Polskie biura podróży oferują atrakcyjne wakacje w Egipcie po konkurencyjnych cenach. Obecność rodaków nad Nilem zaznaczyła się już wzbogaceniem lingwistycznych umiejętności handlarzy na bazarach o wyrażenia takie jak "chodź tutaj, kochanie", "tanio", "dzień dobry" i kilka innych słów, wśród nich niecenzuralnych (których prawdziwego znaczenia tubylcy zdają się nie domyślać). Popularnym celem jest położona nad Morzem Czerwonym Hurghada. Stamtąd wyruszyć można na wycieczkę do najciekawszych dla turysty miejsc. Egipt jest krajem przepięknym, jego kultura wspaniała, zabytki zapierające dech w piersiach. Jeśli jednak pragniesz zawrzeć bliższą znajomość z potomkami faraonów pamiętaj: Homoseksualizm nie jest co prawda w Egipcie zabroniony z mocy prawa. Jednak surowa moralność religii muzułmańskiej - islamu - sprawia, że otwarte manifestowanie swej orientacji seksualnej może oznaczać spore kłopoty, z aresztowaniem i wydaleniem z kraju włącznie. Dla własnego bezpieczeństwa powinieneś zachowywać się dyskretnie, unikać dwuznacznych sytuacji, ciemnych zaułków, osób, które poznałeś kilka minut wcześniej. Pamiętaj także, by wypełnić deklarację celną, wpisując wwożone przedmioty wartościowe - szczególnie ekwipunek fotograficzny. Unikniesz w ten sposób problemów przy wyjeździe. Egipt nie posiada gejowskiej "infrastruktury" - klubów i dyskotek. Jednak gejowskie tradycje są głęboko zakorzenione w wszystkich kulturach tego regionu. Nietypowa dla tradycji europejskich jest też gotowość Egipcjan do nawiązywania kontaktów. Przypadkowa rozmowa może przerodzić się w niecodzienną przygodę. Na pewno jednak zaczepiać cię będą nieustannie zupełnie obcy ludzie, wypytując o pochodzenie, stan cywilny, majątek i poglądy polityczne....
Dobrym źródłem informacji o gejowskim Egipcie jest strona internetowa www.gayegypt.com: Tam właśnie znajdziecie ujęty w kilku punktach przepis, jak poderwać Egipcjanina:
- Poproś przewoźnika na łodzi (feluka), by zawiózł cię na Bananową Wyspę,
- Zaproś kierowcę autobusu na dżojnta w polu trzciny cukrowej,
- Postój dłużej niż minutę w toalecie na stacji kolejowej Ramses w Kairze,
- Wsiądź do ciężarówki pełnej żołnierzy, zapytaj czy to prawda, że w Egipcie gwałcenie facetów to stary obyczaj a potem przyznaj się że jesteś Izraelczykiem,
- Zwierz się handlarzowi na bazarze w Assuanie że interesujesz się czymś innym niż jego muszelkami,
- Zastosuj się do podręcznika, wydanego przez Uniwersytet Amerykański w Kairze w roku 1999, według którego "kolczyk noszony przez mężczyznę identyfikuje go jako geja".
To oczywiście tylko żart. Niemniej - w miejscach, odwiedzanych przez turystów spotkać się można często z jednoznacznymi ofertami - najczęściej tylko za kasę. Konsumpcja nowej przyjaźni jest skomplikowana, jako że większość hoteli nie zezwala na wizyty obcych w pokojach. Doświadczeni podróżnicy radzą sobie z tym problemem, wynajmując samodzielne apartamenty. Takie rozwiązanie jest zresztą znacznie tańsze od podróży, organizowanej przez biuro turystyczne.
Naszą wyprawę proponuję zacząć od stolicy Egiptu. W Kairze mieszka około 20 milionów ludzi. Około - bo nikt ich nie jest w stanie policzyć. Ruch na ulicach może przyprawić każdego Europejczyka o zawał serca. Sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniach służy wyłącznie do ozdoby. Ponieważ ulice są oświetlone - kierowcy nie odczuwają potrzeby włączania w nocy reflektorów. A ich najulubieńszą zabawką jest klakson. Jeśli chcesz uniknąć ryzyka śmiertelnego wypadku drogowego, możesz skorzystać z kairskiego metra. Stacje oznakowane są literą M, a bilety są śmiesznie tanie. Centrum Kairu jest plac Tahrir, z którego w wszystkie strony świata odchodzą ulice. Znajdujący się tam park jest ulubionym terenem gejowskich spotkań, szczególnie w czwartek po 21.00. Przy placu Tahrir znajduje się też monumentalne muzeum, gdzie m.in. obejrzeć można skarby, wydobyte z grobu faraona Tutenchamona (1337 pne). Symbolem Kairu jest gigantyczny meczet poświęcony prorokowi Mohammetowi. Jego kopuła wznosi się na wysokość 52 metrów a minarety osiągają wysokość 82 metrów. Najlepszy widok jest z królującej nad miastem Cytadeli. U stóp Cytadeli rozciąga się stary cmentarz, pełen wspaniałych grobowców. Cmentarz jest też tolerowaną przez władze dzielnicą mieszkalną dla nędzarzy. Żyje tam podobno około 150 tysięcy ludzi.
Lokalni geje spotykają się chętnie w kawiarni "El-Fishaawi", opodal meczetu Husseina, przy wejściu do bazaru Khan-El-Khalili. Jeśli jesteś w centrum zatrzymaj taksówkę i każ zawieźć się do Medan el Hussein (cena ok. 3 - 5 LE). Ściany kawiarni zdobią stare lustra w pięknych barokowych ramach. Kryształowe żyrandole i boazerie na ścianach pozwalają domyślić się, że lokal oglądał lepsze czasy. Goście siedzą na drewnianych ławach zewnątrz w wąskiej uliczce i popijają miętową herbatę. Jeśli zechcesz się przysiąść, za niewielką opłatą zapalić możesz nargile - fajkę wodną. Nie oczekuj jednak żadnych odurzających narkotyków. Tytoń w fajce zaprawiony jest miodem, aromatem z jabłek lub cynamonu. "El-Fishaawi" zaludnia się dopiero wieczorem, ale na bazarze upominki kupować można przez cały dzień. Wąskie przejścia koło meczetu służą też jako teren do polowań na wrażenia bardziej konkretne. Jeśli masz czas, odwiedzić możesz łaźnie turecką (tak zwany hamam), która dostępna jest wyłącznie dla mężczyzn. Z dawien dawna, hamam był miejscem gdzie kwitła prostytucja męska. Tak jest też i dzisiaj. Trzeba być tylko w właściwym czasie i właściwym miejscu. Hamam el-Sultan (Sharia al Muizz) otwarty jest od 10.00 do 18.00), Hamam al-Malatyah (Sharia Amir al-Gyushi) czynny jest przez całą noc. Wstęp do hamam w Khan-El-Khalili kosztuje przeciętnie 5 - 10 LE.
Legendarnym miejscem jest wspomniana już toaleta na dworcu Ramsesa. Warty uwagi jest odcinek Sharia Talaat Harb pomiędzy Medan Talaat Harb i ulicą 26 Lipca oraz Corniche pomiędzy hotelami Nile Hilton i Ramses Hilton. Jeśli jesteś kinomanem, możesz spróbować szczęścia w starych kinach w centrum. Kup miejsce na balkonie (2.50 - 5 LE) i daj napiwek bileterowi...
Nowoczesna szosa prowadzi do Gizeh, gdzie piramidy od tysięcy lat królują na piaskach pustyni. Milczący Sfinks przebył niedawno kurację odmładzającą, ale wioski, położone wzdłuż prowadzącej wzdłuż Nilu drogi, wyglądają dokładnie tak samo jak w czasach, gdy był rzeźbiony i posiadał nietknięty nos.
Położona nam Morzem Śródziemnym Aleksandria jest jednym z najlepszych miejsc, gdzie można zawrzeć znajomość z tubylcami. Odcinek Corniche nieopodal Cecil Hotel do nowej Biblioteki polecany jest przez gejowskie przewodniki, podobnie jak tłoczna stacja kolejki miejskiej Ramle i sąsiadujący skwer Zaghoul. Znajdują się tam dwa luksusowe hotele: Cecil i Metropole, a zaraz przy nich "Cairo Bus Station Cafe" (nazwana tak od dworca autobusowego) gdzie roi się od czekających na zarobek chłopaków.
Luksor jest także popularnym miejscem wakacyjnych podróży gejów z Europy. Tu także najłatwiej zawrzeć znajomość na Corniche (pomiędzy Winter Palace Hotel i świątynią). Strzeż się jednak policji i jej agentów, występujących w roli "przewodników". Policja rzeczna patroluje piaszczyste brzegi Nilu i wyłapuje amatorów szybkiego seksu pod gołym niebem. Lepiej zaplanować pobyt niezależnie od oferty biur turystycznych i wynająć apartament (300 - 100 LE miesięcznego czynszu). Szukający klientów chłopcy siedzą czasami w kawiarni Awaha (na przeciw dworca) i Salt and Bread (też przy dworcu).
Podobno, w Luksorze istnieje gejowski "dom publiczny" przy przy ulicy Telewizyjnej (Television Street), ale wszyscy odradzają wizytę w tym miejscu jako bardzo ryzykowną. Przy tej samej "ulicy telewizyjnej" jest popularna kawiarnia "el-Takia", gdzie wysiadują lokalni geje (czasami także turyści). Wieczorem warto udać się do "Sinouhe Discotheque" (niemal na przeciw Sonesta na Sharia Khalid Ibn Walid) Wjazd kosztuje 20 LE, ale nikt nie słyszał, by turyści płacili za wstęp. Otwarta od 22.00 do 4.00 rano, najlepiej pójść w czwartek wieczorem.
Aswan (Assuan) to miasto, które dało nazwę wielkiej tamie, spiętrzającej wody Nilu. Niszczący wpływ tej wielkiej inwestycji, zrealizowanej przy pomocy niesławnej pamięci ZSRR na środowisko naturalne, objawia się coraz wyraźniej. Turyści konfrontowani są z ofertami nie do odrzucenia w rodzaju " Want to try Egyptian banana?" (chcesz spróbować egipskiego banana?). Polujący na turystów chłopcy są geniuszami w wyciąganiu pieniędzy z kieszeni (głodna matka, umierające rodzeństwo, dług do spłacenia, jutro zwrócę etc.). Spotkanie kogokolwiek, kto nie oczekiwałby rekompensaty finansowej za najmniejsze świadczenie jest mało prawdopodobne.
Wielu moich znajomych regularnie odwiedza Egipt i spędza tam wspaniałe wakacje. Kraj faraonów, słońca, piasku i piramid jest rzeczywiście orientalnym rajem. Zależy jednak, czego się szuka... Ciekaw jestem, czy odezwą się znawcy Egiptu i jego atrakcji, by podzielić się wrażeniami z czytelnikami IS?
Opracował: traveller
polecam.
a: daleko... do kadkolwiek (tak to sie pisze?)
b: pelno ruskich i polakow, co sie dorobili na bazarze w szczekach
c. nuda jak 150!
d. 4 ulice na krzyz.
za to kair cudo! no i asyut..ale to dla wytrawnych podroznikow.
mabo