Po ostatnim tekście w "Newsweeku", z którego dowiadujemy się, że ok. 10-15 proc. księży w Polsce ma dzieci, Szymon Hołownia postanowił odejść z tygodnika - przy okazji zarzucając autorkom tekstu "słabą argumentację". Hołowni odpowiedział Tomasz Lis - i jak się okazuje: nie tylko okładka z księżmi była dla Szymona Hołowni problematyczna...
"To, co dziś w Polsce uznawane jest za ekstremizm, za 5-10 lat będzie u nas normą. Ja cierpliwie poczekam. Bo tu nie idzie o żadną radykalną propagandę gejowsko-libertyńską, ale o obronę praw człowieka. Nie jestem na przykład za prawem par homoseksualnych do adopcji. Może za jakiś czas będę, ale dziś wciąż wydaje mi się to radykalizmem. Ale jeśli ktoś za radykalizm uznaje domaganie się szacunku dla kobiet wychowujących dziecko, kobiet żyjących w związku partnerskim, to ja go nazywam talibem i zakutym łbem. Jak mu się opowieść o tych kobietach nie podoba – proszę bardzo, nie musi czytać "Newsweeka", jest "Nasz Dziennik" i parę innych pisemek, gdzie można strojąc nabożne minki łoić kasę. Jak komuś się nie podoba, że jakaś część księży jaja sobie robi z celibatu, proszę bardzo, niech swoje kazanka kroi gdzie indziej, ja nie zamierzam udawać, że prawda nie jest prawdą" - czytamy w portalu natemat.pl
http://tomaszlis.natemat.pl/25361,bez-szpagatu
Podoba Wam się taki styl prowadzenia "ideologicznych" dysput?
a co innego być praktykującym tolerancję i szanować LUDZI myślących inaczej (nie ich czyny czy postawy) wtedy kiedy jest to trudne bo wymaga przezwyciężenia bluzgów cisnących się na usta
fascynuje mnie jak wielu tych pierwszych jak mało tych drugich
Lis zwyczajnie nie dojrzał, nie dojrzał nawet do założenia rodziny. W odpowiedzialnym społeczeństwie ludzie nieodpowiedzialni nie dochodzą do głosu.