Od kilku tygodni, w Kairze, stolicy Egiptu toczy się proces przeciwko 52 mężczyznom, oskarżonym o "uprawianie czynów nierządnych". Rozprawa toczy się za drzwiami zamkniętymi. Nie wiadomo, na jakich dowodach opiera się akt oskarżenia. Nie wiadomo na podstawie jakiego paragrafu kodeksu karnego ma zapaść wyrok. Wiadomo jednak, że wszyscy oskarżeni zostali już skazani, pozbawieni godności, poddani poniżającej procedurze wywlekania ich prywatności na światło dzienne przez brukową prasę. Jasne jest jedno: Rządząca Egiptem homofobiczna teokracja, pragnie powstrzymać proces szybkich przemian obyczajowych społeczeństwa i znalazła bezbronne ofiary. W rzeczywistości, oskarżeni ukarani mają być za to, że są... gejami.
Homoseksualizm nie jest w Egipcie karalny. Egipski kodeks karny w ogóle o nim nie wspomina. Ale od czego populizm? Dwóch oskarżonych, sąd obwinił o "naigrywanie się z religii islamu", która w kwestii odmienności seksualnej jest równie wroga i fundamentalistyczna jak katolicyzm. Podczas otwarcia procesu, rodziny oskarżonych zaatakowały fizycznie licznie przybyłych dziennikarzy egipskich mediów, zarzucając im rozprzestrzenianie kłamliwych informacji. Następnego dnia, rozprawa toczyła się już za drzwiami zamkniętymi. Można się było tylko dowiedzieć, że adwokaci domagali się natychmiastowego uwolnienia wszystkich oskarżonych i przeniesienia procesu z Trybunału Stanu, rozpatrującego sprawy związane z najwyższym interesem państwa do zwykłego sądu. Chodzi mianowicie o to, że wysoko postawieni, ziejący nienawiścią do mniejszości seksualnych fundamentaliści religijni uniemożliwić chcą złożenie odwołania od wyroku. Wyroki, jakie zapadają w egipskim Trybunale Stanu są ostateczne. Prokuratorzy wykrętnie argumentują, że oskarżeni "zamierzali przy pomocy swych homoseksualnych praktyk wywołać napięcie społeczne" a to zagraża państwu. (!!!)
Obserwatorzy wydarzeń w Kairze zachodzą w głowę, na jakich dowodach opiera się oskarżenie. Wiadomo, że policja i służba bezpieczeństwa zatrzymała na początku maja grupę pięćdziesięciu dwóch mężczyzn w miejscu, które znane było jako punkt spotkań gejów. Sąd zarządził też badania medyczne, które udowodnić mają że oskarżeni uprawiali seks analny (!!!) Innych dowodów rzekomej winy - brak. Mimo wołającego o pomstę do nieba bezprawia, oskarżeni trzymani są w więzieniu. Na sali sądowej przebywają zamknięci i skuci kajdankami w stalowej klatce, niczym groźni terroryści. Jeden z nich, nauczyciel angielskiego krzyknął w stronę zachodnich dziennikarzy: "Nic nie zrobiłem! Chcę wiedzieć dlaczego trzymany jestem w więzieniu jak kryminalista! Co to wszystko znaczy?"
Korespondent Radia France International w Kairze jest zdania, że proces służy politycznej grze na najwyższym szczeblu. Skazanie grupy ma uśmierzyć "słuszny gniew" i żądzę krwi religijnych fanatyków i odwrócić uwagą opinii publicznej od palących problemów kraju, takich jak astronomiczna korupcja, kryzys gospodarczy i nowy podatek od wartości dodanej. Został on wprowadzony w dniu, w którym doszło do aresztowań.
Proces gejów w Kairze wywołuje protesty na całym świecie. Obserwując, co dzieje się na sali sądowej i poza nią, wyraźnie widać, że Egipt terroryzowany jest przez fanatyków religijnych, którzy w całym regionie Bliskiego i Dalekiego Wschodu przejmują inicjatywę. W tym kontekście, zdumiewająco zbieżnie brzmią wypowiedzi hierarchów polskiego Kościoła katolickiego - równie silnie nasączonych nienawiścią do gejów. Przykładem jest niedawny list pasterski ordynariusza lubelskiego, arcybiskupa Życińskiego, który kwestię prawnego usankcjonowania partnerstwa homoseksualnego stawia w kontekście racji stanu Państwa Polskiego! Kolejna rozprawa w Kairze odbędzie się 29 sierpnia. A wybory w Polsce za miesiąc.
Opracował: Tomek Juszkowski