardziej niedojrzały facet tym trudniej przełykał moją prawdę, natomiast starsi, o ugruntowanej swojej pozycji na mapie rzeczywistości byli odporni na takie wieści bo mieli ciekawsze problemy na głowie - własne. Młodzież natomaist jest najbardziej nietolerancyjną grupą społeczną i trzeba mieć to na uwadze i najlepiej młodzieży nie wtajemniczać jeżeli nie jest to potrzebne. Po jakims czasie w wyniku niepowodzenia miłosnego, które przeżyłem silniej niż wszystkie poprzednie bo byłem zdecydowanie bardziej zaangażowany potrzebowałem jakiejś pociechy i wtedy zaczęła się moja przygoda z internetem trwająca do dziś. Tu na pl.soc.seks spotkałem ludzi, którzy w moim odczuciu byli pewnym odbiciem społeczeństwa jako całości i okazało się, że to społeczeństwo wcale nie jest wrogo nastawione poza drobnymi wyjątkami. No i w końcu mamy czas obecny. Moi drodzy, prawie cały ciężar siedzi wewnątrz Was. uwierzcie w swoją wartość, znajdźcie ludzi na właściwym poziomie i przekonacie się, że homofobia to zwykłe menelstwo, ludzie na poziomie natomiast nie mają żadnych pretensji do cudzych kwestii erotycznych o ile się ich tymi kwestiami nie molestuje. Wystarczy być kulturalnym człowiekiem i znajdzie się wśród heteryków zrozumienie, akceptację, pomoc itp.
Nie należy jednak przymuszać ich do uczestniczenia w naszym problemie. Nie jest kulturalne zawracanie dupy ludziom z pracy sprawami naszego seksu. Podobnie nie należy tym nudzić innych ludzi, z którymi się spotykamy z racji pracy, nauki, interesów itp.
Takie tematy należy poruszać wyłącznie z ludźmi, z którymi jesteśmy związani TOWARZYSKO a nie np. służbowo.
Nie należy od ludzi uciekać, należy się interesować ich problemami - heterykom wcale nie jest łatwiej ale o tym się prawie nigdy nie mówi bo nie pasuje to do stereotypu tej biednej mniejszości jaką jesteśmy. Nasze skłonności erotyczne nie są pępkiem świata i nie przesądzają ani o naszej wartości ani też o miejscu w społeczeństwie. Musimy z tym żyć jak kalecy ze swym kalectwem, a życie jest na prawde piękne, trzeba tylko dopuścić do siebie optymizm.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.02.2002 19:30 jacek
Nieprawda Craqe, jesli ktos nie chce ujawniac sie - nie znaczy to wcale ze sie samego siebie wstydzi. Po prostu - tak jak Koosie pisze - nie ma powodu, zeby o pewnych rzeczach mowic z kazdym. I to bez wzgledu na to, czy myslimy tylko o zachowaniach seksualnych, czy o uczuciach. Te pierwsze nie nadaja sie na temat rozmow, bo o seksie z byle kim sie nie gada, dobre wychowanie na to nie pozwala. A o milosci tym bardziej nie ma co rozmawiac z obcymi - to zbyt osobiste. Wiec po co? Wazne rzeczy sa dla waznych ludzi, nie na pokaz i obnoszenie sie. Na ujawnianie sie ostentacyjne i namolne mozna by patrzec takze jako na objaw ukrytego wstydu: "Wiem ze to niedobre, ale zmusze was, zebyscie to zaakceptowali". Kazde zachowanie skrajne jest podejrzane. Brawo Koosie, swietny tekst :-)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.02.2002 16:44 Kocisko
Decyzja ujawnienia się powinna pozostać sprawą osobistą. Ja się oczywiśćie nigdy nie wstydziłem sie tego kim jestem ale na własnej skorze doznałem co to znaczy mówić o tym wszystkim. Są z tego zaróno dobre i jak i złe skutki ale te złe były z pewnością bardziej dotkliwe niz te dobre. Ale i tak nie żałuje. W ogolnym rozrachunku - opłąciło się, bo w grę wchodziła moje poczucie swobody i wolności a nie lęku i strachu. Istotnie wstydzić się siebie nie ma sensu ale mómy o tym w sposob przemyslany. Jeśli wiem na 100 % że np. szef nas może za to zwolnić - lepiej nie mowic. Po co komu takie "bohaterstwo" ? Wiele zależy od własnego nastwienia. Istotnie, jeśli sami uważamy sie za gorszych od heteryków to nic dziwnego ze zawsze na swojej drodze znajdziemy takich ktorzy nam udowodnią ze mamy racje...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.02.2002 16:18 q
To ciekawe. Ale ludzie się różnią.
Powiedz to komuś z małego miasteczka.
Lub człowiekowi nieśmiałemu z natury.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.02.2002 9:15 q
Potrzeba myśleć o innych.
Własną wolność, ich cierpienie porównywać.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
06.02.2002 23:59 Craqe
Nie będę się rozpisywał, bo jakoś nie mam dzisiaj nastroju na sentymenty. Ale o co chcę powiedzieć.. Czytając ten artykuł stanął mi (bez głupich skojarzeń!) przed oczami obraz faceta, który chyba ma lekkie wyrzuty sumienia z powodu swojej seksualności. Sory stary ale moim zdaniem, ukrywanie się na siłę przed innym to raczej głupota, a nie rozważne postępowanie.. Jeśli boisz się, że ktoś się dowie o tobie, to może znaczyć tylko jedno: wstydzisz się samego siebie. Taka zabawa w kotka i myszke prowadzi tylko coraz większego przygnębienia. Co z tego, że jakaś baba ze sklepu się dowie. Jeśli jej nastawienie będzie w porzadku to super. Jak nie, to niech sobie wsadzi te pączki wiadomo gdzie i bye bye! Ja jakoś się nie pie..ole z otoczeniem i zyje mi się doskonale. W sumie w życiu spotkałem tylko dwie osoby wrogo nastawione do mojej osoby przez mą sexualność. Jedna, to jak mi się wydawalo "kumpel", druga to panna ktorej odbiłem chlopaka.. That's it! Nie boje sie mowic o tym przed obcymi, nawet napisalem o tym otwarcie w pracy na zaliczenie, bo akurat temat sie zbiegal. Tak jest o wiele wygodniej, latwiej i przyjmniej :P a przede wszystkim żyje w zgodnie z samym sobą. Amen.
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się