Już od pięciu lat Inna Strona towarzyszy Wam, dostarczając codziennie informacji z całego świata, wiedzy, rozrywki i możliwości kontaktu. Nasz początkowo skromny zespół powiększył się z czasem do rozmiarów profesjonalnej redakcji. Rozbudowujemy i ulepszamy nasze możliwości techniczne. Naszą misję społeczną i zaufanie, jakim się cieszymy, traktujemy bardzo poważnie. Interesuje nas wszystko, co dotyczy sytuacji mniejszości gejowskiej w Polsce, jej codzienności i przyszłości.
Inna Strona jest magazynem publicystycznym. Poglądy polityczne redaktorów IS i naszych czytelników mają niewiele wspólnego z ich orientacją seksualną. Opowiemy się za każdą demokratyczną opcją polityczną, która promować będzie w naszym kraju tolerancję. Poprzemy każdą partię, która wyda walkę powszechnej w Polsce homofobii i dyskryminacji osób o odmiennej orientacji seksualnej. Sprzeciwiać się będziemy natomiast stanowczo wszystkim objawom nietolerancji, niezależnie od tego czy motywowanej dogmatem - jak w przypadku Kościoła katolickiego, czy też populizmem - jak w przypadku niektórych polityków w rodzaju Stefana Niesiołowskiego, Marcina Libickiego czy Michała Kamińskiego.
Zbliżają się wybory do sejmu RP, które zadecydują, jaka opcja polityczna przejmie w Polsce władzę na następne cztery lata. Lata te mogą być dla naszej społeczności decydujące. Nie chcemy namawiać Was do głosowania na jakąkolwiek formację. Chcemy Was jedynie przekonać: Nie głosujcie na te ugrupowania i osoby, które przez ostatnie lata bezkarnie używały wobec nas języka pełnego pogardy, nienawiści i lekceważenia. Czas wystawić im za to rachunek! Dlatego Inna Strona apeluje:
NIE GŁOSUJ NA PRAWICĘ!
Nie głosujcie na kanapowe ugrupowania w rodzaju AWS, PiS a nawet na indyferentką i lekceważącą gejów Platformę Obywatelską! Ludzie, związani z tymi formacjami skompromitowali się doszczętnie w ubiegłych latach, doprowadzając nasz kraj do ruiny gospodarczej. Widać to dziś gołym okiem. Ich hipokryzja, pieniactwo, warcholstwo, prywata, wywarły na społeczeństwo głęboko demoralizujący wpływ. Partie prawicowe składają się w ogromnej większości z żałosnych politycznych rozbitków, którzy za wszelką cenę usiłują raz jeszcze sprzedać nam swoje przeterminowane "wartości".
Gwoli sprawiedliwości i prawdy: Jedyną partią polityczną, która problemy mniejszości seksualnych w Polsce traktuje poważnie jest Sojusz Lewicy Demokratycznej. W jej szeregach jest grupa polityków, wśród których szukać powinniśmy sojuszników i lobbystów. Jednak: wybór należy do Was. Nawet, jeśli SLD swą sympatię do mniejszości seksualnych traktuje koniunkturalnie, zapytać można: Kto szczerze, uczciwie i w duchu miłości bliźniego zajmie się wielusettysięczną grupą ludzi, którzy są w demokratycznej Polsce dyskryminowani, obrażani, opluwani, którzy czekają na pomoc i wsparcie? Kto inny chce zgarnąć nasze głosy w wyborach 2001?
Organizacje gejowskie są w Polsce słabe - mimo ofiarności i zapału wielu ich działaczy. Nie są w stanie stworzyć alternatywy wyborczej ani też promować naszych własnych przedstawicieli do Sejmu RP. Jednak my, uprawnieni do głosowania, możemy już teraz wykorzystać anonimowy akt wyborczy, by powiedzieć NIE niczym nie maskowanej homofobii prawicowych populistów! Według nich, nie ma dla nas miejsca w Polsce jako dla równoprawnych obywateli. Nasz głos może być potężny. Kilkaset tysięcy kartek w urnach wyborczych, może stać się zaczynem naszej nowej, dumnej solidarności.
W wyborach parlamentarnych 2001, Inna Strona, najstarszy magazyn internetowy dla gejów i les w Polsce rzuca hasło:
NIE GŁOSUJ NA PRAWICĘ
A Polska będzie lepsza.
Redakcja Innej Strony
Odniose sie tylko do jednej czesci twojej wypowiedzi.
Nie pisz mi prosze, ze zasluga AWS i Solidarnosci jest to, ze mamy gejowskie lokale i gejowska prase. Jest to bowiem czysta bzdura. Fakt, ze pierwsze oficjalne pisma gejowskie pojawily sie po 89 roku nic nie znaczy. Co do lokali natomiast to wiele z nich istnialo juz w latach 70.
Ci tak przez ciebie bronieni solidarnosciowcy nie boja sie teraz stac na forum publicznym i krzyczec donosnym glosem, ze jestesmy calym zlem tego swiata.
Lewica natomiast podchodzi do nas, jak do ludzi. I nie boi sie o tym mowic publicznie.
Roznica miedzy lewica a prawica w Polsce polega rowniez na tym, ze lewicy nie interesuje w ktorym kosciele dales na tace. Prawica natomiast jest bardzo zainteresowana, takze tym, co mowiles w konfesjonale.
I tak wyglada polskie piekielko.
Moze akcja "Nie glosuj na prawice" to fajna sprawa, ale mnie sie nie podoba. Kazdy ma prawo do wlasnego zdania i choc rozumiem pobudki, ktore kierowaly redakcja IS trudno mi zaakceptowac tego typu hasla. Ten rodzaj agitacji zbliza jego autorow do tych, ktorzy nawoluja "Nie zgadzajcie sie na malzenstwa gejow". Ale oczywiscie prawem redakcji jest przedstawianie swoich pogladow.
A co do dyskutowanego tu szeroko watku dotyczacego SLD ... Coz, jezeli ktos chce na nich glosowac to prosze bardzo, ale jezeli choc troche znacie sie na ekonomii to pomyslcie jakie beda konsekwencje ich programu gospodarczego. Niestety, dla mnie pomysly prof. Belki i innych ekonomistow tej formacji oznaczaja pogorszenie warunkow pracy, spadek dochodow i warunkow zycia. Sadze, ze te konsekwencje predzej czy pozniej dotkna wszystkich :-(
Chocby nie wiem jakie fantazje na temat tolerancji lewicy wobec gejow byly serwowane opinii publicznej przed wyborami nie moze byc to jedyny powod, dla ktorego odda sie glos na SLD. A poza tym prosze wsluchajcie sie w wypowiedzi poszczegolnych liderow SLD (np. pana Millera) dotyczace homoseksualizmu, to okaze sie, ze wcale nie jest tak rozowo.
A oprocz SLD jest jeszcze przynajmniej jedna partia, ktorej nastawienie do spraw mniejszosci seksualnych nalezy uznac za w miare pozytywne ... Ale poniewaz nie mam zamiaru nikogo do niczego namawiac nie bede kontynuowal tej mysli.
moim zdaniem swietnie ze IS zapoczatkowala ta dyskusje jeszcze przed wyborami. Ja od wielu lat glosowalem na Unie Wolnosci a w tych wyborach bylem zdecydowany glosowac na Platforme. Posiadam wlasna dzialalnosc gospodarcza i zawsze widzialem ten wlasnie kierunek polityczy jako gwaranta liberalnej polityki gospodarczej. Jednak ostatnie wypowiedzi (cytowane ponizej) liderow PO sklonily mnie do przemyslen. Pytam sam siebie. Dlaczego mam glosowac na swoich wlasnych wrogow bo takimi sa ludzie ktorzy sa dla mnie (geja) skrajnie nietolerancyjni. Zwracam sie do osob podobnych do mnie, ktorzy zawsze do tej pory patrzyli przede wszystkim na polityke gospodarcza. NIE GLOSUJCIE NA PRAWICE. Ja zmienilem swoje zdanie. SLD i PO ma na szczescie prawie identyczny kierunek gospodarczy. Bo droga do obrony przed potencjalnym kryzysem gospodarczym jest jedna i ktokolwiek obejmie rzady nie odwazy się tu duzo majstrowac (pewnie będzie to kosmetycznie zmodyfikowany plan Bauca). Dlatego nie ryzykujemy. Można teraz TEZ brac pod uwage wlasnie kryterium tolerancji wobec nas. Ja zmienilem swoje zdanie, zamiast na PO będę glosowal na SLD i przekonam do tego mojego chlopaka jak również kazdego kogo będę mogl. A liderom PO gratuluje, aby tak dalej, może demokracja was nauczy tolerancji, nadete dupki!
Mysle, ze PO jest jedyna alternatywa dla SLD. Sondaze wskazuja, ze SLD wygra wybory, wiec zycze, żeby udalo im się poprawic sytuacje w Polsce zarówno ta gejowska, jak i gospodarcza. Poza tym mysle, ze nie ma nic zlego w bogatym polityku, ale jest zle, jeśli ten polityk wzbogacil się na panstwie. Każdy wyraza tu swoje poglady, ja je szanuje, ale z wieloma się niezgadzam. Chciałbym zamiescic tu interesujacy tekst Stanisława Michalkiewicza Poniższy tekst opublikowało „Życie” z dnia 20. listopada 2000 r.
Filantropi na grzbietach biedaków
Podstawową troską socjalistów jest znalezienie sposobu, który połączyłby proces wyzwalania proletariatu z jednoczesnym utrwalaniem statusu proletariusza. Chodzi o to, by ludzie biedni uważali rewolucjonistów za swych przyjaciół i dobroczyńców, ale żeby jednocześnie nie mogli wydobyć się z biedy.
Naprzeciw tej potrzebie wychodzi koncepcja „państwa przyjaznego”, które podejmuje „obowiązki socjalne” wobec „najbiedniejszych”. Jak to robi? Ano, po staremu. Politycy „wrażliwi społecznie” pochylają się z troską nad ludźmi biednymi, żeby przyjść im z pomocą. Pieniądze na tę pomoc mają odebrać bogatym poprzez przymusową redystrybucję dochodów za pośrednictwem systemu podatkowego. A jak to wygląda naprawdę?
W roku 1999 95% wpływów z podatku dochodowego pochodziło od podatników zaliczonych do I grupy, a więc najbiedniejszych. Podobnie wygląda to w podatkach pośrednich. Widać zatem wyraźnie, że ludzie biedni nie tylko muszą sami finansować sobie całą „pomoc państwową”, ale jeszcze wziąć na utrzymanie rosnącą armię swoich przyjaciół, wyzwolicieli i dobroczyńców.
Ponieważ pieniędzy wciąż jest za mało, trzeba podnosić podatki. Żeby jednak ten proceder jakoś ukryć przed ludzkimi oczyma, jeszcze za czasów pana wicepremiera Grzegorza Kołodki (zob. Strategia dla Polski) zdecydowano, by wzrastał udział podatków pośrednich w tworzeniu dochodów budżetowych. Wiadomo – czego oczy nie widzą, tego sercu nie szkoda. Tę linię kontynuowała koalicja AWS-UW, a nie mam też najmniejszych wątpliwości, że podejmie ją ewentualny rząd utworzony przez SLD.
Skutkiem podwyżek podatków jest wzrost cen towarów polskich, spowodowany wzrostem kosztów ich produkcji i naciskiem na płace. Wskutek tego słabnie popyt na towary krajowe i obniża się konsumpcja w ogóle. Przedsiębiorstwa krajowe ograniczają produkcję i zwalniają pracowników, którzy teraz nie mają innego wyjścia, jak wyciągnąć rękę do „państwa”. Żeby sprostać tym oczekiwaniom, trzeba jeszcze bardziej podnieść podatki i tak dalej. Koło się zamyka, ale dzięki temu mamy i złudzenie opieki, i utrwalanie proletariackiego statusu.
Jedyny wyraźny rozwój, jaki w tych warunkach następuje, to rozwój biurokracji; tylko same powiaty przysporzyły ponad 40 tys. urzędników, a nie jest to przecież ostatnie słowo w tym względzie. Jest tu jednak pewna logika; im większa bieda, tym więcej potrzeba opiekunów – to jasne. Dlatego też koncepcja „państwa przyjaznego” jest tak popularna wśród naszych „wrażliwych społecznie” elit politycznych, zarówno pobożnych, jak i bezbożnych.
Zupełnie inaczej do tego problemu podchodzą konserwatywni liberałowie. Uważają, że państwo (czyli władza polityczna) powinno dostarczyć reguł postępowania w postaci prawa, dbać o bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne, zapewnić wymierzanie sprawiedliwości, natomiast w żadnym wypadku nie powinno opiekować się obywatelami, zwłaszcza posługując się przymusową redystrybucją dochodów. Z pozoru wygląda to na lodowatą obojętność wobec biednych, ale popatrzmy na skutki.
Ograniczenie władczych zainteresowań państwa do ustawodawstwa, obrony, bezpieczeństwa wewnętrznego, wymiaru sprawiedliwości i polityki zagranicznej umożliwia radykalne zmniejszenie kosztów jego funkcjonowania, a więc obniżenie podatków. Ponieważ obecny udział podatków w cenach towarów polskich waha się od 50% (węgiel) do ponad 80% (towary akcyzowe), zmniejszenie podatków przyniosłoby spadek cen produktów polskich. Ludzie za te same pieniądze mogliby kupować więcej polskich towarów, które też – jako tańsze – zaczęłyby wypierać z rynku polskie dobra importowane.
Wzrostowi konsumpcji towarów polskich wyszłaby naprzeciw zwiększona produkcja, jednak pod warunkiem, że władza polityczna nie mogłaby się wtrącać do gospodarki. Gdyby bowiem zachowała tę możliwość, natychmiast zostałaby skorumpowana przez kartel producentów, usiłujących wykorzystać zmniejszenie podatków do wzbogacenia się poprzez utrzymanie dotychczasowych cen. Taka zmowa byłaby możliwa, gdyby władzy publicznej pozostawić uprawnienie do koncesjonowania działalności gospodarczej. Skorumpowani urzędnicy po prostu nie przyznaliby koncesji potencjalnym konkurentom.
Nawiasem mówiąc, koncesje, licencje, zezwolenia i pozwolenia obowiązują aktualnie aż w 202 rodzajach działalności gospodarczej, a w stosunku do roku 1996 reglamentacja ta wzrosła aż o 30%. To jest główna przyczyna korupcji w naszym kraju. Dlatego też konserwatywni liberałowie kładą nacisk na pozbawienie władzy politycznej możliwości ingerowania w rynek.
Wzrost produkcji krajowej zwiększyłby zapotrzebowanie na pracowników dzięki czemu ludzie chcący pracować mogliby znaleźć zatrudnienie i zarobek – i w ten sposób, dzięki własnemu wysiłkowi, wydobyć się z biedy. Sposób walki z biedą proponowany przez konserwatywnych liberałów jest więc dla ludzi biednych (proletariuszy) korzystny, umożliwia im bowiem porzucenie statusu proletariusza. Ale właśnie dlatego jest on szalenie niebezpieczny dla socjalistycznych rewolucjonistów, nie tylko pozbawiłby ich proletariatu, ale i uniemożliwił im odgrywanie roli opiekunów ludzi ubogich.
Jeśli przypomnimy, że socjaliści nie odgrywają tej roli bezinteresownie, a wprost przeciwnie – byle czym się nie zadowolą – to doskonale zrozumiemy, dlaczego zajadle zwalczają konserwatywnych liberałów nawet wtedy, gdy dla przypodobania się kolejnej międzynarodówce sami zaczynają się tak nazywać.
Wiele tez było tu na temat Kosciola. To co mowi Kosciol na temat homoseksualistow mnie naprawde boli, gdyz staram się być co tydzien na Mszy. Dlatego Kosciol jest w pewien sposób winny, gdyz buntuje spoleczenstwo przeciwko gejom. Kosciol przez wieki nie był idealny. Ale pomyslcie, czy tacy ludzie którzy widza w jaki sposób wiekszosc gejow podchodzi do spraw Kosciola, czy oni nie utwierdza się w tym co mowia ksieza ? Spoleczenstwo boi się odmiennosci, a my za bardzo nic nie robimy, żeby pokazac się wlasnie z tej dobrej strony.
Dobra już troche za duzo tej polityki, wiec może zaprosze Was do ogladania Jeziora Marzen (tam kilka odcinkow jeden z glownych bohaterow – 16 latek outingowal). Pozdrowienia dla tych z prawego jak i z lewego skrzydla.