W roku 1904, w berlińskim wydawnictwie "Hermann Seemann Nachfolger" ukazała się cienka, bo zaledwie 77-stronicowa broszurka pod tytułem "Berlińska trzecia płeć". Opisane w niej wielorakie formy społecznego i emocjonalnego życia ówczesnych gejów były pierwszym w Europie i na świecie obiektywnym świadectwem istnienia mniejszości seksualnej mężczyzn kochających mężczyzn. Autorem dziełka był urodzony w Kołobrzegu lekarz, doktor Magnus Hirschfeld, który - sam będąc gejem - założył 15 maja 1897 roku w swym mieszkaniu przy Berliner Straße 104 (dzisiejsza dzielnica Charlottenburg, Otto-Suhr-Allee 93) stowarzyszenie pod nazwą "Komitet Naukowo-Humanitarny". W deklaracji założycielskiej czytamy że celem Komitetu jest "uzyskanie jasności, na podstawie solidnych i pewnych badań naukowych i doświadczenia własnego wielu tysięcy osób, że miłość do osób tej samej płci, tak zwanego homoseksualizmu, nie jest rozpustą lub przestępstwem, lecz naturalną i głęboko u pewnej części ludzi zakorzenioną orientacją". Oprócz Hirschfelda, pierwszymi członkami Komitetu byli Eduard Oberg, Max Spohr i Franz Josef von Bülow. Każdy z nich wpłacił 100 marek, nieco zamożniejszy von Bülow 200 marek. Komitet rozpoczął natychmiast zbiórkę podpisów pod petycją do Reichstagu (parlamentu Niemiec) o zniesienie obowiązującego od 1871 roku paragrafu 175 kodeksu karnego, kryminalizującego homoseksualizm. Petycja złożona została jeszcze tego samego roku 1897-mego i wielokrotnie w latach następnych. Zaś paragraf 175, zaostrzony w czasie dyktatury nazistowskiej i wielokrotnie łagodzony po II wojnie światowej, zniesiony został ostatecznie dopiero w demokratycznych i zjednoczonych Niemczech w roku 1994!
Komitet Hirschfelda działał w Niemczech aż do lat trzydziestych, do chwili przejęcia władzy przez Hitlera, kiedy to w wyniku tak zwanego "puczu Roehma" (zainteresowanych odsyłam do publikacji historycznych), paragraf 175 został znacznie zaostrzony. Sam Hirschfeld musiał uciekać z Niemiec i zmarł na emigracji. 6 maja 1933 roku, faszystowscy studenci napadli na utworzony przez niego "Instytut Nauk Seksualnych". Cały dorobek życia Hirschfelda i jego współpracowników został zniszczony a książki spalone. Niebawem, geje w III Rzeszy zaliczeni zostali do "podludzi", prześladowani, zmuszeni do noszenia "różowego trójkąta" i zsyłani do obozów pracy. W Berlinie jest kilka poświęconych im miejsc pamięci.
W szalonych i wolnych "złotych latach dwudziestych" zaczęła ukazywać się w stolicy Niemiec prasa gejowska, powstały nawet gejowskie filmy. Film "Inny niż inni" ("Anders als die Andern", 1919) zakazany został przez cenzurę i zdjęty z ekranu po kilku tygodniach. Obraz pod tytułem "Prawa Miłości" ("Gesetze der Liebe", 1927) w ogóle nie wszedł na ekrany. Niemcy były w czasach Republiki Weimarskiej wyspą liberalizmu w konserwatywnej Europie. Podczas gdy berlińskich kioskach można było legalnie kupować czasopisma homoerotyczne (dziś powiedzielibyśmy gejowskie), próba wprowadzenia takich pism w Paryżu ("L'Amitié") i Los Angeles oraz Chicago ("Friendship and Freedom") nie powiodła się. Ich dystrybucja została zabroniona. Popularny musical "Cabaret", a jeszcze bardziej jego filmowa wersja z Lisą Minelli w roli głównej, dają pewne wyobrażenie o atmosferze, jaka panowała w Berlinie w owych czasach. Jednak terror psychiczny, jakiemu poddani byli geje kilkadziesiąt lat temu, musiał być porażający. Najmniejsze podejrzenie wystarczało, by zniszczyć każdemu życie. Przecież i w dzisiejszej Polsce, publiczne przyznanie się do swej orientacji, bardzo często pociąga za sobą ostracyzm, prześladowania, utratę pracy.
Ale - pocieszmy się - nikt nas przynajmniej nie skazuje na śmierć. Nie zawsze społeczeństwo było tak wspaniałomyślne. Najwięcej informacji o gejach, żyjących dwieście lub trzysta lat temu, uzyskujemy z zachowanych kronik... sądowych. Pruskie prawo z wieku XVI stanowiło, że seks pomiędzy osobami tej samej płci (i seks ze zwierzętami) karać należy śmiercią. W Pruskim Archiwum Akt Tajnych zachował się m.in. wyrok, wydany 11 czerwca 1704 roku na Martinie Schultze i Ludwiku Le Gros. Zostali oni ścięci a następnie spaleni, po przyznaniu się do "uprawiania czynów nierządnych". W 1729 roku zapadł wyrok śmierci na 30-sto letnim Ephraimie Ostermanie który przyznał, że "uczniowi rzemieślniczemu Martinowi Koehlerowi dwa razy członek wziął w usta i do erekcji doprowadził a nasienie połknął, sam przy tym wytrysk mając". Przykładów takich w archiwach sądowych wielu krajów, znajdujemy mnóstwo.
Doktor Magnus Hirschfeld był nie tylko prekursorem zorganizowanego ruchu gejowskiego. Jako pierwszy, podjął naukowe badania, mające na celu określenie procentowego udziału gejów w męskiej populacji. Pierwsza próba z roku 1903 nie powiodła się. Hirschfeld rozdał swoje ankiety trzem tysiącom studentów. Pięciu z nich, złożyło doniesienie na policji, argumentując, że pytania obrażają ich godność. Uczony skazany został na zapłacenie grzywny 200 marek. Nie dał jednak za wygraną. W 1904 roku przeprowadził podobną akcję w zupełnie innym środowisku - wśród robotników fabryk metalurgicznych. Spośród 5721 rozprowadzonych ankiet, 43 procent wróciło wypełnionych. 94,3 procent ankietowanych zadeklarowało orientację wyłącznie heteroseksualną, 2,3 procent - wyłącznie homoseksualną, reszta biseksualną.
Na kolejne badania naukowe trzeba było czekać ponad 30 lat. Podjął je w roku 1938 amerykański biolog Alfred C. Kinsey (1894-1956). Dziesięć lat później ukazało się jego fundamentalne dzieło pod tytułem "Sexual Behavior in the Human Male", popularnie zwane "Raportem Kinseya". Po przebadaniu ponad 11 tysięcy osób Kinsey doszedł w nim do następujących wniosków:
- 30% mężczyzn miało kontakt seksualny z osobami własnej płci
- 10% mężczyzn w wieku 16 - 55 lat miało w stopniu przeważającym kontakty homoseksualne a 8% w tym przedziale wiekowym co najmniej 3-letnią fazę wyłącznych kontaktów homoseksualnych
- 62-79 procent mężczyzn, określających się jako homoseksualiści miało stosunki seksualne z kobietami
- 37 procent żonatych mężczyzn miało pozamałżeńskie kontakty seksualne, z tego 10% także homoseksualne.
"Raport Kinseya", który utworzył Instytut Badań Seksualnych na uniwersytecie Indiana, jest po dziś dzień fundamentem wiedzy o seksualnych zachowaniach człowieka - różniących się diametralnie od przyjętych wyznaniowych lub prawnych norm.
Prawdziwa rewolucja obyczajowa w Europie i Stanach Zjednoczonych, rozpoczęła się w latach 60-tych. Rewolucja studencka roku 1968 całkowicie zaskoczyła elity polityczne w Niemczech i Francji. Studenckie manifestacje były masowe i wybuchły od razu w wielu miejscach. Znienawidzona przez młodzież kultura mieszczańska IXX wieku, musiała być zastąpiona bardziej nowoczesnym modelem życia. Proces, jaki zapoczątkowany został w latach 60-tych jeszcze się nie zakończył. To jego efektem właśnie jest głęboka liberalizacja systemów politycznych Europy Zachodniej, upadek komunizmu, powrót demokracji do naszej części Europy.
W czerwcu roku 1969, policja w Nowym Jorku przeprowadziła jeden z licznych nalotów na gejowski bar pod nazwą "Stonewall Inn" przy Christopher Street. O jeden za dużo, gdyż tym razem, geje postanowili się bronić. Doszło do prawdziwej bitwy ulicznej, która jako "Stonewall" ("Kamienny Mur") przeszła do historii i stała się punktem zwrotnym walce o równouprawnienie gejów w społeczeństwie. Od tej pory, corocznie organizowane są coraz potężniejsze parady zwane "Christopher Street Day" (CSD). W kolejnych latach, grzyby po deszczu powstawały w Stanach organizacje (Gay Liberation Front, Nowy Jork, 1970, National Gay and Lesbians Task Force, Nowy Jork, 1972, 32 tysiące członków).
W roku 1981 naukowcy odkryli nową, straszliwą i śmiertelną chorobę. Początkowo jej nazwa brzmiała: GRID (Gay-Related Immune Deficiency). Dopiero latem 1982 roku chorobę przemianowano oficjalnie na AIDS. Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" artykuł o AIDS zatytułował "Pedalska dżuma" ("Schwulenpest"). Rozwój epidemii i początkowy brak jakiegokolwiek sukcesu w badaniach nad skuteczną szczepionką, zahamował na lata rozwój zorganizowanej społeczności gejowskiej.
Więcej o "Stonewall" przeczytacie już niebawem na Innej Stronie!
Janusz Marchwiński
Cóż powoływanie sie na takie opracowanie jest conajmniej nie poważne i przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Jeżeli ten komentarz nie ukaże sie na stronie, to kultura dla tolerancji nie jest obecna na tej stronie :)