Niewielkie Maine, leżące przy granicy z Kanadą to kolejny amerykański stan, który rozpoczyna kampanię na rzecz małżeństw osób tej samej płci.
Co prawda Maine zalegalizowało małżeństwa homoseksualne w maju tego roku, lecz ustawa formalnie nie zdążyła wejść w życie. W międzyczasie, ich przeciwnicy zebrali blisko 100 tysięcy podpisów pod wnioskiem o ogólnostanowe referendum w tej sprawie.
Jeśli urzędnicy stwierdzą ważność petycji, będzie to oznaczało, że podobnie jak w Kalifornii, to mieszkańcy stanu ostatecznie zdecydują o przyznaniu bądź odebraniu osobom homoseksualnym prawa do małżeństwa.
Choć nieznana jest jeszcze dokładna data referendum - na razie wiadomo jedynie, że będzie to listopad - to obie strony gorącego sporu nie próżnują. Obrońcy praw gejów i lesbijek rozpoczęli właśnie emisję telewizyjnej reklamówki (do obejrzenia poniżej), zachęcającej wyborców do poparcia praw osób homoseksualnych.
Jeśli udałoby im się przekonać mieszkańców Maine do swoich racji, będzie ono szóstym stanem, po Vermont, Connecticut, Massachusetts, New Hampshire i Iowa, który zalegalizował małżeństwa homoseksualne.
"istniejące w różnych miejscach i czasach związki poligamiczne czy powszechne jeszcze do niedawna małżeństwa aranżowane - to się nijak ma do kontekstu czasowego i kulturowego, o którym mowa." żyjemy w kulturze zachodniej, w której innych małżeństw nie było. ani poligamicznych, ani homoseksualnych ani żadnych innych (aranżacja to inna sprawa). więc małżeństwo gejowskie jest rewolucją.
"przykłady małżeństw świadomie lub nie bezdzietnych - ich prawo do małżeństwa wynika tylko z różnicy płci partnerów. Piszesz, że to wyjątek - pary bezdzietne to wg GUS 22% (słownie: dwadzieścia dwa procent) wszystkich małżeństw."
ale wciąż założenie małżeństwa jest takie, że para da państwu kolejnych obywateli. dopóki geje nie mają prawa do adopcji to nie mogą dać państwu nic.
"czego ubędzie małżeństwom heteroseksualnym, jeśli pozwolą się hajtać parom gejowskim i lesbijskim? Jakim zagrożeniem dla nich może być rozszerzenie tego prawa na inne pary, które tak samo jak oni chcą budować wspólną przyszłość?"
kto im zabrania budować wspólną przyszłość?! (mówię o miejscach gdzie są zw. partnerskie, bez małżeństw) niech sobie budują, od tego jest legalizacja związków, mają dzięki temu potrzebne do godnego życia prawa, ale nie przywileje, które daje małżeństwo.
Ty sobie daruj, kolego/koleżanko, tandetny i co więcej nieprawdziwy argument o odwieczności modelu małżeństwa - vide istniejące w różnych miejscach i czasach związki poligamiczne czy powszechne jeszcze do niedawna małżeństwa aranżowane - to się nijak ma do kontekstu czasowego i kulturowego, o którym mowa. Nigdzie Cię nie wyzywałem, ani nie szantażowałem. Uważam tylko, że prawo winno być równe dla wszystkich - sam przywołałeś przykłady małżeństw świadomie lub nie bezdzietnych - ich prawo do małżeństwa wynika tylko z różnicy płci partnerów. Piszesz, że to wyjątek - pary bezdzietne to wg GUS 22% (słownie: dwadzieścia dwa procent) wszystkich małżeństw. Osób homoseksualnych, a więc takich potencjalnych par jest ledwie kilka procent. Poza tym część par jednopłciowych także chciałoby wychowywać dzieci, więc będzie wypełniać ten rzekomy obowiązek przez państwo stawiany w chwili nadawania im praw małżonkom dostępnych. Powiedz mi wreszcie jedno - czego ubędzie małżeństwom heteroseksualnym, jeśli pozwolą się hajtać parom gejowskim i lesbijskim? Jakim zagrożeniem dla nich może być rozszerzenie tego prawa na inne pary, które tak samo jak oni chcą budować wspólną przyszłość?
daruj sobie tandetną ironię. tradycyjne małżeństwo funkcjonuje od zawsze. innego nie było. polega w skrócie na tym, że państwo daje małżonkom konkretne przywileje, w zamian ci dają coś państwu, coś czyli dzieci. i nie wyjeżdżaj tylko z malżeństwami, które nie mogą mieć lub nie chcą mieć dzieci. to wyjątki, najczęściej za jednym przychodzi drugie. osobiście nie jestem przeciwnikiem małżeństw gejowskich, ale to bardziej skomplikowana sprawa i szantaż moralny typu "jeśli jesteś przeciw to jesteś homofobem i sprzeciwiasz się prawom człowieka" jest żałosny
A mnie pasjonuje fizyka kwantowa i informatyka... jak mam jednocześnie siedzieć w laboratorium i zajmować się polityką? chodzi o to że niektórzy pasjonują się tak sam ująłeś operą, filmem czy muzyką... gorzej kiedy pracujesz w dziedzinie, która jest twoją pasją... wtedy niestety trudno pracować naraz w polityce i w tym co się lubi.
Po pierwsze to nie polityków gejów powinniśmy wysyłać... To obecni policy powinni mieć więcej oleju w głowie i odrobinę... powtarzam odrobinę mądrości życiowej... no ale kto co im zrobi... najwyżej możemy mówić... "be kaczyński!" "be tusk!" "be begger! XD"
No tak, gejom się ubzdurała jakaś wizja społeczeństwa i państwa, które przestrzega fundamentalnej zasady równości wobec prawa i nie odmawia praw obywatelowi ze względu na jego orientację seksualną. Powinni wyluzować, fakt.
bo małżeństwo gejowskie to nie kwestia praw człowieka. to kwestia wizji społeczeństwa. jestem za związkami partnerskimi ale niektórzy geje powinni wziąć sobie coś na uspokojenie gdy mowa o małżeństwach.
Mają za złe? Byłbym hipokrytą gdybym INNYM miał za złe, że nie wezmą się za politykę. Ale, gruncie rzeczy każdy z nas pragnący objawienia takiego "Milka" uprawia coś w rodzaju lżejszej hipokryzji i dziecinady zarazem.
A co do twoich uwag o rozdzielności polityki i życia tzw. "zwykłych ludzi" - nie wiem na ile filmowa biografia była prawdziwa - ale wydaje mi się, że Milk miał swoje życie, pasjonowała go opera i parę innych rzeczy.
znowu wkurza mnie jak ktoś oczekuje że normalny człowiek, który ma hobby, zainteresowania i czymś się zajmuje nagle odkryje powołanie do polityki... Zwróćmy uwagę, że ludzie nie będę poświęcać swoich marzeń w życiu, ulubionej pracy i tego kim są tylko po to żeby babrać się w polityce... Jak ktoś to lubi i go to interesuje to startuje na polityka. Jak ktoś ma pracę inną i inne pasje to zajmuje się pasjami... Dlatego też raczej nie oczekiwałbym że byle kto zostanie politykiem... a czasami czytając wypowiedzi mam wrażenie, że niektórzy ludzie mają za złe wszystkim, którzy narzekają na brak takiego polityka lub polityków, za to że sami nie postanowili spróbować.
swoją drogą, sam elton john, który ma zalegalizowany związek sprzeciwia się małżeństwo gejowskim, też powiesz że sprzeciwia się prawom człowieka?
żyjemy w kulturze zachodniej, w której innych małżeństw nie było. ani poligamicznych, ani homoseksualnych ani żadnych innych (aranżacja to inna sprawa). więc małżeństwo gejowskie jest rewolucją.
"przykłady małżeństw świadomie lub nie bezdzietnych - ich prawo do małżeństwa wynika tylko z różnicy płci partnerów. Piszesz, że to wyjątek - pary bezdzietne to wg GUS 22% (słownie: dwadzieścia dwa procent) wszystkich małżeństw."
ale wciąż założenie małżeństwa jest takie, że para da państwu kolejnych obywateli. dopóki geje nie mają prawa do adopcji to nie mogą dać państwu nic.
"czego ubędzie małżeństwom heteroseksualnym, jeśli pozwolą się hajtać parom gejowskim i lesbijskim? Jakim zagrożeniem dla nich może być rozszerzenie tego prawa na inne pary, które tak samo jak oni chcą budować wspólną przyszłość?"
kto im zabrania budować wspólną przyszłość?! (mówię o miejscach gdzie są zw. partnerskie, bez małżeństw) niech sobie budują, od tego jest legalizacja związków, mają dzięki temu potrzebne do godnego życia prawa, ale nie przywileje, które daje małżeństwo.
Nigdzie Cię nie wyzywałem, ani nie szantażowałem. Uważam tylko, że prawo winno być równe dla wszystkich - sam przywołałeś przykłady małżeństw świadomie lub nie bezdzietnych - ich prawo do małżeństwa wynika tylko z różnicy płci partnerów. Piszesz, że to wyjątek - pary bezdzietne to wg GUS 22% (słownie: dwadzieścia dwa procent) wszystkich małżeństw. Osób homoseksualnych, a więc takich potencjalnych par jest ledwie kilka procent.
Poza tym część par jednopłciowych także chciałoby wychowywać dzieci, więc będzie wypełniać ten rzekomy obowiązek przez państwo stawiany w chwili nadawania im praw małżonkom dostępnych.
Powiedz mi wreszcie jedno - czego ubędzie małżeństwom heteroseksualnym, jeśli pozwolą się hajtać parom gejowskim i lesbijskim? Jakim zagrożeniem dla nich może być rozszerzenie tego prawa na inne pary, które tak samo jak oni chcą budować wspólną przyszłość?
Po pierwsze to nie polityków gejów powinniśmy wysyłać... To obecni policy powinni mieć więcej oleju w głowie i odrobinę... powtarzam odrobinę mądrości życiowej... no ale kto co im zrobi... najwyżej możemy mówić... "be kaczyński!" "be tusk!" "be begger! XD"
A co do twoich uwag o rozdzielności polityki i życia tzw. "zwykłych ludzi" - nie wiem na ile filmowa biografia była prawdziwa - ale wydaje mi się, że Milk miał swoje życie, pasjonowała go opera i parę innych rzeczy.