Nasza sojuszniczka nie zapomina o LGBT
Po ostatniej krytyce Donalda Trumpa i wezwaniu do wsparcia ustawy równościowej, Taylor Swift znowu (tęczowo) kontratakuje. Nad ranem swoją premierę miał nowy singiel gwiazdy, "You need to calm down", w którym nie brakuje politycznych i tęczowych odniesień. Brawo Taylor!
W sierpniu premiera nowej płyty Taylor Swift, "Lover"! W piątek nad ranem Taylor podzieliła się ze światem swoim nowym utworem, "You need to calm down" - oraz tekstowym klipem do niego.
Tęczowe media społecznościowe od razu wyłapały różne, nawiązujące do LGBT "smaczki". Sam tekst piosenki nie pozostawia też złudzeń - Taylor chce udowodnić, że jest naszą sojuszniczką.
"Why are you mad when you could be GLAAD? (You could be GLAAD)" - ta gra słowami, widoczna w klipie, oczywiście nawiązuje do największej amerykańskiej organizacji LGBT, GLAAD, którą Taylor wsparła finansowo swego czasu. Artystka nawiązuje też do tęczowych parad, sugerując, że ci, którzy przeciwko nim protestują są z "ciemnych czasów".
"And control your urges to scream about all the people you hate
'Cause shade never made anybody less gay" - śpiewa także Taylor, podkreślając stanowczo, że protesty przeciwko LGBT nie sprawią, że ktoś przestanie być gejem lub lesbijką. W klipie widzimy też wyróżnione litery EA w słowie "scream", co jest zapewne nawiązaniem do Equality Act, do którego przyjęcia wzywała piosenkarka ostatnio. Stworzoną przez nią w tym celu petycję podpisało już ponad 170 tys. ludzi.
Taylor nawiązała też do medialnego nacisku na rywalizację pomiędzy kobietami w popie. "Wszystkie mamy korony" - śpiewa Swift.
Jak Wam się podoba nowa piosenka? Czekacie na nowy album Taylor?
(md)