Być może, wielu z Was przeczyta ten wywiad i powie: Bujda! Facet zmyśla! Inni będą zaszokowani lub oburzeni postawą Darka - który jest podrywaczem! Zapewniam, że wszystko to, o czym mówi, jest prawdą. Znam Darka od około dwóch lat i obserwowałem, jak wrastał w środowisko, jak się zmieniał. Byłem świadkiem jego pierwszej miłości, widziałem jak cierpiał po zerwaniu. Znam też opowieści, które dzisiaj o nim krążą i wielu chłopców, którzy mieli z nim kontakt. Darek jest myśliwym, a jego przypadek nie jest odosobniony. Takich jak on - jest wielu. Nie wartościuję jego postawy, nie rzucam pierwszy kamieniem. Wnioski - pozostawiam czytelnikom.
Darek jest bardzo inteligentnym chłopakiem, studiuje na czwartym roku na renomowanej uczelni. Jest typem południowca. Szczupły, dobrze zbudowany, doskonale ubrany. Oto zapis naszej rozmowy:
- Znamy się już trochę i wiem, że nie zawsze byłeś taki.... aktywny jak teraz?
- Zacząłem dość późno, bo miałem już 22 lata.
- A co było wcześniej?
- Wcześniej rozglądałem się raczej za kobietami.
- Naprawdę?
- Tak. Miałem nawet swoją dziewczynę. Ale czegoś mi przy niej brakowało. Pewnie dlatego, że miałem za duży temperament.
- OK. Ale jak to było, jak miałeś 14 - 15 lat? Nie podobali Ci się chłopcy? Nie zakochiwałeś się w kolegach z klasy?
- Nie. Raczej nie. To znaczy - podobali mi się chłopacy. Ale dziewczyny bardziej mnie pociągały. Życie seksualne zacząłem bardzo wcześnie, jak miałem 15 lat. Przespałem się z dziewczyną, 3 lata ode mnie starszą. To było na wakacjach. Nawet się przedtem nie onanizowałem. Byłem grzecznym chłopczykiem, a znalazłem się nagle w łóżku z dziewczyną! Ale to naturalnie nie znaczy, że potem bez przerwy chodziłem do łóżka z dziewczynami czy facetami. Nie. Miałem tę dziewczynę - ale ona mieszkała dość daleko. Potem poszedłem do prywatnego liceum. I w sumie nic się tam nie działo... Do momentu kiedy byłem w III klasie. Tam chłopcy sobie wzajemnie robili... rączką...
- To zaczyna być ciekawe. To byli koledzy z klasy?
- Tak. Dlatego, że ja mieszkałem w internacie. To byli koledzy z klasy, albo chłopcy, którzy byli niżej. Pamiętam, że kilka razy ktoś mi nawet zaproponował, żebyśmy sobie wzięli do buzi. Ale powiedziałem że się brzydzę...
- Czy to się zdarzało często?
- Bez przerwy! W internacie to było nagminne. Byli nawet chłopcy, którzy mieli żeńskie przezwiska. I mówiono o nich, że robią to oralnie. Dla mnie to było dziwne, bo jeszcze nie byłem w klimacie... Bardziej mnie pociągały kobiety, chociaż faceci też.
- Nie myślisz, że może ten internat przemagnesował Cię na gejowską stronę? Przecież są tacy, którzy twierdzą, że chłopaka można uwieść i wtedy zostanie gejem?
- Nie. Ja myślę, że we mnie to już było i tylko znalazło ujście.
- A czy myślisz, że ci chłopcy z internatu byli gejami?
- Może kilku. Ale większość - nie. To byli heterycy i mieli tylko taką gejowską fazę w okresie dojrzewania. Znam ich teraz i kilku już założyło rodziny, inni mają dziewczyny. Widuję takiego jednego, on ma teraz dziewczynę - a w internacie nieźle szalał!
- Wyszedłeś z tego internatu bogaty w doświadczenia! I co potem? Poszedłeś na studia...
- Potem przez jakiś czas znów nic się nie działo. Aż poznałem chłopaka - i on mnie wielu rzeczy nauczył.
- Gdzie go poznałeś?
- Jest takie miejsce w mieście, gdzie przychodzą geje.
- Skąd wiedziałeś gdzie znaleźć to miejsce?
- Od jakiegoś już czasu zacząłem się tym interesować, ale bałem się nawiązywać kontakty. Kiedyś byłem w Krakowie i szedłem przez Planty na dworzec, na nocny pociąg do Wrocławia. Był maj. I tam był taki ruch, że w dzień nie ma tylu ludzi. W moim mieście też dużo ludzi można spotkać. No i ten chłopak, którego poznałem powiedział mi, gdzie jest klub gejowski. Zacząłem tam bywać i tam przeżyłem pierwszą miłość. Ale to nie trwało długo, jakiś miesiąc. Rozstanie było dla mnie dużym wstrząsem emocjonalnym.
- Poznałeś chłopaka i od razu się zakochałeś?
- Tak to nieraz bywa. Po rozstaniu z Maćkiem przez jakieś dwa miesiące unikałem kontaktów z środowiskiem. Ale już w nim byłem. Poznawałem coraz więcej ludzi, coraz częściej miałem przygody...
- Zmieniłeś się w myśliwego? Opanował Cię instynkt łowny?
- Poluję. Ale nigdy nie traktowałem chłopaka jak zwierzynę łowną. Wynająłem sobie do spotkań małe mieszkanko. Jest kawka, lekki alkohol... Nawet pytam się niektórych, czy są pewni, że chcą coś więcej. Jestem zdania, że nie można ograniczać czyjejś wolności. Ktoś się może przecież rozmyślić i nie mieć ochoty! Miałem kiedyś nawet prawiczka, Wojtka z Opola, 18 lat. Dość sporo gadaliśmy i powiedział mi, że to będzie jego pierwszy raz. I jak poszedł wykąpać się do łazienki, zadzwoniłem do znajomego, żeby się zapytać - co mam zrobić z tym chłopakiem, bo nie chcę go skrzywdzić. A znajomy powiedział, że do pierwszego razu, ja jestem właściwą osobą i Wojtek dobrze trafił. Bo ja wiem, jak postępować z człowiekiem, żeby go nie skrzywdzić. Dla mnie nie jest najważniejsze, żeby kogoś mieć w łóżku, ale też żeby go poznać... co robi... jaki ma charakter.
- Ale to, że masz apetyt na ciągle nowych chłopaków, świadczy o tym, że bez przerwy szukasz nowych wrażeń, że dłuższy związek Cię nudzi.
- Raczej nie. Ja mam różne potrzeby. seksualne, emocjonalne. Różne. Czasami wystarczy mi, że się do chłopaka przytulę. I to wszystko. Myślę, że jestem wrażliwy i przekazuję wrażliwość i czułość innym. Nie traktuje chłopaków jak przedmioty: Cześć - żegnaj! Tak nigdy nie jest. Zawsze próbuję z uczuciem...
- Zaraz. W większości wypadków, inicjatywa wychodziła od Ciebie. To znaczy - Ty szukasz przygód. Idziesz ulicą, wchodzisz do klubu, chłopak Ci się podoba - i zaczynasz serię rytualnych działań, żeby zaciągnąć go do tej garsoniery. Czy z tymi chłopcami utrzymujesz potem kontakt?
- Różnie. Wymieniamy się telefonami, adresami. Wolę, żeby chłopak kontaktował się ze mną, bo wiadomo, że gdybym chciał się z wszystkimi kontaktować, to czasu by mi nie starczyło...
- W tej roli myśliwego występujesz stosunkowo niedługo. Półtora roku? Ilu chłopaków zaliczyłeś? Możesz ich jeszcze policzyć?
- (śmieje się) Nie wiem. Nigdy nie liczyłem.
- OK - dwudziestu?
- Było i tak, że miałem dwóch tego samego dnia... Jeden był po południu - drugi wieczorem...
- Przyznaj się: Ilu ich było!? Pięćdziesięciu?
- (milczy)
- Koło stu?
- Myślę, że tyle można powiedzieć.
- A gdzie tych wszystkich chłopaków znajdujesz!?
- Opowiem Ci: Nie znając języka, poderwałem w sierpniu Duńczyka. Takiego - że jak przyprowadziłem go do klubu, to wszyscy się pytali, gdzie takie ciasteczko można znaleźć! Wszystkim opadała szczęka! A nie znałem jego języka! On miał 18 lat. Był śliczny! Widziałem go na ulicy i wymieniliśmy się wzrokiem. On przystanął - ja przystanąłem. Zaprosiłem go na kawę, potem oprowadzałem po mieście, pokazywałem ciekawe zabytki. I wreszcie powiedziałem: O, tam - jest gay pub. On się na mnie popatrzył i puścił oczko. To już wiedziałem, o co chodzi. Mieszkał w hotelu - ale wrócił tam dopiero, kiedy miał odebrać rzeczy, bo wracał do domu. Dzwonił potem, wysłał kartkę...
- Uprawiasz seks bezpieczny?
- Zawsze!
- A co robisz, jak chłopcy się w Tobie zakochują? Bo przecież jesteś Casanova!
- Mam czasami taki problem, ale wtedy próbuję perswadować chłopakowi, że jest dla mnie zupełnie wyjątkowy! (dusi się ze śmiechu)
- Że Ci to przez gardło dwa razy dziennie przechodzi!
- Ale tak jest! Bo mimo że mam chłopaka, którego kocham (a wiem co to słowo znaczy), wszystkich, z którymi idę do łóżka też bardzo lubię. Każdy z nich jest dla mnie kimś wyjątkowym!
- Ale przy takiej masie... możesz spamiętać imiona?
- Z imionami mam problemy (śmieje się).
- Mówiłeś - że masz chłopaka! Prowadzisz życie myśliwego, kolekcjonera - i masz chłopaka? Jak to funkcjonuje?
- Trudne pytanie. Mogę powiedzieć tak: Składam się z duszy i ciała. Mój chłopak jest nie tylko dla seksu, albo dla przyjaźni. Jest dla mnie czymś więcej.
- Jak długo jesteście z sobą?
- Dziesięć miesięcy.
- Czyli - połowę tego aktywnego okresu Łowczego Wielkiego Koronnego? Chyba wiesz o tym, że potrzeba ciągłego poszukiwania zdobyczy przez mężczyznę, jest atawistycznym instynktem? Wszystko jedno - czy maczugą zdzielisz po łbie dziewczynę, czy chłopaka i zaciągniesz do wigwamu... Mechanizm jest ten sam.
- Ja jestem bardzo delikatny...
- Twój chłopak jest monogamiczny?
- Tak. Jak na razie. Trochę go zmienię.
- Nie przeszkadzałoby Ci, gdyby poszedł z kimś do łóżka?
- Zależy z kim. Nie chciałbym, żeby ktoś się chwalił, że spał z moim facetem. On miał kontakt z różnymi chłopakami, ale przede wszystkim z tymi, których ja miałem wcześniej. Ja go z nimi poznawałem, bo wiem że każdy potrzebuje zmiany. Znałem tych chłopaków, wiedziałem że są dobrzy w łóżku, że niczego więcej nie będą oczekiwali i nikt o niczym się nie dowie.
- Podobało mu się?
- Tak. Byliśmy też w trójkącie.
- Dowiaduję się coraz więcej. Reasumując: Twoim ideałem partnerstwa, jest tak zwana "wolna miłość". To znaczy - dwóch chłopaków jest razem, ale każdy robi co chce. Czy tak? Miłość bez zazdrości?
- Z wolności trzeba umieć korzystać. A zazdrość niszczy związek.
- Umiesz kochać?
- Tak. Każdy człowiek chce kochać i być kochanym.
- Dziękuję Ci za rozmowę.
Rozmawiał Janusz Marchwiński