Niedawno zastanawiałem się - po rozmowie ze znajomym, wspominającym początki swojego związku - jak określić to, co dwóch zainteresowanych sobą mężczyzn razem robi w łóżku (czy w jakimkolwiek innym miejscu). Powiedzieć "uprawiam seks analny" brzmi trochę dziwnie, i raczej niezbyt przyjemnie. Jeśli komuś się podoba taka nomenklatura, to może zabrnąć dalej i stwierdzić, że miał stosunek per rectum... Z drugiej strony, mówić o dawaniu dupy, jebaniu czy ruchaniu - aczkolwiek przyznaję, że w pewnych kontekstach określenia te mają swój nieodparty urok, jak np. w filmach porno, gdzie okrzyki "fuck me!" są całkiem na miejscu - brzmi dosyć wulgarnie i może być odebrane jako obraźliwe. Dwie skrajności - a między nimi, jak zbyt często w naszym kochanym języku polskim - nic.
Próbowałem sobie przypomnieć różne znane mi określenia aktu płciowego (znowu wzniosłe określenie), które można by od biedy zakwalifikować jako "środkowe". Niestety, wszystko, czym moja pamięć dysponuje, jest albo wulgarne, albo niesmaczne, albo zupełnie oderwane od życia. Z góry odrzucam jakieś "ciupcianie się", samo brzmienie może wywołać odruch wymiotny. Zwroty związane z pieprzem tudzież inne określenia zaczynające się od "p" też nie budzą mojej sympatii. Chociaż - pomyślałem - może jestem zbyt wymagający: mówimy przecież, że coś jest pieprzne, pikantne, w odniesieniu do seksu... Hmmm... Ale w moim odczuciu to zakłada pewną perwersyjność, coś lekko przynajmniej nieprzyzwoitego, a nam chodzi o zdrowy, normalny seks między dwoma facetami. "Kochać się"? To zbyt wyświechtane, kto teraz rozróżnia kochanie kogoś od zakochania się... a tu jeszcze byłoby kochanie się (czyli samego siebie?) - nie, za trudne. Oględnie można powiedzieć, że się z kimś sypia, ale wrodzone poczucie dokładności podpowiada mi, że to bardzo nieprecyzyjne określenie: w końcu można z kimś sypiać i nie robić TEGO...
A, właśnie: TO. Można przecież powiedzieć "robiliśmy TO", takie znaczące TO... Ale co jeśli ktoś będzie dociekliwy - albo niezbyt rozgarnięty i nie zrozumie TEGO? Czyżbyśmy więc byli skazani na uprawianie seksu? Hmmm - pomyślałem - może to nie takie złe określenie... Ileż w nim metafor ukrytych: uprawiamy np. ziemię, czynimy ją urodzajną, zasiewamy... Zaraz, zaraz - przywołałem się do porządku - to trochę za dalekie skojarzenia.
A może zamiast ogólnego wyrażenia lepiej się skupić na bardziej specyficznych? W końcu gejowski seks to nie tylko ten per rectum, możliwości jest dużo. A i sam seks analny może przybierać różne formy, zamiast dawania d... można się bawić w ujeżdżanie ogiera... (Coś za dużo mam fantazji dzisiaj.) Chociaż znowu, określenia są dosyć dwubiegunowe: np. seks oralny kontra obciąganie laski (fuj!); masturbacja i walenie konia (a jeśli ktoś jest ekologiem?)... Nie, same skrajności... Czy nie ma nic pośrodku? A może - zastanawiałem się dalej - to wszystko zależy od pary... Może potrzebne są określenia tak intymne, że niemożliwe do uogólnienia?
Jeśli tak, to ciekawy jestem, czy czytelnicy Innej Strony mają jakieś swoje ulubione zwroty opisujące seks męsko-męski. Innymi słowy, co robicie - jak to nazywacie...
Edmund Mazur
moim marzeiem jest zobaczć seks gejowski ive. jeśli nie wstydzicie się wyzwolonej feministki- czekam na propozycję oglądania!! pozdr
i wszystko jasne ....
; dawanie sobie radosci
;kochac sie po mesku
; rojbrować (z poznaskiego slowo oznacza - niegrzeczny , uszczypliwe okreslenie chuligana)
;oddawac sie rytualowi
; doznawać się.....
moze brzmia banalnie ale kazde slow ma w sobie to coś nawet "jebanko"
pozdrawiam summ