Z piękną historią miłosną w tle
30 grudnia Hrishikesh Sathawane i jego partner, Vinh, urządzili tradycyjną hinduską ceremonię zaślubin niedaleko Bombaju. Historią swojej miłości, rodzinnym coming outem i planach na przyszłość - podzielili się na Facebooku.
Do tradycyjnej, hinduskiej ceremonii doszło 30 grudnia 2017 w mieście
Yavatmal - niedaleko Bombaju. Uczestniczyło w niej ponad 100 osób, w tym rodzice Hrishikesha, rodzina, przyjaciele, także geje i lesbijki, znajomi ze szkoły, nauczyciele - jak podkreśla mężczyzna, wszyscy z otwartymi głowami i bliscy jego sercu.
Nowożeńcy podkreślają, że chociaż indyjskie prawo nie rozpoznaje równości małżeńskiej, ale nie zabrania też przeprowadzenia takiej ceremonii.
Hrishikesh opisał też swoją drogę do samoakceptacji i coming out przed rodzicami. O tym, że jest "inny" wiedział od zawsze, długo jednak sam nie potrafił nazwać tego, co się z nim dzieje. Samoakceptacja przyszła na studiach informatycznych w USA. Hrishikesh szybko też ujawnił się przed rodziną i jak sam opisuje - rodzice przeszli całą drogę od zaprzeczenia, po próby "zeswatania go" z kobietą (mężczyzna powiedział jednak, że nie chce unieszczęśliwić jakiejś kobiety), po pełną akceptację. Dużą rolę w tym procesie odegrała siostra Hrishikesha, która była dla niego dużym wsparciem.
W USA, w 2016 roku, poznał też swojego męża, który pochodzi z Wietnamu. Panowie pojechali na wspólną podróż do Australii, gdzie uczestniczyli w ślubie kuzyna Vinha - już jako para. Hrishikesh nie ukrywa, że to, jak rodzina jego chłopaka go przyjęła: z otwartymi ramionami i bez żadnych uprzedzeń - bardzo go poruszyło. Kilka miesięcy później mężczyzna się oświadczył.
Małżonkowie mieszkają w USA, ale podkreślają, że w ich ceremonii uczestniczyli prawie wyłącznie mieszkańcy i mieszkanki Indii.
Co dalej? Planują adoptować dzieci. Od zeszłego roku uczestniczą w programie, który ma ich do tego przygotować.
(md)
Redakcjo, moglibyście napisać kiedyś artykuł o wspomnianym pod koniec programie przygotowawczym do (homo)rodzicielstwa? Brzmi ciekawie i wg mnie może zainteresować czytelników mieszkających za granicą, którzy też zastanawiają się nad dzieckiem.