Afera o Westerplatte z dyrektorem muzeum IIWŚ
Nie milkną echa po tegorocznych uroczystościach na Westerplatte, gdzie apel pamięci miał odczytać harcerz, który, wg relacji prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, został zablokowany przez MON. W konflikcie między Adamowiczem, a... dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej pojawiły się i... tęczowe flagi.
Obchody 78. rocznicy wybuchu II wojny światowej zostały zdominowane przez incydent, który miał miejsce na Westerplatte. Apel pamięci przeczytać miał harcerz, którego zapowiedział prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz.
Apel odczytał jednak... żołnierz, a w Internecie pojawił się filmik, na którym widać, jak harcerz był blokowany. Konflikt między Adamowiczem i MON trwa, włączył się w niego jednak nowy
dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, Karol Nawrocki."
Nie godzę się na to, aby przy każdej ważnej dla polskiej historii rocznicy wysłuchiwać w Gdańsku pokrętnych i niegodnych aluzji. Przemilczałem 1 sierpnia, rocznicę Powstania Warszawskiego, kiedy dowiedziałem się, że miało ono w sobie element walki o prawa imigrantów do zamieszkania w Polsce (słowa wiceprezydenta). Przemilczałem 31 sierpnia, rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, gdy po decyzjach magistratu pod historyczną salą BHP widziałem powiewające flagi środowisk LGBT, byłych esbeków oraz ludzi, którzy jeszcze dwa lata temu kpili z "paździerzowej, klerykalnej i robolskiej "Solidarności". Trzeci raz nie będę milczał" - miał napisać Nawrocki na Facebooku, o czym donosi m.in. Onet.
W rozmowie z serwisem odpowiada Adamowicz: "Obsesyjne widzenie wszędzie Niemców, gejów, lewaków i innych grup tak pogardliwie nazywanych w tym kuriozalnym wpisie widzieliśmy już w PRL. Ta nowomowa uskuteczniana dziś przez Karola Nawrockiego to nic innego jak gomułkowskie nawoływanie do czyszczenia "złogów" - popularne ostatnio także u posła PiS Jarosława Kaczyńskiego".
Przypomnijmy, że Paweł Adamowicz wziął w tym roku udział w Trójmiejskim Marszu Równości. Prezydent mówił w trakcie wydarzenia, że "Zepsuty i zboczony jest ten, kto sieje nienawiść i zwraca się do drugiego człowieka z wrogością".
Z tego powodu na polityka spadła krytyka ze strony PiS-u i oskarżenia o "wspieranie dewiacji".
(md)