Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 20.11.2012 00:00

Wywiady Repliki: Suzi Andreis

Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)

Nie jestem cheerleaderką

Z Suzi Andreis, założycielką kobiecej drużyny piłki nożnej „Chrząszczyki”, rozmawia Marta Konarzewska

Z Suzi Andreis, założycielką kobiecej drużyny piłki nożnej „Chrząszczyki”, rozmawia Marta Konarzewska

Kobieca piłka nożna to...
Uff. Coś, czego brakuje! Brak ogólnokrajowej struktury finansującej, brak sieci kontaktów. Nie ma rozgrywek miejskich, a co dopiero krajowych. Ale jesteśmy my – jakieś kilkaset dziewczyn w całej Polsce, którym chce się grać.

To jak działacie?
Lokalnie. Zaczynałyśmy jako paczka przyjaciółek 13 lat temu i… działamy do dziś nieprzerwanie. Mamy w Warszawie 20 stałych zawodniczek i trzy drużyny w ramach grupy Chrząszczyki: „właściwe” Chrząszczyki oraz Proste Tutki i Monte-Team.

W Łodzi grają Gotowe Na Wszystko, a w Poznaniu Banda Amatorek.
A na pierwszym turnieju zorganizowanym przez lesbijski portal Kobiety-Kobietom grały m. in. Sieroty. Nadawanie nazw zawsze było śmieszne. W czasach afery Clinton/Lewinsky miały być Clintony i Lewińskie, ale potem ups! – okazało się, że żadna drużyna nie chce być Clintonami. No, więc grały Lewińskie kontra… Też Lewińskie.

Zaczęło się od meczy lesbijek. Do dziś puchar największego turnieju – w tym roku już szósty raz - wręczasz podczas lesbijskiej imprezy urodzinowej portalu Kobiety-Kobietom, o którym wspomniałaś. Kobieca piłka to de facto piłka les?
W naszym przypadku tak. Powstawałyśmy w środowisku lesbijskim w Warszawie – skrzyknęłyśmy się przez dyskusyjną listę internetową Polles. Z grupy założycielskiej zostałyśmy tylko trzy – dwie kumpelki i ja, wszystkie lesbijki. Z czasem grupa się poszerzyła, dołączyły do nas inne dziewczyny, również hetero. Naszym założeniem była integracja kobiet w ogóle. Warunek tylko jeden: pasja do piłki.

Dziewczyny hetero miały jakieś opory, gdy dołączały do grupy kojarzonej les?
Nie zauważyłam specjalnych. Poza tymi, które zazwyczaj mają osoby z zewnątrz, gdy dołączają do zgranej grupy. Kobiety nieheteroseksualne u nas są większością, ale nie istnieje żaden towarzyski czy inny podział na leski i nieleski. Nic takiego. W ogóle jesteśmy mocno antydyskryminacyjne. Angażujemy się też w Etnoligę (międzykulturowy projekt piłkarski Fundacji dla Wolności na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji; od 2005 r. organizuje turnieje piłkarskie dla warszawiaków różnego pochodzenia etnicznego – przy. MKo).

Jedna z piłkarek powiedziała mi: „stereotyp jest taki, że jak piłkarka, to lesbijka, warto z tym walczyć. Co nie znaczy, że nie ma wśród nas wielu lesbijek. Są!”
Są i to sporo. Z ankiety, którą przeprowadziłam w tym roku wśród ponad stu polskich piłkarek wynika, że aż 47% - prawie połowa - określa się jako homoseksualne. Czyli o wiele więcej niż szacowana liczba kobiet homoseksualnych w społeczeństwie.

Jak to się dzieje, że akurat wśród lesbijek piłka jest tak popularna?
W Polsce większość kobiet, świadomie lub nie, boi się odbiec za daleko od genderowej normy. Lesbijkom, przynajmniej tym pogodzonym ze swoją orientacją, łatwiej to zrobić, bo i tak nie mieszczą się w ramach społecznych oczekiwań co do „kobiecości”, więc nie mają wiele do stracenia.

A te stereotypy?
Na przykład 34% moich badanych, regularnie albo bardzo często, słyszy, że są zbyt delikatne, by grać w piłkę. Bzdura. Delikatność nie jest żadnym kryterium. Piłka jest sportem kontaktowym, ale można grać z większym lub mniejszym zaangażowaniem. Nikt nie jest zbyt delikatny, by grać w piłkę nożną.
Kobieta z piłką nie podoba się z rożnych powodów: dla maczo nasza piłka jest za mało męska, a dla wielu kobiet - zbyt męska.

Bo „piłka” to metafora męskości, testosteronu, walki, biznesu, mundurek nacjonalizmu...
Ojojoj, poczekaj, poczekaj - piłka to piłka. Przyjemność. Frajda. Hobby. Jak zbieranie znaczków albo judo albo…

Taniec?
Albo taniec. To jest fizyczność, to jest zmęczenie, wkurzenie.

Nakręcasz się (śmiech).
Nasza piłka jest nieformalna i niemedialna. Piłka medialna nie jest prawdziwa. To nie mój sport. Ona jest męska, bogata, trendy. „Nasi bohaterowie, wojownicy” - spójrz na reklamy. Smutne, że w mainstreamie nie ma alternatywy. Tak jak piłka męska podtrzymuje standardy męskości, tak ta formalna piłka kobieca, bo przecież i taka istnieje - podtrzymuje standardy kobiecości. Te dziennikarskie komentarze w stylu: „Siła i gracja” albo „Nasza piękna zawodniczka wywalczyła to i tamto”. O piłkarzu tak nie powiedzą. Mnie to wkurza.

Super wojownik i piękna wojowniczka?
Coś takiego. To nie jest rozwiązanie. Nasze dziewczyny grają fantastycznie, siłowo, fizycznie, technicznie wykonują mniej więcej te same gesty, co piłkarze, ale dla mainstreamu są przeważnie nieatrakcyjne. A jak dla mnie to właśnie jest atrakcyjne! Ba! Często nawet sexy. Mainstream by chciał kobiety widzieć głównie jako cheerleaderki. No, nie, cheerledeaerką to ja nie jestem.

Zła lesba z piłką jest sexy, wiem.
No, widzisz (śmiech). Piłka wzbudza emocje, ja się potwornie wkurzam na boisku.

Urodziłaś się we Włoszech. Do Polski przyjechałaś 15 lat temu. Jak się zaczęła twoja przygoda z piłką?
Grałam na podwórku jako dziecko, ale przestałam, gdy byłam nastolatką. Moja druga przygoda zaczęła się właśnie z Chrząszczykami 13 lat temu.

A tworzą się jakieś pary w drużynach?
Pewnie, że tak; jedna od ponad dziesięciu lat. Jest też sporo tragedii, historii romantycznych. Ktosia zmieniła drużynę, zapoznała się, zakochała, inna się zakochała, ale tamta jej nie chce, różne dramy, smutne, radosne.

To wpływa na granie?
No, co ty! Mecz to mecz. I podczas gry zawsze jest wesoło.

To jakiś „dziewczyński” wyznacznik? Że nie ma tej „męskiej rywalizacji”?
Rywalizacja jest, bo piłka to sport i w końcu chodzi też o wygraną, ale zarówno na treningach jak i turniejach nie jest najważniejsza. Pozytywna atmosfera jest priorytetem. Zauważyłam też fajną „dziewczyńską” rzecz. Raczej nie kłamiemy, a przynajmniej nie potrafimy kłamać podczas gry. Taki obrazek: dwie dziewczyny walczą przy linii bocznej. Wydaje się, że piłka trochę wyszła, ale jedna dalej gra. Ta z tyłu do niej: „Ej, kochana, czy piłka przypadkiem nie wyszła? Stop. Pokaż twarz. No?” I tamta się zatrzymuje i pokazuje - mina niewiniątka, ale takiego, co wyjada ciastka z kredensu, gdy mama wchodzi.

I co? Oddała ciastko?
Tak, piłka oczywiście wyszła za linię i ona o tym wiedziała. Wszystkie się śmiałyśmy. To chyba oddaje specyfikę tej twojej „piłki kobiecej”, „piłki dziewczyńskiej”: więcej radości, mniej agresji.

Jedna z was powiedziała mi: „nasza piłka różni się tym od męskiej, że jest mniej siłowa, za to gramy z większym entuzjazmem i zaangażowaniem. Jesteśmy twardsze. To widać nawet po naszej drużynie narodowej. Dziewczynom na Euro by nie było na Stadionie Narodowym za duszno”.
(śmiech) No pewnie!

Pamiętasz pierwszy mecz?
Lato 1999 roku. To był bardziej piknik niż mecz. Ze 20 dziewczyn na boisku, czyli horda! Boisko nieoznakowane. Wynik? Najmniej istotny, zupełnie nie pamiętam. Może był jakiś jeden gol na kilka godzin. Nie było prawdziwych bramek, nie było przerw. Nie było autu, ani linii końcowej. Jak którejś się chciało biec za piłką, która poleciała daleko, to biegła. Dobiegniesz - super, piłka twoja! Fauli oficjalnie nie było, bo nie wiedziałyśmy, jak stwierdzić, czy był faul, czy nie. To taka piłka była...

…podwórkowa.
Piknikowa. Bo podwórkowa może być bardzo techniczna i dobra.

Byłam na paru waszych meczach w tamtych czasach - kocyk, papieroski, piwko. Którejś dziewczynie telefon dzwoni, patrzy na ekran: „hoho, moja seksbomba dzwoni” - i schodzi z boiska, żeby porozmawiać. Zero „spiny” wynikiem. Sporo kontuzji, ale niepoważnych. A teraz już jesteście za dobre na takie zgrywy, gracie serio. Nie brakuje ci tamtego?
Z tymi kontuzjami to nie tak pięknie. Ze dwa razy karetki nas odwiedziły. Ale masz rację, wiek niewinności minął. Coś za coś. Po pierwszym turnieju Kobiety-Kobietom sześć lat temu zrozumiałyśmy, że chodzi nam też o piłkę, a nie tylko o integrację środowisk kobiecych czy les.
Mimo to czuję, że coś straciłyśmy, dlatego chcę stworzyć szkółkę piłkarską, a potem drugą grupę w ramach Chrzaszczyków, bo ta „dobra” już jest. Treningi będą prowadzone przez kobiety za free.

A wyobraź sobie taką sytuację: turniej, przyjeżdżają dziewczyny i mówią: „przejechałyśmy kawał drogi, chcemy grać, dwie z nas umieją super, jedna wcale, reszta tak sobie, a do pełnego składu brakuje nam trzech”.
Wyobrażam sobie. Mówimy: „Nie ma sprawy. Brakujące dziewczyny wam pożyczymy”. Raz jako Chrząszczyki pojechałyśmy do Moskwy w szóstkę – trzy z Warszawy i trzy z Łodzi. Bramkarkę załatwiła nasza koleżanka z Charkowa (która czasem gra z Kijowem) a jeszcze jedną zawodniczkę pożyczyły nam Rosjanki.
Nieważny jest dla nas wynik. Ważne, żeby były turnieje. Po każdym mamy „fitbek”, że super, przyjemne, pozytywne. Jest niestety tak, że jak chcesz grać, to praktycznie sama musisz sobie stworzyć drużynę. Prawie 80% respondentek mojej ankiety zaczęło grać z własnej inicjatywy.

Jako Chrząszczyki organizujecie nie tylko mecze.
Rok temu w czerwcu na Chłodnej 25 zorganizowałyśmy wspólne oglądanie finału mistrzostw świata piłki kobiet Japonia - USA. Przyszło ze 40 kobiet. Było super kibicowanie.

Macie swoje idolki?
Większość jest podzielona na dwie grupy: te za Ronaldo i te za Messim.

Wojownicy! Serio? Dlaczego?
Bo są znani, sławni, lepsi. Żadna Abby Wambach czy Marta Vieira da Silva nie mogą konkurować z ich popularnością.

Czym jeszcze jest piłka – kiedy nie jest „piłką”?
Komunikacją.

Międzygenderową?
I międzykulturową, i międzyludzką. Jesteśmy z różnych światów. Homo, hetero, starsze, młodsze. Niektóre z nas są super ustawione w robocie, inne gorzej, a jeszcze inne są bezrobotne. Są dziewczyny o poglądach lewicowych, ale i są takie, co głosują na PiS.

I w pewnym sensie wszystkie jesteście queer (śmiech).
No tak! Robisz ze swoim ciałem, co chcesz i sprawiasz mu przyjemność. Obalasz definicje: kobiece, męskie, piłkarskie, lesbijskie... przekraczasz granice – o to chyba chodzi w byciu queer?

Wywiad ukazał się w 39. numerze magazynu „Replika”, dostępnym w klubach LGBT-friendly i w prenumeracie. Roczna prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 60 zł. Co dwa miesiące otrzymasz „Replikę” wraz z prezentem prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Fundacja Replika, numer konta: 81 1140 2017 0000 4902 1285 4550, z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.

http://www.replika.org.pl
http://www.facebook.com/ReplikaKPH
http://twitter.com/#!/ReplikaOnline

Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (40)
sylvia007 kasparhauser lilka1891 habababa93 basia18 dhebora_x3 awake86 szogun13 thaeria szczezuj
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (1)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
21.11.2012 20:50 vito212121
Super dziewucha! Podoba mi sie. Musi byc fajana osoba! Wszystkiego dobrego!
cytuj zgłoś 1 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
chrząszczyki kobiety lesbijki marta konarzewska piłka nożna sport suzi andreis wywiad
Powiązane
Obraz Wtorek, 01.08.2023 Mundial Kobiet 2023 – które zawodniczki są ujawnionymi lesbijkami? Obraz Piątek, 23.04.2021 Tydzień Widoczności Lesbijek: Zoom na lesbijkę* - rozmowa ze Stowarzyszeniem Sistrum. Przestrzeń Kultury Lesbijskiej* Obraz Czwartek, 14.05.2020 Pernille Harder: kultura męskiego sportu jest przestarzała Obraz Poniedziałek, 21.10.2019 Megan Rapinoe o swojej dziewczynie: jesteśmy wielkimi fankami siebie nawzajem Obraz Poniedziałek, 19.12.2011 Zróbmy coś z homo- oraz transfobią w sporcie!
Inne tematy
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności