Temperatury około 40 stopni Celsjusza, z nieba leje się żar. Nawet w mieście ludzie chodzą porozbierani do rosołu. Najlepiej chciałbyś wyciągnąć się na plaży, gdzieś nad wodą, zamknąć oczy i zapomnieć o całym świecie. Słońce pali na skórze, więc tubka z kremem do opalania jest często w robocie. Już niebawem widzisz, jak kolor skóry zmienia się z bladego na różowy. Jeszcze trochę, a czekoladowa karnacja zrobi zabójcze wrażenie na dyskotece!!! Marząc tak, zasypiasz przy plusku fal. Przebudzenie nie jest już tak błogie. Skóra ściąga się, jest wrażliwa na dotyk. Po kilku godzinach zaczyna się koszmar. Ból, pieczenie, nie wiesz jak się ułożyć, żeby nie podrażnić brzucha, pleców i nóg, które są jedną wielką raną. Pojawiają się pęcherze wypełnione płynem, potem skóra zaczyna się łuszczyć i schodzić całymi płatami. Jasna sprawa: Przesadziłeś z opalaniem. Oparzenie słoneczne nie jest przyjemne i może zepsuć całe wakacje.
Powierzchnia skóry dorosłego człowieka, ma powierzchnię około dwóch metrów kwadratowych i zawiera barwniki, czyli pigmenty. Przez większą część roku skóra ukryta jest pod warstwą odzieży. Wystawiona na promieniowanie ultrafioletowe (naturalne lub w solarium) reaguje wzmożoną produkcją pigmentów i stopniowo ciemnieje. Niegdyś, blady odcień skóry był w modzie, uważano, że opalenizna nie przystoi osobie z wyższych sfer. Dziś odwrotnie: Im skóra ciemniejsza od słońca, tym jej właściciel atrakcyjniejszy dla płci przeciwnej i własnej. Opalenizna jest symbolem sukcesu, zdrowia i potencji seksualnej. Jest to naturalnie gruba przesada, bowiem wszyscy wiedzą, że niekontrolowane kąpiele słoneczne niszczą skórę i doprowadzić mogą do powstania czerniaków, czyli groźnej odmiany raka. Lekarze, którzy zajmuje się skórą, nazywają się dermatologami. Twierdzą oni, że nie powinniśmy opalać się częściej niż 50 razy w roku. Wynika z tego, że także podczas spacerów, wycieczek rowerowych, pracy w ogródku lub przy pieczeniu kiełbasek należy pomyśleć o zabezpieczeniu przez słońcem.
Dermatolodzy rozróżniają kilka fototypów, czyli "gatunków" skóry. Bardzo wrażliwa cera biała, często spotykana u blondynów, piegowatych lub rudych jest dużo bardziej narażona na poparzenie niż skóra brunetów lub szatynów, którzy oprócz tego opalają się szybciej i uzyskują intensywny, brązowy kolor opalenizny. Stosownie do karnacji, używać też należy środki zabezpieczające. Na skórze wrażliwej pierwsze oznaki poparzenia mogą się pojawić już po dziesięciu minutach. Bruneci wytrzymać mogą w pełnym słońcu na plaży nawet 30 minut. Stosowanie kremów o odpowiednio wysokim faktorze ochronnym podwyższa odporność na promienie słoneczne. Znaczy to, że stosując krem numer 15 można przebywać na słońcu 15 razy dłużej niż wynosi norma. W przypadku blondyna byłoby to 10 minut razy 15, co daje niemal 2,5 godziny. Jest to jednak wartość przybliżona a dobra rada brzmi: przenieść się do cienia już po godzinie!
Jeśli kąpiele słoneczne są oszczędnie dawkowane, skóra ma szansę przyzwyczaić się do promieniowania i wtedy czas pobytu na plaży można przedłużyć. Osoby o ciemnej karnacji są mniej wrażliwe i niekiedy mogą siedzieć na słońcu przez cały dzień. Pod warunkiem naturalnie, że stosują odpowiednie kremy lub mleczka. Należy też pamiętać o tym, że po każdorazowym pobycie w wodzie (także pod prysznicem), warstwę ochronną należy odnosić. Bardzo niebezpieczne są sytuacje, gdy chłodny wiaterek nie daje poczucia gorąca. Dzieje się tak na przykład na jachcie lub podczas jazdy motocyklem lub kabrioletem. Wtedy, faktor ochronny musi być odpowiednio wysoki. Błędne jest przekonanie, że ponowne nałożenie kremu przedłuża czas bezpiecznego przebywania na słońcu. Na pociechę powiedzieć można, że skóra opala się nawet w cieniu - tylko naturalnie znacznie wolniej.
Warstwę kremu należy nałożyć mniej więcej pół godziny przed pójściem na plażę. Godzin największej spiekoty (około południa aż do godziny 15.00) najlepiej unikać. Opalającym się na nagusa trzeba przypomnieć, że kremować należy także intymne części ciała a łysiejącym lub łysolom - by nie zapomnieli o skórze głowy. W polskich drogeriach i perfumeriach kupić można bardzo wiele gatunków kosmetyków na plażę. Kremy znanych marek nie są tanie - ale na pewno skuteczniejsze, niż tanie mleczka o mydlanym zapachu. Im wyższy faktor ochronny (można nawet kupić 60-tkę!) - tym wyższa cena. Na wargi, uszy, nos nakłada się tak zwane "blokery", które sprzedawane są często w kolorze skóry po to, by nie straszyć trupio białymi, wystającymi częściami ciała.
Wiele osób jest przekonanych, że najwłaściwszym treningiem dla skóry przed wakacjami w Egipcie lub na Gran Canarii jest solarium. W zasadzie, opalenizna, którą uzyskujemy w solarium jest taka sama jak opalenizna słoneczna. Dzieje się tak, ponieważ pigment wytwarzany jest pod wpływem określonego rodzaju promieniowania ultrafioletowego, zwanego ultrafioletem A (UVA). Dlatego też, różnica w temperaturze i barwie światła na wolnej przestrzeni i w solarium nie ma wpływu na opaleniznę. Inny typ promieniowania ultrafioletowego odpowiedzialny za wytwarzanie nowych pigmentów, UVB, powoduje również oparzenia. Problem w tym, że UVA, którego solarium dostarcza w sporej dawce, osłabia naturalną obronność organizmu i wywołuje przedwczesne zmarszczki. Aby uniknąć niepotrzebnego ryzyka, najlepiej "przybrązowić się" samoopalaczem. Niektórzy fanatycy słońca łykają też tabletki z beta karotyną (można dostać w aptece). Światło słoneczne stymuluje wytwarzanie witaminy D3, która poprawia stopień wchłaniania wapnia w organizmie, a w szczególności w kościach. Dlatego, osoby, które cierpią na alergię słoneczną, powinny zażywając duże dawki wapnia. Zabójcze dla skóry są mieszanki kremów po goleniu, perfum i kremów do opalania. W najgorszym przypadku na skórze pojawić się mogą szpecące pryszcze, które wszakże znikają po kilku dniach abstynencji słonecznej. Perfumy w kombinacji ze słońcem mogą też zafarbować skórę. Podczas kąpieli słonecznych należy ograniczyć stosowanie lekarstw, szczególnie środków antydepresyjnych
Co jednak zrobić, gdy wszystkie te dobre rady przyszły za późno, a po kilku godzinach wylegiwania się na plaży skóra piecze i boli? przede wszystkim unikać jak ognia dalszego przebywania na słońcu! Pomagają zimne, mokre kompresy, lód, noszenie zmoczonej koszulki, owinięcie się w mokre prześcieradło. Pierwsza pomoc z domowej apteczki to okłady z twarożku lub zsiadłego mleka, rumianku i plasterków świeżego ogórka. Przy zaawansowanych oparzeniach należy koniecznie udać się do lekarza. W aptece dostać można przeciwzapalną maść kortizonową. Gdy skóra się łuszczy, trzeba pamiętać o tym, by nie dopuścić do jej wysuszenia. W zależności od potrzeby, można używać kremów (może być Nivea), pielęgnujących żelów pod prysznic lub natłuszczających płynów do kąpieli. Jeśli skóra jest tylko zaczerwieniona, wystarczy często krem after-sun.
Przede wszystkim jednak trzeba pamiętać, że to nie jest ostatnie lato! Pewnie, że jest wszędzie, zwariowało, oszalało Twoje serce... Ale nie chcesz przecież za kilka lat chodzić z zmarszczkami na twarzy lub leżeć w szpitalu z czerniakiem?... A jak przyjemnie jest obserwować z ukrycia, w cieniu, spod parasola, co dzieje się na plaży... Ty - w ukryciu, a wszyscy inni na patelni... Siedząc przed komputerem w redakcji wolno przecież pomarzyć?
Opracował: Tomek Juszkowski
chyba że juz po kilku dniach po opalaniu....
kiedy skóra jest poparzona to byśmy sobei narobili jajec:DD
pozdrowionka!