Aktorka Chloë Grace Moretz, która w nowym filmie "Reedukacja Cameron Post" wciela się w rolę lesbijki wysłanej na obóz, gdzie przeprowadzana jest terapia konwersyjna, przyznała w wywiadzie, że od czasu pracy nad filmem bardzo zainteresowała się tematem i zaangażowała się w aktywizm. Moretz ma dwóch braci gejów i wraz z jednym z nich oraz ich mamą wybierze się do takich obozów w celu zdemaskowania realiów, jakie tam panują - a wszystko zostanie ukazane w serialu dokumentalnym autorstwa aktorki. Moretz przyznała, że projekt kupiła duża wytwórnia i prace nad realizacją ruszą niebawem.
Niedawno premierę miał najnowszy film z udziałem aktorki Chloë Grace Moretz "Reedukacja Cameron Post", gdzie zagrała lesbijkę wysłaną na obóz, na którym przeprowadzana jest terapia reparatywna. Moretz zaangażowała się ostatnio w aktywizm na rzecz praw osób LGBTQ i w rozmowie z "PinkNews" wyznała, że nakręciła film dokumentalny o realiach takich obozów.
Moretz wspomniała okres swojego dorastania: "
W naszej społeczności, kiedy dorastałam w konserwatywnym środowisku baptystów na Południu [USA], byliśmy bardzo świadomi istnienia pomysłu, żeby - jak to nazywali - 'wymodlić zniknięcie homoseksualności'. Nie wierzyliśmy w to, ale byliśmy tego świadomi".
Aktorka przyznała, że wcześniej nie była świadoma, że terapie konwersyjne są wciąż przeprowadzane: "
Kiedy pracowałam nad tym filmem, nie miałam pojęcia o tym, jak współczesny jest problem terapii reparatywnej osób homoseksualnych w Ameryce. To cicha epidemia, która teraz bardziej niż kiedykolwiek - szczególnie pod obecnymi rządami - rośnie w siłę".
Moretz wyznała też, że udział w "Reedukacji Cameron Post" sprawił, że zaangażowała się w aktywizm i wraz ze swoją rodziną (ma dwóch braci gejów) chce położyć kres terapiom reparatywnym w USA: "Ten film coś we mnie wyzwolił -
tak bardzo przejęłam się ideą obalenia terapii konwersyjnych w Ameryce, że stworzyłam własną serię dokumentalną, którą właśnie sprzedałam dużej wytwórni.
Moja mama, mój brat i ja pojedziemy na te obozy w Ameryce i zdemaskujemy rzeczywistość terapii konwersyjnych".
"Reedukację Cameron Post" nakręciła queerowa reżyserka Desiree Akhavan. O współpracy z nią Moretz mówiła: "Nie zrobiłabym tego filmu z nikim innym niż Desi. Jej perspektywa zasługuje na przedstawienie i zobaczenie. Wszystkie queerowe historie powinny zostać opowiedziane - im więcej queerowych historii, tym lepiej".
Na koniec Moretz odwołała się do problemu dyskryminacji osób transpłciowych w obrębie społeczności LGBTQ, w tym m.in. protestów lesbijek na paradzie w Londynie w tym roku, które brutalnie wyrażały swój sprzeciw wobec obecności transpłciowych kobiet na Pride: "Sprawy osób transpłciowych to sprawy ludzkie. To kwestia praw człowieka. Wierzę w równość każdego ludzkiego życia. Uważam, że to co się dzieje przeciwko społeczności osób transpłciowych jest dobijające i bardzo, bardzo mroczne. Sposób, w jaki się je wyklucza jest inny niż w przypadku pozostałych warstw społeczności. Wszyscy musimy stać ramię w ramię, bo życie osób transpłciowych ma znaczenie. Wszyscy musimy stać razem, bo nie mogą nas pokonać, jeśli wszyscy to zrobimy".
(ab)
Ty też weź lepiej poczytaj na ten temat, a nie farmazony opowiadasz. Problem z zakwalifikowaniem homoseksualizmu jako choroby, lub nie jest właśnie taki, bo przyczyna homoseksualizmu nie jest wciąż znana. Lobby powtarza dyrdymały, że człowiek się z tym rodzi i powinien być dumny. Po pierwsze, rodzić się może z genem, który powoduje skłonność. To tak jakby należeć do grupy ryzyka, która może mieć raka płuc. ( Mam nadzieję że nikt się nie obrazi za porównanie) to nie to samo co mieć pewność, że w przyszłości zapadnie się na tę chorobę. To samo jest z transpłciowością, ale o tym też się nie mówi, bo po co. To czynniki zewnętrzne i charakter danej osoby wpływają na to czy "gen" się wybudzi, czy nie. Dodatkowo, żeby było jeszcze trudniej sklasyfikować homoseksualizm, to występuje on w dwóch typach. Ten w genach jest wrodzony, a drugi nabyty, kiedy jakoś chódź musi mieć ujście ( np w więzieniach). Ale to nie oznacza, że tak jak można "nabyć" homoseksualizm ( też dużo zależy od osoby i nie każdy ma taką samą seksualność) to można równie potem z niego "wyleczyć". I przez to jest wieczne larum.
A jakby tego było mało, to jeszcze LGBT głoszą skróty słowne: "bądź dumny z bycia gejem, lesbijką osobą trans". No faktycznie jest powód... Dumnym można być z tego, że się potrafi z tym normalnie żyć, że można się cieszyć życiem i to w niczym nie przeszkadza. To tak jakby powiedzieć: " bądź dumny z bycia kaleką" ( to też jest uproszczenie, nie obrażajcie się) no jednak nie, człowiek jest dumny że potrafi sobie radzić w życiu.
Przez to że radykalna "prawica" głosi: "homoseksualizm można wyleczyć, tak jak i nabyć" a druga lewica głosi równie radykalne stanowisko: " no przecież człowiek się z tym rodzi, to naturalne". Ten problem wciąż istnieje i brak tu kompromisu. Pozdrawiam bez próby zirytowania ludzi.
Idź uśpić swoje geny. Uda się, wróć i opowiedz. Do tego czasu nie zawracaj d*py.
I to wszystko co masz do powiedzenia? Focha masz czy jak?
Być może nie zauważyłeś, ale tam jest cudzysłów. Nie wszystko trzeba traktować dosłownie. Nawet w potocznych źródłach takich jak "naukowy bełkot" o którym notabene piał z zachwytu queer było o "wybudzeniu" lub uaktywnieniu genu. W środowisku LGBT zadziwia mnie ( tak samo w skrajnej prawicy) że przyjmują wygodne dla siebie tłumaczenie, nic pomiędzy. Tak trudno jest zaakceptować rzeczywistość? Czekam jeszcze aż się wypowie specjalista i spróbuje mi wcisnąć, że traspłciowość też jest genetyczna, człowiek się z tym rodzi i w ogóle.
Idź uśpić swoje geny. Uda się, wróć i opowiedz. Do tego czasu nie zawracaj d*py.
Ty też weź lepiej poczytaj na ten temat, a nie farmazony opowiadasz. Problem z zakwalifikowaniem homoseksualizmu jako choroby, lub nie jest właśnie taki, bo przyczyna homoseksualizmu nie jest wciąż znana. Lobby powtarza dyrdymały, że człowiek się z tym rodzi i powinien być dumny. Po pierwsze, rodzić się może z genem, który powoduje skłonność. To tak jakby należeć do grupy ryzyka, która może mieć raka płuc. ( Mam nadzieję że nikt się nie obrazi za porównanie) to nie to samo co mieć pewność, że w przyszłości zapadnie się na tę chorobę. To samo jest z transpłciowością, ale o tym też się nie mówi, bo po co. To czynniki zewnętrzne i charakter danej osoby wpływają na to czy "gen" się wybudzi, czy nie. Dodatkowo, żeby było jeszcze trudniej sklasyfikować homoseksualizm, to występuje on w dwóch typach. Ten w genach jest wrodzony, a drugi nabyty, kiedy jakoś chódź musi mieć ujście ( np w więzieniach). Ale to nie oznacza, że tak jak można "nabyć" homoseksualizm ( też dużo zależy od osoby i nie każdy ma taką samą seksualność) to można równie potem z niego "wyleczyć". I przez to jest wieczne larum.
A jakby tego było mało, to jeszcze LGBT głoszą skróty słowne: "bądź dumny z bycia gejem, lesbijką osobą trans". No faktycznie jest powód... Dumnym można być z tego, że się potrafi z tym normalnie żyć, że można się cieszyć życiem i to w niczym nie przeszkadza. To tak jakby powiedzieć: " bądź dumny z bycia kaleką" ( to też jest uproszczenie, nie obrażajcie się) no jednak nie, człowiek jest dumny że potrafi sobie radzić w życiu.
Przez to że radykalna "prawica" głosi: "homoseksualizm można wyleczyć, tak jak i nabyć" a druga lewica głosi równie radykalne stanowisko: " no przecież człowiek się z tym rodzi, to naturalne". Ten problem wciąż istnieje i brak tu kompromisu. Pozdrawiam bez próby zirytowania ludzi.