Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Niedziela, 25.03.2001 00:00

Coming out: listy czytelników

Podziel się Tweetnij Skomentuj (15)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (15)

"Wyjazd" - Realny świat okazał się bardziej przychylny niż sądziłem...

Dziwna to przygoda. Gdy popatrzę na nią teraz, gdy jest już...po, nie mogę uwierzyć, że to wszystko miało miejsce. Zaczęło się od niewiedzy, niezdecydowania...a skończyło w wirtualnej rzeczywistości. Realny świat okazał się bardziej przychylny niż sądziłem...

Ostatnie dziesięć miesięcy to czas gdy moje życie przypominało dworzec kolejowy albo lotnisko. Przychodzili na niego ludzie których znam, przyjaciele i znajomi. Jak megafon informowałem ich o moich planach na przyszłość, a oni odpowiadali mi na moje pytania. Zbierałem informacje o ludziach i ich celach, ambicjach i marzeniach. W tym czasie przekonałem się o tym, że mam kilku dobrych przyjaciół. Na pewnej majowej imprezce opowiedziałem im o moich uczuciach...

Zareagowali nadzwyczaj pozytywnie. Później przyszedł czas na rodziców. I tu pojawiły się pewne kłopoty. O tym napisałbym dobre 2000 stron. Dlatego pozostawię tę opowieść na realne spotkanie. Tak czy owak- żal mi ich bardzo, bo oni myślą, że ja będę miał żonę a oni wnuki. Z drugiej strony, rodzice wiedzą, że jestem gejem ale powiedzieli mi, że niezmiernie się cieszą, że 'sobie z tym poradziłem'.

Obrałem pewną metodę, która ni mniej ni więcej polega na powolnym procesie przygotowywania rodziców na to, aż w końcu( może nigdy) powiem im otwarcie, że zamieszkałem z facetem którego kocham. Można kłamać i kamuflować przez długie lata, ale pewnego dnia człowiek wstaje z łóżka i niema do siebie szacunku. Musi powiedzieć prawdę, bo inaczej popadnie w jeszcze głębszą depresję lub/albo znienawidzi siebie.

Do czego zmierzam?
Przez moje całe dotychczasowe niedługie( bo 22 dopiero) życie- oszukiwałem głównie rodziców, bowiem w większości przypadków to właśnie rodzice są dla nas najcenniejsi i stanowią emocjonalny port do którego możemy powrócić gdy spotka nas rozczarowanie( niczym syn marnotrawny).
Swoje ujawnienie trzeba więc dobrze przeanalizować i najlepiej poczytać na ten temat.
Ja poczytałem i nic mi to nie dało. Nadal kłamałem i wmawiałem sobie, że dadzą się nabrać na moje sztuczki z Magdą itp. Dali się nabrać i pewnie nadal nabierałbym ich. Czy jednak warto? Co zyskam, a co stracę jak o wszystkim opowiem? Muszę, powinienem czy wypada? Moja sprawa? Ich sprawa? Czyja sprawa?
Jestem człowiekiem bardzo wnikliwym i zanim coś uczynię- muszę się upewnić, że czegoś cennego nie stracę. W związku z tym, w sierpniu kupiłem sobie komputer. Później przyszedł czas na internet. I pewnego wieczoru w wyszukiwarkę wrzuciłem hasło: gej.
Od tego momentu mogę liczyć na punkt zwrotny w mojej egzystencji.
Od tego czasu poznałem wiele stron poświęconych gejom i wszystkim aspektom tej sprawy. Przeczytałem doświadczenia innych gejów. Odwiedziłem kilkanaście razy czat. Potem korespondencje itd. Zero spotkań i zero kontaktów cielesnych( no chyba że mały epizod z Arturem).
Ogólnie, do tej pory z góry traktowałem gejowskie knajpy i całe to gejowskie towarzystwo. Marzyłem o księciu z bajki, o królewiczu na białym koniu który przybędzie po biednego karolka i rozwiąże jego osobiste rozterki. Ale tak się nie stało i nie stanie.
Musiało nastąpić coś, co zdecydowało, że jestem gejem optymistą bez zdołowanych dni.
Co się stało?

Byłem u kresu wytrzymałości. Myślałem, że nie wytrzymam. Mimo, że o moim gejostwie widział Wojtek, Marcin i Alex, Ola, Magda, Aneta , Adrian i Aga- niewiele na dłuższą metę to pomogło. Nadal szarpały mną wyrzuty sumienia i myśli w rodzaju: będę wiecznie sam, żal mi rodziców, co powiedzą rodzice gdy się dowiedzą-pewnie wyrzucą mnie z domu, a co wtedy ze studiami itd.

Inny na moim miejscu skakałby z radości, że mam tak młodych, eleganckich starszych i że zjednałem sobie dobrych przyjaciół. Tak mogło być. Ale ja sam w duchu narzekałem. Bałem się życia gejowskiego, bo nikogo o takim profilu nie znałem i brakowało mi aby z kimś o tym pogadać. Nie z przyjaciółmi heterykami i nie z innymi gejami w internecie. Chciałem kontaktu osobistego z innym gejem. Nie dla seksu i nie dla związku. Po prostu chciałem z kimś takim jak ja pogadać o tym jak on traktuje swoje gejostwo i co zamierza z tym fantem zrobić. Zwykła rozmowa i nic więcej. W końcu z każdego spotkania z autopsji można wiele wyciągnąć. Są to wiadomości które żaden heteryk i nikt inny, nie jest w stanie przekazać, żadna kniga ani film czy choćby internet.
Obawiałem się, że ewentualne spotkanie może spowodować jakieś komplikacje w postaci: 'a jeśli się w nim zauroczę?' Miałem więcej dylematów niż można się spodziewać. Wziąłem kawał papieru i zrobiłem tabelkę: ZA i PRZECIW. Przeciw było tyle samo co za. Trudny wybór. Nad głową krążyli mi rodzice których okłamywałem i przyjaciele którzy niby mnie akceptują ale nie wiedziałem jak zareagowaliby na to gdybym się z kimś spotykał. Z drugiej strony mogłem wszystko zrobić tak aby się nikt o tym nie dowiedział. Mam przecież swoje lata i ze wszystkiego nie muszę się tłumaczyć- myślałem. Z drugiej strony mieszkam z rodzicami i to jest ich dom więc obowiązują tu głównie ich prawa. Mam do nich pełen szacunek, więc nic nie czyniłem długimi latami. A do tego moje usilne chęci by to zwalczyć i umawianie się z dziewczętami i te niby romantyczne randki gdy one były w niebo wzięte a ja się męczyłem.
Same przemyślenia i niezmierzone otchłanie dylematów. A czas upływał. Gdy miałem dużo pracy i nauki to było ok. Gdy zdarzyła się chwila wytchnienia lub imprezy- pojawiały się znów te myśli, a jak ktoś wspomniał w moim towarzystwie o rodzinie czy dzieciach to przykro mi się robiło i często wieczorem się nad tym zastanawiałem. A to że nie cierpię gdy na imprezach czy na co dzień ktoś narzeka powodowało, że nikomu o tym nie mówiłem( może czasem Aleksowi lub Anecie czy Wojtkowi). Wszystko się we mnie zbierało. Kupiłem niezliczone książki na temat pozytywnego myślenia i silnie walczyłem( około 7 lat).
Chciałem niby z tego stanu się wycofać ale z drugiej strony nie chciałem. Na początku byłem bardziej zdecydowany z tym skończyć niż to rozbudzać. Potem myślałem, że to wszystko jest bez sensu.
Walka wewnętrzna, strach przed matką i ojcem, znajomi, przyjaciele itd. Wielkie koło w którym się toczyłem. Przez cały czas robiłem coś dla kogoś - nic dla siebie. Nic co dawałoby mi radość. Później doszło do tego, że praca o którą tak bardzo zabiegałem i studia na których mocno mi zależało, przestały mieć dla mnie większą wartość. A to już poważna oznaka depresji ukrytej. Moje maski były już zniszczone i nie miałem siły na udawanie człowieka o którym każdy myśli- Karol optymista , chłopak wesoły , robotny i zdolny, przystojniacha , chłopak na którym można polegać.
Miałem tego dość! Bo tak na dobrą sprawę nikt nie wiedział, co we mnie tkwi. Zadałem sobie pytanie: po co ja to robię? Było więc kilka korespondenci w internecie . Miały na celu pomóc mi odnaleźć się. Pomóc bym zrozumiał, że nie jestem sam. Ale to tylko na krótką metę. Uwierz mi- na dłuższą sprawę to nie rozwiązuje problemu, gdy ktoś czuje się czasem samotny. Najlepsze co mogłem zrobić to zmienić moje życie.

Pewnego wieczora, a było to jakieś trzy miesiące temu, w portalu 'Inaczej' przeglądałem anonse. Prawie wszystkie ogłoszenia były z Krakowa, Wrocławia lub Warszawy. Jedno mnie zaciekawiło. Chłopak pisał z Torunia. Odpisałem a po kilku dniach otrzymałem od niego e-maila. Podał mi w nim numer telefonu. Zadzwoniłem. Odebrał i umówiliśmy się na spotkanie. Powiedział, że nie lubi bawić się w długie korespondencje. On wyznaczył miejsce, a ja czas. To był Plac Teatralny o 17.35. Miał podejść i zagadać. O wyznaczonym czasie byłem w umówionym miejscu. Stałem w wietrzny i śnieżny wieczór i zastanawiałem się co ja tu właściwie robię. Oczywiście nie przyszedł. Jego komórka przez pierwsze dni nie odpowiadała. Później w końcu odebrał i powiedział, że niezmiernie przeprasza, że bardzo miło mu się ze mną rozmawiało, ale właśnie kogoś poznał. Cóż- i tak bywa- pomyślałem.
Byłem nieco przybity, ponieważ bardzo chciałem z nim pogadać. Plusem było także to, że mieszkał blisko mnie. Postanowiłem nie rezygnować i kilka dni później na czacie poznałem Marcina z Bydgoszczy( zbieg okoliczności). Pisaliśmy do siebie e-maile cztery razy dziennie. Któregoś wieczora wymieniliśmy się telefonami. Zadzwonił do mnie o pierwszej w nocy . Był trochę dziwny. Chciał się spotkać nad ranem u mnie w mieście. Powiedziałem, że pracuję i nie mogę. On na to, że jak nie to nie. Miał z resztą bardzo dziwaczny głos i powiedział mi, że jest dziecinny, żebym ja także taki był. Obiecałem, że do niego jeszcze zadzwonię, ale tego już nigdy nie zrobiłem. Szkoda mi czasu na bezsensowne dyskusje o niczym. Marcin miał 23 lata i studiował w Bydgoszczy.
Mięło trochę czasu. Napisałem do faceta który miał 29 lat i mieszkał blisko mnie. Pomyślałem, że odpowie mi na moje pytania i w ten sposób zaspokoi moją ciekawość dotyczącą gejów.
Jak wcześniej pisałem, chciałem tylko z takim jak ja porozmawiać i nic więcej. Zależało mi na anonimowości, więc ewentualne spotkanie miało mieć miejsce tam, gdzie mnie nikt nie zna. W końcu nie byłem pewny czy ten Marek( bo tak miał na imię) jest jakąś ciotą. Wolałem aby nie był zmanierowany i zachowywał się jak normalny facet. Nastał dzień kiedy zaczęliśmy do siebie dzwonić. Było super. Był nad wyraz inteligentny i szczerze odpowiedział mi na kilka pytań.
Wszystko prowadziło do tego, że kiedyś się spotkamy. Komu zależało na tym spotkaniu bardziej? Jemu czy mnie? Odpowiedź prosta- mnie.
Zegar wybił więc 18.00. Dla zabezpieczenia powiedziałem aby przyjechał do mnie. Zgodził się na to.
Pomyślałem trochę samolubnie, że jeśli on będzie jakimś paszczurem to po prostu do niego nie podejdę. Przyjaciołom nic o tym spotkaniu nie powiedziałem. To była moja sprawa, więc nie chciałem nikogo w to wtajemniczać.
Marek przyszedł i okazał się przystojnym gostkiem. Nie odbierz mnie źle, ale nie był moim ideałem faceta i niczym nie przypominał księcia z bajki. W skali od 1-10 na pierwszy rzut oka dałem mu 5 punktów. Później oceniłem jego charakter na 10 w skali od 1-10. Exstra gość- pomyślałem. I tak przez kilka godzin po raz pierwszy od wielu lat, a może od nigdy- rozmawiałem z prawdziwym gejem który w pełni akceptował swój stan emocjonalny, duchowy i podchodził do tego z niebywałym spokojem i optymizmem.

Zapomniałem o tym, że istnieje realny świat. Rozmowa trwała długo a mi się wydawało, że to ułamek sekundy.
Gdy leżałem wieczorem w łóżku zastanawiałem się nad wszystkim co mi Marek powiedział. Cieszyłem się, że w końcu postawiłem sprawę jasno i umówiłem się na to spotkanie. W zasadniczy sposób bardzo mi ono pomogło. Te jego rzeczowe i jasne jak słońce odpowiedzi nie były wyciągnięte z rękawa lecz z doświadczenia. Był w końcu ode mnie znacznie starszy. Na dłuższą metę nie chciałem się z nim umawiać, ponieważ jego wiek mi nie odpowiadał. Chciałem poznać chłopaka w moim wieku który tak samo jak ja nie ma w tej materii żadnego doświadczenia.
Powiedziałem o Marku mojej przyjaciółce Oli i kumplowi Wojtkowi. Powiedzieli, że to nie wiek wytycza i ustala czy ktoś ma z kimś być czy nie.

Ogólnie powiedzieli, że powinienem spróbować. Więc zacząłem się nad tym zastanawiać. Pytałem się, co ja będę z tego miał?! Przecież nic do niego nie czułem więc po co to ciągnąć. W myśl wcześniejszych postanowień chciałem przecież poznać chłopaka GEJA-PRZYJACIELA na anonimowe spotkania bez seksu- tylko do rozmowy. I tak zrobiłem.

Następne spotkanie było u Marka. Pojechałem. Wypiliśmy kawę- jedną, drugą. Rozmowa. Sami w domu. Co czułem? Dziwny stan podniecenia. Niby to nic do niego nie czułem, a jednak miałem ochotę dotknąć jego słodkich ust. Wciąż nad głową unosiły się dziwaczne myśli poczucia winy. Co rodzice, znajomi? Przecież to jest chore- myślałem. Więc jeśli jest to chore , to czemu on mnie pociąga?! Czemu w jego towarzystwie tak dobrze się czułem? Nadal mój umysł zalewały potoki stereotypów których uczą nas na co dzień heterycy. Wiedziałem, że homoseksualizm nie jest chorobą, ale nie potrafiłem się przełamać. W końcu...spojrzałem mu prosto w oczy. Z radia płynęła piękna muzyka, w domu przytulnie, a na dworze śnieg i ciemno.
Spojrzałem w te oczy pełne doświadczenia i wiedziałem ,że Marek myślał o tym samym co ja. Był jednak na tyle wyrozumiały, że nic nie uczynił. Wcześniej dowiedział się ode mnie, że mam zerowe doświadczenie i boję się TYCH spraw.
- Ok.-powiedział z uśmiechem-jak będziesz chciał, to sam mi o tym powiesz.
- Nie gniewaj się, ale ja naprawdę boję się wszystkiego co jest związane z gejami. Uczono mnie , że to chore zboczenie, że geje to cioty-mówiłem chaotycznie. - Jeśli przez całe życie dorastałbyś w przekonaniu ,że twoje uczucia są złe i może cię za nie spotkać kara w postaci odrzucenia, być może też postępowałbyś tak jak ja.
- Ale ja także dorastałem w takim świecie jak ty.
- Więc dlaczego tak spokojnie do tego podchodzisz?
- A cóż mi pozostało? Mam dobrą pracę, jestem przecież policjantem. Nikt z pracy nie podejrzewa nawet, że jestem gejem. Poza tym moja mama która mieszka w Gdańsku wie o mnie. Akceptuje to i jest ok. Postawiłem sprawę jasno więc jasno mi się żyje. Trzeba wiedzieć czego się tak naprawdę chce.

Rozmawialiśmy znów bardzo długo. Zadzwoniłem do domu i powiedziałem mamie, że jestem u Alexa z Olą i zostanę u niego na noc bo nie mam autobusu. Matka nic nie powiedziała bo wie ,że często u nich zostaję lub oni u mnie. Pod tym kontem mnie nigdy nie sprawdza, bo wie, że synalek jest czysty jak baranek.
Więc zostałem u Marka na noc. Już na samym początku muszę zaznaczyć, że nie było seksu, chociaż w pewnym momencie moje hormony nieźle dały mi popalić.
Zjedliśmy kolację. Znów rozmowa i miła muza w telewizji. Popatrzyłem na niego i w końcu nasze usta przepełnił pocałunek. Nie jeden i nie dwa, ale cała godzina na nim zeszła. Czułem się jak nigdy, bo w końcu nigdy nie przeżyłem takiego uniesienia. On wiedział kiedy przestać i położył mnie spać. Właśnie za to tak bardzo go ceniłem. Nigdy jak się znaliśmy, nie narzucał się.
Ta sytuacja miała miejsce około dwóch miesięcy temu. Przez ten okres czasu widywaliśmy się dwa razy w tygodniu. Zawsze u niego.

Pewnego dnia, postanowiłem zaprosić go do siebie. I w tym momencie wszystko się zaczęło.

Na pierwsze wejście były spojrzenia moich rodziców i siostry. -Kto to? -pytali.
-Nikt, kumpel.- odpowiedziałem z uśmiechem.


Wszyscy byli zaskoczeni, ponieważ w naszym domu przebywali do tej pory ludzie których moja mama dobrze zna. Byli to albo koledzy z uczelni, albo przyjaciele z osiedla lub znajomi z pracy. Nagle Marek i ogólny szok.
Był u mnie ze trzy razy. Zawsze wesoły i on i ja i zawsze jako kolega.
Matka pewnego wieczora spojrzała na mnie i spytała, czy Marek jest gejem. Ścięło mnie z nóg. Skąd miała pewność? Przecież nikt nawet nie mógł tego przypuścić. Ale podobno matki mają ten wyjątkowy instynkt, wyczucie. Odpowiedziałem, że nie jest. I na tym się skończyło. Potem przyszedł Wojtek, Aga i Ola i matka nic nie mówiła. Dlaczego więc w przypadku Marka coś podejrzewała? Nie wiem.

Nastał czas gdy byłem zmęczony tym wszystkim. W pracy nie uśmiechałem się już tak serdecznie do klientów i w szkole nieco zawaliłem egzaminy. To oznaczało, że trzeba wypocząć i podjąć nowe decyzje.
W zupełnym zbiegu okoliczności, kierownik powiedziała do mnie, że mam dwa tygodnie wolnego, że akurat jest mało pracy, więc powinienem ten czas dobrze wykorzystać, ponieważ później nie wiadomo jak będzie z urlopami. Ucieszyłem się bardzo, choć nie lubię wolnych dni. Odliczałem dni i godziny do upragnionego wolnego czasu.
Niedawno, bo około dziesięciu dni temu, przyjechał do mnie Marek i powiedział, że musi wykorzystać stary urlop. Powiedział, że jedzie do rodziny do Gdańska i spytał, czy nie pojechałbym z nim.
Oczywiście zgodziłem się. Bardzo potrzebowałem zmiany otoczenia. Zależało mi na tym, aby odpocząć od tych samych twarzy na które spoglądam każdego dnia. Potrzebowałem ucieczki i zapomnienia o tym co jest tu i teraz.
Właśnie moi znajomi mieli zjazdy na studiach lub spędzali czas ze swoimi sympatiami, a ja nie miałem nic szczególnego do zrobienia. Powiedziałem matce , że muszę wyjechać do Trójmiasta, że odwiedzę Beatę i Michała z żoną( mój dobry kumpel). Matka była oczywiście zdziwiona bo nagle na dzień przed wyjazdem o wszystkim jej powiedziałem.

-A masz pieniądze, a gdzie będziesz spał i czy przypadkiem nie jedziesz z tym Markiem? - posypały się pytania.

Bez większych wyjaśnień wyszedłem z domu. Na niczym mi nie zależało jak na tym aby opuścić to miasto i zapomnieć o obowiązkach.

Było sobotnie przedpołudnie gdy pod dom zajechał samochód Marka.
Podaliśmy sobie ręce na przywitanie. Potem wsiedliśmy do auta i słoneczne południe przekroczyliśmy bramy wielkiej w zasadzie metropolii- Trójmiasta. Wielkiej jeśli chodzi o towarzystwo które poznałem.
Zawsze z góry traktowałem gejów i ich knajpy, ich związki i w ogóle bałem się tego świata.
Poznałem matkę Marka- wiecznie uśmiechniętą kobietę która bardzo kocha swego syna i wszystko wie na temat jego gejowskiej strony życia. Poznałem szwagra i siostrę Marka oraz ich małego synka Patryka.
Zjedliśmy obiad , porozmawiałem z domownikami. Nikt mnie nie pytał kim jestem- gejem czy heterykiem. Nie pytano Marka , z kim przyjechał. Absolutna tolerancja, a może to głupie słowo. To raczej serdeczna miłość jednego członka rodziny do drugiego.
Wykąpałem się, poszedłem z Markiem na miasto kupić prezent na imieniny jego kolegi. Gdy zegar wybił 20.00 wyszliśmy z domu. Podczas drogi powiedziałem Markowi, że znów bardzo się boję.
-Czego? - zapytał.
-No wiesz. Tych ludzi. Nowe towarzystwo nie stanowi dla mnie problemu, ale tu chodzi o tych gejów. Jak mnie odbiorą, a jak ja ich. Nie wiem czy powinienem tam pójść. Nic już nie wiem- myślałem głośno.
-Uspokój się. To tylko impreza ,a my idziemy jako zwyczajni koledzy. Przecież nie przywiozłem cię tu aby cię wykorzystać albo żeby zrobili to inni. Chciałeś przecież poznać tych ludzi, zrozumieć ich i ocenić co tak naprawdę czujesz. Więc przestań i wyluzuj się.- powiedział krótko i treściwie.

Winda zawiozła nas na czwarte piętro. Na korytarzu słyszałem imprezową muzykę i bicie własnego serca. Przed drzwiami kolegi Marka- Zbyszka, myślałem, że zemdleję. Ogarnął mnie stan paniki. Nie wiem czego ja się obawiałem. W końcu to miał być zwykły wieczór. Ale jak się okazało później, to nie był zwykły wieczór.

Drzwi otworzył chłopak mniej więcej w moim wieku. Weszliśmy do środka. Zdjąłem kurtkę i złożyłem życzenia Marka koledze- Zbyszkowi. Rozejrzałem się po mieszkaniu. Dwa nieduże pokoje. W jednym DWD, dobry markowy sprzęt itp. Na ławach apetyczne przekąski i potrawy, dobre alkohole. Wszystko jak na naszych imprezach- pomyślałem. Około 22.00 przyszli następni goście i zrobiło się tak tłoczno, że trudno się było swobodnie poruszać po mieszkaniu. Typowe domowe party. Na początku wcale się nie odzywałem. Nie wynikało to z faktu, że nikogo nie znałem, lecz w obserwowaniu tych chłopaków i dziewczyn chciałem usłyszeć odpowiedź na pytania które stawiałem sobie od lat. Spoglądałem na wszystkich z uwagą i zaciekawieniem. Nikt nie pytał o to kto kim jest- gejem, heterykiem czy lesbijką. Ludzie dyskutowali o nauce , pracy, o muzyce, filmie i sprawach nic nie mających wspólnego z gejami. Tylko ja pytałem sam siebie w duchu- kto jest kim. Nie można było tego zauważyć ani w sposobie bycia, w zachowaniu, w manierach. Wszyscy byli normalni. I właśnie te fakty zaczęły mnie zastanawiać. Postanowiłem z niektórymi pogadać, ale nie o tym co myślą o gejach itd. Zważywszy na otoczenie, nie byłoby to stosowne. Wypiłem parę dobrych drinków i poczułem się luźniej. Około północy wszyscy świetnie się już bawili. Były tańce , świece i alkohol. Dziewczyny były hetero i świetnie tańczyły z chłopakami. Tańczyli także chłopacy z chłopakami. I nikt nie robił docinek ani niczemu się nie dziwił. Ta cała paczka zna się z resztą od wielu lat. Wzajemne towarzystwo jest dla nich jak chleb powszedni. Wszyscy byli zadbani. Dziewczyny były bardzo ładne i pewnie niejeden heteryk zawiesiłby na nich oko. Chłopacy byli przystojni i normalni w zachowaniu.
Przez cały czas trwania imprezy traktowali mnie normalnie. Byli mili, rozmawiali i tańczyli. Marek dał mi absolutną swobodę. Powiedział, że jeśli ktoś mi się spodoba to mam go głębiej poznać . W końcu uzgodniłem z Markiem wcześniej, że jesteśmy tylko znajomymi.
Spodobał mi się jeden łepek. Ale on jest w stałym związku z innym chłopakiem. Mieszkają razem. Zazdrościłem wszystkim obecnym, że tak im się układa. Nie mają problemów ani z własną psychiką ani z partnerami. Mają siebie wzajemnie i w pełni cieszą się z życia. Dzięki temu są na co dzień wydajnymi obywatelami. Pracują i uczą się, kochają i pomagają. Są dobrymi przyjaciółmi i partnerami.
W nocy ktoś rzucił hasło aby pojechać do klubu potańczyć.
Pojechaliśmy. Najpierw był to klub dla gejów. I znów moje obawy.
Pojechałem jednak. Najgorszy fakt który mnie zadziwił to Marek który wrzucił mi do kieszeni kurtki prezerwatywę. Bardzo dziwnie się poczułem. Wiem, że jako przyjaciel postąpił wspaniale. Wiedział o moim nad wyraz skromnym doświadczeniu w tych sprawach. Z drugiej strony nie miałem najmniejszego zamiaru z nikim pójść do łóżka. Tak czy owak byłem nieco pijany a on wiedział, że może coś się wydarzyć. Dziękuję mu dzisiaj za to, że tak o mnie się troszczył przez całą imprezę i pobyt w Trójmieście.

Auta zajechały nad samo morze, pod klub. Wszedłem z całą paczką.
Znów szok. Normalni ludzie i fajna muzyka. Do tych klubów przychodzą także heterycy i świetnie się bawią. Oczywiście tylko tańczyliśmy. Później poszliśmy do normalnej dyskoteki gdzie było dużo ludzi którzy nadawali na dobrych falach, ponieważ świetnie tańczyli w rytm muzyki haus. Klimaty były wspaniałe. Chłopacy z imprezy tańczyli z koleżankami i wyglądali jak para kochających się ludzi.
To wszystko powodowało, że chciało się z nimi bawić.
Marek około trzeciej powiedział do mnie ,że chciałby z kimś wyjść- w celach wiadomych. Nie chce jednak abym się pogniewał, ponieważ jestem jego gościem i nie powinien robić takich numerów.

-Jeśli masz ochotę to idź.- odrzekłem.
-Ale nie wiem czy powinienem. W końcu przyszliśmy razem.
-Jeśli masz mieć przez to jutro zepsuty humor to lepiej idź. Nie jestem na ciebie zły i tak jestem ci wdzięczny ,że mnie ze sobą zabrałeś i że jesteś wobec mnie taki wyrozumiały. Poza tym umówiliśmy się, że nic nas nie łączy.

Marek poszedł, a ja poczułem się okropnie. Zrozumiałem , że jestem zazdrosny i tak na dobrą sprawę nie chciałem aby poszedł. Cóż, stało się. Zostałem sam. Nie znałem jego adresu, a ten który napisał mi na kartce zgubiłem w klubie. Byłem zdany na Zbyszka i pozostałą resztę. Byliśmy w Sopocie a do domu Marka było daleko.
Postanowiłem nie zawracać sobie tym głowy i świetnie się bawić. I tak też było. Najlepiej bawiło mi się z pewną Anią, studentką administracji. Ona ma chłopaka który bawił się ze Zbyszkiem. Zupełnie wesoła zabawa bez podtekstów.
W domu byłem o 06.30 nad ranem. Marka nie było. Drzwi otworzyła mi Beata, siostra Marka. Położyłem się spać. Około ósmej wrócił do domu i usiadł się na łóżku. Delikatnie pogłaskał mnie po nosie i powiedział ,że nic między nim i tym Bartkiem którego poznał, nie było. Nie wnikałem i nie wnikam co tam robili. Ważne, że całe to wydarzenie związane z imprezą bardzo mnie odmieniło. Lubię imprezy i często na nie chodzę. Jeśli jednak chodzi o taką, jaka miała miejsce w Trójmieście i w której miałem ZASZCZYT brać udział- bardzo się pomyliłem. W pozytywnym jednak znaczeniu tego słowa. Jestem szczęśliwy ,że tam byłem.

Z resztą kolejne dni były także fajne. Chodziłem z Markiem na spacery nad Bałtyk . Odwiedzaliśmy jego znajomych. Byliśmy także w niedzielę na poprawinach u Zbyszka. Było mniej ludzi i przyjemniej się gawędziło. Znów wszystkich uważnie obserwowałem, ponieważ chwytałem chwilę. Taka następna może się nie powtórzyć- myślałem. Z każdej takiej obserwacji wyciągałem miłe wnioski.

Miałem także trochę czasu by w Gdańsku odwiedzić moich znajomych. Poszedłem jednak do nich sam. Nie dlatego, że wstydzę się Marka, bo nie mam powodów do wstydu. Ale po prostu chciałem się przejść miastem sam. Porozmyślać i podjąć parę decyzji. W tym czasie gdy byłem w mieście, do Marka kilka razy odezwał się telefon. Dzwonił jego były chłopak z którym Marek był ponad dwa lata. Mieszkali razem w Gdańsku u Marka w mieszkaniu. Około sylwestra ten jego chłopak- Krzysiu- zaczął go zdradzać i w związku z tym rozstali się. Marek wspominał mi o nim niejednokrotnie, ale zawsze uważałem, że ma ten rozdział zamknięty. Okazało się, że się myliłem. Stara miłość nie rdzewieje- to chyba dobre powiedzenie. Wieczorami oboje dyskutowali przez komórkę, a ja mimochodem byłem świadkiem tych dyskusji. Krzysiu przepraszał go, obiecywał poprawę. Marek niby nic do niego nie czuje, a jednak długo się z nim drożył. Przecież gdyby mu na nim faktycznie przestało zależeć, to odkładałby słuchawkę lub powiedział mu, że nie ma dzwonić. W sprawie Krzysztofa niewiele mogłem zrobić. Gdy tylko o coś spytałem, Marek zaczynał się irytować i nie chciał bym o nim rozmawiał. Więc sobie odpuściłem. Cieszyłem się, że mogę przebywać w innym mieście, że nie znam tu w zasadzie nikogo i odpoczywam od nauki i pracy. Wieczorami albo siedzieliśmy przed komputerem, albo oglądaliśmy filmy w telewizji. Potem kładłem się spać. Zadziwił mnie fakt, że chciałem się do Marka przytulić. On nie mówił mi , że nie chce, ale odwracał się plecami do ściany i w milczeniu zasypialiśmy. Powtarzał mi często, że jestem jeszcze młody i nie świadomy czego chcę tak naprawdę. W gruncie rzeczy nie jestem tak młody i głupi, żebym nie wiedział co czuję. Nie wiem na jakim etapie naszej znajomości coś do niego poczułem. Czy to jest miłość? Chyba nie, przynajmniej na razie. Może nie trafiłem na tego jedynego faceta któremu oddam się całym sercem. Może wszystko w przyszłości potoczy się inaczej. Dzisiaj te sprawy nie są tak istotne jak to, że moje życie zupełnie się odmieniło.

Jest teraz wiosenny już wieczór, choć za oknem mróz i usłane gwiazdami niebo. Niebo tak głębokie jak moje refleksje. Ostatnie wydarzenia były wynikiem mojej wewnętrznej walki. Ta walka toczy się we mnie nieprzerwanie od niepamiętnych czasów. Moim pierwotnym zamierzeniem- marzeniem, było odnaleźć się w tym skomplikowanym chaosie uczuć. Chciałem poznać ten cały gejowski światek. Chciałem spotkać innego geja z którym miałem porozmawiać o tym jak on odbiera swoje gejostwo i jakie są jego plany na przyszłość w związku z tym stanem. Powtarzam raz jeszcze, że szukałem pomocy u psychologów, potem w fachowej lekturze i w internecie. Rozmawiałem z przyjaciółmi, starałem się nawiązać pewną więź z rodzicami. I to wszystko było niczym w porównaniu do ostatnich wydarzeń. Nie mogłem i nie mogę podzielić się moimi wrażeniami z matką, ojcem, siostrą, nawet z niektórymi przyjaciółmi. Oni tego nie zrozumieją. Są tacy jak ja, ta sama glina, ale inne fale. Ja jestem gejem i nawet jeśli ktoś taki jak ja będzie miał żonę i dzieci i w ten sposób zadowoli świat heteryków, to i tak kogoś zrani. Będzie to żona która się domyśli i przez to poczuje się wykorzystana i zraniona lub będę to ja. Mogę, jestem zdolny do kamuflażu. Potrafię założyć rodzinę i mieć dzieci. Jestem zdolny zapewnić port emocjonalny kobiecie i moim dzieciom. Czy jednak warto dla dobrego imienia lub czyjegoś widzimisię, być nie sobą? Czy można być kimś kim się nigdy nie było, nie jest i nie będzie?

Potrzebna mi była ta wyprawa do Trójmiasta. Potrzebne mi było zgłębienie samego siebie. Potrzebny był mi ten urlop. Teraz wiem na sto procent kim byłem, kim jestem i kim będę.
Byłem kłamcą, który motał i oszukiwał samego siebie oraz swoich najbliższych. Ale nie chciał ich ranić, w związku z tym, chcąc nie chcąc kłamał. Odbiło się to na mnie przez ciągłe depresje i tęsknoty za prawdziwym ja.
Jestem w pełni świadomym swych uczuć człowiekiem. Walczyłem o lepsze jutro i nim się obejrzałem- ono nastało. Dopiąłem swego. Osiągnąłem zamierzony cel. Zgubiłem przy tym zdrowia trochę i szacunku do samego siebie, ale nie żałuję. Będę gejem. Nie mam innego wyjścia. Jeśli nie zaakceptuję siebie takim jakim jestem to będę nieszczęśliwy bardziej niż kiedykolwiek. Zbyt wiele przeszedłem by teraz się cofać. Nie mogę mieć do siebie pretensji za to, że jestem tym a nie innym człowiekiem. W końcu walczyłem i chciałem to pokonać, a to ,że nie można tego pokonać, to fakt który zrozumiałem za późno tracąc czas. Ale lepiej późno niż wcale- prawda?

To już koniec...

Postanowiłem napisać to opowiadanko w formie listu do przyjaciela - tak po prostu jest łatwiej. Napisałem to między innymi dla siebie. Łatwiej jest wówczas spojrzeć na niektóre sprawy z innej perspektywy.
Nie wiem czy potraktujecie mnie poważnie, czy też nie. Wiedzcie jednak, że jestem gotów podzielić się moimi przeżyciami z innymi. To bardzo pomaga. Już od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem napisania do Was paru słów. Dzisiaj odważyłem się ująć to w tym opowiadaniu i przesłać na podany przez Was adres.

Z resztą chciałbym kiedyś być wolontariuszem w jakimś stowarzyszeniu gejów i lesbijek. Mnie nikt nie pomógł. Musiałem sam stoczyć tą wewnętrzną walkę. Odniosłem życiowy sukces i bardzo się z tego cieszę.


Serdecznie pozdrawiam i dziękuję, że istniejecie.
Mój e-mail: [email protected]

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (15)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
damian7
07.02.2009 15:07 damian7 (48) Toruń
czesc wszystkim. zmienilem adres e-mailowy z karolek0524_(at)_interia.pl na charli7_(at)_tlen.pl. pozdrawiam serdecznie
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
26.10.2007 23:48 NN
nie odpowiadajcie.
mam 33 lata .jest mi zle .Rodzice chcą wnuki.
jestem jedynakiem.
mam kłopoty finansowe .
Świat jest do dupy
.nie mam odwagi.
Szukam zony ale nie potrafie.
Zmuszam sie nie moge . Nie wiem ile wytrzymam. Najwyzsze cele przestały miec znaczenie. Niektóre utrzymuje w działaniu bo racjonalizm nie pozwala na to ale ogólnie - co dzien płacze w kacie . tak to jest. A te sk.... jeszcze gadaja i gadaja.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
24.11.2004 22:09 Andy
Nie pisze zeby pochlebiac czy chwalic opowiadanie ale poto zeby glosniej powiedziec ze taka sytuacja jest czestym gosciem w wielu z nas.Taka jest prawda i nie odbiega wcale od realnego zycia.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
29.10.2004 0:36 andre..
Ciesze się że w końcu jestes szczesliwy. Ja miałem podobna sytuacje do Twojej. Jednak w środowisku gejów nie potrafiłem się odnaleść-Zaczołem walczyć jeszcze raz na nowo sam ze soba i z moimi tzw.lewymi uczuciami.Obecnie przechodze terapie w której widze szanse że za jakis czas założe normalna rodzine. Jestem pełen podziwu że jednak można jakoś podjać leczenie ,choc nigdy nie uwazałem ze homosexualizm jest chorobą.Teraz jednak pewne kwestie zdołałem zauwazyc.Na przyszłość moge dać Ci rade "nie wierz że istnieje prawdziwa miłość MM ,gdyz takiej miłość poprostu NIE MA ,a tym bardziej nie ma tzw.miłości wiecznej MM...." Nie bede dalej rozwijał tematu.Pozdrawiam i życze szczęscia w życiu w którym się odnalazłeś.Andrzej
cytuj zgłoś 0 0
sadboy
22.05.2004 1:38 sadboy (51) Gdynia
Mogę powiedzieć tylko, że jestem pod wielkim wrażeniem. Gratuluję ci, że udało ci się wyzwolić bo sam wiem jak taka sytuacja potrafi zniszczyć życie. Ja znajduję się teraz w miejscu gdzie przestało mi zależeć na czymkolwiek. Samotność wprost mnie dobija a fałsz z jakim podchodzę do wszystkich znajomych powoduje, że nie potrafię spojrzeć ludziom w oczy. Jestem w sytuacji dość podobnej do tej w jakiej byłeś na początku, z tym że nikt, absolutnie nikt o mnie nie wie a o gejach wiem tylko z telewizji i z internetu. Ale jak sam wiesz trudno tam dowiedzieć się tych najważniejszych rzeczy, dzięki którym zapragnęłoby się dalej żyć. Dzięki twojej historii może pojawi się u mnie choć mała nadzieja, że kiedyś się mój los zmieni i będę szczęśliwy, ale tak naprawdę, a nie na pokaz jak dotąd. Pozdrawiam. Andrzej.
cytuj zgłoś 0 0
krissum
04.03.2004 23:47 krissum (62) Lublin
Twoja walka z samym sobą okazała sie naprawdę uzasadniona i poparta konkretnymi argumentami.Podziwiam Ciebie za opisanie tego w swoim liście, który napewno będzie pomocny wielu innym pozostajacym w takiej sytuacji.Najgorsze jest to jeżeli nie umiemy sami siebie określić przez co cierpimy i pogłębiamy się w swoim zmknietym swiecie stając się ciężąrem dla siebie i otoczenia.Z pozdrowieniem Grzegorz.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
02.12.2003 16:37 Gural
To Troche tak jak w moim zyciu teraz wiem nie jaj eden miłaem z tym problem z tym, że ja na szczęscie poznałem wspaniałego człowieka z którym jestem już 5 lat on też jest odemnie starszy ale i mądrzejrzy tego samego życzę tobie i czytelnikom .Jedyne co chciałby dodać to samotność wśród wielu we dwóch ale to temat na nowy list pozdrawiam Paweł.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.08.2003 0:38 shapen
A ja nie mialem nigdy z "tym" problemow.Pozdrowienia dla Karola ;)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
25.01.2003 23:42 coolboy
o rany ale to bylo dlugie...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
19.10.2002 15:38 Jasiek
Mimo, że nie jestem gejem z wielką uwagą i zaciekawieniem przeczytałem ten list. Uważam, że bycie gejem jest tak samo naturalne jak bycie heterykiem. W końcu jest to sama natura, a że jest to uczucie dwóch mężczyzn, cóż..
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się