Kiedy około godziny 22.00 wychodziłem z hotelu by zdążyć na uroczyste otwarcie klubu Mykonos w nowej siedzibie, miasto było kompletnie puste (sobota!). O tej porze w Krakowie na ulicach widać tłumy młodzieży, co krok spotkać można znajomych. Plac Konstytucji, gdzie wsiadłem do metra był upiornie przestrzenny i koszmarnie bezludny. Tak właśnie wyglądał na rysunkach architektów socrealizmu... Gdzie tu gejowskie życie w takim mieście? Okazało się, że kwitnie!
Każde otwarcie gejowskiego lokalu jest w Polsce wydarzeniem. Nie ma ich dużo, a spora część istniejących pozostawia wiele do życzenia. Polskiemu środowisku gejowskiemu tak samo jest daleko do Europy jak każdemu innemu przeciętnemu Polakowi. Trzeba jednak bezstronnie przyznać, że w większych miastach sporo się dzieje, a nowe lokale do wymarzonej Europy przybliżają nas żwawiej.
Warszawa zawsze była (i pozostaje) wyjątkiem. Niczym statek kosmiczny z obcej planety stolica siedzi na płaskiej i pszenno-buraczanej mazowieckiej równinie, a jej utajone życie jest pełne tajemnic.
Nowy Mykons ma ogromny plus: Jest świetnie położony. Trzeba tylko dojechać metrem do stacji "Służew" (kolejka kursuje co kilka minut), wyjść na powierzchnię i już widać ogromny kompleks nowego centrum handlowego "Land". Teraz należy przejść kilkanaście metrów wzdłuż budynku (ul. Wałbrzyska) i wejść na niewielki dziedziniec łączący go z następnym gmachem. "Mykonos" zamaskowany jest jako "Klub M" - ale w czasach, kiedy wszyscy muszą się ukrywać - dlaczego klub gejowski miałby być wyjątkiem? Zresztą, szukać nie musiałem długo, bo liczne postacie, zdążające w jednym kierunku niczym latarnie morskie wskazywały drogę.
Już około 23.00 tłum był w środku tak wielki, że trudno się było przecisnąć. Właściciel klubu, sympatyczny Darek i jego personel stawali na głowie, by opanować żywioł. Gwiazda wieczoru, Zaza z Krakowa przez bite dwie godziny zabawiała gości, a kiedy znikała, by ubrać nowy strój, pojawiał się stipteaser Thomas, który dla kontrastu wręcz odwrotnie - zdejmował co prędzej co tylko miał na smukłej kibici. Managerką Mykonos jest zresztą inna gwiazda travestie - Żaklina, która nie pozwoliła odebrać sobie terenu i też zaserwowała fragmenty swego obszernego repertuaru. Potem zaś jeszcze pojawiły się Violetta i Brigitta z Łodzi... Po występach gwiazd można już było spokojnie potańczyć. Moją uwagę przykuwał chłopak, który wdrapał się na scenę po to, by tańczyć w samych slipkach (koloru niebieskiego), a nawet je zalotnie zdejmować. Było na co popatrzeć. Premierowa mieszanka była bardzo udana. Urodziwa stołeczna młodzież: 60 %, les: 30 %, stateczni i dystyngowani starsi panowie: 10 %. Dla każdego coś miłego. Nawet wasz redaktor, mimo że wiek posrebrzył mu skroń, podrywany był przez przesympatycznego młodego człowieka ("Długo już Pana obserwowałem...") a nawet postawiono mu piwo. I jak tu nie lubić Mykonosu?
Mykonos to dyskoteka bardzo przestronna i nowoczesna. Przy wejściu jest bar i szatnia (2 zł), która jest trochę za mała (lub źle zorganizowana) i przy natłoku gości kompletnie się zatyka. Z tym trzeba coś koniecznie zrobić. Dalej jest bardzo duże pomieszczenie z parkietem i sceną. Nagłośnienie bardzo dobre. Mankamentem natomiast jest - moim zdaniem - za jasny kolor ścian, który trochę zabija nastrój. Na suficie wszędzie widziałem otwory wentylacyjne, ale temperatura kilkuset rozgrzanych i buchających tytoniowym dymem ciał była żywiołem silniejszym niż klimatyzacja. W sali dyskotekowej jest drugi bar, trzeci zaś w małym pomieszczeniu klubowym (piwo 6 zł, drink 10 zł). Ceny, jak na nieprzyzwoitą warszawską drożyznę bardzo przyzwoite. Za dyskoteką rozciąga się labirynt przejść, korytarzyków, toalet i przyciemnionych pokoików, gdzie można spokojnie usiąść i odpocząć. Toalety są nowoczesne, czyste i bezustannie sprzątane. Miejmy nadzieję, że tak będzie zawsze. Trzeba tylko coś zrobić z parkami, pragnącymi jak najszybciej skonsumować swój świeży związek i zamykają się w kabinach - podczas gdy goście na zewnątrz przestępują z nogi na nogę...
Wyszedłem z "Mykonos" około 5.00 rano - a premierowi goście jeszcze się bawili. Klub rusza na dobre od 2 lutego i czynny będzie codziennie!
Ad multos annos" (jak mawiali starożytni Rzymianie).
Gościem Mykonos był: Janusz Marchwiński (20.01.2001)
OCENA:
| Położenie: | |
| Szatnia: | |
| Ceny: | |
| Wystrój: | |
| Serwis: | |
| Wentylacja: | |
| Czystość: |
W 1998 roku w Dzień Niepodległości 11 listopada otworzył się w Warszawie mały Bar Mykonos. Położny na uboczy, przy Cmentarzu Powązkowskim zdawał się nie wadzić nikomu. Sala przeznaczona dla 80 osób okazała się zbyt mała nie mogła pomieścić chętnych do spędzania wieczoru w " swoim towarzystwie". Historia Mykonos to historia Drag Queen, które tam królowały.
Pierwsza była zagraniczna Lola Lou, później krakowaka Panna Iza aż wreszcie warszawska Żaklina. Na deskach Mykonos gościły gwiazdy z Polski, łódzkie Merlin i Felicja, Violetta i Briggit i wielu innych . Krakowski kabaret Jacky, Panny Izy i prowadzącego Kuby bił rekordy popularności.
Każdy "Pawlak" na swojego "Kargula". Im więcej gości przychodziło do Mykonos tym bardziej nie podobało się to naszemu jednemu sąsiadowi, hotelowi o wdzięcznej nazwie Maria. Regularnie po dwudziestej czwartej zjawiała się policja z interwencją o zakłócanie porządku, ilość komisji badających legalność i praworządność w Mykonos wystarczyłaby na zbadanie praworządności całej Unii Europejskiej. Komisje nic nie znalazły a więc ktoś pomógł komisji do spraw wychowania młodzieży w trzeźwości. Któregoś dnia zaraz po otarciu lokalu ok. 18.00 weszło dwóch młodych dobrze wyrośniętych.
Poprosili o dwa piwa i usiedli przy stole. Pięć minut później weszła policja i poprosiła o dowody osobiste. Okazało się, ze to małolaty i są rozpijani w Mykonos. Także Naczelny Architekt Dzielnicy poświęcił swój drogi czas Mykonos i przysłał nam pismo o konieczności rozbiórki daszku zakrywającego wejście do dyskoteki w piwnicy. Miarka się dopełniła kiedy to ściągnięto do sąsiadującego z nami hotelu Pierwszą Damę RP a gorliwa policja w trosce o to by " zboczeńcy " nie zakłócili spokoju Pierwszej Damy nie pozwoliła wchodzić i wychodzić z Mykonos. Przyśpieszyło to naszą decyzje o przeniesieniu Mykonos w nowe miejsce.
01 stycznia 2001 pożegnaliśmy ostatnich gości sylwestrowych i zaczęliśmy pakować Mykonos. Szkoda , że freski malowane przez Pawła musiały zostać...