Amerykańska Świątynia Sławy - Hall Of Fame ma od kilku dni nowych lokatorów. Zgodnie z surowym regulaminem, który stanowi, że do grona wybrańców i nieśmiertelnych przyjmowani są muzycy dopiero 25 lat po ukazaniu się ich pierwszego albumu, jury składające się z 1000 specjalistów muzyki rock wybrało Michaela Jacksona, Solomona Burke, Paula Simona i Ritchie Valensa (solo), a także grupy: Aerosmith i Steely Dan.
Tegoroczna uroczystość w nowojorskim hotelu Waldorf Astoria skupiła uwagę niezwykłym wyróżnieniem. Do Hall Of Fame przyjęta została grupa Queen i jej nieżyjący już frontman, genialny muzyk Freddie Mercury. Nawet najmłodsi czytelnicy IS znają Queen. Popularność zespołu i jego największych hitów, takich jak "Bohemian Rhapsody", "We Are The Champions" czy "Radio Gaga" jest na rynku muzyki pop, którego najbardziej charakterystyczną cechą jest przemijanie, prawdziwym fenomenem. Ale w roku 1991, gdy Freddie Mercury zmarł na AIDS, dalsze istnienie grupy stanęło pod znakiem zapytania. Freddie był postacią niezwykle charyzmatyczną. Jego głos, prezencja sceniczna, prowokacyjny styl bycia, a jednocześnie ogromna kultura muzyczna były niepowtarzalne. O jego odmiennej orientacji seksualnej wiadomo było już za życia. W 1995 roku ukazała się album "Made In Heaven" zawierający ostatnie utwory, które Freddie Mercury nagrał w studio na krótko przed śmiercią.
Trofeum Hall Of Fame przyjęła wzruszona matka Freddie Mercury a wraz z nią pozostali członkowie zespołu Queen: John Deacon (bas), Brian May (gitara) i Roger Taylor (perkusja). In memoriam zmarłego kolegi zagrali też swój słynny hymn na cześć rocka "We Will Rock You". Natychmiast też ożyły spekulacje na temat ewentualnego wskrzeszenia grupy jako aktywnej formacji. Pamiętając wersję "We Will Rock You" z boygroup 5ive, pojawiło się pytanie - czy Robbie Williams mógłby zastąpić Freddie Mercury? Pytany o to, Brian May powiedział lakonicznie: "Rozmawialiśmy z Robbie już wiele razy. Lubimy go. Pomyślimy". Bardziej konkretne są plany musicalu o Queen. Premiera ma odbyć się jesienią.
KRISZNA
Muszę się z wami zgodzić że nikt nie zastąpi Freddiego. To jest wokalista ponad czasowy. Powiem szczerze że ostatnio słucham go na okrągło i te jego teledyski po prostu bosko. Wspaniały schowmen, ta chryzma po prostu nie można oderwać od niego oczu i ten głos po prostu coś nie ziemskiego. Ale wiecie co mi się wydaje że wielu ludzi go nie docenia dlatego że kochał inaczej, a przecież trzeba patrzeć jaki skarb nam po sobie pozostawił, coś co jest w stanie poruszyć każdego człowieka.Otwarcie uważam że wielu ludzi nie starało się patrzeć trochę szerzej. Nie ukrywam może jestem trochę marzycielem ale gdybym żył w jego czasach obojętnie w jakich to chciałbym chociaż przez 5 minut zamienić z tym człowiekiem pogadać tak normalnie jak z kolegą. Ale cóż mogę tylko pomarzyć:) A jeśli chodzi o najlepsze piosenki dla mnie jakie wykonał to na samej górze postawilbym:
1.Queen - I Was Born To Love You (2004 video)
2.Queen Love of My Life
3.Queen - somebody to love
4.Queen - Friends will be Friends
5.Queen - Bohemian Rhapsody
6.Queen Fat Bottom Girls
Pozdrawiam gorąco wszystkich.
P.S
czy znacie jakieś dobre strony z jakimiś opiniami i publikacjami o nic, takie wiecie jakieś opowiadania jego najbliższych przyjaciół o nim. Oraz czy idzie nie legalnie zdobyć lub z ciągnąc tą biografie książkę, którą napisał jego życiowy partner ten fryzjer irlandzki.
Jesli byście mieli jakieś info to piszcie na moje gg: 8307209
Narka pozdrawiam
Queen to muzyczna potęga!