Na nieśmiałą uwagę, że przecież dysponuję kilkoma niezłymi ciuchami, wybuchnął śmiechem i wypunktował, że pochodzą sprzed co najmniej dwóch lat, i może i były kiedyś efektowne, ale nie w tym rzecz. Bo rzecz w tym - wyjaśnił - żebym ubrał się w coś nowego, poczuł, że coś się zmienia, a nie wbijał się bez końca w ciuchy od Karola, albo takie które się Karolowi podobały, albo nie podobały, albo cokolwiek, ale związanego z Karolem...
Stawianie oporu mijało się z sensem.
Skoro tylko pietrasowi udało się zaaranżować moją randkę z Hubertem, nic już nie było w stanie go powstrzymać. Zaciągnął mnie do miasta, wpychając do wszystkich sklepów odzieżowych po kolei, i cały czas pokrzykując, że nie pójdę na takie spotkanie ubrany jak jakiś nie powiem jaki.
Na nieśmiałą uwagę, że przecież dysponuję kilkoma niezłymi ciuchami, wybuchnął śmiechem i wypunktował, że pochodzą sprzed co najmniej dwóch lat, i może i były kiedyś efektowne, ale nie w tym rzecz.
Bo rzecz w tym - wyjaśnił - żebym ubrał się w coś nowego, poczuł, że coś się zmienia, a nie wbijał się bez końca w ciuchy od Karola, albo takie które się Karolowi podobały, albo nie podobały, albo cokolwiek, ale związanego z Karolem. Na koniec z tym swoim przewrotnym uśmiechem dodał, żebym nie ważył się nawet zakładać bielizny, którą dostałem na ostatnie-z-Karolem święta.
- To piękne fatałaszki - orzekł - ale już widzę, jak Hubert próbuje je z ciebie ściągnąć, a ty oczywiście pomyślisz, że to od Karola, i że to on je przecież pierwszy z ciebie zrywał. Jak cię znam - dół na dwa tygodnie.
Pomyślałem z lekka rozgoryczony, że to bardzo miło z jego strony, że tak się troszczy, ale teraz, gdy był tak uprzejmy mi to uzmysłowić, z Karolem będzie mi się kojarzyć każde ściąganie bielizny.
Nie omieszkałem tego powiedzieć, na co Pietras wzruszył ramionami i stwierdził, że nie ma do mnie siły, bo Karol nasuwa mi się pewnie nawet na myśl o languście w przebraniu wenezuelskich służb granicznych i najwyższy czas z tym skończyć.
Pech chciał, że dokładnie w tym momencie jego wzrok padł na połyskliwą, srebrzystą koszulinę na wieszaku tuż przed nami. Osobiście nigdy bym na ten skrawek materiału nie zwrócił uwagi, zwłaszcza z uwagi na jej skąpość, która natychmiast odsłoniłaby poły mojego rosnącego w porozstaniowej depresji brzucha.
Dla Pietrasa nie ma jednak rzeczy niemożliwych. Najpierw oznajmił, że do piątku zostało sporo czasu, jakby zrzucenie siedmiu kilo nadwagi w cztery dni nikomu nie nastręczało większych problemów. Potem spojrzał na mnie przytomniej i zawyrokował, że to nawet niekonieczne, bo jeśli tylko będę pamiętał o wciąganiu brzucha, to powalę wszystkich swoim wyglądem, a Huberta w szczególności.
Zresztą mam się przestać wygłupiać, bo Hubertowi podobam się i tak, choćby nawet z nadwagą słonia, czym rzecz jasna dobił mnie do reszty.
Protesty nie zdały się na nic, nawet symulowanie całkowitej niewypłacalności. Natychmiast, jak to sprawdzony przyjaciel - wyłożył całą sumę.
A żeby do reszty utwierdzić się w swoim dobrym nastroju, zanim się zorientowałem, umówił się z pszenicznowłosym ekspedientem na kawę...
koosie