Komu nie spodobała się akcja Staszewskiego?
Akcja ze znakami drogowymi, informującymi o "strefie wolnej od LGBT", odbija się szerokim echem w całej Polsce i już doczekała się pierwszej krytyki. Przedstawiciele i przedstawicielki Porozumienia Gowiny złożyli zawiadomienie do prokuratury ws. tablic, które Bart Staszewski zamontował w strefach objętych deklaracją "anty-LGBT". Czy sprawa zakończy się w sądzie?
Bartosz Staszewski, aktywista działający na rzecz osób LGBT, niedawno zapoczątkował akcję, w której pokazuje nieheteronormatywnych mieszkańców i mieszkanki, żyjące w regionach, będących "strefami wolnymi od LGBT". Jak sam pisał o akcji: "duże stalowe znaki, które w symboliczny sposób przymocowałem pod nazwami miejscowości to odpowiedź na symboliczne stanowiska gmin i powiatów. Cel? Pokazać osoby, których dotyczą, prawdziwych ludzi, których radni tak bardzo się boją. Pojadę do 36 miejscowości aby pokazać wam, że jesteśmy!".
Akcja szybko osiągnęła rozgłos medialny, pisały o niej także zagraniczne portale informacyjne. Dotarła ona również do polityków europarlamentu. Guy Verhofstadt, belgijski polityk, wezwał Komisję Europejską na swoim profilu w mediach społecznościowych do rozpoczęcia działań "przeciwko tym obrzydliwym praktykom i przeciwko polskim władzom, które wystawiły znaki antyLGBTI+"
Projekt nie spodobał się prawicowym politykom z Porozumienia Gowina a jego warszawscy działacze i działaczki złożyli zawiadomienie do prokuratury. "Tworzenie takich fałszywych znaków - tak jak zrobił aktywista LGBT - sprawia, że pojawią się kolejne kłamstwa za granicą na temat Polski. Zresztą to już się wczoraj stało. Guy Verhofstadt, jeden z liderów jednej z frakcji w Parlamencie Europejskim, udostępnił te zdjęcia i zaczął żądać dyskusji na temat traktowania osób LGBT w Polsce" mówił Jan Strzeżek z Porozumienia w rozmowie z telewizją "wPolsce.pl".
"W tym przypadku mamy do czynienia ze zorganizowaną akcją dezinformacyjną w środowisku LGBT, która promuje ideologię związaną z tym środowiskiem" dodawał Jakub Drożdż, przedstawiciel Młodej Prawicy, będącej młodzieżówką Porozumienia.
Zawiadomienie złożone przez przedstawicieli i przedstawicielki Porozumienia zawierało m. in. takie zarzuty jak to, że "przypominają drogowe znaki ostrzegawcze, w związku z czym kierowcy mogli dojść do uzasadnionego przekonania, że zostały one ustawione przez odpowiednie instytucje publiczne".
Skargę do prokuratury, złożoną przez polityków i polityczki Porozumienia skomentował sam Staszewski na Facebooku. "Mój projekt fotograficzny a właściwie to co obnaża uwiera prawicę. To niewygodna prawda o uchwalonych przez radnych PiS strefach „wolnych od LGBT”, których jest teraz według atlasu nienawiści Kuby Gawrona prawie 90. Kolejną strefą być może będzie województwo łódzkie. Radni szykują kolejne stanowisko".
(kb)
Dodatkowo - tabliczki nie są złe, bo wykluczają, tabliczki są złe, bo "co ludzie (za granicą) powiedzą?"
Gdzie tu logika?
Najpierw rząd musiałby przesiedlić wszystkich którzy są lgbt, samorządy województwa, rada miejska danego miasta którego radni podpisali uchwale anty lgbt
A do tego nie dojdzie, jeśli to miałoby jakąś moc prawna, te strefy wolne od lgbt
Potem ludzie zauważa że niema ich sąsiadów których lubili, którzy byli pomocni
Jak już by doszło do przesiedlania osób lgbt
Może i kierowcy mogli zauważyć te znaki
Teraz organizator akcji mającej pokazać w jakim kierunku zmierza Polska będzie karany za stawianie nielegalnych znaków!!!
Rzeczywistość niestety
Teraz organizator akcji mającej pokazać w jakim kierunku zmierza Polska będzie karany za stawianie nielegalnych znaków!!!
Jak coś może być fałszywe jeśli pokazuje/opisuje prawdę?
Pincet plus plus zacofanie xd