Różowa lista prominentnych postaci wydłuża się. Ledwie przebrzmiały echa sensacji, jaką była książka "Tajemnica Hitlera", w której niemiecki historyk dowodził, że tajemnicą tą była odmienna orientacja seksualna niemieckiego dyktatora, a już pojawiła się kolejna. Zdaniem amerykańskiej znawczyni historii muzyki, gejem był jeden z najgenialniejszych kompozytorów wszystkich czasów, Georg-Friedrich Händel, twórca słynnego oratorium "Mesjasz". Sam wielki Beethoven powiedział o nim: "Händel jest największym kompozytorem jaki kiedykolwiek żył. Ogołocę mą głowę i klęknę przed jego grobem."
Ellen Harris, autorka książki " Händel jako Orfeusz" musi znać się na rzeczy. W końcu jest profesorem muzyki i muzykologii w słynnym Massachusetts Institute of Technology (USA). Książka, której omówienie zamieściła brytyjska gazeta "Sunday Telegraph" (ukaże się dopiero w lutym 2002) przedstawia karkołomną tezę. Dowodzi mianowicie, że pomnikowe dzieło kompozytora, jakim jest wspomniane oratorium jest... homoseksualne, podobnie jak wiele innych kompozycji brytyjskiego mistrza partytury. Uczeni koledzy profesor Harris nie zostawili na niej suchej nitki, nie mogąc dopuścić nawet myśli, że geniusz, który podczas komponowania (według własnych słów) "widział samego Boga na tronie i wszystkie zastępy anielskie", mógł być po prostu gejem.
Händel (1685-1759) uważany jest za kompozytora angielskiego, mimo że był Niemcem. Urodził się w miejscowości Halle, w Niemczech. Mieszkał tam jednak tylko 20 lat, zaś resztę życia spędził głównie w Londynie, gdzie założył teatr operowy i był nadwornym muzykiem na królewskim dworze. O jego życiu prywatnym wiadomo bardzo niewiele. W notkach biograficznych przeczytać można, że "Händel uwielbiał wygodne życie, które było również pełne i płodne. Postanowił nie żenić się, oddając się całkowicie muzyce, lecz jego nazwisko łączono z kilkoma kobietami, zwykle śpiewaczkami, które angażował do swych oper." Owo "postanowił nie żenić się" jest tłumaczeniem bardzo pokrętnym i podejrzanym, bo w czasach, w których żył Händel, zawarcie związku małżeńskiego było niemal społecznym obowiązkiem. W każdym razie, profesor Harris przełożyła na język angielski teksty ponad 100 kantat mistrza i doszła do następującego wniosku: "Kantaty są z całą pewnością homoseksualne. W wielu tekstach nie jest sprecyzowana płeć osoby, do której wygłaszane są pełne miłości i pożądania wersety. Mowa jest tylko o "przepięknych oczach" lub "drobnych wargach."
W biografii Händla znaleźć można wzmiankę o związku, jaki miał go łączyć z pewną damą w Rzymie. Kompozytor miał wówczas zaledwie 21 lat i według przekazów był przepięknym młodzieńcem, zaś dama miała być 16 lat od niego starsza. Profesor Harris jest zdania, że ta miłostka to tylko "eksperyment". Nie zgadza się z uporczywie lansowaną wersją "życia w celibacie i całkowitego poświęcenia się muzyce". W istocie, trudno uwierzyć, że człowiek, o którym wiadomo, że był popularny, dowcipny, uwielbiał przyjęcia a nade wszystko dobre jedzenie, wyrzekał się całkowicie przyjemności zmysłowych. I to tylko dla muzyki, którą traktował jako intratne źródło zarobków? Harris pisze, że Händel przebywał w Londynie w kręgu wysoko postawionych homoseksualistów (słowo "gej" jeszcze wtedy nie istniało) i miał intymny związek z lordem Burlingtonem i księciem Chandos. Dziś powiedzielibyśmy po prostu, że miał "sponsorów", którzy pomogli mu osiągnąć sukces zawodowy. Jak wyglądały spotkania takiego "środowiska" można przeczytać w przypisywanym Oscarowi Wilde'owi opowiadaniu "Teleny". Instytucja "sponsora" istnieje po dziś dzień i nie zawsze ma zabarwienie negatywne. Można sobie wyobrazić, że kompozytora i jego arystokratycznych protektorów łączyło prawdziwe uczucie, przyjaźń oraz grupowa solidarność zagrożonej mniejszości.
Anthony Hicks, naukowy doradca londyńskiego Towarzystwa Händla stanowczo protestuje: "Moim zdaniem nie ma najmniejszego dowodu na to, że Händel był gejem. Gdyby kompozytor utrzymywał intymne związki z swoimi protektorami, to nie sposób byłoby utrzymać tego w tajemnicy". Hicks się myli. Nawet dziś, w epoce wszechpotężnych mediów, dzieją się rzeczy, o których postronni nie dowiadują się nigdy, a jeśli już - to przypadkiem. Wielu znanych ludzi ukrywa swą orientację seksualną w obawie przed odrzuceniem, a prawdy dowiadujemy się często dopiero po ich śmierci. Z kolei Jacqueline Riding, dyrektorka muzeum Händla w Londynie przyznaje, że o prywatnym życiu słynnego muzyka wiadomo tylko tyle, że miał doskonały apetyt i był strasznym złośnikiem.
W całej tej awanturze ciekawy jest aspekt homoseksualizmu w historii sztuki. Dociekanie orientacji seksualnej na podstawie dzieła muzycznego, wymowy obrazu lub interpretacji wiersza, to zupełnie nowy fenomen. Wiele biografii wielkich ludzi powstało w purytańskim IXX wieku. Element seksualności obłożony był wtedy całkowitym tabu. I tak, możemy się dziś tylko spekulować, co poeta, malarz, kompozytor miał na myśli...
Opracował Krzysztof Wagner
mężczyznę.