Na krakowskim osiedlu zaczęły pojawiać się homofobiczne symbole, głoszące "strefę wolną od LGBT". "To już drugi taki incydent w pobliżu naszego osiedla" mówi zaniepokojona mieszkanka.
Kraków jest miastem położonym w województwie, które zostało uchwalone strefą wolną od LGBT. Nieheteronormatywni mieszkańcy i mieszkanki mogą coraz bardziej odczuwać na swojej skórze skutki tej "deklaracji". Osoby żyjące w mieście coraz częściej skarżą się na umieszczanie na osiedlach symboli anty-LGBT.
Krakowski oddział Wyborczej donosi
o symbolu "zakaz wjazdu" dla osób LGBT, który pojawił się na ogrodzeniu wspólnoty mieszkaniowej, znajdującej się przy ul. Krzywda. O sprawie doniosła zaniepokojona mieszkanka, którą zbulwersowało wywieszanie homofobicznych treści w miejscu publicznym.
Jak podaje Wyborcza - ktoś przyklei do ogrodzenia wydrukowany znak, stylizowany na drogowy, a dokładniej
"Zakaz wjazdu. Obszar wolny od LGBT". Na ilustracji znalazł się przekreślony akronim "LGBT" z dopiskiem, że to znak B-45, który w rzeczywistości nie istnieje.
"To już drugi taki incydent w pobliżu naszego osiedla. Zdjęcie zrobił dziś mój mąż, kiedy zaprowadzał pięciolatka do przedszkola" komentuje sprawę zaniepokojona mieszkanka osiedla.
Co można zrobić w tego typu symbolami, pojawiającymi się w przestrzeni publicznej? Tak naprawdę niewiele. Jeśli zauważycie w waszym miejscu zamieszkania - możecie spróbować wyjaśnić sprawę ze spółdzielnią. Anna Zbroja z krakowskiej komendy radzi także "jeżeli ktoś z mieszkańców czuje się urażony taką tabliczką, to może zgłosić ją w najbliższym komisariacie".
(kb)
Każdy powinien mieć prawo nosić co chce, to co się jemu /jej podoba
Niestety polska rzeczywistość