Na własne nieszczęście zdarzało mi się spotkać "koleżanki", które - gdy wspominałem, że lubię poezję Audena - natychmiast gorliwie zapewniały: "Ach, to mój ulubiony poeta!" Jako że z natury jestem dociekliwy, i staram się też być prawdomówny, czego i od rozmówców oczekuję, z reguły pytałem o ulubione wiersze. I tu się okazywało, że wielbiciel "najbardziej lubi" Funeral Blues. A jako że jestem osobą w kinematografii niezbyt obeznaną (za moich czasów były tylko książki...), trochę to trwało, zanim się zorientowałem, iż ten wiersz - a właściwie jego fragment - pojawia się w filmie "Cztery wesela i pogrzeb":
He was my North, my South, my East and West.
My working week and my Sunday rest,
My noon, my midnight, my talk, my song;
I thought that love would last forever; I was wrong.
I na tym się cała wiedza na temat Audena tudzież i jego poezji kończyła... A kto zna jego "Gdy szedłem raz wieczorem" albo "Bezcenną piątkę", czy "Wizytę floty" - albo "Najpierw - to, co najważniejsze"? [Tytuły wierszy w tłumaczeniu St. Barańczaka.]
Wystan Hugh Auden urodził się w Yorku w 1907 roku. Jego ojciec był lekarzem; rodzina przeniosła się wkrótce do Birmingham, gdzie ojciec dostał posadę. Młody Auden w szkole zaprzyjaźnił się z Christopherem Isherwoodem, tym samym, któremu zawdzięczamy - przynajmniej pośrednio - "Cabaret" z Lizą Minelli. Co ciekawe, Auden początkowo miał zamiar kształcić się w naukach ścisłych i dopiero w Oksfordzie, gdzie studiował w Christ Church college zwrócił się ku literaturze. W Oksfordzie także zwykł z upodobaniem opowiadać przyjaciołom o swoich nocnych przygodach... Ponoć bardzo lubił "fellatio"*... W Oksfordzie wreszcie dał się poznać jako poeta - opublikował swój pierwszy tomik, chociaż nie pierwszy wiersz - to zrobił już w wieku lat piętnastu. Co ciekawe, mimo iż w czasie swoich studiów (1925-28) zdecydowanie sprecyzował swoje gejowskie upodobania, jeszcze w 1929 roku był oficjalnie zaręczony z pewną pielęgniarką... (Tu trzeba też dodać, że prawie dziesięć lat później, w 1935, Auden poślubił córkę Tomasza Manna, tylko i wyłącznie po to, aby umożliwić jej zdobycie brytyjskiego paszportu i ucieczkę z nazistowskich Niemiec.) Niemniej jednak Isherwood zatroszczył się o przyjaciela, ściągnął go do Berlina, gdzie sam podówczas przebywał, i utwierdził na gejowskiej ścieżce - jakżeby mogło być inaczej w Berlinie...
Trzeba przyznać, że był Auden bardzo barwną postacią. Pracował jako scenarzysta, i jako nauczyciel; pisał poezję i reportaże z zagranicznych wycieczek; flirtował z komunizmem; interesował się psychoanalizą; pod wpływem swej matki zwrócił się do anglikanizmu; mieszkał przez jakiś czas w USA, i nawet uzyskał amerykańskie obywatelstwo w 1946 roku. Został także profesorem w swoim dawnym collegeu w Oksfordzie. Pod koniec życia mieszkał w Austrii ze swoim kochankiem, Chesterem Kallmanem (z którym m.in. współtworzył libretto do jednego z utworów Strawińskiego). Auden uważał ten związek za małżeństwo; faktem jest, że byli razem nawet wtedy, gdy nie łączył ich już seks, a o wiele młodszy Kallman szukał zaspokojenia w ramionach (i nie tylko w ramionach) innych mężczyzn. Swoją drogą, trudno powiedzieć, żeby Auden był szczególnie pociągający fizycznie, a i o swój wygląd też raczej nie dbał...
Żeby jednak nie wyglądało to zbyt różowo: mimo wszystko nie był gejowskim działaczem, otwarcie propagującym swój homoseksualizm. Jako profesor literatury i krytyk literacki wypowiadać się musiał np. o sonetach Szekspira, i wiadomo, że niechętnie - a może raczej z pewnymi obawami - komentował je w odniesieniu do seksualnych preferencji autora.
Jak już kiedyś wspominałem, język angielski często nie pozwala na określenie płci - nie ma odmiennych zaimków dla drugiej osoby typu polskich "twój-twoja". Niewątpliwie, pomagało to Audenowi ukryć w swej poezji wiele ze swych seksualnych odczuć... jak np. w tym fragmencie:
Złóż głowę - śpiącą, kochaną,
Ludzką - na moim ramieniu
Niewiernym [...]
Bez granic jest dusza i ciało:
Kochankom, kiedy w omdleniu
Conocnym leżą pod okiem
Łagodnej planety Wenus...
("Kołysanka")
W. H. Auden zmarł w 1973 roku.
Specjalnie dla IS: Marcin de Hautdesert
*) fellatio - po naszemu: obciąganie; robienie laski
i mimo ze niby nie popularny, to mysle, ze skoro przerabia sie go w szkole, to na pewno zostal doceniony! to jest najwazniejsze!