Natura jest całkowicie heteroseksualna - twierdzą zwolennicy tezy, że homoseksualizm jest zboczeniem, które należałoby leczyć. Osób takich - niestety - najprawdopodobniej nigdy nie zabraknie. Zjawiskiem homoseksualizmu wśród zwierząt zajmowało się wielu naukowców. W rzeczy samej, widok dwóch kundli płci męskiej, kopulujących na łące jest tak intrygujący, że warto znaleźć przyczynę tak dziwnego ich zachowania. Jedni badacze szli na skróty. Z wielu przykładów, przytoczyć można świadectwo dr Reinharda Göltenbotha z berlińskiego ogrodu zoologicznego, który napisał, że "krowy, pozbawione partnera seksualnego zwracają się do przedstawicielek tej samej płci. Jeśli jednak w stadzie pojawi się byk - natychmiast przenoszą swe zainteresowanie na niego". Tezą Göltenbotha było jednym słowem, że homoseksualizm wśród zwierząt występuje w sytuacji kryzysowej. Potrzeba rozładowania naturalnego popędu płciowego popycha zwierzęta do aktów homoseksualnych tak, jak ludzi w więzieniu. Jeśli jednak równowaga płci zostanie przywrócona - zwierzęta zachowują się znów "normalnie".
Inni naukowcy, którzy strawili lata na obserwacji różnych gatunków zwierząt, doszli do całkowicie odmiennych wniosków. Amerykański biolog, Bruce Bagemihl zebrał efekty swej 10-cioletniej pracy w książce "Biological Exuberance" (Biologiczna Bujność, St. Martin Press, New York, 750 stron). Przytacza w niej przykłady homoseksualnego współżycia mew, pingwinów i mnóstwa innych zwierząt. Umieszcza też listę 60 gatunków zwierząt, które uprawiają wyłącznie seks jednopłciowy.
O pracy Bagemihla, opierającej się na setkach doświadczeń i obserwacji pisała prasa na całym świecie. Niemiecka gazeta "Die Zeit" relacjonowała: "Naukowcy stwierdzili, że u 450 gatunków zwierząt występują zachowania homoseksualne. Samiczki delfina wsuwały płetwę w waginę innych samiczek, samce szympansów ssały penis innych samców, morsy "masturbowały" samców płetwami a delfiny rzeczne wtykały sobie wzajemnie członki do otworu wydechowego. Samiczki misiów koala kopulowały z samiczkami a samczyki mew budowały wspólne gniazdo".
Twierdzeniu, że homoseksualizm jest wśród zwierząt formą zastępczą związku heteroseksualnego zaprzecza następująca obserwacja: U orangutanów, pingwinów królewskich i 40 dalszych gatunków znaleźć można było osobniki, które całkowicie ignorowały przedstawicieli płci przeciwnej - nawet wtedy, gdy było ich pod dostatkiem. Na pytanie, jaki sens ma homoseksualizm w świecie zwierząt, jeśli nie zapewnia on przedłużenia gatunku, Bagemihl odpowiada: "Homoseksualizm jest wyrazem gotowości natury do eksperymentu. I niczym więcej. Człowiek jest jedynym stworzeniem, które homoseksualizm traktuje jako coś wynaturzonego".
Opracował: Dr Nick
No to mundus4i4 wymyślił. Przecież homoseksualizm i biseksualizm nie może być uznawany za ulepszenie ewolucyjne gatunku, bowiem nie gwarantuje jego przetrwania. Tylko heteroseksualizm gwarantuje jego przetrwanie. Dlatego homoseksualiści nie powini zawierać małżeństw bo są niepłodni. To nie jest DYSKRYMINACJA, bo małżeństwo i tak im się nie należy.
- - -
w ramach hobby hoduje papugi i wsrod 9 par mam jedna parke samiczek ktore nie umieja bez siebie zyc. ich zachowanie w ogole "nie rusza" pozostalego towarzystwa, ktore spokojnie przyglada sie jak dwie panie czyszcza sobie wzajemnie piorka....
- - -
sytuacja wrecz nie do pomyslenia w swiecie ludzi gdzie trzymanie osoby tej samej plci za reke wzbudza juz ogolny "pomruk niezadowolenia", juz nawet nie wspomne o calowaniu bo za samo pomyslenie o tym mozna zostac ukamieniowanym przez pobozne i cnotliwe matki polki . . .