Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 24.10.2001 00:00

Nowa płyta Eltona Johna

Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)

"Songs From The West Coast"

Elton John, mega gwiazda brytyjskiej muzyki pop nie może skarżyć się na brak popularności, zaszczytów i honorów, jakimi jest obsypywany ani też na brak pieniędzy. A jednak nie jest człowiekiem zadowolonym. Pieniędzy ma zawsze za mało i to do tego stopnia, że musi wyprzedawać swe kolekcje obrazów i fotografii oraz wyzbywać się najulubieńszych Rolls-Royce'ów, zaszczyty rodzą zobowiązania. A popularność? "Kiedy ludzie o mnie mówią" - powiada Elton John - "mają tylko na myśli mój musical "Aida", muzykę do filmu Disneya "Król lew", moje transplantacje włosów, mój klub piłkarski i to, że jestem gejem". Biedny Elton! Dlaczego nikt mu nie współczuje? "Kiedyś ludzie mówili przynajmniej o moich nowych płytach..." - skarży się. I ma rację. A zatem - pomówmy!

Czy to nasza wina, że pierwsze, co nam przychodzi na myśl, kiedy myślimy o Eltonie Johnie to jego fantazyjne kostiumy, okulary i nakrycia głowy? EJ miał zawsze słabość do przebieranek, co tłumaczono ogromnymi kompleksami. Bernie Taupin, autor tekstów do największych hitów i od samego niemal początku współpracownik Eltona opowiadał, że już w młodym wieku, EJ był łysiejącym, tęgawym i dość niekształtnym chłopakiem. I już wtedy próbował swój mało atrakcyjny wygląd kompensować krzykliwymi akcesoriami, które z czasem stały się jego znakiem rozpoznawczym. Dziś, Elton ma 54 lata i warto zastanowić się, czy "too much show" nie zaszkodziło ocenie jego artystycznych dokonań? Może dobrze byłoby wrócić do źródeł, do muzyki, jaką duet Elton John i Bernie Taupin tworzyli 30 lat temu? Nowa płyta "Songs From The West Coast" zdaje się wskazywać na ten właśnie zamysł.

Ostatnie albumy EJ: "The One" i "The Big Picture" mają jeszcze wypolerowaną stylistykę zawodowych macherów studyjnych, którzy potrafią nad jedną piosenką pracować przez kilka miesięcy. Nic w ich nie ma z klimatu nieszczęśliwej miłości, samobójczych myśli, śmierci i zepsucia, charakterystycznych dla lat 70-tych. Ale "Songs From The West Coast" to już zupełnie inny krążek, bardziej oszczędny w wyrazie, przypominający może trochę późnych Beatlesów a już na pewno nawiązujący do legendarnych przebojów jak "Your Song" czy "Daniel". Na płycie jest dwanaście utworów, z których kilka zasługuje na wyróżnienie. W piosence "The Emperor's New Clothes", otwierającej album, chciałoby się może nieco szerszej instrumentalizacji i trochę bardziej starannej obróbki w studio. "The Wasteland" rozpoczyna się nawet "one, two, three", niczym debiutancka kapela podczas jam session w klubie muzycznym. Rodzynkiem jest piękna ballada "Ballad Of The Boy In The Red Shoes", która opowiada o chorym na AIDS, który umiera wskutek bezczynności rządów amerykańskich prezydentów Reagana i Busha. Pytany o wymowę tej piosenki, Elton John eksploduje. Mówi że "Bush i Reagan to mordercy, którzy dopuścili się zbrodni ludobójstwa bo nic nie zrobili, by ratować chorych gejów". Nagle, słychać starego Eltona, takiego, jakiego znaliśmy wiele lat temu. Podobny charakter ma "American Triangle", piosenka przypominająca tragiczną śmierć młodego geja, Matthew Sheparda, zamordowanego przez bandyckich homofobów. Na całej płycie słychać mistrzowską rękę Bernie Taupina, który nawet slogan chorych z nienawiści amerykańskich homofobów ""God hates fags" (Bóg nienawidzi pedałów) zdołał przemienić w ekspresyjny akt oskarżenia.

Trudno marudzić. Jasne, że EJ to wielki artysta i wspaniały człowiek. A jego muzyka i teksty Taupina coś znaczą, nie są zwykłą paplaniną, charakterystyczną dla taśmowej produkcji rynku muzyki pop. Nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że płyta "Songs From The West Coast" to muzyka staromodna i nudna. Nie - to płyta, która ma ostre kanty. Nareszcie.


Opracował: KRISZNA

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (1)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
01.08.2007 14:14 Czarna
Elton jest najlepszy i jego muzyka jest cudowna!
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się