Kilka dni temu informowałem czytelników IS o trwającym w amerykańskim miasteczku Park City alternatywnym festiwalu filmowym Sundance Film Festival. W międzyczasie, festiwal dobiegł końca, nagrody zostały rozdane a twórcy, jurorzy i publiczność rozjechali się do domów. Moja relacja byłaby jednak niekompletna, gdybym nie napisał o tym, kto na festiwalu zatriumfował. A jest to wiadomość ze wszech miar przyjemna, ponieważ wśród nagrodzonych, znalazło się znów kilka filmów o tematyce gejowskiej a nawet tzw. "transgender", czyli transseksualnej.
Artykuły, krytyki i relacje z festiwalu zamieściły wszystkie duże amerykańskie gazety. Na festiwalu pokazano aż 1700 nowych produkcji, w tym 106 filmów fabularnych. Z tej potężnej dawki kina, jurorzy wyłonić musieli pozycje najbardziej wartościowe.
W dziedzinie filmu dokumentalnego, najlepszym okazał się film "Southern Comfort". Jest to historia transseksualisty, który zmienił płeć z żeńskiej na męską. Dzień po dniu obserwujemy jego pozbawioną szans walkę z rakiem. Jesteśmy też świadkami miłości do transseksualnej kobiety - niegdyś mężczyzny. Tytuł ma znaczenie ukryte - "Southern Comfort" to bowiem popularna marka whiskey.
"Children Underground" - nagroda specjalna, to z kolei opowiadanie o rumuńskich "dzieciach z kanałów" żyjących na stacji metra. Temat ten był w Polsce wiele razy poruszany.
Nagroda publiczności przyznana została produkcji "Hedwig and the Angry Inch" (fot. 1). Jest to filmowa adaptacja musicalu, wystawianego na Off Broadway (czyli nie na głównych scenach nowojorskiej dzielnicy musicali). Opowiada ona historią młodego Niemca z NRD, który marzy o wyjeździe do Stanów. Aby to osiągnąć, zmienia płeć, zaś w Ameryce zdobywa sławę jako piosenkarka muzyki rock. W Stanach wszystko jest możliwe!
Aż dwie nagrody przyznano w dziedzinie filmu dokumentalnego. W "Dogtown and Z-Boys" kamera podpatruje życie chłopców, jeżdżących na deskorolkach. Zaś "Scout's Honor" (fot. 2) podejmuje temat dyskryminacji gejów w amerykańskich organizacjach harcerskich.
Główną nagrodę zgarnął zasłużenie film Henry Beans'a "The Believer" co w wolnym tłumaczeniu może znaczyć "Zwolennik" lub "Wyznawca". Jest to przejmujący portret młodego neonazisty, który ukrywa swoje żydowskie pochodzenie. Wspólnie z bandą łysoli bezcześci synagogi i manifestuje swój zwierzęcy antysemityzm.
Dziennik "New York Times" narzekał wprawdzie że twórcy nowych filmów "pozbawieni są wizji". Twórca festiwalu Sundance, słynny aktor Robert Redford (fot. 3) dał jednak wyraz przekonaniu, że sztuka filmowa znajduje się w ciągłym procesie przemian. Internet i globalizacja wyciskają na nim widoczne piętno. Nowi twórcy są dziećmi swojej epoki. Na historię nie wolno się obrażać. Trzeba się tylko cieszyć, że tematyka gejowska w światowym obrocie filmowym stała się niemal oczywistością.
Marek Romiszewski - Miami