O wielkości najcenniejszego atrybutu męskości krąży niezliczona ilość mitów. Rzecz ciekawa - kobiety z reguły nie interesują się w ogóle ani kształtem męskiego członka, ani jego długością czy obwodem. Mężczyźni przeciwnie, są święcie przekonani, że im większy, tym atrakcyjniejszy dla pań. W związkach męsko-męskich, wielkość penisa jest tematem dyżurnym. Chłopak, który trafia do środowiska i zalicza pierwsze przygody, zostaje publicznie i raz na zawsze opomiarowany. Wieść o tym, że "ma dużego" lub "ma małego" rozchodzi się z prędkością światła.
Mniej więcej 10 lat temu, w Stanach Zjednoczonych opracowana została kontrowersyjna metoda wydłużania członka. Zabieg jest bardzo ryzykowny a liczba ofiar chirurgicznego skalpela rośnie. Przed sądami amerykańskimi toczą się setki rozpraw, wytoczonych lekarzom przez mężczyzn, nieodwracalnie okaleczonych na stole operacyjnym. Lecz mimo iż specjaliści stanowczo odradzają wydłużanie penisa z powodów estetycznych, liczba chętnych rośnie lawinowo. Nie odstrasza ich ani ryzyko możliwej impotencji, rozmaitych infekcji, zniekształcających blizn, utraty czucia wskutek przecięcia nerwów lub wręcz skurczenia penisa. Kandydaci na zabieg operacyjny są przekonani, że tylko wydłużony członek zapewni im szczęście i powodzenie w miłości.
W przeważającej większości przypadków, kompleks "za małego" penisa powstaje już w dzieciństwie i ma podłoże psychiczne. Znaczące jest, że do urologów zgłaszają się często mężczyźni tzw. "obdarzeni". Prawidłowa długość członka w stanie erekcji waha się pomiędzy jedenastoma a osiemnastoma centymetrami. Zaś przeciętna, obliczona statystycznie długość leży gdzieś pomiędzy 12,8 cm i 13,8 cm. Z punktu widzenia medycyny, zabieg przedłużania penisa jest uzasadniony u pacjentów, których członek w stanie erekcji nie przekracza dziesięciu centymetrów.
Interesujące jest jednak, że kandydatom na operacyjne przedłużenie ich męskiej ozdoby wcale nie chodzi o długość w wzwodzie! Są przekonani, że członek jest za mały w stanie spoczynku i że wszyscy pobłażliwie wpatrują się w ich krocze, dostrzegając kompromitujące rzekomo rozmiary. Pobyt w miejscach takich jak basen czy sauna, jest dla nich prawdziwą męczarnią.
Podczas operacji, chirurg wyciąga nieco członek z podbrzusza, przecinając podtrzymujące go błony i ścięgna. Niestety, efektem jest utrata stabilności, co powoduje, że podczas erekcji, członek odstaje od ciała pod kątem tylko 60 lub 70 stopni - nie zaś 90 - 120 stopni. Zamiast radośnie podnosić się do góry - smutnie spogląda w dół. Dodatkowo, po operacji, konieczne jest ustabilizowanie efektu wydłużenia, przy pomocy tzw. stretchera, czyli aparatu wyciągającego, składającego się z prętów i zawiasów. Wywierają one na członek nacisk ponad jednego kilograma. Na szczęście, nie jest to bolesne.
Mam nadzieję, że ci czytelnicy, którzy nie są zadowoleni z wielkości swego małego przyjaciela i rozważali wizytę u urologa - odstąpili od swego zamiaru. Tak naprawdę, operacja penisa jest konieczna tylko w przypadku zwężenia napletka (tzw. stulejki) lub zniekształceń, uniemożliwiających współżycie. Takie przypadki są jednak - na szczęście - bardzo rzadkie.
Opracował: Dr Nick
Pozdrawiam
Mam coś z tkanką łączną, albo nie wiem co, i mi ostatnio z jednej strony się poluzowały te powięzi czy ścięgna, cokolwiek go trzyma.
No i jest taki mniej stabilny właśnie, bardziej w dół i boli. Daje się coś zrobić czy lepiej nie robić nic?
NIE MAM ZBYT MAŁEGO ALE TROCHĘ DUŻY JAK NA MÓJ WIEK
Mam 15 lat i penisa w stanie spoczynku 11,5cm (jak jest chłodniej to mniej schodzi do minimalnych rozmiarów (4cm)) a w wzwodzie 18cm
Jest ok czy dobrze, panie co wy na to?