logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
26.09.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
0
0
15

Coming out: listy czytelników

"Wyjazd" - Realny świat okazał się bardziej przychylny niż sądziłem...

Dodano: 25.03.2001, Aktualizacja: 25.03.2001

Dziwna to przygoda. Gdy popatrzę na nią teraz, gdy jest już...po, nie mogę uwierzyć, że to wszystko miało miejsce. Zaczęło się od niewiedzy, niezdecydowania...a skończyło w wirtualnej rzeczywistości. Realny świat okazał się bardziej przychylny niż sądziłem... Ostatnie dziesięć miesięcy to czas gdy moje życie przypominało dworzec kolejowy albo lotnisko. Przychodzili na niego ludzie których znam, przyjaciele i znajomi. Jak megafon informowałem ich o moich planach na przyszłość, a oni odpowiadali mi na moje pytania. Zbierałem informacje o ludziach i ich celach, ambicjach i marzeniach. W tym czasie przekonałem się o tym, że mam kilku dobrych przyjaciół. Na pewnej majowej imprezce opowiedziałem im o moich uczuciach... Zareagowali nadzwyczaj pozytywnie. Później przyszedł czas na rodziców. I tu pojawiły się pewne kłopoty. O tym napisałbym dobre 2000 stron. Dlatego pozostawię tę opowieść na realne spotkanie. Tak czy owak- żal mi ich bardzo, bo oni myślą, że ja będę miał żonę a oni wnuki. Z drugiej strony, rodzice wiedzą, że jestem gejem ale powiedzieli mi, że niezmiernie się cieszą, że 'sobie z tym poradziłem'. Obrałem pewną metodę, która ni mniej ni więcej polega na powolnym procesie przygotowywania rodziców na to, aż w końcu( może nigdy) powiem im otwarcie, że zamieszkałem z facetem którego kocham. Można kłamać i kamuflować przez długie lata, ale pewnego dnia człowiek wstaje z łóżka i niema do siebie szacunku. Musi powiedzieć prawdę, bo inaczej popadnie w jeszcze głębszą depresję lub/albo znienawidzi siebie. Do czego zmierzam? Przez moje całe dotychczasowe niedługie( bo 22 dopiero) życie- oszukiwałem głównie rodziców, bowiem w większości przypadków to właśnie rodzice są dla nas najcenniejsi i stanowią emocjonalny port do którego możemy powrócić gdy spotka nas rozczarowanie( niczym syn marnotrawny). Swoje ujawnienie trzeba więc dobrze przeanalizować i najlepiej poczytać na ten temat. Ja poczytałem i nic mi to nie dało. Nadal kłamałem i wmawiałem sobie, że dadzą się nabrać na moje sztuczki z Magdą itp. Dali się nabrać i pewnie nadal nabierałbym ich. Czy jednak warto? Co zyskam, a co stracę jak o wszystkim opowiem? Muszę, powinienem czy wypada? Moja sprawa? Ich sprawa? Czyja sprawa? Jestem człowiekiem bardzo wnikliwym i zanim coś uczynię- muszę się upewnić, że czegoś cennego nie stracę. W związku z tym, w sierpniu kupiłem sobie komputer. Później przyszedł czas na internet. I pewnego wieczoru w wyszukiwarkę wrzuciłem hasło: gej. Od tego momentu mogę liczyć na punkt zwrotny w mojej egzystencji. Od tego czasu poznałem wiele stron poświęconych gejom i wszystkim aspektom tej sprawy. Przeczytałem doświadczenia innych gejów. Odwiedziłem kilkanaście razy czat. Potem korespondencje itd. Zero spotkań i zero kontaktów cielesnych( no chyba że mały epizod z Arturem). Ogólnie, do tej pory z góry traktowałem gejowskie knajpy i całe to gejowskie towarzystwo. Marzyłem o księciu z bajki, o królewiczu na białym koniu który przybędzie po biednego karolka i rozwiąże jego osobiste rozterki. Ale tak się nie stało i nie stanie. Musiało nastąpić coś, co zdecydowało, że jestem gejem optymistą bez zdołowanych dni. Co się stało? Byłem u kresu wytrzymałości. Myślałem, że nie wytrzymam. Mimo, że o moim gejostwie widział Wojtek, Marcin i Alex, Ola, Magda, Aneta , Adrian i Aga- niewiele na dłuższą metę to pomogło. Nadal szarpały mną wyrzuty sumienia i myśli w rodzaju: będę wiecznie sam, żal mi rodziców, co powiedzą rodzice gdy się dowiedzą-pewnie wyrzucą mnie z domu, a co wtedy ze studiami itd. Inny na moim miejscu skakałby z radości, że mam tak młodych, eleganckich starszych i że zjednałem sobie dobrych przyjaciół. Tak mogło być. Ale ja sam w duchu narzekałem. Bałem się życia gejowskiego, bo nikogo o takim profilu nie znałem i brakowało mi aby z kimś o tym pogadać. Nie z przyjaciółmi heterykami i nie z innymi gejami w internecie. Chciałem kontaktu osobistego z innym gejem. Nie dla seksu i nie dla związku. Po prostu chciałem z kimś takim jak ja pogadać o tym jak on traktuje swoje gejostwo i co zamierza z tym fantem zrobić. Zwykła rozmowa i nic więcej. W końcu z każdego spotkania z autopsji można wiele wyciągnąć. Są to wiadomości które żaden heteryk i nikt inny, nie jest w stanie przekazać, żadna kniga ani film czy choćby internet. Obawiałem się, że ewentualne spotkanie może spowodować jakieś komplikacje w postaci: 'a jeśli się w nim zauroczę?' Miałem więcej dylematów niż można się spodziewać. Wziąłem kawał papieru i zrobiłem tabelkę: ZA i PRZECIW. Przeciw było tyle samo co za. Trudny wybór. Nad głową krążyli mi rodzice których okłamywałem i przyjaciele którzy niby mnie akceptują ale nie wiedziałem jak zareagowaliby na to gdybym się z kimś spotykał. Z drugiej strony mogłem wszystko zrobić tak aby się nikt o tym nie dowiedział. Mam przecież swoje lata i ze wszystkiego nie muszę się tłumaczyć- myślałem. Z drugiej strony mieszkam z rodzicami i to jest ich dom więc obowiązują tu głównie ich prawa. Mam do nich pełen szacunek, więc nic nie czyniłem długimi latami. A do tego moje usilne chęci by to zwalczyć i umawianie się z dziewczętami i te niby romantyczne randki gdy one były w niebo wzięte a ja się męczyłem. Same przemyślenia i niezmierzone otchłanie dylematów. A czas upływał. Gdy miałem dużo pracy i nauki to było ok. Gdy zdarzyła się chwila wytchnienia lub imprezy- pojawiały się znów te myśli, a jak ktoś wspomniał w moim towarzystwie o rodzinie czy dzieciach to przykro mi się robiło i często wieczorem się nad tym zastanawiałem. A to że nie cierpię gdy na imprezach czy na co dzień ktoś narzeka powodowało, że nikomu o tym nie mówiłem( może czasem Aleksowi lub Anecie czy Wojtkowi). Wszystko się we mnie zbierało. Kupiłem niezliczone książki na temat pozytywnego myślenia i silnie walczyłem( około 7 lat). Chciałem niby z tego stanu się wycofać ale z drugiej strony nie chciałem. Na początku byłem bardziej zdecydowany z tym skończyć niż to rozbudzać. Potem myślałem, że to wszystko jest bez sensu. Walka wewnętrzna, strach przed matką i ojcem, znajomi, pr...   ( Pozostało znaków: 25568 )
Autor: Brak informacji

Ten artykuł został przeniesiony do archiwum

Dostęp do archiwalnych artykułów (starszych 4 tygodnie) możliwy jest dla abonentów serwisu »Przyjaciel Queer.pl. Dostęp do pojedyńczych artykułów z archiwum możliwy jest także za pomocą wiadomości SMS.

UZYSKAJ DOSTĘP DO ARCHIWALNYCH ARTYKUŁÓW
» Zostań abonentem Przyjaciel Queer.pl by czytać materiały bez kodów i bez ograniczeń lub...


WPISZ KOD

OK
System mikropłatności SMS-owych dostarczany jest przez:
Logo Mobiltek
UZYSKAJ DOSTĘP DO TEGO ARTYKUŁU

Wyślij SMS na numer 7268 o treści:
IS CZYTAJ 185680   (koszt: 2zł + VAT)
Otrzymasz kod, dzięki któremu uzyskasz dostęp do materiału przez 48 godzin.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku