Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 26.11.2001 00:00

Lekcja tolerancji

Podziel się Tweetnij Skomentuj (7)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (7)

Odcinek ósmy

Ale pomyliłem się. Sen może nie był tak koszmarny i nie tak wymowny jak poprzednie. Zaraz po obudzeniu nie czułem wcale, że moja podświadomość znowu dobija się do mojej świadomości poprzez sny, że znów pokazuje mi w jakiś sposób co mnie boli i dręczy. Dopiero podczas wykonywania porannych czynności uświadomiłem sobie, że sen znowu był obrazem moich lęków. Otóż śniło mi się, że leżę z koleżanką na łóżku. Nie wiem co to była za koleżanka, czułem tylko, że bardzo ją lubię. Podobnie jak w jednym z poprzednich snów co chwila zmieniała swoje oblicza - raz była Sylwią, raz jakąś zwykłą dziewczyną, raz jeszcze inną koleżanką. Na początku rozmawialiśmy, potem zaczęliśmy się przytulać. "Co w tym złego - myślałem we śnie - w końcu jest moją przyjaciółką". Potem jednak owa dziewczyna zaczęła mnie fizycznie podrywać, dawać do zrozumienia, że chce się ze mną kochać, a nawet aktywnie dążyć w tym kierunku. Zaczęliśmy się całować, a ja czułem swego rodzaju wstyd, że mnie to nie podnieca, że mam ochotę jej powiedzieć, żeby przestała. Nie pamiętam dokładnie, czy jej to powiedziałem, czy nie, czy też może dałem jej to w jakiś wyraźny sposób do zrozumienia, pamiętam tylko, że cały czas się powoli rozbieraliśmy, mimo moich sprzeciwów, aż do samej bielizny, a moje poczucie zażenowania z każdą chwilą rosło. Wydaje mi się, że kochaliśmy się na łóżku rodziców. Myśląc o tym śnie podczas przygotowywania się do szkoły, stwierdziłem, że jednak dalej mam problemy sam ze sobą, że jednak nie do końca jestem pogodzony ze swoją innością. Bo przecież gdybym był - czy czułbym podświadomy wstyd, że dziewczyna mnie nie podnieca? A może to nie była kwestia niekompletnego zaakceptowania siebie; może ten wstyd odnosił się do tej dziewczyny, która była symbolem społeczeństwa? Może to był wyraz obawy przed wyjściem na jaw mojej tajemnicy wśród moich znajomych? W końcu dziewczyna ze snu od czasu do czasu przybierała postać Sylwii. Może podświadomie bardzo bałem się powiedzieć jej o sobie, mimo, że obudziłem się dzisiaj wręcz przekonany, że to jest właśnie dzień kiedy mój Anioł pozna całą prawdę. A może to przed rodzicami się wstydziłem, w końcu na ich łóżku się pieściliśmy i może to łóżko było właśnie symbolem wymagań rodziców wobec swojego jedynego syna, człowieka, który miał przekazać nazwisko.
Po długich kontemplacjach mojego snu stwierdziłem, że chyba powinienem przestać o tym mysleć. Nie byłem przecież żadnym znawcą snów, czy ekspertem od ich tłumaczenia. "Powinienem się z tym raczej udać do psychologa" - pomyślałem. Ale mimo moje próby wytłumaczenia sobie tego dziwnego snu ciągle kręciły mi się po głowie. Zajmowało mnie to tak bardzo, że również dzisiaj przy śniadaniu ledwo zamieniłem z mamą jakiekolwiek zdanie, ale tym razem zdecydowanie było to z mojej winy.
- Jak tam przygotowania do sesji.
- Dobrze.
- Dużo się wczoraj nauczyłeś? Prawie nie wychodziłeś z pokoju.
- No całkiem sporo.
- Jakiś markotny jesteś. O której się położyłeś?
- Wcześnie.
- Coś się stało? - spytała, a w jej głosie słychać było rozczarowanie, że przecież tym razem ona już próbuje nawiązać jakąś rozmowę, a ja zbywam ją krótkimi odpowiedziami.
- Miałem dziwny sen, który nie daje mi spokoju.
- Jakiś koszar?
Miałem ochotę odpowiedzieć "nie, prawdziwe koszmary miałem przez kilka poprzednich dni ", ale nie chciałem martwić mamy tym, że od wtorku bardzo niespokojnie sypiałem. Ograniczyłem się więc tylko do słów:
- Nie koszmar, ale bardzo zastanawiający i wymowny.
- Rozumiem... To mi opowiesz dzisiaj jak wrócisz.
Chciałem odpowiedzieć, że nic z tego, ale nie miałem serca. Przy śniadaniu mama była zmartwiona moim zamknięciem na jej próby nawiązania kontaktu, więc nie chciałem znowu dawać jej do zrozumienia, że jest coś o czym nie chcę z nią rozmawiać, czym nie chcę się dzielić, do czego nie powinna wścibiać nosa, choć przecież była to rzecz tak zwyczajna jak sen.
Na uczelni udało mi się przestać myśleć o śnie, o mamie i o tej całej sytuacji w domu. Spotkałem się z Sylwią i byłem przekonany, że dzisiaj właśnie nasze spotkanie po zajęciach będzie krążyło wokół bardzo konkretnego tematu. Na powitanie usłyszałem jednak od Sylwii, że ze względu na zbliżającą się sesję musi poświęcić więcej czasu na naukę i że dzisiaj chyba nici z naszego spaceru po plaży.
- Ale ja właśnie dzisiaj chciałem z tobą porozmawiać.
- Właśnie dzisiaj?
- Tak. O tym czymś co mnie męczyło w poprzednim tygodniu.
- Raczej na początku poprzedniego tygodnia. Przecież potem już się czułeś lepiej.
- Szczerze mówiąc wcale tak nie było. Ta sprawa ciągnie się za mną cały czas i śni mi się po nocach.
Sylwia lekko westchnęła, po czym powiedziała:
- A co mi tam? Najwyżej obleję sesję - i uśmiechnęła się.
- Nie mów tak.
- Spoko.
- Wiesz , że jesteś moim Aniołem?
- Wiem, wiem, często mi to powtarzałeś.

Nadszedł czas prawdy. Zajęcia się skończyły i szliśmy już razem plażą, bez obuwia mocząc swoje stopy w wodzie. Początkowo rozmowa była bardzo zwyczajna i nie dotyczyła właściwie niczego szczególnego, ale ja w środku cały czas zbierałem się na to, żeby w końcu podjąć "ten" temat. Szło mi to jednak bardzo powoli i w końcu to Sylwia powiedziała otwarcie:
- No to opowiedz mi teraz o tych wszystkich swoich problemach, które są tak wielkie, że aż dręczą cię po nocach.
- Ech! - westchnąłem głęboko. - To nie jest takie łatwe...
- No domyślam się, że nie jest, ale widzę, że brakuje ci odwagi, żeby w końcu coś na ten temat powiedzieć, więc muszę to z ciebie wyciągnąć.
- No dobra - powiedziałem i zacząłem się zastanawiać od czego zacząć. Po jakimś czasie Sylwia odezwała się:
- Halo! Może w końcu przestań myśleć, a zacznij mówić!
- Przepraszam, ale ja nawet nie wiem od której strony zacząć.
- No dobrze, rozumiem to, ale spróbuj też mnie zrozumieć! Nudzę się gdy o niczym z tobą nie rozmawiam i mam wyrzuty sumienia, że zamiast się uczyć w domu nic nie robię.
W ten dyskretny sposób przypomniała mi, że poświęciła zaplanowaną na dzisiaj naukę na rzecz rozmowy ze mną.
- OK! No więc tak... - chwilę jeszcze się zastanowiłem i stwierdziłem, że zacznę od kwestii filozoficznych. - Część tego co się działo w moim domu dotyczyła niesienia pomocy. Powiedz mi, kto według ciebie potrzebuje pomocy?
- Niesienia pomocy? Ktoś w twojej rodzinie zachorował?
- Niektórzy tak twierdzą - uśmiechnąłem się - ale to nieprawda. Nie spekuluj tylko odpowiedz mi na pytanie.
- Ale wśród ludzi, których znam ktoś ma potrzebować tej pomocy, czy w ogóle?
- W ogóle. Na całym świecie. Kto potrzebuje pomocy?
- No pierwsza myśl, to ludzie chorzy. Hmm... A poza tym? Głodujący potrzebują pomocy... No nie wiem, musiałabym się zastanowić głębiej.
- No dobra. Było też u mnie w domu dużo strachu. Powiedz mi, czego się boisz.
- Filip, przestań mi tu pieprzyć o jakiś głupotach tylko mów, czego dotyczyły te problemy.
- O rany! Przepraszam, zabij mnie!
- No mam szczerą ochotę cię zabić
Uśmiechnęliśmy się do siebie.
- No dobra - powiedziałem - opowiem ci to tak, jak się działo.
I zacząłem od tego jak wszedłem we wtorek wieczorem do swojego pokoju i zastałem na moim łóżku zapłakaną mamę.
- Dlaczego płakała?
- Płakała nad tym co znalazła u mnie w biurku.
- Papierosy?
- Nie.
- Filip nie strasz mnie! Chyba nie narkotyki.
- Nie! Sylwia, no co ty?
- No więc co?! Filip, mów jasno, bo się zaczynam bać o ciebie.
Tutaj nastała dość długa pauza, w czasie której zbierałem siły, żeby powiedzieć cóż to były za rzeczy nad którymi mama tak rzewnie płakała. W końcu rozejrzałem się dookoła, czy nikt niepożądany nie będzie tego słyszał, zamknąłem oczy i powiedziałem jak najwyraźniej:
- To były gazety gejowskie.
- Twoje? - zapytała Sylwia najnormalniejszym w świecie tonem.
- Tak. - odparłem nie mogąc otworzyć oczu i spojrzeć na mojego Anioła.
W tej chwili w mojej głowie kłębiło się mnóstwo myśli i uczuć, mnóstwo wyobrażeń na temat dalszego przebiegu tej sceny, począwszy od płaczu Sylwii, a skończywszy na jej bezsłownym odejściu i zakończeniu naszej przyjaźni. Jednak ta chwila nie trwała długo. Stan mojego zamroczenia myślami i emocjami przerwały ramiona mojej przyjaciółki, które objęły mnie i przytuliły. Usłyszałem ciepły szept:
- Dzięki Bogu. Już się o ciebie zaczynałam poważnie bać.
Nie bardzo wiedziałem co mam zrobić. Wciąż byłem tak samo zamroczony, ale tym razem tylko jednym uczuciem - szczęściem. W sposób machinalny objąłem Sylwię i też mocno ją przytuliłem. Czułem, że łzy radości cisną mi się do oczu.
- Dziękuję ci - wyszeptałem. - Naprawdę jesteś Aniołem.
Przez moment staliśmy tak objęci. W końcu zwolniliśmy uścisk i spojrzeliśmy sobie w oczy.
- Nie płacz głupolu - powiedziała do mnie z uśmiechem.
Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że jednak nie powstrzymałem tych łez i szybkim ruchem wytarłem je trochę zawstydzony. Nastał kolejny moment milczenia, ale tym razem patrzyliśmy na siebie lekko uśmiechnięci.
- I jak? - zapytałem w końcu.
- Co jak?
- No jak to jest znać... geja?
- Ach, o to pytasz. Domyślałam się.
- Poważnie?
- No jasne.
- To widać?
- Nie mówię przecież, że widziałam, tylko, że się domyślałam.
- No ale jakieś podstawy musiałaś mieć.
- Ale to były podstawy wynikające z naszych rozmów. Rozmawiasz z kimkolwiek tak dużo jak ze mną?
- No chyba aż tak dużo to nie.
- A ja się domyślałam się właśnie z rozmów z tobą, z tego, jakie masz podejście do niektórych spraw.
- Na przykład do jakich?
- No na przykład do związków, do kobiet, do mężczyzn... Mówiłeś też kiedyś, że nie chcesz zakładać rodziny. No i tak ogólnie... Czasem to się jakby przebijało przez twoje słowa w rozmowie.
- Chyba rozumiem. I nie masz nic przeciwko temu?
- A dlaczego miałabym mieć? Pogarsza to w jakiś sposób twoją wartość jako człowieka?
- No oczywiście, że nie pogarsza, ale po prostu nie wiem jakie jest podejście heteryków do tego. Jak na razie jedynym podejściem jakie poznałem było podejście mojej mamy.
- No tak, a z tego co na razie powiedziałeś nie było to najpozytywniejsze podejście.
- No właśnie nie.
- Jak ty nazwałeś ludzi heteroseksualnych? "Heterycy"?
- Tak.
- Ładny skrót.
- Popularny.
- Ja się z nim nie spotkałam.
- Może dlatego, że się nie zadajesz z gejami.
- No wybacz, już od ładnych kilku semestrów się zadaję z jednym.
Roześmialiśmy się. Potem zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i niczym, ale rozmowa cały czas krążyła wokół mojej orientacji i tego co się działo ostatnio u mnie w domu. Powiedziałem Sylwii o wszystkim starając się o niczym nie zapomnieć, od każdego słowa zamienionego z mamą podczas rozmowy, czy też kłótni, do najmniejszych szczegółów każdego z moich nieprzyjemnych snów. A Sylwia wszystko komentowała, od moich kłótni z mamą, do moich snów. Czułem ogromną ulgę. Po pierwsze dlatego, że Sylwia w ogóle pozytywnie przyjęła prawdę, w przeciwieństwie do mojej mamy. Po drugie dlatego, że w końcu mogłem się komuś wygadać, komuś, kogo nie będę ranił przekonując, że bycie gejem to nic złego, dla kogo moje słowa nie były jak szpilki wbijane boleśnie jedna po drugiej w marzenia dotyczące przyszłości ukochanego syna. Sylwia zadawała najróżniejsze pytania na temat gejów. Niektóre z nich bardzo zalatywały oczywiście obrazem geja kreowanym przez media. Pytała jak to jest z transwestytyzmem, czy każde spotkanie dwójki gejów zawsze kończy się seksem i tak dalej. Ale pytała też o rzeczy bardziej dla mnie osobiste, mniej ogólnikowe: jacy faceci mi się podobają, co mnie najbardziej u mężczyzn kręci, czy mam kogoś, czy chciałbym mieć kogoś na stałe, czy skakać z kwiatka na kwiatek i wiele innych, z których jedne mnie rozbawiały, inne wydawały się poważne, a jeszcze inne zmuszały nawet do swego rodzaju refleksji nad swoją osobą. Opowiedziałem jej o Piotrku, o chwilach najpiękniejszych i najsmutniejszych, najszczęśliwszych i najtrudniejszych, o wielu niesamowitych momentach przeżytych u jego boku. A ona wysłuchała mnie ze zrozumieniem, zainteresowaniem i swego rodzaju podziwem dla mojej postawy życiowej, podejścia do tego jaki jestem i dla moich sposobów na życie z tą innością. Czułem się przy tym bardzo wartościowym człowiekiem, jakby jeszcze bardziej wartościowym właśnie przez to, że jestem gejem, a nie jakimś szarym heterykiem, których chodzi po świecie dziesiątki razy więcej niż "wybrańców". Takiego właśnie słowa użyłem - wybraniec - gdy rozmowa z Sylwią zeszła na moje podejście do Boga. Mówiliśmy też oczywiście o tolerancji we współczesnym świecie i porównywaliśmy pod tym względem Polskę z innymi krajami. Powiedziałem jej, że jest pierwszą heteryczką, która dowiedziała się o mnie zgodnie z moją wolą. Jednocześnie ja dowiedziałem się, że nie jestem pierwszym gejem jakiego zna osobiście (wyłączając oczywiście też Piotrka, z którym często mnie kiedyś widywała). Rok temu poznała podczas wakacji na jakimś obozie studenckim chłopaka, który w ogóle nie krył się ze swoją orientacją i ludzie na obozie szybko poznali prawdę.
- I jak został przyjęty? - spytałem.
- Różnie. Jedni go w stu procentach zaakceptowali, inni, można powiedzieć w pięćdziesięciu - uśmiechnęła się. - A jeszcze inni się wystraszyli, podkulili ogony i swojemu lękowi dawali wyraz poprzez obgadywanie i wyśmiewanie chłopaka.
- No właśnie - stęknąłem. - Tacy są heterycy.
- Nie wszyscy! - uspokoiła mnie Sylwia. - Na tamtym obozie grupa, która go tolerowała stanowiła większość.
- Naprawdę?
- Tak. Wydaje mi się, że tak.
- No cóż... Ja postanowiłem być ostrożny i nie ujawniać się z tym.
- No to twój wybór. Pewnie słuszny. Ale czy nie boli cię takie życie w fałszu?
- W jakim fałszu?
- Filip! Nie powiesz mi, że to udawanie heteryka nie jest jednym wielkim okłamywaniem ludzi i hipokryzją.
- No może i jest - westchnąłem. - Ale co mam zrobić? Przestać udawać i powiedzieć wszystkim, że podniecają mnie mężczyźni a nie kobiety? Myślisz, że społeczeństwo na uczelni byłoby aż takie tolerancyjne?
- No mówiłam ci przecież, że tamtego chłopaka zaakceptowała większość.
- Może i tak. Ale dla mnie nie jest to wystarczająco uspokajające w porównaniu z faktem, że w tej mniejszości są ludzie, dla których gej to człowiek niższej kategorii, którego trzeba gnębić, przeklinać, czy może nawet dać w mordę. W tej mniejszości jest pewnie spora część naszych profesorów, którzy mogą oblać człowieka choćby z powodu nieudanego dnia. W tej mniejszości są ludzie wychowani w chorej mentalności, głoszącej co jest rzekomo normalne i dobre, a co nie. Wiem to, bo pewnie sam bym należał do tej mniejszości, gdybym nie był gejem.
- Wydajesz się sobie aż taki nietolerancyjny?
- Może nie ogólnie nietolerancyjny, ale gdybym był "normalny", to na pewno uległbym przynajmniej częściowo wpływowi i poglądom mamy, które są naprawdę konserwatywne, mówiąc eufemistycznie.
Rozmawialiśmy naprawdę długo i w pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę z tego, że jest już prawie jedenasta i naprawdę wypadałoby się już rozejść. Przytuliliśmy się na pożegnanie i obiecaliśmy jeszcze na ten temat pogadać.
W domu mama oczywiście czekała zmartwiona i trochę zdenerwowana, że wracam tak późno do domu, mimo, że mam dużo nauki do sesji. Jednak byłem w tak dobrym humorze, że pozytywny nastrój szybko się mamie udzielił i po krótkim czasie już się uśmiechała, a niedługo potem położyła się spokojnie spać. Ja oczywiście zrobiłem sobie mocną kawę i zasiadłem do nauki. Już wiele razy zdarzało się ostatnio, że nie mogłem się skupić, i tym razem było podobnie, ale teraz moją uwagę rozpraszała pozytywna energia, którą napełniłem się dzisiejszego popołudnia i wieczoru. Radość, jaką czułem, z powodu tak pozytywnego przyjęcia mojej inności przez Sylwię, trudno jest zamknąć w słowach. To było jakby potwierdzenie, że to naprawdę Anioł zesłany mi przez samego Boga. Tego wieczoru spędziłem nad podręcznikami sporo czasu, ale nie zagłębiałem się w nie za bardzo, lecz dziękowałem Bogu za tak wspaniały dar, jakim była Sylwia i prosiłem go, żeby każdemu człowiekowi na świecie, przynajmniej na krótki okres życia dał podobnego przyjaciela. W końcu zabrałem się za naukę i chyba szło mi to efektywniej niż kiedykolwiek przedtem.


(Mozart)

Już za tydzień - ostatni odcinek naszej webnoweli: Czyli na czym polega prawdziwa tolerancja...

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (1)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (7)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
08.12.2001 23:01 miszka
Opowiadanie bardzo mi sie podoba; a co do tej 'przyjaciolki geja' to chce nadmienic, ze u mnie osoba, ktorej pierwszy raz zaufalem i w ktorej mam caly czas najlepszego przyjaciela byl chlopak, moj kolega z klasy. I pomimo tego, ze teraz mam juz kilka 'przyjaciolek geja' to z nikim nie dogaduje sie tak dobrze jak z Grzeskiem.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
30.11.2001 18:14 Redakcja IS
Pozostało tylko powiedzieć, że bardzo nam miło :-) Bardzo przyjemnie czyta się takie komentarze :-)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
30.11.2001 15:21 piotrek
patrzcie jak wiele nas łączy, jak "łatwo" można uderzyć w nasze uczucia jak pewne sprawy wydają się pozornie tylko proste.... to niesamowite
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.11.2001 19:54 Fisken
I co, i za tydzień ostatni? Wrrr... Chciałem zaznaczyć, że to opowiadanie jest dla mnie bardzo ważne. Począwszy od kilku dni od pierwszego odcinka zaszło u mnie bardzo wiele zmian; nastawienie, samoakceptacja, kontakty z ludźmi, początki wyzbywania się stereotypów... to wszystko liczy się bardzo i wpłynie na pewno na moje przyszłe życie. ZAWSZE, gdy wspominać będę te czasy, w których zdałem sobie sprawę z własnego człowieczeństwa i braku osamotnienia w moich problemach, ZAWSZE przyjdzie mi na myśl to właśnie opowiadanie. Melancholia mi się udzieliła, ale nie mogę nic na to poradzić. Żywię głęboką nadzieję, że kiedyś będę mógł kupić to i inne opowiadania wydane w formie ksiązki! Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili (i może przyczynią, :) )się do publikacji tegoż cyklu. Autorowi gratuluję trafnego stylu i umiejętności konstruowania realistycznych bohaterów. Fabuły nie było dużo. No właśnie. To nie o fabułę chodziło - trudno pisać o sprawach ważnych emocjonalnie bez burzącego wizerunek fikcji prze-angażowania emocjonalnego. Jeszcze raz gratuluję i dziękuję zarazem.

Fisken
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.11.2001 13:38 Karol
Nie konczcie opowiesci! Jest za dobra, aby juz ja zakonczyc! Proszeeeeee...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.11.2001 7:28 BuNiFa
juz ostatni odcinek sie zbliza?
No, wiec miejmy nadzieje ze tatus sie wreszcie wroci, mimo ze to by pewnie zepsulo ten "happy ending". A tak ogolnie mowiac, to jest prawda ze kazday mlody gej ma przynajmniej jedna dobra przyjaciolke ("fag hag") z ktora mozna o wszystkim pogadac...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
26.11.2001 23:20 HAMLET
Tekst ten wydał mi się o tyle interesujący, że staję obecnie przed podobną sytuacją. Wkrótce zamierzam powiedzieć o sobie mojej najlepszej przyjaciółce. Osobie, którą kocham i wiem, że zaakceptuje mnie w pełni takim jakim jestem. Potrzebuję tego, łatwiej żyć z myślą, że nie jest się samemu i że można z kimś o tym porozmawiać. Razem studiujemy od trzech lat i jestem przekonany, że będzie przy mnie w każdej trudnej chwili, jakich wiele w życiu młodego geja. Swoją drogą to chyba charakterystyczne, że wielu gejów znajduje przyjaźń właśnie wśród kobiet ...
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się