W sensie obyczajowym, bogata Szwajcaria bardzo przypomina biedną Polskę. Brzmi to paradoksalnie, ale fakty mówią same za siebie. Ojczyzna Helwetów to kraj tradycyjny, katolicki i konserwatywny. Uprzedzenia i stereotypy wobec gejów i lesbijek wydają się tu równie niewzruszalne jak górskie masywy Alp. W wielkich szwajcarskich metropoliach, jak Zurych, Bazylea czy Berno można żyć względnie swobodnie. Istnieją lokale i organizacje gejowskie, choć biorąc pod uwagę wysoką stopę życiową, mogłoby ich być o wiele więcej. Na prowincji jest dużo gorzej. W 2000 roku odbyły się w Zurychu gejowskie igrzyska Euro Games. Ale przygotowaniom do parady Gay Pride w Sitten, mieście położonym w kantonie Wallis, towarzyszyła histeryczna nagonka, zorganizowana przez ugrupowania katolickie.
W tych dniach, szwajcarskie organizacje gejowskie i lesbijskie ogłosiły rok 2002 rokiem rodziny. Napisała o tym gazeta "Luzerner Zeitung", gwoli wyjaśnienia dodając, że geje i les są przecież członkami rodzin, a nawet je zakładają - o ile się im na to pozwoli. Brigitte Röösli, wiceprzewodnicząca organizacji szwajcarskich lesbijek LOS oznajmiła, że "celem akcji jest polepszenie integracji społecznej, ale też promocja problematyki rodzinnej". Chodzi głównie o trudności, z jakimi borykają się rodzice, konfrontowani z homoseksualną orientacją swych dzieci. Sprawę tę, Brigitte zna w własnego doświadczenia. Obecnie mieszka w Lucernie, ale urodziła się i wychowała na prowincji, gdzie - jak mówi - "potrzeba dużo odwagi, by zaakceptować seksualną odmienność własnego dziecka i publicznie się do niego przyznawać".
Ankieta, przeprowadzona w zachodniej Szwajcarii potwierdza konieczność usilnej pracy nad wyeliminowaniem stereotypów, pokutujących w szwajcarskich rodzinach. Aż połowa z 757 badanych stwierdziła, że czuje się odrzucona przez rodziców, ale tylko jedna czwarta odczuwa skutki dyskryminacji w życiu codziennym. Co piąta matka i co trzeci ojciec nie mają pojęcia o tym, że ich dziecko jest homoseksualne. Młodzi geje i lesbijski mają jednak nieco łatwiejsze życie niż starsi. Rodzice tych ostatnich, nie są już w stanie rozstać się z głęboko zakorzenionymi przesądami. Poprawia się też sytuacja szwajcarskich gejów i les w środowisku pracy. Aż 90% współpracowników gejów i lesbijek deklaruje akceptację ich stylu życia. O złym społecznym położeniu tej grupy świadczy też możliwość do zakładania trwałych związków partnerskich. Niemal połowa (42,7%) szwajcarskich gejów i lesbijek żyje samotnie a tylko 38,4 procent w wspólnym mieszkaniu. Reszta (23%) nie opuściła jeszcze domu rodzinnego.
Podobna ankieta - pisze Lucerner Zeitung - przeprowadzana jest w niemieckojęzycznej części Szwajcarii. Wszystko to jest koniecznym fundamentem dla rozpoczynającej się w parlamentach kantonalnych debaty nad uchwaleniem ustawy o tak zwanych "małżeństwach gejowskich". Dyskusja ta będzie z całą pewnością bardzo burzliwa. Jej przedsmak dała już decyzja rady kantonu Zurych, gdzie głosowanie w sprawie uchwalenia ustawy o związkach homoseksualnych przyjęte zostało wyraźną przewagą głosów lewicy i centrum. Jednak katolickie ugrupowania konserwatywne nie składają broni i zapowiadają przeprowadzenie w tej sprawie referendum. By do tego doprowadzić, wystarczy zebrać 5000 podpisów. Jego wynik byłby rzetelnym barometrem nastrojów.
Szwajcarskie problemy mogą w Polsce wydać się całkowicie obce. Niesłusznie. Bowiem także nad Wisłą milowymi krokami zbliża się rozstrzygająca chwila, kiedy projekt ustawy o partnerstwie zarejestrowanym przedłożony zostanie w Sejmie. Z uwagi na pozycję Kościoła katolickiego, dla ugrupowania, które się tą sprawą zajmie będzie to twardy orzech do zgryzienia. I dlatego właśnie, odwołując się do przywołanego na początku podobieństwa Polski i Szwajcarii, warto przyjrzeć się tutejszym doświadczeniom.
Frank Nathusius - Lucerna
(przyp. redakcji: autor jest publicystą, studiował w Polsce)
jak narazie slysze tylko narzekania na temat trudnej sytuacji gejow w wielu europejskich krajach, ale nie widze zadnej inicjatywy, by oczyscic kulture gejowska z wszchobecnego wyuzdania. Pewnie zapytacie co mam na mysli, otoz mam kolege, ktory jest gejem, ale nie chce sie identyfikowac z ta grupa, nie chodzi do klubow, bo tam mozna odniesc wrazenie sa to kluby wyglodzonych samcow, ktorych pierwsze pytanie to: czy w skesie jestes czynny, czy bierny,?nie wiem, czy tylko o to chcodzi w tej kulturze, niestety taki obraz sie rysuje, to przykre, ale sadze, ze czas najwyzszy, zeby go zmienic, i nic tu nie ma znaczenia, czy kraj jest katolicki, czy tez nie, stop tej propagandzie!!! Czekam, kiedy ktos z Was, osob czujacych sie zle wreszcie wezmie sprawe w swoje rece i pokaze jakich wartosci dostarcza Wasza kultura, narazie mam wrazenie, ze obraliscie zupelnie zly kierunek, fatalny PR i fatalny marleting, jesli to tak mozna nazwac, fakt jest taki, ze obraz Homoseksualisty jest niestety bardzo zle przedstawiany, rowniez na portalach gejowskich!!
pozdrawiam!