Na 1 grudnia 2023 zapowiadana jest premiera szóstego studyjnego albumu Miki, Que ta tête fleurisse toujours. Cztery lata od ostatniego longplaya artysty, My Name Is Michael Holbrook (pomijając albumy koncertowe i składanki przebojów). Zapowiadający nowy album utwór Mika wypuścił w świat dość niespodziewanie, wykonując piosenkę na festiwalu Francofolies w belgijskim mieście Spa i przełamując kilka lat tajemnicy otaczającej prace nad nową płytą.
Oficjalny klip do singla C’est la Vie to niezbyt skomplikowana animacja: dużo zieleni w tle, na którym unosi się demonstracyjnie wygięty i przegięty wokalista w bladoróżowym garniturze z ogromną piwonią wybuchającą z niego mniej więcej w miejscu serca. Po drodze przesuwa się francuski tekst piosenki. Z jego otwierającej się w pewnym momencie głowy wysypują się kwiaty. Tytuł płyty można przetłumaczyć: „Niech z twojej głowy zawsze wyrastają kwiaty”.
Nad Wisłą gwiazda artysty świeciła niedługo, bo tak naprawdę tylko wraz z debiutanckim albumem Life in Cartoon Motion z 2007. Piosenkę Relax, Take It Easy w Polsce przechwyciła wówczas kampania reklamowa jednego z operatorów telefonii komórkowej. Niedługo potem o tym czarującym chłopaku w Polsce praktycznie zapomniano. W tym samym czasie Mika (czasem: MIKA) jest nieprzerwanie ceniony w Wielkiej Brytanii, nawet jeśli nie jest tam już tak popularny jak kilkanaście lat temu, za to uwielbiany jak mało kto we Francji (i całej europejskiej „Frankofonii”), we Włoszech tak popularny, że go tam wystawili, żeby z Laurą Pausini prowadził Konkurs Piosenki Eurowizji w Turynie w 2022, a w Korei Południowej jego koncerty potrafią wypełnić Stadion Olimpijski w Seulu.
Wygrzebmy go więc wreszcie z krzywdzącego zapomnienia, w jakie popadł był nad Wisłą.
Chłopak z Bejrutu
Michael Holbrook Penniman Jr. urodził się 18 sierpnia 1983 w stolicy Libanu Bejrucie, w rodzinie Amerykanina Michaela Holbrooka Pennimana i Libanki Joannie Mouakad, którzy poznali się w Nowym Jorku. Jest środkowym z pięciorga ich dzieci. Pozostała czwórka to trzy siostry, Yasmina, Paloma i Zuleika, oraz brat Foruné. Mika to jego ksywka z Libanu, urobiona po arabsku od imienia Michael, wymyślona przez matkę, przyjęta szybko przez resztę rodziny i przyjaciół.
Posiada podwójne obywatelstwo – amerykańskie (po ojcu) i brytyjskie (przez zasiedzenie) – ale gdy rozmowa zahacza o jego narodowość, zawsze rozumie przez to swoją libańskość. W reakcjach na poważne pytania (co w jego muzyce albo osobowości jest najbardziej libańskie? – odpowie, że nieskrywana sentymentalność) – jak i w żartach, bo jest też z niego kawał zgrywusa z uroczym dystansem do samego siebie.
― Ale ja muszę sobie wyrywać brwi, bo jestem Libańczykiem! Bez tego to bym miał taką jedną wielką brew przez całe czoło! – śmiał się w brytyjskiej telewizji, rysując sobie tę brew palcem na twarzy.
We francuskiej edycji telewizyjnego formatu „The Voice”, w której był jurorem-mentorem przez pięć sezonów (i powróci do tej roli w 2024), skulił się kiedyś w tym ogromnym fotelu, w teatralnie przesadzonym geście rozczarowania (nie został przez kogoś wybrany na mentora) i westchnął:
― W tej edycji wybierani są tylko ci jurorzy, którzy pierwsi się odwracają. I co ja mam zrobić? Ja się zawsze spóźniam, jestem Libańczykiem, u mnie to genetyczne.
Kiedy latem 2020 wielki wybuch w bejruckim porcie zmiótł z powierzchni ziemi kawał miasta, Mika pomimo pandemicznych lockdownów zorganizował własnymi siłami koncert charytatywny I Love Beirut. Do pomocy skrzyknął m. in. Kylie Minogue, Salmę Hayek (też o libańskich korzeniach) i legendarny, rozwiązany już libański zespół Mashrou ‘Leila (Hamed Sinno śpiewał z nim, częściowo po arabsku, Promiseland). Nadawał go z pustego teatru na YouTube. Na pomoc dla ukochanego miasta zebrał dla Czerwonego Krzyża milion euro.
Paryż, Londyn i wojna w Zatoce
Mika nie spędził jednak w Libanie dużo czasu. W latach 80. krajem targała tocząca się ze zmienną intensywnością wojna. Gdy Mika miał zaledwie rok, jego rodzina umknęła do Paryża, gdzie dysponujący dobrymi kontaktami ojciec złapał dobrze płatną pracę (w banku). Od tamtej pory, na emigracji, libańska kultura to było to, czym matka wypełniała ich dom rodzinny.
W Paryżu mały Mika nasiąkał też jednak kolejnym językiem i kolejną kulturą. Będzie później wielokrotnie afirmował swoje przywiązanie do specyficznie francuskiej melodyjności. Jedną z jego ulubionych wykonawczyń do dzisiaj pozostaje słabo w Polsce znana Barbara (1930-1997). W swoim pierwszym sezonie w jury „The Voice” Mika doprowadzi do zwycięstwa 17-letniego katalońskiego Roma Kendjiego Giraca, z którym w finale zaśpiewa właśnie największy chyba przebój Barbary (sprzedała milion egzemplarzy w 12 godzin), L’Aigle noir.
Dzieciństwo w zamożnej dzielnicy Paryża (ze szkołą z mundurkami) gwałtownie przerwał rok 1990 i I wojna w Zatoce Perskiej. Michaela Holbrooka ojca jej wybuch zastał w podróży służbowej do Kuwejtu. Pojmany znalazł się na wiele miesięcy w niewoli. Pozostawiona z pięciorgiem dzieci Joannie spakowała wszystkich i szukała sposobu przetrwania tej sytuacji w Londynie, gdzie również funkcjonuje znacząca społeczność libańska.
Wiele miesięcy bez ojca, za to ze świadomością, w jak poważnym znajduje się on zagrożeniu, było dla chłopca doświadczeniem traumatycznym. Jednocześnie przywiązało go na zawsze do poetyki i struktur baśni. Strach i groza to jedne z jej wielkich tematów. Toy Boy... ( Pozostało znaków: 22796 )
Ten artykuł został przeniesiony do archiwum
Możesz uzystkać dostęp do wszystkich archiwalnych newsów i artykułów zostając abonentem usługi Przyjaciel Queer.pl Twoja opłata pomoże nam w utrzymaniu portalu Queer.pl.