Alena jest zadeklarowaną lesbijką. Poznałem ją przez wspólnego znajomego-geja. Wiedziałem, że pochodzi z Ukrainy. Ten kraj zawsze mnie fascynował, chcę tam koniecznie pojechać. Z Aleną na pewno mi się to uda! W Polsce Alena studiuje socjologię. Kiedy zobaczyłem ją pierwszy raz, zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Nie tylko dlatego, że jest po prostu piękną dziewczyną, ciemnowłosą, smukłą, o wielkich ciemnych oczach. Zafascynowała mnie jej osobowość, ciekawość świata i wielka bezpośredniość. Wyobraźcie sobie, że kilka minut po poznaniu byliśmy już dobrymi przyjaciółmi. Alena wypytywała mnie o moje życie, wszystko ją interesowało. Opowiadała też długo o sobie... Dziś na porządku dziennym są częste wizyty Aleny. Po prostu dzwoni i przychodzi na herbatę. Ale - zanim zacznę opowiadać o mojej przyjaźni z Aleną - przeczytajcie - co opowiedziała mi o sobie!
- W jaki sposób znalazłaś się w Polsce?
- Jestem Polką. Mój ojciec jest Polakiem. Rodzina mieszka na Ukrainie. Skorzystałam z oferty kursów dla Polaków ze Wschodu. Bardzo trudno się było dostać, bo o jedno miejsce ubiega się chyba dziesięć osób. Dziś każdy stara się odszukać papiery, udowadniające polskie pochodzenie.
- Czy zanim przyjechałaś do Polski, coś o Polsce wiedziałaś? Byłaś tu już kiedyś?
- Tak. Byłam kilka razy. Pierwszy raz w roku 1989. Miałam 11 lat. Teraz mam 23. Z tego, co pamiętam - to wtedy nic w sklepach nie było. Wtedy wydawało mi się, że u nas na Ukrainie, było lepiej niż w Polsce.
- Jesteś dziewczyną, która kocha dziewczyny. Ile miałaś lat, kiedy się zorientowałaś, że perspektywa ślubu, męża, rodziny - to nie dla Ciebie?
- (śmieje się) Pamiętam, kiedy się po raz pierwszy zakochałam w dziewczynie. Miałam chyba trzy lata. To było bardzo silne uczucie i zaczęłam zadawać mamie pytania. Ale ona to zbagatelizowała, powiedziała, że się wygłupiam. Więc pomyślałam, że ta moja miłość to coś takiego, co trzeba ukrywać i o czym się nie mówi. Ale mimo wszystko moja skłonność do kobiet była dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Myślę, że jestem taka od urodzenia.
- Miałaś trzy lata i zakochałaś się pierwszy raz... Zazdroszczę Ci, bo ja nie mogę sobie czegoś takiego przypomnieć.
- To były bardzo gwałtowne emocje. Chciałam tę dziewczynkę przytulać, całować. Ale naturalnie nigdy tego nie zrobiłam, bo miałam poczucie winy, wiedziałam, że tego robić nie wolno, bo mama mi nie pozwoliła. Jak miałam czternaście lat zakochałam się po uszy w nauczycielce. W tym czasie znalazłam artykuł w gazecie o dwóch lesbijkach. Jedna z nich opowiadała, że od wczesnego dzieciństwa wiedziała, że jest inna i zakochiwała się w nauczycielkach. I pomyślałam - kurczę, to ja! To był szok!
- A kiedy miałaś pierwsze "konkretne" przeżycie?
- Ojojoj! No, miałam właśnie czternaście lat. To była moja nauczycielka matematyki. Ona miała dwadzieścia trzy. Była piękna i młoda. Wszyscy chłopcy się w niej kochali. Ja myślałam, że nie mam u niej szans! Na szczęście (albo nieszczęście) ta facetka okazała się poszukiwaczką przygód. Po jakimś czasie wylądowałyśmy w łóżku. Ale upłynęło sporo czasu. Miałam wtedy już siedemnaście lat. Nigdy tego nie zapomnę, bo wyobrażałam sobie, że kochać się z dziewczyną to pieszczoty, dotyk... A ona miała niesamowicie zimne usta. Strasznie mnie to przeraziło, bo ja podchodziłam do tego strasznie emocjonalnie, namiętnie. Pierwszy raz się z kimś całowałam. Byłam przestraszona.
- No, widzisz jak się nie rozumiemy? Kiedy pytałem w "konkretne przeżycie", miałem na myśli przeżycie seksualne. A tak poza tym to chyba jest dość typowe, że ten "pierwszy raz" nie jest taki udany?
- Wiesz - ona była hetero. A ja tylko zabawką. Ale nic nie chcę o niej złego powiedzieć. Jesteśmy dalej przyjaciółkami. Ale powiedziałam sobie: To nie jest to, czego szukam. Ja ją kochałam, a ona mnie nie! Albo: kochała mnie nie tak, jak bym tego chciała.
- Czy sądzisz, że między pożądaniem męskim i kobiecym jest duża różnica?
- Myślę, że we mnie jest bardzo silny element męski. Teraz jestem sama, nikogo nie mam. I jak patrzę na piękną dziewczynę (nie ma ich dużo, a nie mogę przecież lecieć na każdą!) - czasami moja natura zaczyna żądać, bym cokolwiek zrobiła, by być blisko niej, dotykać, całować. To jest silniejsze ode mnie. Staram się naturalnie kontrolować, hamować, uciekać. Przecież nie każda kobieta jest lesbijką i ma na mnie ochotę!
- Czy dziewczyny les mają duże problemy w znalezieniu partnerki?
- Myślę, że tak. Lesibijek jest mało - ale jest dużo kobiet hetero, które gotowe byłyby przeżyć lesbijską przygodę seksualną. U facetów jest inaczej. Jak chłopak powie innemu chłopakowi, że go kocha, to (jak ma pecha) dostanie w mordę! Ja miałam dotąd tylko dwie partnerki i obie były hetero. Mimo wszystko obie kochałam.
- To dlaczego te związki się rozpadły?
- Właśnie z tego powodu, że one były hetero! Nasze kontakty intymne zaczęły się tak, że w obu przypadkach przyznawałam się tym kobietom, że jestem lesbijką. Wyznawałam swoją miłość i tak dalej. A potem - to one starały się do mnie zbliżyć. Ja właściwie tego nie oczekiwałam, nie byłam nawet przygotowana na jakieś seksualne przeżycia. Moja miłość była bardzo romantyczna, naiwna i... niewinna. I jak w końcu znalazłyśmy się w łóżku, to oczekiwałam wzajemności. Ale to był monolog, bo one nie chciały się angażować uczuciowo. Wyobraź sobie: Kochałyśmy się, a potem ona wstawała i szła robić kawę, czy coś innego. Tak jakby nic się nie stało, jakby obejrzała jakiś film, napisy, światło - do domu.
- Mogę to sobie doskonale wyobrazić, bo u facetów takie zachowanie jest na porządku dziennym. Na tym filmie, facet kończy sprawę, zapala papierosa, odwraca się tyłkiem i zasypia... No, ale co było dalej?
- Potem pojechałam do Polski. Codziennie dzwoniłam. A ona poznała jakiegoś chłopaka i wyniosła się z nim do Holandii. Byłam tam u niej.
- Czy na Ukrainie istnieje środowisko gejowskie i lesbijskie?
- Raczej nie... U nas jest taka gazeta ogłoszeniowa "Speed Info". Tam można znaleźć ogłoszenia mniejszości seksualnych. Zresztą - teraz ludzie nie mają czasu żeby się spotykać, czy gdzieś chodzić. Muszą pracować, zarabiać pieniądze. Ale gejów musi byś bardzo dużo. I na pewno mają problemy, bo kto ma im powiedzieć kim są. I gdzie mogą spotkać kogoś, takiego samego jak oni. Gdybym tam została - nie wiem, co by się ze mną stało?
- A jak oceniasz środowisko gejowskie w Polsce?
- Myślę, że głównym problemem jest katolicyzm. Kościół hamuje rozwój tolerancji w społeczeństwie. Nie chcę nic złego powiedzieć - ale to fakt! Z drugiej strony, kiedy miałam straszne problemy psychiczne, poszłam do kościelnego ośrodka akademickiego i spotkałam tam zakonnika, który mi trochę pomógł. Zrobił różne badania psychologiczne i powiedział, że jestem lesbijką i nic już się chyba nie da zrobić, choć trzeba mieć nadzieję, bo Bóg zsyła cuda! (śmieje się)
- Jesteś religijna?
- Mam swoją własną religię. Na pewno nie katolicką, chociaż byłam chrzczona w dwóch kościołach - prawosławnym też. Mam własną filozofię życiową. Myślę, że skoro Bóg dał mi taką naturą, to jest w tym jakiś sens. To nie jest przypadek.
- Dziękuję Ci za rozmowę i życzę dużo szczęścia!
Rozmowę przeprowadził Janusz Marchwiński
Mam z nią wf, i jak widzę jej śliczne ciało i małe piersi to sie rozklejam a jak tylko mnie dotyka to serce bije mi jak szalone... nawet jak na mnie wrzeszczy (np.źle odbiłam piłke) normalnie się z tego ciesze ;D
Bardzo podobna historia....
Jeśli byś chciała to ja również tak jak ty szukam wielkiej miłości...przyjaźni....
Mam podobny problem w zwiazku z tym ze jestem inna niz moje rowiesniczki. Tylko ze ja jestem niestety mlodsza, mam zaledwie 17 lat i nie wiem czy istnieja takie lokale w mojej okolicy gdzie moge poznac druga dziewczyne. Ty przynajmniej masz ludzi ktorzy mysla podobnie do nas, a ja nie. Nikt sie nie przyznaje, kazdy udaje hetero a ja chce powiedziec prawde jednak moje otoczenie nie pozwala mi na to... Zycze Ci wypelnienia pustki w sercu i doznania szczerej milosci.