Historia Romka* brzmi wręcz nieprawdopodobnie: Kolega, którego znał od lat, zwabił go do Warszawy i sprzedał do tzw. "agencji towarzyskiej". W ten sposób, w samym środku Europy został niewolnikiem, zmuszonym siłą do prostytucji. Zanim udało mu się uciec, musiał "obsłużyć" około 60 "klientów". Nie chce zgłosić się na policję. Boi się zemsty mafii. Gdy mówi o tym, co zrobili mu gangsterzy i "klienci", łamie mu się głos, a w oczach stają łzy.
Romek sprawia wrażenie chłopaka strasznie skrzywdzonego. Zanim trafił do agencji, żył w małym miasteczku. Jest romantyczny, trochę nieporadny, dziecinny. Marzy o przyjaźni, miłości. Gdy w gejowskiej dyskotece poznał pierwszego w życiu chłopaka, natychmiast się zakochał, przekonany, że to związek na całe życie. Zderzenie z rzeczywistością przeżył boleśnie. Być może, gdyby był twardszy, bardziej zdecydowany - potrafiłby się obronić. Przy swym miękkim charakterze był idealną ofiarą dla żyjących z stręczycielstwa bandytów. Wiem, że Romek jest jeszcze w niebezpieczeństwie. Boi się wrócić do domu. Mieszka kątem u znajomych. Po spotkaniach z perwersyjnymi "klientami" pozostały mu pofarbowane na jaskrawy kolor włosy i zrujnowane życie. Oto zapis naszej rozmowy:
- Jesteś gejem?
- Tak.
- A kiedy zorientowałeś się, że jesteś gejem?
- Jak miałem 18 lat. Trzy lata temu.
- Dość późno... A co było przedtem?
- Przedtem? Nic. Szkoła...
- Miałeś dziewczyny?
- Nie... W ogóle nic nie było. Nie uprawiałem seksu. To znaczy - nie byłem z nikim w łóżku. Miałem tylko znajomych.
- A podkochiwałeś się w jakimś chłopaku?
- Podkochiwałem... To był kolega z klasy. Tylko, że on zaczął coś podejrzewać i rozgadywać. To się wycofałem. Kochałem się w kuzynie... Ale nie wiedziałem co to jest "gej" i że nim jestem.
- Próbowałeś się do tego kolegi z klasy zbliżyć...
- No tak... spytałem czy nie chciałby spróbować "tego" z chłopakiem. Ale on powiedział, że nie jest "taki".
- OK. Miałeś zatem 18 lat - i co się stało?
- Poznałem takiego Janusza i byłem z nim przez trzy miesiące. Jak mnie rzucił, to cierpiałem i wolałem być sam.
- Gdzie poznałeś tego Janusza?
- W gejowskiej dyskotece we Wrocławiu. Wiedziałem że coś takiego jest, bo w naszej małej miejscowości był gej. Moja koleżanka go znała i była w tej dyskotece i opowiedziała mi o tym. Więc tam pojechałem. Musiałem to zobaczyć! Siedziałem przy piwie i podszedł do mnie ten Janusz, posiedzieliśmy, porozmawialiśmy. Umówiliśmy się za dwa tygodnie - bo on pracował. Przyjechałem jeszcze raz. I tak się zaczęło. Zaczęliśmy się odwiedzać. Zakochałem się. Było wspaniale. Pewnego dnia pojechałem do domu po rzeczy i pieniądze. Jak wróciłem, to go już nie było. Nie odbierał telefonu. Zrozumiałem że to koniec. Było mi ciężko. Załamałem się, brałem codziennie jakieś tabletki... Ale to minęło... Potem przez trzy lata nikogo nie poznałem.
- A rodzina wie o Tobie?
- Tak.
- Jak się dowiedzieli?
- Przez tę właśnie koleżankę. Powiedziała im, że jestem gejem i że pracuję w agencji towarzyskiej.
- Pracowałeś w agencji towarzyskiej?
- Nie chciałem. Ale musiałem.
- Opowiedz...
- Jak ten Janusz ze mną zerwał, to pracowałem w barze i sprzedawałem hamburgery i hot dogi. Miałem znajomego - jeszcze z podstawówki. I on wyjechał potem do Warszawy. Mówił, że pracuje w McDonaldzie i wydzwaniał do mnie. W końcu zadzwonił jakieś dwa miesiące temu i powiedział że ma dla mnie pracę i czy mogę przyjechać. Pytałem jaka praca, a on - żebym jechał w ciemno, bo praca jest. Przyjechałem. Czekał na mnie na dworcu w Warszawie z dwoma kolegami. Wzięli moją torbę i powiedzieli, że jedziemy do nich do mieszkania. Okazało się, że to jest agencja towarzyska. Ten kolega dostał za mnie 5. 000 zł. On się zmył, a ja musiałem zostać.
- Jak to? Nie mogłeś po prostu wyjść?
- Nie, nie.. oni zabraniają wychodzić na miasto. Siedzieliśmy w domu pod kluczem. (milczenie)
- Ten kolega Cię po prostu sprzedał?
- Tak.
- A ci dwaj - co Ci powiedzieli?
- No, że muszę zostać i pracować, bo jak nie to trafię... (pokazuje palcem na ziemię) Przychodzili klienci do mieszkania i musiałem ich przyjmować...
- I przez cały czas nie mogłeś wychodzić?
- Nie. Nie miałem kontaktu z rodziną. Z nikim. Zabrali mi dokumenty. Miałem telefon komórkowy, to wyjęli moją kartę i wsadzili swoją. Siedziałem tak jak w klatce. Ta agencja była w zwykłym mieszkaniu w bloku. Dwa pokoje. W jednym przyjmuje się klientów, drugi - jest wspólny. No i dzwoni telefon, przychodzi klient, wybiera sobie chłopaków i wyprawia różne rzeczy...
- A ilu tych chłopaków tam było?
- Pięciu. I wszyscy tam mieszkaliśmy i spaliśmy na jednym łóżku.
- A jak oni was pilnowali, żebyście nie uciekli?
- Szef siedział cały czas z nami w domu. Nigdzie nie wychodził, a jak wychodził to zamykał nas na klucz.
- Przecież to było jak więzienie? O czym ze sobą rozmawialiście?
- Były kłótnie. Szef raz przypalał kolegę papierosem... Albo żelazkiem... Jak ktoś nie chciał czegoś zrobić. Albo narzucał takie kary że się w głowie nie mieściło...
- Jakie kary?
- Pieniężne. Za spóźnienie było 200 zł,
- Za spóźnienie - na co?
- Na zlecenie. Bo było tak, że czasem musieliśmy jechać do klienta. To szef nas odwoził. Potem zamawiał nam taksówkę, a on siedział w drugiej taksówce i pilnował, byśmy wrócili do domu.
- Poczekaj... Był facet, Twój znajomy, który w środku Polski sprzedał Cię do burdelu. Uwięzili Cię, zabrali dokumenty i powiedzieli, że masz zostać prostytutką! Czy dobrze zrozumiałem?
- Tak.
- Co wtedy czułeś!?
- Chciałem wziąć sznurek i się powiesić. (milczenie). Bałem się. Bałem się tego co miałem robić.
- I co się stało dalej? Czy oni Cię uczyli, jak masz postępować z tymi "klientami"?
- Nie. Powiedzieli: to jest Twoje łóżko, rano masz się wykąpać, siedzieć na fotelu i czekać na klientów. Już na drugi dzień przyszedł klient i - wziął mnie. To był starszy człowiek, miał powyżej 60-ciu lat. Wziął mnie do pokoju. Musiałem się rozebrać. Zaczął mi wpychać palce w odbyt, całować mnie. Potem uciekłem z tego pokoju, za co dostałem karę 1000 zł. Szef powiedział, że jak się to jeszcze powtórzy, to mi się może coś stać - albo mojej rodzinie. Przez trzy dni do nikogo się nie odzywałem. Jadłem tylko tabletki. Po tych trzech dniach zadzwonił klient i musiałem jechać do niego do mieszkania na dwie godziny. Szef mnie tam zawiózł. Klient zamknął drzwi. Był pijany. Zaczął mi grozić nożem. przefarbował mi dwa razy włosy. Zaczął mi wpychać palec w odbyt. Potem pęk długopisów. Potem kazał mi przynieść z lodówki ogórka. To był najgorszy koszmar w moim życiu. Nie chciałbym tego przeżyć już więcej. (Romek ma łzy w oczach, milczymy)
- Czy ci ludzie, którzy zamawiają chłopca - czy oni są sadystami? Są normalni?
- Nie. Dla mnie nie są normalni.
- Ale sprawiali wrażenie normalnych, porządnych obywateli?
- Tak. Akurat ten co mnie farbował jest znanym politykiem.
- Wiesz o tym na pewno?
- Szef mi powiedział. I nie tylko polityków znam, ale jeszcze inne osoby. Ludzi z telewizji, duchownych...
- No tak... W naszym społeczeństwie ci ludzie nie mogą sobie pozwolić na normalne życie, na to żeby mieć przyjaciela, mieszkać nim, być szczęśliwym. Gdyby wydało się, że są gejami - byliby skończeni.
- No pewnie. Jak by o nich napisali w gazetach, to byłby skandal...
- Opowiedz mi o tych ludziach. Nie z nazwiskami, bo od razu podaliby nas do sądu. Ale - jak Cię traktowali, jak się zachowywali?
- Był na przykład taki facet. Przyjechałem z szefem. Klient kazał mi usiąść na fotelu. Był taki głęboki, że tylko nogi mi było widać. Zaczął mnie wyzywać od męskich kurew, dziwek... Patrzył się cały czas na mnie z nienawiścią, kazał mi się rozbierać.. Biegać nago koło niego, gotować mu obiad...
- A jak wyglądały zarobki? Dostawałeś coś za swoją "pracę"?
- Szef brał za godzinę 200 zł. Dla nas było 50 zł. Za noc 1200 zł a nam dawał 300 zł. Z tego trzeba było opłacić mieszkanie - 300 zł i co tydzień za ochronę 100 zł. Potem się zresztą okazało, że żadnej ochrony nie ma.
- Jak często przyjmowałeś "klientów"?
- Nieraz cztery razy dziennie. Albo pięć razy.
- Ale jak sobie radziłeś... fizjologicznie. Bo kobieta to rozłoży nogi i już. A chłopak musi się przecież podniecić, musi mieć erekcję.
- Przy klientach w ogóle się nie podniecałem. Oni cały czas mi tylko wsadzali. Tylko mnie rżnęli. I nic więcej. To nie było tak, że chcieli się przytulić, popieścić. Przechodzili od razu do rzeczy. Były takie przypadki, że klient tak mnie rozwalił, że krew mi leciała. To szef powiedział, że mam wejść do zimnej wody. Ale zaraz kazał mi wychodzić bo okazało się że jest następny klient.
- Jak długo byłeś w tej agencji?
- Półtora miesiąca.
- I ilu miałeś tych tak zwanych "klientów" w tym czasie?
- Z 60-ciu.
- I pośród tych 60-ciu osób nie było nikogo, kto by zainteresował się Twym losem, zapytał kim jesteś, dlaczego to robisz?
- Był jeden, ale powiedział że nie chce się do tego mieszać. Rozmawiał ze mną, powiedziałem jaka jest sprawa, ale on powiedział że mi nie pomoże.
- A cała reszta chciała Cię tylko wykorzystać i wyrzucić?
- Tak.
- Nie widziałeś u nich śladu współczucia? Traktowali Cię jak kawał mięsa?
- Tak. Wszystkich nas tak traktowali.
- Przecież wiesz, że padłeś ofiarą przestępstwa! Polskie prawo zabrania stręczycielstwa. Za to idzie się siedzieć. Ten Twój szef jest przestępcą, bandytą. Czy on jest gejem?
- Twierdzi że nie jest, ale spał z chłopakami. Mimo to upiera się że nie jest gejem.
- Pięciu chłopaków siedziało w dwóch pokojach, do tego jeszcze pewnie jacyś inni faceci... O czym tam się rozmawiało?
- O niczym. Siedzieliśmy wpatrzeni w okno. Potem przyjechał jeden chłopak i z nim zacząłem rozmawiać.
- Czy ci inni chłopcy też byli sprzedani?
- Nie, większość przyjechała dobrowolnie. Tylko potem żałowali, że przyjechali. Jeden uciekł, ale go przechwycili we Wrocławiu. Pobili go, poprzypalali żelazkami i papierosami.
- Byliście kompletnie zastraszeni... Co było dalej?
- Po jakimś czasie, szef powiedział że otwiera agencję w innym mieście. I wysłał mnie tam z tym chłopakiem, z którym się zaprzyjaźniłem. To była okazja do ucieczki - i uciekłem. Oni mnie pewnie szukają. Mają wszystkie moje dokumenty.
- A dlaczego nie zgłosisz się na policję?
- Nie wiem. To i tak nic nie da. Szef ma na pewno jakieś chody. Przecież nie raz była w naszym mieszkaniu policja. I nic. Przychodzili, bo sąsiadka się skarżyła. Policja przecież wszystko widziała. Ale oni się tym nie przejmowali.
- Z czego teraz żyjesz?
- Z niczego. Nie mam żadnych planów. Nie wiem, co ze mną będzie.
* wszystkie imiona zostały zmienione przez redakcję IS
Rozmowę przeprowadził Janusz Marchwiński
Przede wszystkim mam nadzieje, ze moja pisanke przeczytaz.
Przeczytalem Twoja "historie" jak rowniez komentarze innych. Ciesze sie, ze te osoby chca Tobie pomoc i podbudowuje mnie to, ze sa tacy ludzie, bezinteresowni i zyczliwi na tym padole.
Mafia w Warszawie!.... tym co Ciebie spotkalo sie nie zajmuje. NIE, nie bronie mafii, lecz to nie ich sposob na zarabianie pieniedzy. mafia ma zasady i Dandi, ktory mieszka we Wloszech wie, ze mam racje.
Czas goi rany, lecz Twoje sa nie do zagojenie. Powiedzialbym, ze masz chorobe "Bergera", zaleczyc rany lecz ... nie wyleczyc. Bedzie krwawic. Zawsze jak o tym pomyslisz.
Zdaje sobie sprawe, ze zadajesz sobie pytanie "i co dalej? ". Wierz mi, ze gorzej byc nie moze.
Dlaczego to pisze co pisze?!, poniewaz chce Tobie podac reke, a mianowicie:
Czy chcesz by te osoby, ktore Tobie tak wiele wyrzadzily zla zaostaly ukarane?,
Czy chcesz by Twoj kat (szef) stracil to osiagnal dzieki 5 chlopcom w jednym pokoju?
Czy chcesz by nikt inny nie doswiadczyl tego czego Ty doswiadczyles?
Jesli tak, to wierz mi, ze sa realne mozliwosci by tego dokonac. Nie, nie przez (gejow) adwokatow czy tez (gejow) policjantow. Jest tak wiele mozliwosci, by ci, ktorzy Tobie zadali bol zaczeli skrecac sie z bolu. Nie chodzi mi o fizyczny, ale psychiczny bol. Pyralgina nie pomaga!.
Obiecuje Tobie, i wszystkim innym, ktorzy mimo woli musieli byc wykorzystywani seksualnie w Warszawie, ze zrobie co w mojej mocy, by Wasza krzywda nie stala sie innym.
Prosze Ciebie o kontakt ze mna. By dotrzymac slowa musze wiedziec KTO i GDZIE.
Moj e-mail jest w miare bezpieczny, jesli nie chcesz, skontaktuj sie przez Radka. Jan Saven wie o kogo mi chodzi(mam Nadzieje).
I teraz od serca bez gniewu poprzednich wersow; jesli masz ochote spedzic swieta w przyjacielskim gronie i spokojnej atmoswerze to zapraszam Ciebie do nas ( ja i moj partner )na okres Swiat i Nowego Roku. Oczywiscie jestes gosciem, tak wiec na moj koszt. I prosze bez skrupulow. Naprawde SERIO! Czekam na maila, pozdrawiam, Raf
Na razie Romek siedzi u znajomych i liże rany. Miejmy nadzieję, że wszystko się dla niego dobrze skończy.