Dwóch chłopaków, dwie dziewczyny. Ładne, porcelanowe, dziecinne buzie, seksowna choreografia i - sprawdzone hity. Receptura, według których cwani macherzy branży muzycznej przykroili "A*Teens", jeszcze jeden nastolatkowy zespół dla nastolatków - sprawdziła się doskonale. Remakowa płyta "The Abba Generation" sprzedała się trzy miliony razy. Czworo młodych Szwedów występowało z takimi sławami (choć tylko nieco troszkę starszymi) jak Britney Spears i N'Sync.
Można się spierać, do jakiego stopnia sukces A*Teens'ów jest sukcesem ABBY. Faktem jest, że nad tańcząco-śpiewającymi dzieciakami wisiał złowrogi cień ich legendarnych rodziców chrzestnych. I musieli w końcu przez ten cień przeskoczyć, udowadniając, że posiadają swój własny, artystyczny profil. Nowa płyta A*Teens "Teen Spirit" jest także efektem pracy starych i doświadczonych macherów. Piosenki brzmią podejrzanie podobnie do hitów Backstreet Boys, Britney Spears, Spice Girls czy Ace of Base.
Jeśli masz fazę depresyjną, nuży Cię szarość i zima - posłuchaj "Teen Spirit". Umkniesz w świat landrynkowej harmonii, w której śpiewają nawet chłopcy z A*Teens'ów, służący dotąd jako taneczna dekoracja grupy. Płyta jest bez wątpienia udana. Zasługa w tym producenta Maxa Martina i znanych szwedzkich kompozytorów, którzy z tego zimnego, skandynawskiego kraju wypuścili w świat niejeden gorący hit.
Reasumując: Jeśli masz już w kolekcji "The Abba Generation" - nowego krążka kupować nie musisz. Chyba że straciłeś (straciłaś) serce i zmysły dla Amita (17), Sary (16), Dhani (16) lub Marie (17). Biorąc pod uwagę ich wiek, mają jeszcze szansę pokazać co potrafią.
KRISZNA