Kampania wyborcza w Polsce - jak zwykle - rozdarła społeczeństwo. Kandydaci różnych partii obiecują gruszki na wierzbie i zamykają się na racjonalne argumenty. Niczym na stadionie piłkarskim emocje wzięły górę, a ton dyskusji staje się coraz bardziej krzykliwy. Na Wirtualnej Polsce "zwolennicy wartości" i "komuchy" obrzucają się wzajemnie rynsztokowymi wyzwiskami. Na szczęście, internet nie jest medium bezpośredniego kontaktu, inaczej trup ścieliłby się gęsto. Stężenie nienawiści osiągnęło w Polsce niepokojący poziom. Nienawiść ta wdziera się wszędzie, dotyka najbardziej wrażliwych obszarów stosunków międzyludzkich. Wszechobecne jest cwaniactwo, chamstwo, intelektualna miałkość. Do permanentnego, trwającego od czterech lat kryzysu politycznego dołączył kryzys gospodarczy i kryzys kultury.
Akcja Innej Strony "Nie głosuj na prawicę" wywołała bardzo silne echo. Jego odbiciem są liczne komentarze czytelników. Nasza inicjatywą nie odkrywamy Ameryki. W podziwianych przez nas krajach zachodnich, gdzie geje i lesbijki cieszą się swobodą i traktowani są jak równoprawni obywatele, tolerancja dla mniejszości seksualnych nie spadła z nieba. Trzeba było ją wywalczyć. Walka ta trwa w dalszym ciągu - choć jej dotychczasowe efekty nas, Polaków, przyprawiają o zawrót głowy. Wniosek z tego taki, że niestety - nie ma innego wyjścia. Także tu, nad Wisłą musimy wziąć sprawy w własne ręce. A ci, którzy nie mają czasu, chęci lub powołania do pracy społecznej - niech przynajmniej swoim głosem pomogą tym, którzy mają wolę działania i jasno określony plan. Hasło "Nie głosuj na prawicę" nie znaczy, że trzeba utożsamiać się z SLD, jej przeszłością lub ideologią. Nie jest jednak naszą winą, że WYŁACZNIE w tym ugrupowaniu (lub wokół niego) skupili się ludzie, którzy są naszymi faktycznymi lub potencjalnymi sojusznikami. Jeśli znacie w szeregach ZChN lub AWSP polityków, którzy pragną promować tolerancję wobec mniejszości seksualnych, to prosimy o nazwiska... Zresztą: Także na Zachodzie, politycy popierający prawa gejów i les wywodzą się w 100 procentach z lewicy.
Mylą się ci, którzy wybory 2001 traktują jak Okopy Świętej Trójcy. Nawet, jeśli SLD uzyska absolutną większość głosów, demokracja w Polsce nie upadnie. Wbrew krakaniu prawicowych oszołomów, nie upadnie też od nadmiaru tolerancji. Program ekonomiczny SLD nie jest lepszy ani gorszy od pomysłów konkurencji. Zresztą - przy obecnym stanie gospodarki, koło ratunkowe, które utrzymuje nas na powierzchni i tak nie może rozwijać większych prędkości.
Każda grupa społeczna ma prawo walczyć o realizację swych celów. Także mniejszości seksualne. W tekście, opublikowanym przez Gazetę Wyborczą, były premier, Tadeusz Mazowiecki (UW) napisał, że Polska demokracja cierpi na brak bezpośrednich instrumentów, takich jak stowarzyszenia i organizacje pozarządowe. Święta racja. Ubolewamy, że Unia Wolności, partia zrzeszająca ludzi światłych i postępowych nie zdobyła się na odwagę i nie ujęła się za nami. A puszczanie oka i poklepywanie po ramieniu nie ma już żadnej wartości.
W wywiadzie dla Innej Strony, poseł na Sejm Cezary Stryjak (SLD) powiedział:
"To, że geje i lesbijki mogą stać się podmiotem wielkiej polityki, przekonaliśmy się w Berlinie i Paryżu, przebywając tam na zaproszenie organizacji gejowskich. Okazuje się, że politycy zabiegają tam o głosy mniejszości seksualnych, ponieważ jest to ok. 5% każdej populacji. Powiem wprost: Zyski polityczne dla każdego ugrupowania, wynikające ze wsparcia tak silnej grupy są znaczne. (...) Ubolewam nad tym, że środowiska gejowskie (w Polsce) nie są zainteresowane działalnością polityczną. A niestety - bez zaangażowania się w politykę, środowiska te nie będą w stanie wywierać nacisków na posłów różnych opcji, by przekonać ich do określonych rozwiązań prawnych. Środowiska gejowskie zachowują się apolitycznie. I to jest ich grzech pierworodny (...)"
W ostatnich miesiącach, w Warszawie i innych miastach Polski pojawiły się grupy i poszczególni działacze, których aktywność napawa nas nadzieją, że minął czas bezczynności i marazmu. Jesteśmy w doskonałej sytuacji wyjściowej: Wiemy, na kogo liczyć, kto jest naszym przeciwnikiem. Posiadamy katalog wypowiedzi różnych polityków, które zawierają oferty współpracy lub deklarują wolę wsparcia. Te osoby - jeśli znajdą się w Sejmie - mogą stać się zalążkiem pro-gejowskiego lobby. Inna Strona zaangażuje się w każdą inicjatywę, która da choć cień szansy na poprawę naszego losu. Dyskusję na temat "iść w politykę czy nie iść" przecinamy stwierdzeniem: Nie mamy innego wyjścia. Już staliśmy się podmiotem polityki. Kościół katolicki w każdej swojej wypowiedzi, ostrzega przed "niszczeniem rodziny" i "prawami dla homoseksualistów". Dlatego: Każdy, kto nie odda głosu na prawicę - głosować będzie na szansę dla samego siebie. Zwycięstwem dla nas będzie zniknięcie z powierzchni życia publicznego kreatur, które bezkarnie, nikczemnie i podle opluwają i znieważają nas publicznie i działają na naszą szkodę. Oni NIE CHCA kilkuset tysięcy naszych głosów. Wobec tego - nie dajmy ich im. Niech ich kanapy popłyną w dół Wisły...
Redakcja Innej Strony
Wazne jest to, ze obecnie deklaracje politykow sa bardzo jasne i konkretne. I to MUSIMY wykorzystac. Gdyby znalazlo sie wiecej gejow w stylu Roberta Biedronia i jego KPH, wyniki bylyby bardziej realne.
A prawica "niech płynie w dół Wisły" i dalej na Morze Półmocne, a może dalej ... :-)))
Pozdrawiam i do zobaczenie na wyborach :-)