Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 04.05.2009 00:00

Historie rodzinne w formaldehydzie

Podziel się Tweetnij Skomentuj (2)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (2)

Fun Home. Tragikomiks rodzinny

Książka Alison Bechdel "Fun Home. Tragikomiks rodzinny" to nie tylko próba sentymentalnej podróży w głąb doświadczeń z dzieciństwa i wczesnej młodości. Analizując poszczególne rozdziały, wchodząc - zaproszeni spokojnym gestem autorki - na tereny jej intymnych wspomnień i odkrywając kolejne karty jej obrazkowego pamiętnika, dostrzegamy chęć wyrażenia, nazwania i ukojenia niezwykle mocnego poczucia żalu.

- Janusz Heller -

Książka Alison Bechdel "Fun Home. Tragikomiks rodzinny" to nie tylko próba sentymentalnej podróży w głąb doświadczeń z dzieciństwa i wczesnej młodości. Analizując poszczególne rozdziały, wchodząc - zaproszeni spokojnym gestem autorki - na tereny jej intymnych wspomnień i odkrywając kolejne karty jej obrazkowego pamiętnika, dostrzegamy chęć wyrażenia, nazwania i ukojenia niezwykle mocnego poczucia żalu. Żalu niewidocznego na pierwszy rzut oka, ukrytego pod maską normalności, naturalności i amerykańskich standardów codziennego życia, wybuchającego mocno tak naprawdę tylko kilka razy. Co więcej, żal ten tuszowany jest nawet humorem. Uważny czytelnik od razu zauważy cierpką zabawę lingwistyczną w tytule: "dom śmiechu" to tak naprawdę "dom pogrzebowy" a pojęcie "tragikomiks" staje się pułapką nie tylko znaczeniową czy teoretycznoliteracką, w której łatwo zgubić trop za tym, co "tragiczne" i "komiczne". W swojej powieści graficznej Bechdel nie pokazuje też własnej złości; bohaterka komiksu (porte-parole autorki) do perfekcji opanowała duszenie w sobie negatywnych emocji. W ten sposób nieświadomie doprowadza do stanu, kiedy zaczynają one rozsadzać od środka wypielęgnowaną i wypolerowaną strukturę jej ego. Ma to swoje pozytywne strony, gdyż z rozbitego na kawałki świata Alison próbuje stworzyć siebie na nowo. Jak pisze Izabela Filipiak we wstępie do książki, składa się ona z siedmiu rozdziałów a w każdym z nich historia rodzinna Alison przedstawiona jest z innej perspektywy, w każdym z nich otrzymujemy nową konfigurację zdarzeń. Ten celnie wybrany styl wypowiedzi odwzorowuje psychiczne napięcie i poszarpaną tożsamość bohaterki.

Odzyskiwanie prawdy o sobie, zniekształconej przez toksyczne relacje z dzieciństwa i młodości, wpisane jest niejako a priori w treść i formę narracji Bechdel. Książka staje się wiwisekcją dotychczasowych doświadczeń Alison, bolesną próbą przywrócenia godności sobie i swojej przeszłości. Konstruując komiks o sobie, zajmuje się nie tylko warsztatem literackim i wynikającą z tego troską o czytelnika. Pisze także - a może właśnie przede wszystkim - dla siebie. Wydaje się, że w samym rdzeniu "historii rodzinnej z Beech Creek" umieściła Bechdel swój lęk i nadzieję na oczyszczenie, uleczenie z ran zadanych przez najbliższych, w szczególności przez ojca. Poznając kolejne strony tego polifonicznego dzieła, dokonujemy razem z autorką wglądu w najgłębszą istotę jej bólu. "Fun Home" to nie tylko powieść inicjacyjna rekonstruująca z psychoanalityczną precyzją rodzinne zawirowania i punkty krytyczne. Decydując się na tak silnie autobiograficzną tematykę, Bechdel próbuje bowiem "nadgonić przeszłość" i (parafrazując tytuł dzieła Marcela Prousta) wyruszyć na poszukiwanie straconego czasu.

Zadziwia "literackość" komiksu Bechdel. Jeśli można użyć tego słowa, to "rozgrywa się" ona na dwóch poziomach. Pierwszy dotyczy bardziej lub mniej oczywistych odniesień do treści, cytatów, zabiegów stylistycznych i konstrukcyjnych pochodzących z różnorakich dzieł i utworów, począwszy od wieloznacznego "Ulissesa", na "gotyckiej" rodzinie Adamsów skończywszy. Już pierwsza książkowa scena to wyraźne nawiązanie do mitu o Dedalu i Ikarze. Kolejne strony stanowią erudycyjne wyzwanie dla czytelnika - w tej swoistej intertekstualnej feerii nazwisk i tytułów (m.in. Henry James, Scott Fitzgerald, Albert Camus, Oscar Wilde, James Joyce, Marcel Proust) trudno odnaleźć się temu, kto nie stał się pełnoprawnym uczestnikiem i znawcą zachodniej kultury słowa. Dlaczego autorka tak bawi się literackimi tropami? Odpowiadając na to pytanie, przechodzimy na drugą płaszczyznę rozumienia "literackości" przez Bechdel, dla której intelektualne przetwarzanie codzienności i konstruowanie na tej podstawie własnych wyobrażeń na temat świata jest obroną przed cierpieniem. Fikcja literacka, w którą wkłada siebie, swoją autobiografię i swoich najbliższych, pozwala paradoksalnie na chłodne, obiektywne spojrzenie na rzeczywistość.

Co więcej - to właśnie nieustanne posługiwanie się fikcją, przebywanie w jej obrębie pozwala Alison na prawdziwy kontakt ze swoim ojcem-literaturoznawcą.

"Jaki facet, poza ciotą, darzy kwiaty tak silnym uczuciem?" - Nie sposób nie wspomnieć o homoseksualizmie, który stanowi centralny temat "Fun Home". Wydawałoby się, że ścieżki Alison i jej ojca połączą się chociaż raz z powodu ich orientacji seksualnej. W rzeczywistości jednak na przeszkodzie stoi problem akceptacji. Nie. Nie chodzi o brak akceptacji ze strony ojca, który o "coming oucie" córki dowiaduje się na kilka dni przed swoją śmiercią. Problemem jest brak samoakceptacji u samego Bechdla, który jest miłośnikiem nie tylko pięknych mahoniowych mebli, mosiężnych klamek i kwiecistych kompozycji, ale też młodych chłopców. W momencie, kiedy Alison odkrywa swoją tożsamość, kolejny raz zostaje postawiona pod murem obojętności swojego ojca. Obojętności, która znowu boli. W konsekwencji śmierć Bechdla nie wywołuje u niej większych emocji; emocje pojawiają się w momencie uświadomienia sobie, że wraz z odejściem ojca fikcja zaczyna przechodzić w rzeczywistość: "I tak, koniec ojca można by nazwać moim początkiem. Albo raczej końcem jego kłamstw, które dały początek mojej prawdzie."

"Fun home" jest czymś więcej niż tylko pismem obrazkowym, do którego przyzwyczaiła nas kultura masowa. Alison Bechdel w pełni bowiem wykorzystuje możliwości, jakie daje tworzenie i wypowiadanie się poprzez obraz. Niech nas nie zwiedzie jaskraworóżowa okładka! W jej wykonaniu komiks staje się środkiem przekazu nie tylko samej treści, ale też literackich tropów, technik i odwołań. To właśnie ze względu na intertekstualność tego dzieła nie waham się przed nazwaniem go powieścią w bachtinowskim rozumieniu tego słowa.


Alison Bechdel - "Fun Home - Tragikomiks Rodzinny"
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy, Abiekt.pl (2009)
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (4)
shao pjvannorden nekoos
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (2)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
30.07.2010 23:25 rainman
Bardzo dobrze napisane i narysowane oraz przetłumaczone (pozdrowienia dla tłumacza) :-)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
25.05.2009 11:21 potworek
Mmm... pachnie mi tu bestsellerem :)
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
alison bechdel komiks książka
Powiązane
Obraz Piątek, 27.06.2008 Zapowiedzi wydawnicze: Lesbijski komiks "Fun Home" Obraz Czwartek, 15.05.2008 Konrad i Paul nadchodzą Obraz Środa, 11.03.2026 „Bagno" Patryka Chilewicza - twórca Vogule Poland napisał powieść o własnym dnie Obraz Piątek, 24.05.2024 Lesbijska lektura obowiązkowa lat 70-tych wreszcie w polskim tłumaczeniu! "Rubyfruit Jungle" Rity Mae Brown już czerwcu w księgarniach Obraz Wtorek, 16.04.2024 Witold Conti - „kolekcjoner chłopców” i „przesubtelniony” reżyser. Fragment książki o filmowym amancie lat 30-tych
Inne tematy
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności