Czy Magda M. poradzi sobie z nową rzeczywistością? Czy szczęście może być dane raz na zawsze?
Serial "Magda M." w latach dwutysięcznych przyciągał przed telewizory mnóstwo gejów - przede wszystkim za sprawą po raz pierwszy w polskiej telewizji pokazanego tak pozytywnie wizerunku geja (grał go Bartek Świderski). Teraz - po latach - Magda M. wraca! Wraca - oczywiście - ze swoim "tęczowym" przyjacielem, Sebastianem, który związuje się z bardzo seksownym typem... Główna bohaterka prowadzi życie u boku Piotra (to ich miłosne perypetie można było obserwować w serialu telewizyjnym), sporo myśli o tym, że się starzeje, dużo myśli też o seksie.
"Piotr czekał, aż przyjdzie do niego pod prysznic. Wiedziała, że będzie jej wybijał botoks z głowy. Była świadoma, że są piękniejsze kobiety od niej. Ale żadna nie miała tego, co on nazywał światełkiem w oczach. Miał to być typowy dzień Magdy i Piotra. Ale nie był. Magda, zakochana, szczęśliwa i spokojna, nie przeczuwała, że już niebawem zmieni się cały jej świat, a starannie ułożone życie będzie trzeba poskładać na nowo".
Oczywiście - u boku z Sebastianem, który związuje się z potężnym, umięśnionym Rosjaninem Rusłanem - Avigdorem. I jest gorąco!
"Może jakiś inny film włączę? Mam wszystkie części Transformersów. Nie chcesz obejrzeć czegoś..." - I nie dokończył. Już nigdy. Bo Rusłan szepnął tylko: "czaczu tiebia" i zwalił się na niego swoim stukilowym, umięśnionym ciężarem. A ustami przywarł do ust Sebastiana tak mocno, jakby wrócił z planety, gdzie było wszystko prócz seksu. Po chwili zdzierali z siebie pośpiesznie ubrania. Koszulki z napisami spadły na podłogę, za nimi poleciały spodnie i slipy. Chociaż nie. Avigdor najpierw pieścił Sebastiana, zanim półprzytomnego z podniecenia rozebrał do końca. Film obejrzeli nad ranem, mocno już upojeni. Samogonem i miłością.