Luke od dziesięciu lat żyje szczęśliwie z swoim partnerem i nie wyobraża
sobie, by mogło być inaczej. Znamy się dość długo i muszę przyznać, że też
sobie tego nie wyobrażam. Przywykłem widzieć Luke'a jako część pewnej
całości i moja przyjaźń do niego jest też przyjaźnią z jego partnerem. W
świecie, w którym dokonują się ciągłe roszady i kilka dni nieobecności na
środowiskowym parkiecie wystarcza, by intymne konstelacje wśród znajomych
całkowicie się zmieniły - taki stabilny związek dodaje optymizmu, napawa
otuchą. Czy jest jakaś recepta na trwały związek? Przeczytajcie wywiad:
- Większość ludzi jest święcie przekonana, że związki gejowskie są bardzo nietrwałe. Przyznają to nawet sami geje.
- Tak.
- Ty jesteś żywym zaprzeczeniem tego powszechnego stereotypu, bo żyjesz szczęśliwie z Twoim partnerem już od 10 lat! Jakie cechy charakteru trzeba posiadać, żeby stworzyć tak stabilny związek?
- Jest na pewno wiele elementów, nie tylko jeden czy dwa. Trzeba mieć wewnętrzne, pozytywne nastawienie do związku. Trzeba być domatorem. Bo jeśli ktoś lubi gonić z miejsca na miejsce, to na pewno nie wpływa to dobrze na partnerstwo. No i trzeba mieć szczęście, żeby spotkać drugą osobę, która także szuka trwałego związku. Podobno Rak i Waga to idealna konstelacja do długich związków. Trudno mi na poczekaniu podać jakąś receptę. To, co dla mnie jest oczywiste, dla kogoś innego byłoby nie do zaakceptowania.
- A gdy się poznaliście - Ty i Twój partner, czy podejrzewałeś, że to będzie tak długo trwało?
- Ja właśnie szukałem związku na dłuższy czas. Do dwudziestego pierwszego roku życia już się wyszalałem po dziurki w nosie.
- A ile miałeś lat, kiedy zacząłeś szaleć?
- Chyba siedemnaście?
- A co sądzisz o ludziach, którzy wiążą się z kimś "na wieczność" trwającą dwa tygodnie?
- No cóż, uważam, że takie osoby po prostu nie dojrzały do prawdziwego związku. Być może zresztą nigdy nie dojrzeją. A to, co oni nazywają "miłością" to po prostu zauroczenie fizyczne. Na samym seksie nie można zbudować partnerstwa.
- No, ale Ty przecież też nie byłeś całkiem dojrzały w chwili, kiedy zaczynałeś budować swój związek. Miałeś dopiero 21 lat...
- Nie, byłem już dojrzały o tyle, że nie mieszkałem już z rodzicami, pracowałem, stałem na własnych nogach, byłem "na swoim"... To chyba ma znaczenie, prawda?
- Czy w ciągu tych dziesięciu lat miałeś chwile zwątpienia? Kiedy zastanawiałeś się, czy warto ten związek ciągnąć dalej?
- Nie. Nad sensem się nie zastanawiałem. Raz się zdecydowałem i koniec. Zwątpienie? Pewnie, były spięcia, które trochę zaburzały harmonię. Ale wtedy chodziło o zazdrość.
- Zazdrość po tylu latach?
- Zazdrość jest wiecznotrwała. Nie wiem, czy można się jej kiedykolwiek pozbyć w związku. Trzeba sobie wypracować jakieś racjonalne podejście do zazdrości, nie pozwolić, by dominowała nad życiem codziennym. Zamiast pielęgnować zazdrość trzeba pracować nad zaufaniem.
- Mówisz o fascynacji fizycznej. Wielu ludzi dlatego właśnie nie może wytrwać w związku, bo partner nudzi ich seksualnie.
- No, właśnie. Jeśli ktoś nie interesuje się człowiekiem - całym człowiekiem - tylko jego ciałem, to pewnie że się znudzi. Bo ciało, nawet najatrakcyjniejsze, nie jest tak ciekawe jak potrafi być ciekawy człowiek. To banał co powiem, ale przecież trzeba widzieć duszę, intelekt, umysł, charakter. I ciało naturalnie też. Jeśli się to wszystko powiąże z sobą, to wtedy jest szansa na trwałe partnerstwo.
- Czy w tak długim związku można się rozwijać? Czasami spotykam się z starymi małżeństwami, które od lat stoją w miejscu, gdzie nic się nie dzieje oprócz ustalonych rytuałów...
- Myślę że bycie z kimś oducza egoizmu. Trzeba umieć się przystosować, być wrażliwym na potrzeby innej osoby. Na początku, każdy się stara pokazać z najlepszej strony. A potem wychodzą wszystkie wady, które trzeba zaakceptować, być gotowym na kompromisy.
- Tak, miłość to sztuka znoszenia się nawzajem.
- Polubić czyjeś wady jest bardzo trudno.
- Kiedy słyszę, że jakaś para gejowska żyje z sobą od dziesięciu lat, mimowolnie myślę o "małżeństwie". Jaka jest różnica między długotrwałym partnerstwem gejowskim a małżeństwem heteroseksualnym?
- Nie ma żadnej różnicy poza jedną: Geje nie mają dzieci. Dzieci cementują ogromną większość par heteroseksualnych. Pary gejowskie nie mają tej klamry, kogoś trzeciego, na kogo mogą przelać uczucie, kto nadaje sens związkowi nawet wtedy, kiedy jest już zupełnie wypalony.
- A są jakieś ustalone role - mąż / żona?
- Jest równowaga. Pewnie jakiś podział ról istnieje, ale generalnie związki gejowskie są bardziej demokratyczne.
- Żyjemy w kraju, w którym - mogłoby się wydawać - życie stabilnej pary gejowskiej jest trudne. Jest rodzina, sąsiedzi, koledzy i koleżanki w pracy. I wszyscy gadają, plotkują, obmawiają....
- Nigdy w życiu nie spotkałem się z wrogim nastawieniem w pracy czy w życiu prywatnym.
- Znam pary gejowskie na Zachodzie, które żyją oficjalnie, są zapraszane na przyjęcia, wszyscy o nich wiedzą...
- Nie, naturalnie że w Polsce nie jest to możliwe. To nie ten kraj. Ale przecież nie jest konieczne informowanie wszystkich o swoim życiu prywatnym. Można się bez tego obyć.
- A czy heteryccy znajomi o Was wiedzą?
- Nie wnikam w to. U mnie w pracy jest przyjęte, że nikt się nie miesza do cudzego życia. I wszyscy są z tego zadowoleni.
- Znasz inne pary, które żyją z sobą tak jak Ty i Twój partner?
- Tak, nawet wiele. Ale ci ludzie nie afiszują się, nie bywają w lokalach. Widzisz: Na zewnątrz widać tylko tych, którzy biegają po lokalach. A te trwałe pary są niewidoczne. To są ludzie, którzy mają ułożone życie, spokojne, bez rozgłosu.
- Gdybyś mógł - co zmieniłbyś w Twoim związku?
- Nie znoszę zmian! Przyzwyczajam się do pewnego rytmu i tylko wtedy czuję się dobrze.
- A... coś poprawić, ulepszyć?
- Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, moglibyśmy zrealizować kilka marzeń... Lepsze mieszkanie, podróże...
- W jakich okolicznościach poznaliście się?
- Znajomy nas skojarzył. Ja chciałem kogoś poznać na stałe, on chciał poznać kogoś na stałe. Ten znajomy o tym wiedział i... zagrał rolą swatki.
- Małżeństwo z rozsądku?
- Nieee... Najpierw był okres... narzeczeństwa. Chodziliśmy z sobą kilka miesięcy. Poznawaliśmy się.
- A ślub?
- Ślubu nie było, ale była podróż poślubna na Lazurowe Wybrzeże. Wszystko było zarezerwowane z półrocznym wyprzedzeniem. To było dziesięć lat temu, wtedy to robiło niesamowite wrażenie. Ludzie żyli bardziej życiem domowym, nie lokalowym, jak dziś.
- Od dziesięciu lat jesteś połową pewnej całości. Czy nie sądzisz że coś w życiu straciłeś, coś Ci przeszło koło nosa, czego mógłbyś doświadczyć, gdybyś się nie związał?
- Ani o tym nie myślę, ani nie chciałbym czegoś przeżywać. Jest mi dobrze. Po co zmieniać - jak jest dobrze? (śmieje się)
- Jesteś szczęśliwy?
- Tak!
- Są ludzie, którzy miotają się w swej seksualności. Swoją inność, swoje gejostwo, odczuwają jako ciężar, dramat. Walczą z nim, zakłamują samych siebie. I są ludzie jak Ty - dla których gejowska orientacja nie jest żadnym problemem. Albo inaczej: jest czymś oczywistym, naturalnym.
- Jestem, kim jestem. Nie noszę sztandaru, nie buntuję się przeciw niesprawiedliwemu społeczeństwu, żyję swoim życiem, staram się wywalczyć jak największy margines wolności. Ale też nie chowam się do mysiej dziury i nie uważam na każde słowo z obawy, że ktoś mnie zdemaskuje.
- Jesteś jeszcze bardzo młody. Jak sobie wyobrażasz przyszłość? Wspólnie się zestarzeć?
- Tak. Właśnie tak sobie wyobrażam przyszłość.
- Dziękuję Ci za rozmowę.
Rozmowę przeprowadził Janusz Marchwiński
Jeśli ktoś zna godne polecenia artukuły na ten temat to będę wdzięczny za linki.
Nie sądzę, że każdy by sprostał wyzwaniu. Ja bym nie dał rady, nie w Polsce. Ja jestem w związku z moim partnerem ponad 3,5 roku, co wydaje się być wiecznością dla mnie. Ponieważ mieszkamy w Londynie, możemy pozwolić sobie na luksus bycia parą "oficjalnie", tzn. wszyscy o tym wiedzą i guzik nas to obchodzi co o tym sądzą. Większość nie ma z tym problemów, a zaś Ci którzy nie potrafią tego faktu strawić muszą się dostosować.
I chociaż taka sytuacja jest daleka od idealnej, jest tylko do pozazdroszczenia w Polsce. Może za jakieś 10lat tak będzie i w Polsce...
Dlatego uchylam kapelusza Luk! Gratulacje!!
Mam nadzieje,ze kiedy bede z moim partnerem obchodzil 10lecie,to jeszcze 9,5 lat to W Polsce sytuacja bedzie juz calkiem inna-przynajmniej taka jak dzisiaj w Niemczech.
Wszystkiego naj..naj. naj lepszego!!
ramzes;)