Berlin, rok 1942. Lilly Wust, mężatka, czworo dzieci, wiedzie życie milionów niemieckich kobiet. Ale pewnego dnia poznaje 21-letnią Felice Schragenheim. Zaczyna się miłość nieomal od pierwszego wejrzenia. Aimée i Jaguar snują plany na przyszłość, piszą do siebie wiersze i listy miłosne, zawierają kontrakt małżeński. Kiedy Jaguar-Felice wyznaje ukochanej, że jest Żydówką, groźna tajemnica jeszcze bardziej wiąże ze sobą obie kobiety. Ale ich szczęście trwa krótko. 21 sierpnia 1944 r. Felice zostaje zatrzymana i deportowana.
Erica Fischer wysłuchała opowieści 80-letniej Lilly Wust i opracowała ją w formie przejmującego świadectwa. Po ukazaniu się książki w 1994 roku do autorki zaczęli zgłaszać się nieznani dotąd świadkowie, uzupełniając kolejne wydania o nowy materiał. Dzięki adaptacji filmowej Maxa Färberböcka z Juliane Köhler i Marią Schrader w rolach głównych, historia Aimée i Jaguara stała się znana na całym świecie.
Co do ekranizacji - rewelacja. Piękne Juliane Köhler oraz Maria Schrader (śniła mi się po nocach ilekroć oglądałam ten film). Wielkim plusem tego filmu jest spojrzenie na wojnę oczami Niemców. Kiedy to ulice Berlina pełne są gruzów, żołnierze nie boją się strzelać do ludzi w biały dzień, a niebo czerwieni się od strzałów i bombowców, lecz większość niemieckich serc wciąż jest pełna miłości i uwielbienia dla Führera.
chętnie odkupię ksiażke jesli ja posiadasz!
w przedmowie Erica Fischer pisze o tym, że Lilly byla(moze jest nadal) krytykowana a wrecz syzkanowana przez dawnych znajomych i nowo poznawanych- za oportunistyczna postawe w czasach rezimu, za to ze nie zapobiegla katastrofie. Prawde mówiąc nie odnalazłam poszlaki, która usprawiedliwiałaby takie(ciężkie) zarzuty i nie rozumiem tych ataków. Moze jednak cos przeoczylam albo z racji na niewielka swiadomosc historii XXw czegos nie zrozumiałam...Czy ktos z was moze mi to wytlumaczyc?
Choć nie powiem... że nim doszłam do końca, miałam nadzieję że może jednak finał będzie inny, niestety :(
I jak żadna książka do tej pory... ta jedna sprawiła że zapłakałam (choć wątpię że po ponownym przeczytaniu to wzruszenie by wróciło)