Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 05.01.2006 00:00

Jaśniejszy odcień różu

Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)

czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o literaturze homoseksualnej, ale boicie się zapytać

(...) co to takiego literatura homoseksualna? Czy jest to literatura pisana przez homoseksualistów? Coś takiego mogłoby wynikać z myślenia potocznego, które opiera się na podejrzliwości: jeśli ktoś porusza TEN temat, to zapewne sam ma coś za uszami. A jednak wiemy skądinąd, że homoseksualność aktorów rodzimego kanonu XX wieku - często stosowana jako rodzaj ostrej przyprawy mającej uatrakcyjnić uniwersytecki wykład - rzadko bywała wyraźnie artykułowana. Nie ma bowiem żadnej siły fatalnej, kleju, który zlepiałby geja czy lesbijkę jako autorów z tematem homoseksualnym...

Kto to taki homoseksualist(k)a? Wbrew pozorom pytanie nie jest zupełnie oczywiste. Dobrym wprowadzeniem do sprawy będzie zdziwienie jakiego doznała Lilian Faderman, autorka obszernej i klasycznej monografii dotyczącej literatury lesbijskiej Surpassing the love of men. Faderman zamierzała początkowo napisać szkic o twórczości Emily Dickinson. Jej uwagę zwróciły pełne uczucia i oddania listy poetki do szwagierki. To z całą pewnością były listy miłosne. A jednak Faderman nie mogła w nich odnaleźć nic z poczucia winy, przerażenia monstrualnością swych pragnień, które to cechy były stale obecne w bieżącej produkcji popularnej literatury lesbijskiej (rzecz działa się w Stanach, w latach 70.). Dickinson zachowywała się tak jakby nikt nie zdążył jej powiedzieć, że wyznawanie miłości innej kobiecie jest niestosowne. Coś po drodze musiało się wydarzyć. Ale co?

Na to pytanie odpowiedział Michel Foucault w Historii seksualności. Wcześniej istniał sodomita, który swą działalnością zakłócał prawo Boże, a w drugiej połowie XIX wieku pojawił się homoseksualista jako przedmiot zainteresowania prawa i przede wszystkim nowych burzliwie rozwijających się nauk: psychologii, seksuologii, psychoanalizy. I został umiejętnie skonstruowany, ze swym dzieciństwem, relacjami z matką i ojcem, niewykluczone, że dziwną anatomią i całym bardzo charakterystycznym życiorysem. "Sodomita był odszczepieńcem, homoseksualista jest teraz gatunkiem" - pisze Foucault. Homoseksualizm został zsekularyzowany, co zaowocował miedzy innymi inplantacją poczucia winy. I choć Foucault miał na myśli mężczyzn, to dobrze jest pamiętać, że homoseksualista jest swoistą rolą społeczną i rodzajem skutecznego straszaka dla mężczyzn (i chyba w mniejszym stopniu) dla kobiet. Romantyczna przyjaźń, o której pisała Faderman - kiedy to kobiety wyznawały sobie miłość, trzymały się za ręce i gorąco pragnęły być złożone w jednym grobie - stała się podejrzana. Bo może kryje się w tym coś - hmmm - zboczonego...?

Tak czy owak najważniejsza lekcja jaką dają nam historycy seksualności to sposób myślenia - homoseksualność należy przede wszystkim do porządku społecznego, a nie biologicznego. A to odsyła nas wprost w domenę literatury.

Bo co to takiego literatura homoseksualna? Czy jest to literatura pisana przez homoseksualistów? Coś takiego mogłoby wynikać z myślenia potocznego, które opiera się na podejrzliwości: jeśli ktoś porusza TEN temat, to zapewne sam ma coś za uszami. A jednak wiemy skądinąd, że homoseksualność aktorów rodzimego kanonu XX wieku - często stosowana jako rodzaj ostrej przyprawy mającej uatrakcyjnić uniwersytecki wykład - rzadko bywała wyraźnie artykułowana. Nie ma bowiem żadnej siły fatalnej, kleju, który zlepiałby geja czy lesbijkę (pamiętajmy, że są to słowa-etykietki względnie świeżej daty) jako autorów z tematem homoseksualnym.
Bo oczywiście temat jest wyznacznikiem najbardziej oczywistym. Co jednak nie znaczy, że zawsze precyzyjnym. Czy bowiem Trans-Atlantyk Gombrowicza to literatura homoseksualna? A może Miazga Andrzejewskiego? Mury Hebronu Stasiuka? To z pewnością część dyskursu homoseksualnego. A czy literatury? German Ritz - szwajcarski slawista, który na dobrą sprawę wprowadził tę kwestię do refleksji polonistycznej - na zasadnicze pytanie "Czy istnieje polska literatura homoseksualna?" odpowiada w sposób następujący: "Owszem, istnieje, jakkolwiek ukrywa swą obecność jak bodaj żadna inna literatura homoseksualna Europy i Ameryki. Ta dyskrecja umożliwia jej jednak wejście do kanonu, w którym jej udział jest znaczniejszy niż w przypadku większości porównywalnych literatur". A zatem niespodzianka! Jest jej dużo i to w kanonie.

Na czym jednak polega polska specyfika, która stwarza literaturę homoseksualną, a następnie czyni ją niewidoczną? Na "poetyce niewyrażalnego pożądania" - czytamy u Ritza. Rzecz polega na tym - jesteśmy w wieku XX - że homoseksualność jest czymś strasznym, potwornym i nade wszystko niewypowiadalnym. Jest czymś co nie może być wyartykułowane i nazwane, bo jest zbyt monstrualne. Jeśli zatem nie jesteśmy odpowiednio przygotowani, to niczego nie dopatrzymy się w twórczości (niecałej, rzecz jasna) takich twórców jak Jarosław Iwaszkiewicz (zwłaszcza niektóre opowiadania), Jerzy Andrzejewski (wspomnijmy choćby wszystkich tych pięknych chłopców w Popiele i diamencie), Witold Gombrowicz (niezapomniany Gonzalo z Trans-Atlantyku), Tadeusz Breza (Adam Grywałd z 1936) czy Wilhelm Mach (Góry nad czarnym morzem z 1961). Wymieniam tu pisarzy, których analizował German Ritz, choć pamiętać należy, że to lista wielce niekompletna. A przy okazji uświadamia konieczność napisania historii polskich homoseksualistów (czy szerzej: homoseksualności), prac, które ciągle czekają na swoich autorów (i autorki, rzecz jasna).

Ritz zajmował się jednak przede wszystkim mężczyznami, kwestia literatury lesbijskiej (zwłaszcza dawnej) jest opracowana dużo gorzej. Sporą pracę w tej dziedzinie wykonała Izabela Filipiak. Po pierwsze jako pisarka, która dokonała publicznego coming-out'u i przy okazji stworzyła własną pisarską genealogię (rozpoczynającą się mniej więcej od Narcyzy Żmichowskiej), a po drugie jako autorka zapowiadanej przez wydawcę na koniec bieżącego roku pracy o Marii Komornickiej, gdzie odnajdziemy stustronicowy rozdział o "modernistycznej lesbijce". Zatem wiele jeszcze przed nami.

Wyłanianie się nowej, bo nieco bardziej jawnej, prozy homoseksualnej, możemy datować na lata 80. i związać przede wszystkim z twórczością Grzegorza Musiała, autora, który najbardziej konsekwentnie w polskiej literaturze współczesnej (już od końca lat. 70.), podejmuje tematykę homoseksualną. Możemy tu zaobserwować ciekawą ewolucję - od wczesnych powieści (Stan płynny, Czeska biżuteria): dandysowskich, przewrotnych, eksperymentujących z językiem, po późniejsze (W ptaszarni z 1989, Al fine z 1996), gdzie obserwujemy powrót do modernistycznej poetyki. Homoseksualista jest zatem zawsze artystą (a najlepiej poetą), który zakochuje się trudną, wzniosłą, artystowską miłością w ulubionej modernistyczej figurze - czyli "pięknym chłopcu" (najlepiej poecie in spe). Ten schemat w wersji modelowej zaobserwujemy w ostatnim tomie poetyckim Musiała - Kraju wzbronionej miłości (2001).

Modernistyczny nurt jest bardzo wyraźny i trwały w polskiej literaturze (dorzućmy z nowszej literatury Ślady na piasku Marka Jastrzębca-Mosakowskiego czy Milczenie i Tomaso del Cavaliere Juliana Stryjkowskiego), ale nie jedyny. Włoski polonista Alessandro Amenta wyróżnia również nurt "genetowski", czyli taki który wykorzystuje metaforę homoseksualizmu jako zbrodni (czy innego radykalnego przekroczenia), a nie na przykład choroby. Bohater homoseksualista nie prosi zatem o zrozumienie czy litość, ale komunikuje: będziesz się mnie bać, czytelniku-heteryku. Warto tu wymienić nazwisko Jerzego Nasierowskiego, a z wyższej półki: Mariana Pankowskiego (Rudolf, całkiem niedawno wznowiony przez Ha!art), a także brawurowe Lubiewo Michała Witkowskiego.

Na początku lat 90. w zaistniała w Polsce proza quasi-emancypacyjna, zupełnie niezauważona przez krytyków, literacko fatalna (co jednak rzeczonych krytyków w żadnym razie nie usprawiedliwia). Wspomnijmy obszerny Ból istnienia Marcina Krzeszowca (1992), Nie znany świat Antoniego Romanowicza (1992), Zakazaną miłość Tadeusza Gorgola (1990), Gorące uczynki (1989) Witolda Jabłońskiego. Są to książki zasadniczo bardzo przygnębiające, które obrazują totalne spatologizowanie homoseksualności w PRL-u (bo właśnie wtedy powstawały, ale dopiero III RP pozwoliła im w sposób materialny, choć niezauważony - zaistnieć). Ich bohaterowie mówią tak: owszem, jesteśmy homoseksualistami, zobaczcie jak mamy strasznie (bo istotnie mieli), zrozumcie nas zatem (to chyba się jednak nie udało). Przy okazji wykrystalizował się nowy byt tożsamościowy - gej (a nie modernistyczny homoseksualista).

Polska literatura lesbijska lat 90. nie miała podobnego punktu wybicia. Najwyrazistszą autorką, choć ciągle mało znaną, jest Ewa Schillig, która w 1998 roku wydała Lustro. To pierwszy polski zbiór opowiadań, w których jako główna bohaterka zawsze występuje lesbijka (choć nie od początku wiemy która to, co dodaje lekturze sporego suspence'u). Schlling opublikowała potem Akację (2001), a ostatnio wydawnictwo Ha!art zapowiada kolejną książkę autorki.

Pisarstwo Izabeli Filipiak jest na tym tle zjawiskiem wyjątkowym i pod wieloma względami prekursorskim. I to nie tylko ze względu na coming-out, który niewątpliwie wpłynął na postrzeganie jej tekstów przez krytykę. Filipiak od początku swej drogi twórczej - czyli od zbioru Śmierć i spirala (1992) podejmowała temat wirów tożsamości - w tym lesbijskiej. Najwyraźniej chyba w tomie opowiadań Niebieska menażeria (1998). Tu jednak stało się coś dziwnego. Jak zauważyła w jednym wywiadów sama autorka, krytycy zasadniczo "nie zobaczyli" tam lesbijki Być może dlatego, że określenie gej czy lesbijka nie jest neutralnym opisem, lecz potencjalna obelgą, co powoli ulega zmianie, ale jednak bardzo powoli i w ścisłym związku z kontekstem. W pisarstwie Filipiak niezwykłe jest to, że umie ona pisać lesbijkę "poza rolą lesbijki". Pokazuje zatem, że lesbianizm jest tylko jednym z faktorów tożsamości, nie zawsze najistotniejszy. Choć czasami ogromnie ważny. I ma kompetencję do tego by rzecz wpisać w szerszy kontekst polskiej kultury - by przypomnieć ostatnio wydaną rewelacyjną Księgę Em.

Ważną cezurą dla literatury homoseksualnej jest rok 2003, gdy to na polskich ulicach zawisły billboardy z jednopłciowymi parami w ramach akcji "Niech nas zobaczą". Między Bogiem a prawdą billbordów nie było dużo i nie powisiały długo, ale rzecz szybko przesiąkła do mediów i zrobiła swoje. W sferze publicznej pojawili się wyraźnie: gej i lesbijka, co miało swoje znaczenie dla życia literackiego. Między innymi i takie, że szybko okazało się, iż Polacy nie gęsi i też swoich pisarzy gejowskich i pisarki lesbijskie mają. Wcześniej nikt w tę rolę nie wchodził, a po tym turning-point mniej lub bardziej wyraźnie takie deklaracje zaczęły się pojawiać. Nie mnie rozstrzygać, czy to dobrze czy źle, ale tak właśnie zaczęło się dziać.

Okrętem flagowym nowej literatury stało się oczywiście Lubiewo Michała Witkowskiego. Jak trafnie zauważyła Kazimiera Szczuka autor porzucił tradycję wysokiego, sublimacyjnego, modernistycznego pisania i sięgnął w tereny niskie, PRL-owskie, ciotowate. Następnie wziął rytm w żagle i pofrunął przed siebie ze znakomitym literackim efektem. Żadna wcześniejsza książka potencjalnie homoseksualna nie doczekała się takiej bujnej recepcji. Trzeba zatem zauważyć, że to właśnie dzięki Michałowi Witkowskiemu tematyka homoseksualna na trwałe wpisała się w pejzaż polskiej literatury i wynikającej zeń refleksji krytycznej.

Za liderem dziarsko pedałują kolejni pisarze. Wśród nich Bartosz Żurawiecki, autor przewrotnej i inteligentnej powieści Trzech panów w łóżku nie licząc kota. Romans pasywny. Jako rzecze tytuł utwór traktuje o emocjonalnym i seksualnym trójkącie, przy okazji przewrotnie gra z różnymi stereotypowymi wyobrażeniami. Specjalnością Żurawieckiego są pełne kampowego absurdu, cięte riposty, kiedy to dialog toczy się wartko i dotyczy wszystkiego tylko nie empirycznej rzeczywistości. Jednym słowem: inteligentna konwersacja über alles. Widać to szczególnie dobrze w krótkiej sztuce Sekstet drukowanej w Ha!arcie (2004, nr 19A).

Obok Żurawieckiego w swej gejowskiej biblioteczce warto postawić niedawno wydaną powieść Maćka Millera Pozytywni (2005). Okładka informuje, że nie jest to powieść o gejach i AIDS, choć w dużej mierze jest to powieść o gejach i AIDS. Wydaje się więc, że - jeśli do tego zestawu dorzucimy książkę literacko niestety bardzo, bardzo słabą, czyli Mój świat jest kobietą. Dziennik lesbijki Magdaleny Okoniewskiej - powoli doczekujemy się popularnej powieści gejowskiej i lesbijskiej. W tym miejscu wypada przypomnieć ważny głos Krzysztofa Tomasika, który w jednym ze swych artykułów udowadniał, że książki o takiej właśnie tematyce, mimo że wydawane w małych i często niszowych wydawnictwach, bardzo dobrze się sprzedają, co zapewne jest związane z ukształtowaniem się świadomego siebie czytelnika-geja i czytelniczki-lesbijki. Czas najwyższy, żeby ten fakt zaczęły przyjmować do wiadomości również duże polskie wydawnictwa.

Pamiętajmy jednak, że na literaturze stricte homoseksualnej sprawa się nie kończy. Można odnieść wrażenie, że współczesna młoda literatura podchodzi do sprawy z dużo większym wewnętrznym luzem i znakomicie potrafi wygrywać językowe, fabularne i narracyjne możliwości tkwiące w tym temacie. Masłowska w Pawiu królowej, Marta Dzido w Małżu, Sieniewicz w Żydówek nie obsługujemy, Tomasz Białkowski w Dłużyznach. A także Rafał Ziemkiewicz w wydanej ostatnio powieści Ciało obce, gdzie demoniczny homoseksualista Kreszczyński dybie na cnotę głównego bohatera (zaniepokojonym śpieszę donieść, że cnota została ocalona).
Wszystko to może dowodzić, że zmierzamy ku normalności. A literatura staje się ważnym barometrem samowiedzy i przestrzenią wolności, zwłaszcza w obliczu czarnych chmur politycznych gęstniejących nad głowami polskich lesbijek i gejów.

Błażej Warkocki

Artykuł został także opublikowany w listopadowym wydaniu miesięcznika "Arte"
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (8)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
19.04.2012 13:15 esmeralda
Artykuł ciekawy i potrzebny. Chciałam jeszcze - przy okazji - ogłosić "konkurs" na współczesną literaturę polską, która porusza problematykę LGBT. Nagród nie będzie, ale będziemy wiedzieć, co kupować... Daję jako przykład -"Carską roszadę" Medarda. To nie literatura LGBT, ale autor (autorka?) pięknie opisuje miłość pomiędzy dwiema kobietami... CO o tym myślicie?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.06.2008 14:38 zomg
Ja rozumiem to w ten sposób, że termin queer jest o tyle lepiej spełnia swoją rolę, o ile trudniej go określić i zamknąć w ramach/terminach. Ma to miejsce dlatego, że sam jest reakcją na (pozwole sobie użyć tego poststrukturalistycznego terminu) totalitarny dyskurs heteroseksualnego mainstreamu. Dlatego właśnie jest nie ma jakiejśc odgórnej zasady przypisywania czegoś kategorii "ghey" - aby nikogo nie wykluczyć poza nawias a queer pozostaje terminem płynnym i elastycznym, zmieniającym się wraz z biegiem czasu.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
31.05.2008 17:19 Raf
Właśnie śpieszę z doniesieniem, że oto niniejszy artykuł został włączony przez mojego wykładowcę do lektur obowiązkowych na egzamin z literaturoznawstwa :D Jak miło, że kołtuństwo i zaścianek na polskich uczelniach zaczynają wymierać :)
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
09.02.2006 1:25 ap
Droga Desdemono! Mam nadzieję, że pocieszy Cie fakt, że jednak nie wszędzie studenci napotykają się na takie trudności. Ja piszę na temat prace mgr na temat homoseksualizmu w prozie polskiej XX-lecia miedzywojennego. Promotora mam bardzo życzliwego. Trudniej jest z akceptacja otoczenia... Wciąż żyjemy w epoce ciemnogrodu.
Poza tym za wszelkie informacje, które pomogłyby mi w pisaniu pracy będę niezwykle wdzięczna.
cytuj zgłoś 0 0
desdemona
09.01.2006 23:47 desdemona (43) Kraków
Jestem polonistką [„licencjonowaną” na razie J], dlatego niecierpliwie wyczekuję takich artykułów. Muszę się jednak w tym miejscu podzielić jedną, niestety smutną refleksją. Otóż chciałam pisać pracę magisterską na temat motywów homoseksualnych w piśmiennictwie staropolskim, oprzeć to na tle społeczno-prawnym etc. Uważam, że byłaby to bardzo interesująca praca, ponieważ o ile np. podobne badania nad Młodą Polską były prowadzone, to aż tak głęboko jeszcze nikt nie grzebał. I co? Ano – praca nie powstanie, z przyczyn formalnych. Nie udało mi się znaleźć recenzenta, który podjąłby się sprawdzenia owej pracy... Walczyłam o ten temat, ale bezskutecznie. Witamy w Polsce... Może kiedyś zrobię z tego doktorat, o ile mnie nie zaszczują.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
09.01.2006 0:56 mojopin
tak sobie myślę, dlaczego wśród gejów wiąkszą popularnością cieszą się rzeczy tworzone przez ludzi nie będących gejami/lesbijkami, etc [powiedzmy queer] niż tych będących bliżej heteroseksualizmowi i tworzących bez większych odniesień [np. dlaczego bardziej "gejowskie" są Madonna, Moloko, Kylie (uogólniam - wiem) niż Queen czy Elton John]... jasne, podziały zawsze będą arbitralne, ale coś jest na rzeczy z tą kulturą "gejowską" [żeby nie było - jestem gejem,a le średnio się bawię kiedy idę do "naszego" klubu i słyszę Kylie czy Gwen czy inną panią... i wtedy sobie myślę "może nie jestem dość gejowski" :)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.01.2006 17:43 ***
Ciekawy głos. Rzeczywiscie chyba literatura/film/... queerowa byla by kategorią za szeroką, i - paradoksalnie - jeszcze trudniejsza do zdefiniowania. jakos wydaje mi sie, ze wzgledem podzialów, tworzenia zbiorów, kategorii warto ufac intuicji, okraszajac ja szczypta racjonalnosci i miec jeszcze na uwadze to, ze wszelkie podzialy sa arbitralne, co dla wiekszosci jest oczywiste.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.01.2006 23:46 mojopin
podobnie można zapytać czy istnieje coś takiego jak film gejowski czy kultura gejowska, bo sam fakt stworzenia czegoś przez osobę orientacji homoseksualnej to za mało [zresztą kim jest odsoba homoseksualna? - pytam na powaznie - bo kim innym była w XIX wieku, kim innym w latach 70. a kim innym teraz - trzeba jeszcze wspomieć o różnym podejściu w różnych krajach]. Badacz Vito Russo pisze, że chodzi o tzw. "gay sensibility" bądź "ghetto sensibility", która powstała na skutek opresji i to różnego rodzaju, chodziłoby więc o intencje twórcy [nie wiem jak to jest w literaturze, ale wśród filmów "odmieńców" są nie tylko dzieła Murnaua czy Jarmana ale też np. filmy Leana]. Podstawa nie byłaby orientacja seksualna twórcy, ale status wykluczenia postaci danego dzieła ze względu na płeć, kolor skóry, "niemoralne" życie [queer theory]... A może nie chodzi o intencje twórcy tylko o reakcje odbiorcy? [na zasadzie "lubię Troję bo tylu tam półnagich facetów", albo "ale ta German/Villas/Sośnicka miała ciężko, prawie tak samo jak ja"] Hmmmmm.... a może wcale nie ma czegoś takiego jak kultura/film/literatura etc. gejowska/lesbijska/queerowa, bo nie można wrzucić wszystkich do jednego worka? tak się czasem zastanawiam
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się