Maria Szyszkowska, filozof, profesor zwyczajny, wykłada na Uniwersytecie Warszawskim, jest autorką kilkudziesięciu książek z zakresu filozofii człowieka i filozofii prawa. Domaga się wolności światopoglądowej. Jest jedną z najgorętszych orędowniczek praw dla gejów i lesbijek.
W latach 1994-97 była sędzią Trybunału stanu RP. Jest wiceprzewodniczącą Polskiego oddziału Stowarzyszenia Kultury Europejskiej i członkiem Związku Literatów Polskich.
Janusz Marchwiński: Mówienie o sprawach dotyczących ludzkiej zmysłowości, problemach moralnych, związanych z seksualnością jest w Polsce trudne i bardzo ryzykowne...
Prof. Maria Szyszkowska: Nawet źle widziane, powiedziałabym. O tym należy milczeć...
JM: Dlaczego tak jest?
MS: Płynie to z ogromnej pruderii obyczajowej, która uznaje cielesność za coś niewłaściwego i grzesznego. Jest to wpływ - między innymi - Kościoła rzymsko-katolickiego. Proszę zwrócić uwagę: Sto lat temu Boy i Zapolska dopominali się o przezwyciężenie właśnie owej pruderii obyczajowej. I do dzisiaj niewiele się właściwie zmieniło! W naszym społeczeństwie dominuje mentalność drobnomieszczańska.
JM: Ale przecież w dziedzinie obyczajowości istnieją dwa światy: Warstwa deklaratywna, związana z kościelnymi dogmatami i... życie, które płynie obok. To jest stan, który można nazwać społeczną schizofrenią.
MK: Oczywiście. Bo w gruncie rzeczy - wszystko wolno. Byleby po cichu. Byleby nie ujawniać jakichkolwiek odmienności. Wtedy wszystko jest u nas dozwolone. To jest potworne zakłamanie, które dotyczy sfery obyczajów, ale również i sfery światopoglądowej. Na przykład: Po roku 1989-tym wypada być zwolennikiem poglądów chrześcijańskich, co sprawia, że mimo deklarowanej wolności staliśmy się społeczeństwem bardziej jednoświatopoglądowym, niż to było wcześniej.
JM: Jak to się stało, że zainteresowała się Pani problematyką polskiej obyczajowości?
MS: Zajmuję się filozofią człowieka. W związku z tym, nie sposób nie podjąć tych tematów. A ja jestem ogromnie uwrażliwiona na wszelkie formy nieprawdy. Jednym z moich mistrzów był niedoceniany w Polsce Stanisław Przybyszewski, który dążył do "nagiej prawdy". Wychowałam się na dramatach Ibsena. Nie znoszę zakłamania w jakiejkolwiek postaci.
JM: Polska jest głęboko zakorzeniona w kulturze Zachodu. W tym obszarze nie musimy mieć kompleksów. Dlaczego Polska odrzuca płynące z Zachodu postępowe impulsy w dziedzinie obyczajowości?
MS: To sprawa naszych charakterów. Jesteśmy ogromnie odważni, jeśli chodzi o czyny bojowe i łatwość oddawania życia za Ojczyznę, ale brakuje w Polsce odwagi cywilnej. Bardzo łatwo poddajemy się presji większości. Od przeszło stu lat, w Polsce zakorzeniło się przekonanie, że poglądy które głosi większość, są prawdziwe. Jest to jeden z ogromnych paradoksów, że właśnie to przeświadczenie tak głęboko tkwi na naszej mentalności. W ten sposób powstaje lęk przed odstawaniem od tego, co większość uznaje za prawidłowe. Jeśli zaś już, to tylko po cichu...
JM: Kościół katolicki obłożył klątwą całą sferę ludzkiej zmysłowości. Poczynając od tego, że wszyscy ludzie - Pani i ja również - powstali w sposób "nieczysty". Jedynym "niepokalanym" poczęciem były narodziny Chrystusa. Wszyscy inni rodzą się w "grzechu".
MK: Każdy związek seksualny, który nie ma na celu poczęcia nowego życia jest grzeszny. To jest przecież absurdalne! I to się wpaja niemal każdemu z nas od dzieciństwa! Z tego się trzeba wyzwolić, jak pisklę wyzwala się ze skorupki jajka. Tylko że pisklę wychodzi bardzo szybko, a my przez całe życie zmagamy się z oporami, zahamowaniami, destrukcyjnym poczuciem winy.
JM: A dlaczego Kościół, który jest przecież naczelnym strażnikiem wartości moralnych, toleruje tę społeczną schizofrenię i zakłamanie?
MK: Toleruje - po cichu. Toleruje zakłamanie również w odniesieniu do swych własnych urzędników, czyli duchownych.
JM: Mamy ustawę aborcyjną, która jest niebywale restrykcyjna. Oczywiście - można dyskutować na temat zła, jakim jest aborcja. To jest sprawa kontrowersyjna. Ale - z drugiej strony - w Polsce dokonuje się kilkaset tysięcy nielegalnych zabiegów przerywania ciąży! Stosowanie aborcji jest mimo zakazu powszechne! A korupcja? wszyscy wiedzą, że Polska jest krajem piramidalnej korupcji, a przecież nie odbył się dotąd ani jeden głośny proces, nikt z wysokich funkcjonariuszy nie został skazany!
MK: W Polsce istnieje niepokojąca tendencja, by normy moralne jednego z wyznań religijnych przekładać na normy prawne. To jest postać utajonego totalitaryzmu. Państwo powinno zagwarantować obywatelowi wolność, poczucie bezpieczeństwa i prawo dokonywania wyboru poglądów moralnych które są mu bliskie. Nie zaś narzucać mu poglądy poprzez przekształcanie norm moralnych w normy prawne. Poza tym - jeśli chodzi o przerywanie ciąży: Studiowałam filozofię w Akademii Teologii Katolickiej i uczono mnie, że "Bóg tchnie duszę w człowieka w chwili, gdy wychodzi z ciała". Istnieją rozprawy polskich teologów, publikowane w latach 70-tych, gdzie się to podkreśla. To, co się dzieje w Polsce w związku z potępieniem przez Kościół przerywania ciąży z przyczyn społecznych, potępieniem antykoncepcji jest kompletnym absurdem w porównaniu z wcześniejszymi naukami teologów Kościoła.
JM: Schizofrenia, o której mówimy dotyka też przecież stosunku społeczeństwa do Kościoła. Na przykład: Kościół popiera pewną opcją polityczną (ostatnio niesłychanie masywne), a społeczeństwo gra hierarchom na nosie i wybiera dokładnie odwrotnie...
MS: Ale też po cichu... Wszystko się u nas odbywa po cichu. W niedzielę idzie się do kościoła - bo sąsiedzi mogą zobaczyć! Znam wypadek wyrzucenia z pracy nauczycielki, bo nie chodziła do kościoła. A z drugiej strony, nie mogąc już wytrzymać rządów AWS, te same osoby będą głosować na SLD!
JM: wydaje mi się, że takie zderzenie rzeczywistości z katalogiem pobożnych życzeń, odbija się negatywnie na powadze i autorytecie Kościoła. Czy hierarchowie tego nie widzą?
MS: Oni wierzą, że można zniewolić społeczeństwo. Istnieje przecież cały, przeogromny system służący zniewoleniu: Niedzielne kazania, telewizja Puls, Radio Maryja. Te ośrodki oddziaływają bardzo silnie na świadomość kilku milionów Polaków. I istnieje tendencja, żeby tym oddziaływaniem objąć wszystkich - skoro ma być wprowadzona religia do przedszkoli! Ja uważam, że problem polega na tym, że nie ma innych instytucji czy grup, które by miały porównywalne możliwości jak Kościół. W rezultacie - i to mnie bardzo niepokoi - formuje się człowiek rozdarty między nakazami Kościoła (rzekomo niepodważalnymi) a własną naturą. Chociażby sprawa rozwodów... Ludzie się rozwodzą - uważam że to jest logiczne i sensowne. Tylko dlaczego uważają się w dalszym ciągu za katolików? W Polsce istnieje lęk, przed głośnym wyznaniem: "Wierzę w Boga, ale poza jakąkolwiek doktryną". Albo: "Nie wierzę w Boga, jestem agnostykiem". A to dlatego, że wpajane jest nam przekonanie że "dobry Polak - to katolik".
JM: Czy sądzi Pani, że taki stan świadomości społecznej, zasklepianie się w obrzędowości, utrudnia nam dostrzeżenie i zrozumienie przemian cywilizacyjnych, które dokonują się w świecie zachodnim?
MS: Tak. Jest inaczej niż twierdził Marks. Kształt naszego bytu zależy od treści świadomości. My zaś, pozostając pod wpływem czynników, o których mówiłam, jesteśmy ludźmi pozbawionymi wolności. Przedsiębiorczość, która wymaga swobody wyboru, jest zależna od ukształtowanej świadomości. A my nieustannie boimy się jakiegoś "grzechu", potępienia, odrzucenia.
JM: Kościół propaguje kulturę biedy. Bogactwo jest czymś nagannym... Zamiast zachęcać do bogacenia się, Kościół potępia "materializm", czyli propaguje ideę społeczeństwa ubogiego...
MK: Łatwiej jest sterować ludźmi ubogimi niż bogatymi.
JM: Czy sądzi Pani, że członkostwo Polski w Unii Europejskiej jest szansą?
MS: Sądzę że tak - choć mam w tej kwestii sprzeczne uczucia i poglądy. Godzimy się na wejście do Unii na każdych warunkach. Niemalże czynimy z Polski kraj kolonialny, byle się tam znaleźć. Imponuje mi odwaga Norwegów, którzy członkostwo w Unii odrzucili. Zastanawiając się jednak nad całokształtem sytuacji w Polsce dochodzę do wniosku, że jeżeli do Unii nie wejdziemy, to nie będzie przeciwwagi dla potęgi ofensywnego Kościoła rzymsko-katolickiego.
JM: W krajach Unii Europejskiej obserwować można bardzo szybki proces laicyzacji społeczeństw. Czy sądzi Pani, że nastąpi to też w Polsce? Laicyzacja społeczeństwa w przeciągu jednego pokolenia?
MS: Nie. To niemożliwe. Myślę że w Polsce, odtrutką dla potęgi Kościoła byłyby prądy, przychodzące z Dalekiego Wschodu. Na przykład New Age, który jest w Polsce kompletnie nie rozumiany, wykrzywiony...
JM: Z Dalekiego Wschodu? To znaczy?
MS: Na przykład z Indii.
JM: Kraje Zachodu przechodzą w błyskawicznym tempie przez procesy historyczne, które niegdyś trwały dziesięciolecia lub nawet stulecia. A przecież to właśnie te kraje charakteryzowały się jeszcze niedawno brakiem tolerancji w każdej dziedzinie, budowały agresywne systemy totalitarne, oparte na nacjonalizmie, szowinizmie, fanatyzmie religijnym. Tego w Polsce nigdy nie było! Niemcy - które są dla nas dzisiaj niedościgłym wzorem chociażby w dziedzinie traktowania mniejszości seksualnych wyprodukowały najbardziej zbrodniczy system jaki zarejestrowały dzieje ludzkości. Prawo karne demokratycznej Republiki Federalnej kryminalizowało gejów aż do roku 1994-tego! A niedawno, Parlament Niemiec uchwalił ustawę o gejowskich związkach partnerskich. W Polsce nigdy nie było takiego potencjału nietolerancji! Czy to nie nastraja optymistycznie?
MS: Polska stała się nietolerancyjna. I z tego trzeba wyjść. Staliśmy się krajem wyjątkowo nietolerancyjnym. Myślę, że doprowadziła do tego niekorzystna sytuacja polityczna. Nasza nietolerancyjność ma źródło w poczuciu, że jesteśmy gorsi aniżeli inne narody. Już Słowacki o tym pisał. Ten kompleks kompensowany jest niechęcią wobec Żydów, Cyganów, homoseksualistów...
JM: Miernikiem demokracji jest zawsze jego stosunek do mniejszości. W ostatnim czasie można zauważyć że tama, zbudowana z milczenia, uprzedzeń, stereotypów na temat osób homoseksualnych zaczyna pękać. O problemach gejów zaczyna się coraz głośniej mówić.
MS: To dzięki temu, że środowisko się zorganizowało, że ma odważnych przywódców, którzy o tych sprawach mówią.
JM: Czy sądzi pani, że przyznawanie mniejszościom seksualnym praw i przywilejów, ustawowe zrównywanie praw - to słuszna droga?
MS: Absolutnie słuszna. Uważam, że homoseksualiści powinni mieć prawo do zawierania związków małżeńskich i twierdzę że powinni mieć prawo do adoptowania dzieci. Jednym ze źródeł niechęci do homoseksualistów, jest niezdrowy kult rodziny. Rodzina, to jest związek dwóch osób. Wcale nie jest powiedziane, że to muszą być osoby różnej płci...
JM: Ale tak jest to zapisane w Konstytucji...
MS: Wiele zapisów Konstytucji należałoby zmienić.
JM: Co sprawiło, że osoba, która zajmowała się piękną sztuką myślenia, zdecydowała się wejść w politykę? To nie jest przyjemne zajęcie...
MS: Odczuwam to w czasie obecnej kampanii wyborczej. Zdecydowałam się z oburzenia. Z oburzenia na to, co się w Polsce dzieje. Uważam, że jeżeli nie znajdzie się dostatecznie silna grupa osób, które będą miały wpływ na ustawodawstwo, to nie zmienimy beznadziejności obecnych rozwiązań. A od czasu, gdy zaczęłam pisać pierwsze książki zależy mi na tym, by zmienić świadomość Polaków. Podczas spotkań w całej Polsce przekonuję się, że osób, myślących jak ja jest dużo. Tylko one boją się głosić swoje poglądy publicznie.
JM: Czy - jako obywatele Rzeczypospolitej - jesteśmy współwłaścicielami państwa, czy tylko jego lokatorami? A jeśli jesteśmy lokatorami, to kto jest właścicielem?
MS: My jesteśmy współwłaścicielami, wyzutymi z praw właścicielskich. Żyjemy w oparach nieprawdy. Bez legionu Zapolskich i Boy'ów nie damy sobie rady. Od przełomu IXX i XX wieku nic się u nas nie poprawiło.
JM. Mam szczerą nadzieję, że wewnętrzne piękno, które Pani w sobie nosi, nie zostanie zbrukane i zniszczone przez brutalny świat polityki. Życzę Pani profesor powiedzenia i dziękuję za rozmowę.
Rozmowę przeprowadził: Janusz Marchwiński
Bez powazania
student PW