Środowisko, kluby gejowskie, pikiety, gejowskie wakacje, gejowskie party... Każda okazja jest dobra by zawrzeć nową znajomość. Z listów do redakcji IS: "Kiedy pierwszy raz przyszedłem do gejowskiej dyskoteki, czułem się jak na wybiegu podczas pokazu mody. Wszyscy się na mnie gapili. Kilku chłopaków wystartowało od razu z pytaniami kim jestem i czy nie miałbym ochoty odwiedzić ich w domu...". "Jestem bardzo młodym chłopakiem. Od kiedy wszedłem w okres dojrzewania, muszę się ciągle samozaspokajać. Robię to kilka razy dziennie. Czy to szkodliwe? Mam często wyrzuty sumienia i staram się ograniczać, ale nic nie pomaga...". "Chciałbym bardzo poznać kogoś na stałe, ale kiedy zobaczę jakiegoś chłopaka, który mi się podoba, zaraz muszę z nim spróbować". "Chodzę do klubów i dyskotek i poluję na chłopaków. Czasami mam ich nawet kilku dziennie...". W ogłoszeniach na gejowskich stronach internetowych, w wywiadach, często pojawia się motyw "szybkiego, niezobowiązującego seksu". Na gejowskim chat'cie, kolejność pytań na tzw. "privie" jest z reguły następująca: "Skąd jesteś? Ile masz lat? Masz ochotę się spotkać?".
Każdy z nas zna osoby, które mają tak silną potrzebę przeżywania coraz to nowych przygód, że ogłoszenia zamieszczają we wszystkich możliwych mediach. W środowisku, tacy "myśliwi" nie cieszą się najlepszą opinią. Podrywaczom trudno zbudować stabilny związek. Ale przecież nawet najwierniejsi i monogamiczni mężczyźni odczuwają czasem nieodpartą potrzebę "wyszalenia się". Nie ma zresztą jednolitej definicji na "stały" związek gejowski. Zazwyczaj, im młodsi są partnerzy, tym związek jest krótszy. Dla sporej części 20-latków, 6 miesięcy jest solidną normą. Potem - zaczynają się schody. Brak możliwości wspólnego ułożenia życia, problemy finansowe, podniety jakie niosą nowe znajomości utrudniają przeniesienie początkowej fascynacji i zauroczenia na solidniejszy fundament.
Częstą zmianę partnerów nazywa się "promiskuitywnością". Młodzi mężczyźni w wieku od 18 do 30 lat poddani są wielu pokusom, a ich popęd seksualny jest bardzo silny. Jednak mimo iż niemal każdy z nas zna osobników uważanych za fanatyków seksu, wielu seksuologów jest zdania, że patologiczne uzależnienie od popędu czyli "seksoholizm" w sensie medycznym lub naukowym nie istnieje.
Nasza wiedza na temat ludzkiej seksualności jest w dalszym ciągu szczątkowa a ogromne obszary zmysłowości nie wyzwoliły się jeszcze spod wpływu dziewiętnastowiecznych poglądów moralnych. Konserwowaniem zakazów i nakazów limitujących intymne stosunki międzyludzkie, zajmuje się w społeczeństwie wiele instytucji: Kościół, szkoła, rodzina. Współczesny człowiek miota się pomiędzy głosem pożądania a głosem sumienia. Jest to powodem licznych schorzeń neurotycznych, problemów a nawet tragedii.
Odpierając zarzuty, stawiane standardowo każdej kolejnej generacji młodzieży o "rozpasanie i zanik hamulców", seksuolodzy argumentują, że od seksu nie można się uzależnić. Popęd płciowy jest zjawiskiem całkowicie naturalnym. Z wyjątkiem przypadków, kiedy jego działanie jest destruktywne, społecznie agresywne, skierowane przeciw innym ludziom wbrew ich woli lub niezgodne z prawem, nie ma potrzeby ingerować w naturalne funkcje organizmu, odpowiedzialne za naszą płciowość. Zresztą, uzależnienie jest z definicji zawsze związane jest z konkretnymi substancjami. Mogą to być narkotyki, nikotyna, alkohol. Ich nadużywanie wywołuje negatywne skutki dla organizmu aż do powstania objawów chorobowych. Nic podobnego się nie dzieje w przypadku seksu, nawet wtedy, kiedy ktoś prowadzi bardzo bujne a nawet wyuzdane życie płciowe. Ojciec współczesnej seksuologii, Kinsey, opisał już przed półwieczem mężczyznę, który przeżywał orgazm 58 razy dziennie, nie odnosząc żadnej szkody dla zdrowia. Przeciwnie. Mężczyzna ten odczuwał swój stan jako bardzo przyjemny.
Poczucie winy i wyrzuty sumienia z powodu ulegania pokusom zmysłowym są efektem działania norm społecznych lub religijnych ograniczających naturalną zmysłowość. Przoduje tu szczególnie doktryna Kościoła katolickiego, która generalnie pragnęłaby ograniczyć kontakty seksualne między ludźmi do prokreacji. Ludzie nie są jednak stworzeni do wstrzemięźliwości. Zaś seks jest jednym z najbardziej fascynujących, najważniejszych elementów naszego życia. Jest on swoistą nagrodą pocieszenia, jaką otrzymaliśmy od natury w zamian za naszą śmiertelność. Homo sapiens jest jedynym stworzeniem, który próbuje limitować, systematyzować i sztufladkować życie płciowe. Zalecana przez religię "wstrzemięźliwość" nie ma też wielkiego sensu. Czemu miałaby bowiem służyć? Jeśli bowiem homoseksualizm jest (jak twierdzą uczeni teolodzy) sprzeczny z naturą i nakazami religii - to wstrzemięźliwość jest całkowicie nienaturalna. Tabuizowanie seksualności, kojarzenie jej z "grzechem", powstrzymywanie się od seksu jest kompletnym nieporozumieniem.
Wiedza na temat problemów, związanych z seksualnością człowieka jest z naszym społeczeństwie znikoma. Z dostępnych danych wynika, że wśród kilkudziesięciu tysięcy pacjentów, zgłaszających się corocznie do poradni seksuologicznych nie było nikogo, kto wymagałby terapii z powodu uzależnienia od seksu. Większość z tych osób natomiast odczuwała subiektywne i psychicznie uwarunkowane niezadowolenie ze swego życia płciowego. Zadaniem seksuologa było w takim wypadku było poszukiwanie właściwej diagnozy. Najczęściej wystarczało, by pacjent uzmysłowił sobie przyczynę swych problemów, by przestał traktować swój wybujały popęd jako grzech, ciężar, przekleństwo. I by zaczął czerpać z seksu przyjemność - tak jak chce tego natura.
Powyższe uwagi nie są pochwałą promiskuitywności. Ogromna większość ludzi prawdziwe szczęście czerpie z miłości do jednego człowieka, partnerstwa i przyjaźni. I większość z nas do takiego związku dąży. Jednak - paradoksalnie - nieskrępowany i świadomy stosunek do własnej seksualności jest kluczem do szczęśliwego związku monogamicznego.
Opracował: Dr Nick
1) NIE WCHODŹ NA INTERNET! (Podstawa)
Nie oszukuj się wiem po co go włączasz.
2) BIEGAJ WIECZOREM, JOGGING!
Wtedy kiedy masz myśli, kiedy nie masz sil do siebie.
3) Nie pij coca-coli, red-bull w dużej ilości; pobudzają cię, a tego nie chcemy.
4) Jeśli palisz papierosy to przestań. Będziesz w stanie lepiej się kontrolować.
5) Jeśli przebywasz długo z jakąś dziewczyną, ogranicz to nie ważne co myślisz - chodzi tu o ciebie. Zajmij się pieniędzmi np.
6) Przy każdej porażce NIE KARAJ SIĘ zbytnio (przecież wiesz, że to jest podstawą która cię wykańcza-bo o to chodzi w tym nalogu). Po prostu walcz dalej!
Przeanalizuj dokładnie dlaczego "zajebaleś/łaś", zastanów się którą regule złamałeś/łaś. Uświadom sobie, że jak w przyszłości nie złamiesz tej reguły to jesteś na dobrej drodze. Polecam kupić tabletki anty depresyjne, nerwowe: po każdej porażce zażywać jedną przez 3 doby po, aby funkcjonować w miarę sprawnie w społeczeństwie (przecież o to nam chodzi i to nam poprawi samopoczucie na te najgorsze dni).
Jesteśmy ludźmi inteligentnymi, ambitnymi, zawsze starającymi się na 100% swoich możliwości i to nas gubi. Nie pozwólmy aby nałóg wygrał, to tylko od ciebie zależy czy będziesz walczył, czy pozwolisz aby nałóg cię wykończył. Wybierz życie w abstynencji, lepsze to od życia w nałogu!
Czy jakoś tak po prostu mamy przejebane