Przyznaję się bez bicia, że płyta nie jest już pierwszej świeżości. "Strange little girls", bo tak nazywa się najnowszy krążek szalonej pianistki, trafił na półki sklepów muzycznych już w połowie września. Trudno było mi zabrać się za pisanie tego artykułu, gdyż obawiałem się, że ciężko będzie mi przelać nastrój tej muzyki na papier... przepraszam - na klawiaturę.
Tori zdecydowała się na bardzo odważny projekt. Jej nowe dzieło zawiera wyłącznie utwory wylansowane już przez innych wykonawców, czyli tzw. covery. Gdy artyści zabierają się za interpretację cudzych kawałków, nasuwa się podejrzenie, że brak im własnych pomysłów. W przypadku Tori Amos byłoby to bardzo niesprawiedliwe i niesłuszn. Artystka udowodniła swoimi poprzednimi płytami ("I Kant Tori Read", "Little Earthquakes", "Under The Pink", "Boys For Pele", "From The Choirgirl Hotel", "To Venus And Back"), że należy do grona najlepszych. Jej przejmujący głos i to co wyprawia na swoim "Boesendorferze" zjednały jej wielu wiernych fanów na całym świecie. Taka artystka może sobie bez obaw pozwolić na eksperymenty a takim jest niewątpliwie "Strange little girls" ("dziwne małe dziewczynki"). Eksperyment wykonany... i bardzo udany.
Oprócz tego, że wszystkie kawałki, które znajdziecie na tej płycie nie są autorstwa Tori, piosenki te mają jeszcze jedną wspólną cechę: ich autorami i wykonawcami oryginałów są wyłącznie mężczyźni... "Dziwne małe dziewczynki"? Dlaczego tylko mężczyźni?
"Wydaje mi się że w Ameryce nadchodzą bardzo ciężkie czasy dla heteroseksualnych mężczyzn" - mówi Tori, śmiejąc się. Piosenki na "Strange little girls" to autoportrety dzisiejszych mężczyzn. Mężczyzn, którzy kochają, zabijają, biją swoje żony, są homofobami... i którym coraz trudniej odnaleźć się w nowoczesnym świecie, gdzie typowy twardziel - pan i władca budzi co najwyżej współczucie. A kim jest ten nowoczesny mężczyzna? To pytanie poruszane jest w ostatniej piosence - "Real Man", wykonywanej wcześniej przez Joe Jacksona.
What's a men now, what's a man mean.
Is he rough or is he rugged is he cultural and clean.
Now it's all change, it's got to change more,
'Cause we think it's getting better but nobody's really sure.
(...)
Man makes a gun, man goes to war,
Man can kill, man can drink and man can take a whore.
Jest tu też kilka słów "o nas":
You don't want to sound dumb, don't want to offend.
So don't call me a faggot, not unless you are a friend.
Then if you're tall, and handsome and strong,
You can wear the uniform and I could play along
Ten tekst doskonale podsumowuje kontrastowe zestawienie całej płyty, na której znajdziecie spokojne i uczuciowe kawałki jak "Enjoy the silence" (Depeche Mode) i "Time" Toma Waits'a obok utworów agresywnych jak na przykład "Raining blood" zespołu Slayer.
12 doskonałych, zupełnie nowych aranżacji znanych w większości już przebojów muzyki ostatnich 30-stu lat. To właściwie już całkiem inne utwory, z których każdy posiada ten charakterystyczny, emocjonalny klimat. To po prostu Tori Amos... dziwna, mała dziewczynka.
Promocyjna trasa koncertowa po USA jest już teraz ogromnym sukcesem. Za kilka tygodni Tori odwiedzi Europę. Niestety w Polsce nie odbędzie się żaden koncert. Być może jednak będzie gościem "trójkowej" audycji Piotra Kaczkowskiego - taka informacja (opatrzona niestety znakiem zapytania) widnieje na oficjalnej stronie artystki.
Ja będę miał przyjemność zobaczyć ją na koncercie we Frankfurcie i obiecuję Wam, że po powrocie napiszę kilka słów o tym wydarzeniu.