Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 03.05.2001 00:00

Coming out: listy czytelników

Podziel się Tweetnij Skomentuj (9)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (9)

Charlie - Świat nie jest taki straszny...

W marcu 2001 opublikowaliśmy list od czytelnika Innej Strony, który podpisuje się ksywą Charlie. Oto kolejna korespondencja od niego. Przeczytajcie koniecznie!

Na wstępie bardzo chciałbym podziękować za opublikowanie mojego listu z 25.03.2001 roku. Mniej więcej wtedy do Was po raz pierwszy napisałem. Nie chcę się powtarzać ,więc tylko krótko zaznaczę, że minęły prawie dwa miesiące a moje życie nabrało barw. Jak wynikało z poprzedniego listu, byłem w Gdańsku. Ten wyjazd w zasadniczy sposób mnie odmienił. Już o tym pisałem. Wytyczyłem sobie kilka celów i dzisiaj jestem pewien, że wszystko zaczyna układać się w jakąś całość. To bardzo mnie cieszy, bo zawsze w podświadomości się tego panicznie bałem. Okazuje się, że tylko myśli w naszych głowach są straszne. Jeśli komuś na czymś zależy to naprawdę można wiele osiągnąć. Chyba zaczynam lać wodę. Moje serce przepełnia nieopisana radość. Chciałbym aby każdy mógł poczuć ten wyjątkowy stan.Pragnę podzielić się niektórymi faktami z ostatniego czasu...

Więc...od czego zacząć ? Może dla tych którzy nie pamiętają - w maju (już wkrótce) ukończę 23 latka i jestem zupełnie normalnym nie przegiętym gostkiem który przez całe lata oszukiwał samego siebie oraz otoczenie. Ten gostek wstał pewnego dnia z ciepłego łóżeczka i popatrzył w lustro. To co zobaczył, bardzo go przeraziło. Kłębek nieszczęścia i wewnętrznych rozterek. Brrr...aż niemiło wspominać. Wstałem i zacząłem się zastanawiać nad moim życiem. Myślę sobie- mam 22 latka i wspaniałe układy z rodzicami, przyjaciółmi. Pracuję, studiuję. Miałem dziewczynę i ogólnie jest ok. Więc dlaczego jesteś nieszczęśliwy? Pytanie proste i prosta odpowiedź.Tak wydaje mi się teraz, ale wtedy...

Jestem człowiekiem który jest otwarty i nie lubi robić sobie problemów. Miałem niezwykłe opory by poinformować o moich odczuciach otoczenie. Napisałem do wspaniałego Radka -redaktorka IS (pozdrawiam serdecznie) z zapytaniem, czy mam powiedzieć o sobie moim znajomym i rodzinie. Udzielił mi mądrej i szczerej odpowiedzi i podał jeden piękny przykład. I cóż? Stwierdził, że nie ma potrzeby opowiadać o sobie komukolwiek jeśli się tego nie chce. Ale ja chciałem, bo niby dlaczego nikt nie ma o tym wiedzieć. Czy ja nie mam prawa do takiego szczęścia jak heterycy. Wiem, niektórzy powiedzą, że mamy głupiutkie społeczeństwo. Myślę jednak(teraz wreszcie z własnego doświadczenia), że jeśli ma się trochę oleju w głowie i potrafi rozstawić szachy tak a nie inaczej, to można osiągnąć zadziwiający sukces jeśli chodzi o tz. coming out.

I cóż?
Pewnego dnia, to było tuż po powrocie z Gdańska(ten wyjazd z Markiem) postanowiłem wszystko o sobie napisać w formie opowiadania (dość długiego).Wydrukowałem i starannie zapakowałem. Kupiłem dobre piwko i przygotowałem kolację. W chłodny marcowy wieczór odwiedziłem Wojtka. To mój najlepszy przyjaciel.Mieszka pod miastem, na wsi. Jest dość konserwatywny i zawsze podchodzi do odmienności (jakichkolwiek) z pewnym dystansem. Wybrałem go, bo chyba najbardziej się obawiałem jego reakcji. Wszystko starannie zaangażowałem. Powiedziałem Wojtka dziewczynie, że mamy kilka spraw do omówienia i chcemy być sami. Była więc kolacja. Sami w całym domu. Kilka piw, małe drinki i jedzonko. Ogólne rozluźnienie (ale tylko Wojtka). Byłem panicznie przejęty tym wydarzeniem. W końcu wyjąłem z plecaka kopertę i wręczyłem Wojtkowi. Zaznaczyłem nieco i włączyłem muzykę. Siedziałem z boku, na fotelu. Sączyłem piwo i co chwila zerkałem na mojego przyjaciela. Na człowieka który był dla mnie jak brat. On czytał. Nie potrafiłem dowiedzieć się co on teraz czuje, ale chciałem aby on wiedział, co teraz ja przeżywam. Wspomnienia. Postawiłem wszystko na jedną kartę. On - nasz kolega (choć ma dopiero 23 lata) - jest duchowym bratem całej naszej paczki. Każdy przyjeżdża do niego o poradę i ma do niego głęboki szacunek.

Tak siedziałem i zastanawiałem się co się stanie , jak mnie odrzuci. Będzie ciężko i chyba nie wiem, jak i ... - myślałem. Czy jest możliwe, aby to się skończyło. Moi kochani przyjaciele. Nasza paczka. Tyle lat, wspólna praca, szkoła i imprezy, wycieczki i kolorowe zdjęcia, gdzie oni i ja na słonecznej plaży a w tle błękitne morze. Te białe szaleństwa na imprezkach i studia i biwaki, namioty, muzyka, rozmowy do białego rana. Nie ,to niemożliwe. Czy człowiekowi może zależeć bardziej na przyjaciołach niż na własnych uczuciach? Chyba tak. Przecież przez cały czas udawałem aby ich nie zranić, a może żeby nie zostać sam jak palec w świecie nietolerancji. Nie wiem, ale jedno jest pewne, patrzałem na Wojtka czytającego o mnie całą historię życia i wiedziałem, że jeśli on to przeczyta to tak jakby przeczytali to wszyscy moi bliscy. Nie chodzi o plotki, bo on do takich nie należy. Chodzi raczej o akceptację.On to on i nic więcej.

Siedziałem, wskazówki zegara minęły 23.00. Moje serce wiedziało,że za chwilę wszystko na zawsze się zmieni. Albo zrozumie albo nie. Jedna karta lub szach-mat.
Była prawie północ gdy skończył. Położył kartki na ławie a jego oczy napełniły się łzami. Dech mi zaparło. Płakał on , płakałem ja. Może to alkohol, może coś innego. Domyślcie się jak zareagował... skoro dwa tygodnie temu zadzwonił telefon, a ja mało nie dostałem zawału gdy usłyszałem od niego, że czułby się zaszczycony gdybym był świadkiem na ślubie jego i Agnieszki i bardzo chcą abym przybył z moim przyjacielem !!! Absolutny szok i radość! Spotykam się z moimi przyjaciółmi od wielu lat. Nikt nie podejrzewał i nie przypuszczał ,że powiem im kiedyś otwarcie, że jestem gejem. Miałem dziewczynę i robiłem wszystko na pozór, tłumiąc własne, prawdziwe uczucia. Stałem się w pewnym momencie mało wydajnym obywatelem, synem, przyjacielem, uczniem i pracownikiem. Ludzie tego nie zauważyli. Nikt nie przypuszczał, że ja cierpię, że przeżywam wewnętrzny konflikt.

Musiałem jednak, może raczej powinienem postawić sprawę jasno. Tak zrobiłem podejmując wielkie ryzyko. Mogłem zostać sam. Przecież nikt do końca nie wie jak zareaguje druga osoba, choćby jest to dobry kolega czy nawet wyrozumiały rodzic. Jednak mamy pewną przewagę. Możemy ludzi na to przygotować. Możemy stwierdzić z autopsji, czy dana osoba jest warta aby powierzyć jej taką tajemnicę czy też nie. Można doskonale przewidzieć czas, miejsce i reakcje, jeśli się do tego bardzo starannie człowiek przygotuje. Po tak głębokich przeżyciach ostatnich 10 lat, teraz oddycham pełną piersią. Wiem, że można poinformować bliskie osoby o swoich prawdziwych uczuciach. Jest teraz we mnie nie tylko radość, duma ale i bunt, złość. Nie współczuję tym którzy narzekają na gejowski los a nic nie robią w tym kierunku aby to zmienić. Przecież do wszystkiego co piękne i szlachetne , dochodzi się w bólu. Rzeczy nie przychodzą same. Wiem, że tak jest. Nie piszę tego pod wpływem emocji lub/albo mi się udało i teraz jestem mądry jak nikt inny. Nie!
Chodzi o to, że jeśli komuś jest źle, bo dręczy go samotność i chciałby też aby ktoś wiedział o jego uczuciach, to nie ma innej rady jak wziąć się w garść i wyznać to. Ale...pamiętać należy o tym ,żeby to był ktoś godny.

Jestem jeszcze młody, ale już wiele osiągnąłem. Największy sukces to wyznanie prawdy. Nikt mnie o nią nie prosił. Ja sam to poczułem. Teraz jestem wolny. Powiedziałem matce, ojcu. Ale to trwało latami. Stopniowo. Nie mogłem ich skrzywdzić. Oni mają prawo do własnego zdania i nie muszą niczego akceptować skoro nie chcą. To ludzie cenni i trzeba poświęcić im szczególną uwagę. To nie przyjaciele którzy przychodzą i odchodzą. Czasem lepiej nie mówić nic. Ja jednak spróbowałem.Oni wiedzą ,że nie będą mieli synowej ani wnuków i że wolę facetów. Aby ich za nadto nie załamywać tymi informacjami, powiedziałem, że jestem samotnym gejem z wyboru,że nie chcę z nikim dzielić życia(choć jest inaczej). Stwierdziłem, że na początek wystarczy. Oni mnie szanują i cieszą się szczerością. Teraz, gdy oglądamy film, mogę żartować, że ten np. chłopak jest ładniejszy od tej dziewczyny, że ma ładną pupcię itd. Jak wspomnę moje dawne kłamstwa (dotyczące mnie i moich podbojów miłosnych związanych z dziewczynami) to aż mi wstyd. Pocóż tak motałem !?

Niektórzy geje strasznie mnie irytują. Są tak obłudni, że lepiej byłoby dzisiaj ominąć ten temat. Może więc ominę dla lepszego wrażenia. Tak czy owak, są tacy, którzy twierdzą, że ich rodzice są tak fanatycznie religijni, że albo ich znienawidzą albo wyrzucą z domu. Dobrze, ale moi rodzice też są religijni. Wyznają religię która kara homoseksualizm,a mimo to, potrafiłem ich podejść. Na wszystko jest rada. Ludzie przecież wylądowali na księżycu i szykują podbój dalszej przestrzeni, a ja niemiałbym poradzić sobie z nadgorliwością moich kochanych rodziców. To śmieszne. Można. Na wszystko jest rada. To są tak przyziemne sprawy,że czasem nie warto zawracać sobie nimi głowy. Aj! Ludziska, nie narzekajcie, że geje mają tak ciężki los. To WY sami sobie go sprawiacie. W Waszych mózgach. Zawsze wydawało mi się ,że geje to inny wymiar, inny świat,że to zjednoczone społeczeństwo, które się wspiera. A wcale nie trzeba odwiedzać gejowskich knajp (nie przepadam za nimi), żeby przekonać się, że to normalni ludzie,ale czasem tak pokręceni, że czaszka pęka. Wystarczy odwiedzić internet, przeczytać niektóre anonse, żeby się przekonać jak niektórzy są prymitywni. Ale na szczęście to tylko jednostki i ogólna większość z Nas to wartościowi ludzie. Może za bardzo to wszystko wyolbrzymiam, ale przecież ślepy nie jestem i na podstawówce też nie zaprzestałem mej edukacji, więc mam oczy i rozum i widzę jaka obłuda ogarnia niektóre jednostki. Niby tacy samotni, odrzuceni, ogłaszający wszem i wobec w internecie, że poszukują bratniej duszy,że nikt o nich nie wie, że się boją. A jak przyjdzie do spotkania , to po prostu nie przychodzą a zapytani przez koleżankę z klasy albo z pracy, czy są gejami, to zaprzeczają jakby to był jakiś trąd czy zaraza. Zastanówcie się czasem nad tym co robicie. A może najpierw pomyślcie.

Może dziś napisałem za dużo, a może za mało.Jedno jest pewne, ja jestem naprawdę wolny. Powiedziałem w domu, (niektórym) w pracy i sprawdziłem moich przyjaciół. Teraz przynajmniej wiem,że to wartościowi ludzie,że można z nimi porozmawiać i nie drażni ich moje towarzystwo, bo niby dlaczego. W końcu brzydki nie jestem. A tak ogólnie to mam chłopaka.To mój pierwszy(a może drugi).Może nie jedyny???Chciałbym aby coś z tego wyszło.
To jednak historia na inny dzień.
Serdecznie pozdrawiam i cieszę się ,że jesteście najlepszym portalem dla Nas.Wykonujecie nie tylko dobrą robotę, myślę, że posiadacie też wspaniałych pracowników, tylko szkoda,że nie mogę udzielić Wam wywiadu, bo ja mieszkam w Grudziądzu, a o ile mi wiadomo, trzeba się z Wami spotkać w Krakowie, by go udzielić. Tu jednak, na północy też mieszkają ludzie którzy są chętni do pogadanki na forum publicznym. Tak czy owak, dziękuję, że mogłem do Was napisać i podzielić się tymi przeżyciami.

Dodam tylko, że wczoraj przedstawiłem mojego chłopaka po raz pierwszy moim znajomym. To było na imprezie. Było wspaniale. Same heteryckie pary i tylko ja i mój towarzysz i był szampan i toast za Nas (i nie muszę chodzić do knajp gejowskich aby było wesoło i żeby czuć się swobodnie!!!). Czyż nie warto było tyle wycierpieć i mieć tę odwagę, żeby zmienić swoje życie które nie musi być wcale takie straszne jak niektórzy uważają.


Pozdrawiam - Charlie


Przeczytaj poprzedni list od Charlie: (http://www.gej.net/por_co_wyjazd.phtml)

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (9)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
20.03.2004 21:27 cezbaz
Zycze Ci wszystkiego najlepszego, jednak obawiam sie, ze bedziesz musial przezyc jeszcze niejedno rozczarowanie. Ja na poczatku, gdy tylko zaakceptowalem siebie, tez bylem czesto w stanie euforii, wierzylem, ze w kwestii akceptacji homoseksualizmu wszystko sie z czasem ulozy. Ale nie jest to jednak takie proste. Miejmy nadzieje, ze Twoi znajomi nie odwroca sie od ciebie, ludzie potrafia byc falszywi - dzis mowia Ci, jacy sa tolerancyjni, a za pol roku nie masz juz z nimi kontaktu. Interesuje mnie tez, jak poradziles sobie z rodzicami - w takim kraju jak Polska to nielatwe. Ostatnia kampania kosciola katolickiego i najrozniejsze wypowiedzi jego hierarchow nie stwarzaja zbyt ciekawej atmosfery, a piszesz ze twoi rodzice sa religijni.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
01.05.2003 22:24 Bubu
Charlie napisz jeszcze w jakim państwie żyjesz. Może to o czym piszesz zdarzyło się w liberalnej Norwegii. Jakoś nie wierzę , ze to w Polsce możliwe.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
24.08.2002 21:53 opal
Fajny artykuł! Bycie gejem nie jest takie proste. Pewnie wielu z was tak jak ja dużo czasu potrzebowało na zaakceptowanie siebie. Ja to mam za sobą. Kiedy już się zaakceptowałem, myślałem że będę żył samotnie ze swymi problemami, żyjąc w celibacie. Taki sposób na życie okazał się bardzo trudnym. Pracowałem wiele, uczyłem się, by jak najmniej czasu zostawało na rozmyślanie o sobie. W wieku 27 lat dojrzałem do decyzji o byciu z kimś w związku. Jestem z Nim ponad rok. Nie brakuje trudności, ale jesteśmy razem i pomagamy sobie je rozwiązywać. Jesteśmy szczęśliwi. Moja rodzina zaakceptowała mnie takim jakim jestem i dziękuję im za to. Na pytanie: "Czy z Tym kolegą łączy Cię coś więcej niż wspólne mieszkanie?" odpowiedziałem: "TAK". Zaczęli czytać na temat homoseksualizmu i starają się mnie zrozumieć. Wiem, że woleliby żebym miał swoją rodzinę, ale widzą że jest mi dobrze w moim związku. Oni też potrzebują czasu tak jak ja potrzebowałem na zaakceptowanie siebie. Teraz jest mi lżej. Nie mam potrzeby informować o moich preferencjach moich znajomych i kolegów z pracy, ale pewnie i oni domyślają się jak ze mną jest i nie mam z tego powodu problemów. Jest mi z tym dobrze.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
12.05.2001 19:55 aka
Uuuu, fajnie. O mało się nie popłakałem. Ja i nieudacznik. Dobre. Oczywiście, Charlie, z miłą chęcią przeczytam artykuł stworzony specjalnie dla ludzi takich jak ja. Dalsze pisanie nie ma sensu, bo wyjdzie, że może się tłumaczę. Nadal twierdzę jednak, że jesteś za młody, aby tak entuzjastycznie do całej sprawy podchodzić. Krótko: masz za małe doświadczenie. Pogadamy za siedem lat.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.05.2001 15:47 Charli
Nie widzę świata w różowych okularach i nie uważam, że wszyscy mają się ujawnić. Chodziło mi tylko o mnie. Po prostu łatwo, swobodnie czuję się w towarzystwie moich przyjaciół, znajomych. Gorzej z rodzicami. Bo jak pisałem oni wiedzą o mnie, ale i tak nie mogę pozwolić sobie na takie teksty o gejach których mogę używać wśród znajomych. Poza tym bardzo dziękuję za komentarze. Spodobał mi się szczególnie jeden, a nawet dwa. Tommy piszesz, że warto mieć przy sobie bratnią duszę. Ja także ją miałem, ale niestety to nie był mój chłopak, tylko kolega heteryk. Dużo mu zawdzięczam. Faktycznie- pomoc drugiego człowieka bardzo ułatwia START...
A colossus ? Myślę, że określenie :'stare , wypalone małżeństwa(...)zakurzone rytuały(...)nieporadne flirty...'to idealne określenia dla znużonych życiem heteroseksualnych par. Mam kilku znajomych(po ślubach) którzy twierdzą, że gdyby cofnęli czas, na pewno nie podjęliby tak ryzykownego kroku. Ale ogólnie małżeństwo nie jest złą sprawą. W końcu , dlaczego tak wielu gejów walczy o to, aby można było zawierać związki np. Holandia. Coś w tym musi być...ale to inna beczka i inna dyskusja.
Wciąż nabywam wiedzy i doświadczenia. Te wszystkie komentarze sprawiły, że na niektóre sprawy spoglądam inaczej. Wielkie dzięki BRACIA.
Mimo wszystko- GEJE TO WARTOŚCIOWI LUDZIE, a to ,że niektórzy mają nasrane w mózgach -to tylko mały ułamek ( podobnie jak w świecie heteryków). GEJE SĄ SZCZĘŚLIWI I POTRAFIĄ BYĆ NAJLEPSZYMI PRZYJACIÓŁMI I KOCHANKAMI, TOWARZYSZAMI, PARTNERAMI, PRACOWNIKAMI, UCZNIAMI. GEJE TO LUDZIE KTÓRZY MUSZĄ PRZEJŚĆ W SWYM ŻYCIU O WIELE WIĘCEJ NIŻ HETERYCY I MAJĄC DWADZIEŚCIA PARĘ LAT , MAJĄ NA KARKU TAK BOGATE I WIELKIE DOSWIADCZENIA JAKIE NIEJEDEN HETERYCKI CHŁOPTASZEK NIE ZGROMADZI PRZEZ CAŁE MAŁŻEŃSKIE ŻYCIE.
Posłuchaj 'aka'- jesteś w błędzie. Geje to ogólnie szczęśliwi ludzie. Pisząc ten artykuł właśnie myślałem o takich nieudacznikach jak TY kochany !!! Narzekać potrafi każdy, ale żeby coś zmienić , nie ma nikogo. Podziwiam ludzi nie za to, że chcą się ujawnić, bo nie w tym sprawa. Chodzi o samo podejście do sprawy własnego gejostwa. Jeśli nie akceptujesz siebie to o czym w ogóle dyskutujesz chłopie???!!!

Zresztą za tydzień(jeśli redakcja pozwoli) napiszę artykuł dla ludzi właśnie takich jak Ty.
Jeszcze raz dziękują za komentarze. Powodzenia koledzy. Powodzenia.

Charli.


cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.05.2001 11:53 Tommy
Fantastyczny list. Generalnie zgadzam się z autorem. Różnica zdań dotyczy szczegółów. Nie sądzę, że wszyscy geje i wszystkie lesbijki, to ludzie nieszczęśliwi. Natomiast zgadzam się, że wielu uieszczęśliwia się na siłę. Uważam, że jesli ktoś jest gejem, powinien zdecydować się na coming out. Nie tylko dlatego, że to ułatwia życie, ponieważ nie trzeba kłamać, by ukryć, gdzie się wychodzi, z kim się wyjeżdża, czy widuje, ale także dlatego, że powszechny coming out zmieniłby stosunek społeczeństwa do homoseksualistów. To trochę tak, jak z byciem Żydem. Jeśli ktoś nie zna żadnego Żyda, jego stosunek do Zagłady może być indyferentny, a do Żydów wrogi. Ale sprawa zaczyna wyglądać inaczej, gdy twój przyjaciel, szwagier, sąsiad, czy kumpel w pracy są Żydami. Pozwólmy społeczeństwu się poznać, oswojmy je z nami. Niech Polacy zrozumieją, że każdy ma w swoim najbliższym otoczeniu przynajmniej jednego geja, czy lesbijkę. Coś, co przestaje być obce i odległe, przestaje też być wrogie. Niech ludzie, mówiąc, czy myśląc o gejach, mają w pamieci kogoś ze swoich bliskich. A wtedy zachowania wrogie i nietolerancyjne powinny ulec redukcji.
Oczywiście, wiem, że nie jest to łatwe. Ale przecież tu chodzi o nas samych. Jesli my o siebie nie zadbamy, nikt tego nie zrobi za nas.
Myślę także, że powinniśmy pomysleć o naszych najbliższych. Kto dokonał coming outu, wie, o czym mówię. Może organizacje gejowskie zorganizowałyby grupy wsparcia, animowane przez specjalistów, skupiające członków rodzin gejów. Myślę, że naszym bliskim byłoby dużo łatwiej przechodzić przez nasz coming out w świadomości, że nie są sami i moga wymienić doświadczenia z ludźmi, którzy przeszli albo przechodzą przez to samo.
A mój coming out..? Był trudny i jeszcze trwa. Mam już "z głowy" rodziców i część moich przyjaciół. Z przyjaciółmi nie było problemu. Rodzice przezywają to (naturalnie) dużo ciężej. Są wykształconymi ludźmi, a jednak zaskoczyli mnie swoją niewiedzą. A jednak... po trzech miesiącach jest już lepiej i bardzo wierzę w to, że kiedyś pogodzą się nie tylko z tym, kim jestem, ale i z wszystkimi tego aspektami. Trudno jest im zaakceptować mojego partnera, który jest ode mnie dużo starszy. Ale z czasem (da Bóg!) i to będziemy mieli za sobą.
I jeszcze jedno: jeśli wolno mi coś radzić: jeśli zdecydujecie się na coming out, miejcie kogoś przy sobie. Ja miałem najwspanialszego mojego człowieka na świecie, który przez cały czas mnie wspierał i pomagał radami. On ma już swój coming out za sobą, znam całą Jego rodzinę i przyjaciół. To dodawało mi otuchy.
Tommy
PS. Autorowi listu życzę powodzenia. Jestem pewien, że będzie dobrze... :-)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.05.2001 0:30 collossus
Hej, dramatycznie przesadzasz (w konkluzji). Zgadzam się w 100%, że nikt nie musi na siłę ujawniać się, jeśli nie jest mu to do niczego potrzebne. Zgadzam sięm że to zabieg ryzykowny. Zgadzam się, że nasz kronikarz widzi świat w różowych kolorach i mam nadzieję że przejdzie przez życie jak Chrystus po falach nie mocząc nóg.
Ale nie zgadzam się, że geje to nieszczęśliwi ludzie!!! JA jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem - w życiu, w miłości i w interesach. Dzięki mojej orientacji poznałem wspaniałych ludzi, przeżyłem piękne uczucia (i nadal je przeżywam). Wiem co to miłość, przyjaźń, przygoda.
Kiedy odwiedzam moich heteryckich znajomych (na ogół nic o mnie nie wiedzą a ja nie uważam za stosowne ich wtajemniczać) - po godzinie nudzę się i chcę uciekać. Te stare, wypalone małżeństwa! To pustosłowie! Te towarzyskie zakurzone rytuały! Te nieporadne flirty! Boże! Panopticum. Mam przyjaciół - gejów w różnym wieku. Nie wszyscy złapali fortunę za nogawkę, ale nawet ich konflikty wewnętrzne i powierzchowność są ciekawsze od tego muzeum. Oni przynajmniej czegoś szukają, do czegoś dążą...
etc etc etc...
collossus
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
06.05.2001 20:55 aka
Przyznam się, że bardzo swobodne i ciepłe opowiadanie. Robi wrażenie. Czytałem wcześniejsze i sam byłem bardzo ciekawy, jak się sprawy potoczą. A tu i zaskoczenie i zażenowanie. Bo jak ma się czuć facet siedem lat starszy i z doświadczeniami, kiedy dowiaduje się, że jest obłudnikiem i to wobec samego siebie. Brrr... Zimny prysznic i tyle. A tu jeden, nieopierzony kogut pieje, jak jest mu dobrze i że wszyscy go rozumieja. He, he. Dobry kawał. Ja akurat po akceptacji swego gejostwa walczę z nim od roku i uważam je za zachowanie typowo neurotyczne. Nie mam zamiaru robić żadnego comming out, a znam podejście mych przyjaciół do tego problemu. Pewnie powiecie, że mam nie takich przyjaciół, a może nie są moimi przyjaciółmi, ale nic bardziej błędnego. Kto chce robić comming out niech robi. Kto nie, niech tego nie robi. Ale niech nie mówi, że będzie miał potem szczęśliwe życie. Geje to ogólnie bardzo nieszczęśliwi ludzie! A mówiąc, że są szczęśliwi oszukują siebie i innych. A może przesadzam?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.05.2001 16:18 mabo
ech..tylko pozazdroscic...
ja musze sie przyznac, ze u mnie rodzina nic nie wie..choc pewnie sie domysla.. ale to wlasnie o nich sie boje..

na mojej ulicy mieszkal gej.. rok mlodszy oode mnie..pewnei komus sie przyznal, lub jakos sie ktos o tym dowiedzial, bo co kilka dni rodzinka miala obsmarowane napisami drzwi..nic przyjemnego... i nie chcialbym zeby to spotkalo moich najblizszych...

mabo
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się