Z góry uprzedzam, że nie mam zamiaru propagować tu jakichś teorii teologicznych, nowych (i różnych od nauki Kościoła) interpretacji starych tekstów - nie, nic z tego. Mam zamiar po prostu pokazać, jak w Biblii przedstawiono homoseksualizm, gejostwo, związki męsko-męskie, powstrzymując się od komentarza: zajmuję się literaturą, a nie teologią. A trzeba pamiętać, że Biblia jako taka jest dosyć złożonym dziełem literackim, powstałym na przestrzeni kilku wieków, i jak każde dzieło literackie odzwierciedla kulturę swojej epoki, mentalność ludzi różną często od współczesnej. O czym trzeba pamiętać czytając nie tylko Biblię...
W "Księdze Rodzaju opisana została historia dwóch położonych w dolinie Jordanu miast, Sodomy i Gomory, zniszczonych przez Boga, ponieważ występki ich mieszkańców były bardzo ciężkie. W 19 rozdziale tej księgi mamy przykład owych występków: oto do Sodomy przybywają dwaj mężczyźni; jak wynika z wcześniejszego opowiadania, są to aniołowie, wysłani przez Boga, aby sprawdzić, czy rzeczywiście niegodziwość Sodomitów jest tak wielka. Przyjmuje ich do swego domu Lot, bratanek Abrahama. Pod jego domem zbierają się tym czasem mężczyźni mieszkający w Sodomie, młodzi i starzy, jak podkreśla autor księgi. Mówią oni do Lota: "Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!" W tekście hebrajskim jest dosłownie "abyśmy ich poznali", ale nie łudźmy się! Nie chodzi tu o wymianę pozdrowień i uścisków dłoni. "Poznać" po hebrajsku ma często specyficzne znaczenie, w tej samej Księdze Rodzaju czytamy, że - po wypędzeniu z raju - Adam poznał swoją żonę, czyli po prostu współżył z nią, uprawiał seks, zbliżył się do niej etc. W końcu jest to największe zbliżenie, do jakiego zdolne są ludzkie istoty, dlatego ma w sobie coś z poznania drugiej osoby - penetracja etc. (Ech, miało nie być komentarzy...) Zatem mieszkańcy Sodomy w ten właśnie sposób mają ochotę "poznać" gości Lota. Ten jednak, jako dobry gospodarz, broni swoich gości i oferuje zamiast nich... swoje dwie dziewicze córki! Może się to nam wydać szokujące, ale pamiętajmy, że w tamtej kulturze i w tamtych czasach prawo gościnności było święte, a kobiety nie liczyły się aż tak bardzo... W każdym razie, do rozpusty nie dochodzi, aniołowie ratują Lota i jego rodzinę z niegodziwego miasta, na które Bóg zsyła deszcz siarki i ognia. Jak było naprawdę, nie wiadomo; opowiadanie o Sodomie i Gomorze ma - jak zauważają bibliści - wszelkie cechy ludowej historii z morałem (zło ukarane, sprawiedliwy ocalony), wyjaśniającej przy okazji pewne anomalie terenowe wokół Morza Martwego.
Podobna historia opowiedziana jest w Księdze Sędziów: Pewien Izraelita z pokolenia Lewiego, podróżując ze swą świeżo poślubioną małżonką, zatrzymuje się w mieście Gibea, w domu pewnego starca. Wieczorem dom otaczają mężczyźni z miasta i wołają do gospodarza: "Wyprowadź męża, który przekroczył próg twego domu, chcemy z nim obcować." Tu, niestety, żadni aniołowie nie przyszli z pomocą: Lewita zmuszony był wyprowadzić na zewnątrz swoją żonę, która przez całą noc była gwałcona, a o świcie umarła... Wtedy małżonek pociął ją na dwanaście kawałków [sic!], które rozesłał do dwunastu pokoleń izraelskich, prosząc o pomstę nad mieszkańcami Gibea. Istny horror, jak ze współczesnego kina!
Przepisy prawne Starego Testamentu traktują związki męsko-męskie, a właściwie trzeba sprecyzować: seks męsko-męski, bardzo surowo. W Księdze Kapłańskiej czytamy: "Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią." Warto dodać, że w ten sam sposób oceniano i karano związki kazirodcze (także np. z własną macochą, gdzie właściwie więzów krwi nie ma) i seks ze zwierzętami. Ponieważ prawo przewidywało kary za takie czyny, trzeba przyjąć, że były one czymś powszechnym w ówczesnym świecie. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że według przepisów żydowskiego prawa, do społeczności Izraela nie mógł należeć nikt, kto miał "zgniecione jądra lub obcięty członek", a jeżeli w czasie bójki dwóch mężczyzn próbująca ich rozdzielić kobieta, np. żona, chwyciła przez przypadek za "części wstydliwe", odcinano jej rękę... A zwykła nocna polucja sprowadzała na mężczyznę nieczystość rytualną, tzn. wyłączenie ze społeczności, na jeden dzień.
Skoro już jesteśmy przy polucjach, wytryskach i tym podobnych, przypomnijmy historię biednego Onana, od którego imienia pochodzi nazwa czynności tak powszechnej wśród gejów. Był on zmuszony do poślubienia żony swego zmarłego brata - takie było prawo, tzw. lewirat - po to, aby spłodzić dzieci, które byłyby w obliczu prawa dziećmi jego brata (ta sama krew etc. - może trudne dla nas do zrozumienia, ale nie takie bezsensowne). Onanowi niezbyt to przypadło do gustu i, jak mówi Księga Rodzaju, ilekroć zbliżał się do żony, marnował nasienie wylewając je na ziemię. (Czytelnicy "Adama" pewnie oburzyliby się na takie marnotrawstwo.) Czyli, szczerze mówiąc, Onan nie tyle się onanizował, co raczej uprawiał tzw. stosunek przerywany... Dlaczego zatem uczyniono go patronem jednej z najmilszych czynności gejowskiego życia? Hmm, któż to wie...
Wiele emocji budzi historia przyjaźni Dawida i Jonatana opisana w Pierwszej Księdze Samuela. Jonatan był synem Saula, poprzednika Dawida na tronie; z młodym Dawidem spotkał się po raz pierwszy po jego zwycięstwie nad Goliatem. Dawid był najmłodszym z ośmiu synów Jessego, mógł mieć około 20 lat wtedy, gdy pojawia się w obozie Saula; autor księgi pisze, że Dawid "był rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd" (co do koloru jego włosów, tłumacze nie są pewni, jak rozumieć hebrajskie słowo tam użyte i zaznaczają, że może chodzi o blondyna - co, wg mnie, jest całkiem prawdopodobne: wśród czarnowłosych Izraelitów, "południowców", blondyn rzeczywiście musiał wyglądać pociągająco). Na początku 18 rozdziału czytamy, że "dusza Jonatana przylgnęła całkowicie do duszy Dawida. Pokochał go Jonatan jak samego siebie (...) i zawarł z nim przymierze przyjaźni, umiłował go bowiem jak samego siebie. Jonatan zdjął płaszcz, który miał na sobie, i oddał go Dawidowi, jak i resztę swojego stroju - aż do swego miecza, łuku i pasa". Na podstawie tego fragmentu snuto różne domysły co do związków Dawida z Jonatanem, m. in. Rilke pisze o nich w jednym ze swoich wierszy. Jak było naprawdę, nie wiadomo. Z pewnością Jonatan odnosił się zawsze życzliwie do Dawida i wiele razy mu pomagał, mimo iż Saul nie był zbyt przychylnie usposobiony do młodzieńca. Śmierć Jonatana i Saula Dawid bardzo przeżył i opłakiwał w komponowanych przez siebie pieśniach. (Był nie tylko wojownikiem, ale i muzykiem-poetą.) Ale też Biblia opowiada o kobietach, z którymi Dawid się wiązał, trudno więc nazwać go królem-gejem... Jeśli chodzi o gest Jonatana, oddającego Dawidowi swe szaty, znowu do zrozumienia go potrzeba wczuć się w kulturę tamtych czasów: szata niejako wyraża osobę, jest znakiem osoby; na znak żałoby np. rozrywano szatę - czyli rozrywano samego siebie z bólu. Jonatan zatem oddaje Dawidowi samego siebie... Warto też dodać, że w zwyczaju było wtedy okazywanie przyjaźni między osobami tej samej płci poprzez trzymanie się za rękę w miejscach publicznych - może kiedyś ten piękny zwyczaj powróci, w końcu kultura europejska (i polska ponoć także) opiera się m. in. na Biblii. Także normalną rzeczą była wymiana pocałunków, np. przy powitaniu, chociaż... całowano się w ramię! (Trochę to przypomina uściski głów państwa z czasów Breżniewa, które może jeszcze pamiętają co starsi czytelnicy.) W pismach Ojców Kościoła i średniowiecznych teologów przyjaźń Dawida i Jonatana staje się wzorem prawdziwej, duchowej przyjaźni, najgłębszego związku dwóch dusz.
W Nowym Testamencie związki męsko-męskie także nie znajdują uznania, aczkolwiek trzeba szczerze zauważyć, że Jezus nigdy się o nich nie wypowiada, a jedyne wzmianki o homoseksualizmie pojawiają się pismach Pawła, którego osobiście nie darzę specjalnym sentymentem (znowu komentarz - przepraszam). Paweł pisał po grecku i do ludzi wychowanych w kulturze greckiej. Kategorycznie stwierdza, że do królestwa Bożego nie wejdą arsenokoitai, co na polski jest zwykle tłumaczone jako "mężczyźni współżyjący ze sobą". Greckie słowo samo w sobie oznacza kogoś, kto jest w łożu [koite] z mężczyzną [arsen]. Zainteresowanych dyskusją nad znaczeniem tego terminu w Biblii odsyłam do książki dominikanina Richarda Woodsa "O miłości, która nie śmiała wymawiać swojego imienia" (Rebis 1993). Paweł pisze także o mężczyznach, którzy zamienili naturalne pożycie z kobietą na przeciwne naturze pożycie z mężczyznami. No tak, i tu trzeba by się zastanawiać, co to znaczy zgodny-przeciwny naturze, o jakie pożycie tu chodzi (czy np. o heteryków, którzy "dla rozrywki" albo z braku kobiet próbują seksu z chłopcami czy mężczyznami udającymi kobiety?). Ale to wykracza poza ramy mojego leksykonu.
Zainteresowanym interpretacją biblijnych fragmentów o gejach przez różne grupy wyznaniowe polecam http://www.religioustolerance.org/hom_bibl.htm
Specjalnie dla IS: Marcin de Hautdesert
Na zakończenie chciałbym dodać, ze mimo tego, co sadzi jeden z moich poprzedników, jeśli jest się osoba niewierzącą nie oznacza to, ze od razu nie ma się żadnych wewnętrznych zasad moralnych. Zasady te to po części wyraz wychowania, ponieważ nie jesteśmy w stanie zanegować wpływu wychowania na nas samych, a po części są wynikiem własnych przemyśleń, rozważań i doświadczeń życiowych.
Gratuluje pomysłu na tekst.
Co zaś tyczy gejostwa w Biblii, to nie ma się co łudzić: zdecydowanie jest zakwalifikowane jako grzech. Pragnę jednak przypomnieć, że Bóg choć nienawidzi grzechu, jednak miłuje grzesznika. Jako gej, sam próbuję to do dziś zrozumieć...
Ale to bardzo dobrze bo czy chcielibyście żyć w biblijnych czasach? Ja zdecydowanie NIE :) Teraz siarkę wydobywa się pod Tarnowej (chyba, że już przestali) a żaden mąż nie kawałkuje swojej żony i nie wysyła rodzinie .......... a i dostojnicy kościelni "poznają" lepiej swoich kolegów! W Kaliforni kłócą się o kilka głupot - co już dawno na Hawajch jest normą ........
Niech więc Biblia pozostanie baaaaardzo starą księgą dla której miejsce na zakurzonej półce!!!
jestem gay i koniec .dlugi czas przemysliwalem to moze troche za dlugo .ale czlowiek jest natura myslaca.teraz wiem ze takim ,jakim jestem jestem kochany przez boga- jesusa i to jest najwazniejsze .wszystko inne obchodzi mnie malo . ciao andreas