Do niedawna mogło się wydawać, że w ofercie amerykańskich stacji telewizyjnych znaleźć można absolutnie wszystko. Ogromny rynek podzielony jest na strefy wpływów wielkich koncernów, dostarczających rozrywki i informacji na każdy temat. Przyjaciele zwierząt oglądać mogą przez 24 godziny życie miłosne stada słoni. Jeśli ktoś ma bzika na punkcie pogody, może w taki sam sposób śledzić stan atmosfery. Istnieją kanały tematyczne poświęcone religii, gotowaniu, podróżom i tysiącom innych tematów.
Od lat już kursują w Stanach Zjednoczonych plotki o planach powołania do życia gejowskiej telewizji. I wszystko wskazuje na to, że już niebawem, idea ta nabierze realnych kształtów. Ku radości gejowskich środowisk, rozrzuconych od Miami Beach poprzez Nowy Jork aż do San Francisco, Koncern medialny Viacom ogłosił szczegóły na temat nowego kanału tematycznego dla mniejszości seksualnych. Szczegółami zająć się mają podległe Viacom firmy MTV oraz Showtime Digital Media Group. Wicedyrektor Showtime, Gene Falk powiedział, że jeśli wszystko pójdzie gładko, to premierową audycję Gay Network obejrzeć będzie można na małym ekranie za rok.
Specjaliści w USA już dawno dostrzegli możliwości, jakie kryje niezagospodarowany w ogromnej części rynek gejowskiego konsumenta. Mówi się też, że w tej bardzo wrażliwej i drażliwej dziedzinie, MTV i Showtime znakomicie się dotąd sprawdziły. MTV to znany na całym świecie kanał muzyczny, który od ponad dziesięciu lat odważnie wprowadza do swej oferty programowej problematykę homoseksualizmu. Można tu wymienić serial "Real World" czy operę mydlaną dla młodzieżowej publiczności "Undressed", lub teleturniej "Singled Out".
Natomiast Showtime, to program, który można odbierać w kablu po opłaceniu abonamentu. Wśród amerykańskich gejów, ma on bardzo dobrą opinię, bo już w latach osiemdziesiątych można było na nim oglądać serial komediowy "Brothers", w którym po raz pierwszy w pruderyjnej Ameryce pojawili się geje. Później stacja ta wyemitowała inny serial, "Tales of the City", opowiadający o życiu gejowskiego światka w San Francisco. No i wreszcie szlagier, jakim był "Queer as Folk", co prawda brytyjski import, ale ostatnio nadawany w nowej obsadzie i amerykańskich realiach. Wiadomo już, że w programie gejowskiej telewizji znajdą się filmy importowane z Azji i Europy. Oprócz tego naturalnie opery mydlane, czyli seriale "rodzinne", programy gadane w stylu talk-shows, programy informacyjne i podróżnicze.
Homoseksualna publiczność telewizyjna to zdaniem specjalistów aż ponad sześć procent 105 milionowej rzeszy odbiorców programów TV w Stanach Zjednoczonych. Daje to ponad sześć milionów osób, przy zastrzeżeniu, że ponad dwa razy tyle, bo aż 15 milionów Amerykanów to geje i lesbijki. Grupa ta wydaje rocznie od 200 do 300 miliardów dolarów. Tę gigantyczną kwotę wyliczyła renomowana firma Sanford C. Bernstein z Nowego Jorku. A o tym, że do pieniędzy gejów można się z powodzeniem dobrać, zademonstrowała już u biegłym roku kanadyjska grupa Headline Media Group (HMG), która wystartowała z programem telewizyjnym PrideVision. Sukces ten, zachęcił zresztą Kanadyjczyków do starań o licencję także w USA.
Dla homoseksualnej kultury, komercyjny kanał telewizyjny otworzy nowe, pozytywne perspektywy. Już teraz, podczas organizowanych w wielu krajach festiwali filmowych pokazywanych jest wiele nowych produkcji. Ambitne filmy o tematyce gejowskiej, dostępne na Zachodzie liczy się w setki. Są to jednak najczęściej produkcje niskobudżetowe, bo wielkie wytwórnie boją się tematyki gejowskiej. Wszystko to może się zmienić. Zasada jest prosta: Jest klient - jest towar.
Marek Romieszewski - Miami