Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 11.11.2005 00:00

Książki: nadrabiane zaległości

Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)

Kolejne gejowskie i lesbijskie tytuły

Przez długie lata temat homoseksualizmu w polskiej literaturze praktycznie nie istniał. A nawet jak istniał to w recenzjach i zapowiedziach skutecznie ten aspekt pomijano. Na szczęście sytuacja nieco się zmieniła. Nawet książki nie dotyczące bezpośrednio kwestii gejowskich są reklamowane w nawiązaniu do tej kwestii...

Przez długie lata temat homoseksualizmu w polskiej literaturze praktycznie nie istniał. A nawet jak istniał to w recenzjach i zapowiedziach skutecznie ten aspekt pomijano. Dotyczyło to także przekładów, nawet tak sztandarowe działa jak "Pedał" Williama S. Burroughsa czy "Mój Giovanni" Jamesa Baldwina, które zostały wydane na początku lat 90. przemknęły niezauważone. W podobny sposób przebiegało wprowadzanie na polski rynek Jeanette Winterson. To o niej pisała niegdyś Izabela Filipiak: ".. tak się zdaje, jakby autorki nigdy naprawdę w Polsce nie było, chociaż wyszły po kolei wszystkie jej książki - oprócz dwóch ostatnich. Więc niby tak, ale nie - autorka nie weszła w obieg kulturowych, że tak powiem, odniesień."

Na szczęście sytuacja nieco się zmieniła. Ostatnio Winterson doczekała się recenzji, a pobyt pisarki w Polsce odnotowały najważniejsze media. Swoich czytelników i czytelniczki zdobywa także Sarah Walters, której kolejne książki wydaje Prószyński i S-ka. Ukazała się już nagrodzona Bookerem powieść Alana Hollinghursta "Linia piękna" opisywana przez wydawnictwo Muza jako historia żyjącego dotychczas w świecie fantazji erotycznych Nicku, który nawiazuje swój pierwszy romans - z poznanym przez ogłoszenie czarnoskórym Leo. Nawet książki nie dotyczące bezpośrednio kwestii gejowskich są reklamowane w nawiązaniu do tej kwestii, to przypadek choćby "Dojrzewania błazna" Jonasa Gardella (Santorski i S-ka, 2005).

Tłumaczenia tłumaczeniami, ale największe zainteresowanie wzbudza najnowsza proza polska. I w tej dziedzienie wiele się dzieje, nawet prawicowy publicysta Rafał Ziemkiewicz w swojej najnowszej powieści "Ciało obce" umieścił istotną dla fabuły, choć oczywiście negatywną postać geja. Jednak największe zasługi ma niewątpliwie wydawnictwo Ha!art, którego kariera rozpoczęła się od ogromnego sukcesu "Lubiewa", a późniejsze pozycje także nie stroniły od tematyki gejowsko-lesbijskiej. Warto tu wymienić "Pozytywnych" Maćka Millera, prawdopodobnie pierwszą polską powieść o AIDS, a także "Głupca" Ewy Schilling, który w październiku trafił do księgarń.

Nazwisko Ewy Schilling jest obecnie trochę zapomniane, a niewąpilwie było dość ważne dla sporej grupy gejów i lesbijek w latach 90. Jej artykuły i - przede wszystkim - opowiadania można było znaleźć w "Filo" i "Inaczej", także pod pseudonimem Ewa Kronhaus. W 1998 r. w krakowskim wydawnictwie Infopress ukazał się jej debiut literacki - wybór opowiadań "Lustro". Choć ten zbiór w którym poznawało się kolejne bohaterki-lesbijki w różnych sytuacjach życiowych, mógł na dłuższą metę nużyć, była to bez wątpienia pierwsza popularna pozycja w której tak obecny był wątek lesbijski.

Po latach o "Lustrze" ciepło wypowiadała się w wywiadzie dla "Ha!artu" sama Izabela Filipiak: "jest to jednocześnie jedyny taki zbiór opowiadań, gdzie prawie wszystktie bohaterki są lesbijkami. Muszę jednak zaznaczyć, że literacko jest on nierówny. Zdarzają się bardzo odkrywcze momenty, ale są też i takie, które pewnie po latach autorka napisałaby lepiej. Natomiast zupełnie nadzwyczajne są dwie rzeczy. Jedna jest taka, że czytając jesteśmy zmuszeni zgadywać, która z postaci okaże się lesbijką. Która jest, a która nie? Mamy pejzaż, który na pierwszy rzut oka wygląda całkiem heteroseksualnie, ale my już się spodziewamy po którymś opowiadaniu, że któraś z tych bohaterek na pewno jest. Tylko która? To jest zupełnie fascynujące, bo odbija w sobie egzystencję lesbijek z tą powierzchniową heteroseksualnością. Wszystkie wyglądamy heteroseksualnie, prawda, a tymczasem któraś nie jest. I to jest bardzo dobrze narracyjnie rozgrywane przez Ewę Schilling. I druga interesująca sprawa. Wiele z jej bohaterek to cudzoziemki, najdosłowniej. Słowaczka, Rosjanka, Żydówka - to pozwala nam odczuć lesbijkę, jako osobę, która czuje się emigrantką we własnym kraju."

Dużo gorzej została przyjęta kolejna książka Schilling, wydana w 2001 r. "Akacja". Dwa długie opowiadania dziejące się tuż po wojnie w mazurskiej wsi tak zostały skomentowane w feministycznej "Zadrze": "Tematyka żydowska przeplata się tu z polską i niemiecką, główna bohaterka ukrywa na strychu kobietę, która uciekła z zakładu psychiatrycznego, a więc domniemaną wariatkę - czy nie za dużo tych wykoncypowanych starannie, klasycznych i znanych na wylot tropów, utartych kolein? Czytając Akację ma się wrażenie, że to wszystko już było, te klimaty, te sytuacje znamy już na pamięć..."

Jeszcze przed ukazaniem się "Głupca" Korporacja Ha!art przygotowało kolejną niespodziankę dla osób zainteresowanych polską literaturą homoerotyczną. Mam na myśli wznowienie "Rudolfa" Mariana Pankowskiego. Nazwisko Pankowskiego nie jest obce choćby czytelnikom miesięcznika "Inaczej", ale też trudno mówić o powszechnej popularności. Szkoda byłoby jego twórczość sprowadzać tylko do kwestii homoseksualizmu, choć czytany dziś "Rudolf" może zadziwiać otwartością w podejściu do tej tematyki. Ta historia niezwykłej przyjaźni Polaka i Niemca stawia zresztą także pytanie na ile determinująca jest orientacja seksualna, bardzo szybko padają pytania w rodzaju: "... ale czy nie przesadza Pan... utożsamiając całe swe życie... z tą sprawą? Wie Pan - mówię - z losem człowieka? Są przecież - niemalże ironizuję - wartości, które ludzkość przekazuje... Nawet Pan, pomimo że emeryt, może jeszcze..." A wszystko to w związku z wyznaniem: "A w ogóle - sprawa jest prosta: od czasów gimnazjalnych tylko jedno mnie interesowało: chłopcy".

"Rudolfa" można interpretować na wielu poziomach, to nie tylko analiza polskości, ale też opowieść o zderzeniu kultury z naturą i zapis stanu świadomości z lat 70. pewnej części zachodnich homoseksualistów. Thomas stworzył właściwie na prywatny użytek własną historię, bardzo odległą od wersji obecnych w podręcznikach szkolnych. Na proste pytanie o to jak spędził wojnę odpowiada w sposób, który znosi podziały do których jesteśmy przyzwyczajeni: "... jak długo było można, siedziałem w Łodzi i, wie Pan... spotykałem często... żołnierzy, co z frontu, czy na front... mieliśmy taką kawiarnię..."

Jedna z najmocniejszych scen w książce to "pojedynek na tatuaże". Kiedy Polak stara się przywrócić właściwe proporcje między rozmówcami i pokazuje składający się z 5 cyfr znak obozowy, Niemiec nie pozostaje dłużny: "Pod oczy pcham mu ten numer. I on widzi, że te trupie cyfry pod obwisłe oczy mu podjeżdżają, że mu te sine gęsi pod sam pysk zapędzam, że niebo brukselskie robi się w paski... w pasiaki i że mu lewą stopą na jego emerytalny but następuję... Tak on paluchami koszulę swą rozedrze i pierś zapadniętą starego grzyba odsłoni. A na tej piersi orientalny jakiś wzrór afryczy azjatański! Fioletem i jasną zielenią wykaligrafowany. Ni to meczety, ni to chuje zbuntowane wiosennym wiatrem, bo tyle tego sterczenia tanecznego i równoległości bambusowej. A nad tym wszystkim dwoje oczu koloru farbki. Dołem zaś początek napisu zbiegającego w dół brzuchem..." Okazuje się, że ten tatuaż to pamiątka po wielkiej miłości, znajduje się tam zresztą także imię ukochanego: Yazyt.

W czasie promocji książki Marian Pankowski mieszkający na stałe w Brukseli odwiedził Polskę i odbył kilka spotkań autorskich. Pytany czy zdaje sobie sprawę, że stał się czołowym pisarzem homoseksualnym, odpowiedział, że dotarły do niego takie informacje i poparcie środowiska gejowskiego niezmiernie go cieszy. Natomiast w programie "Lepsze książki" opowiadał o Rudolfie, który istniał naprawdę i był człowiekiem emanującym szczęściem. Pankowski dał się naciągnąć też na prywatne wyznania, dużo opowiadał o matce, zdradził również, że od lat głosuje na Zielonych. Wyraził nadzieję, że ziszczą się przypuszczenia Kingi Dunin i prawdziwa fala zainteresowania jego twórczością w Polsce dopiero nadejdzie, Korporacja Ha!art planuje zresztą wznowienie kolejnej książki Pankowskiego - "Piątnicy z Macierzyzny", mówi się też o "Rudolfie" w wersji audio.

Jeżeli do tego dodamy jeszcze projekt wydania poszerzonej wersji słynnej książki Jerzego Nasierowskiego "Zbrodnia i..." stanie się jasne, ze ten swoisty ruch w interesie jaki zaistniał na rynku książek gejowsko-lesbijskich dokonał się w dużej mierze właśnie dzięki Korporacji Ha!art. O wydawnictwie tak pisał Sławomir Sierakowski w "Gazecie Wyborczej": "to właśnie ono, a nie konkretny pisarz może okazać się gwiazdą nadchodzącego sezonu, zważywszy na to, że redaktorom Ha!artu udała się rzecz niebywała. Na podzielonym i bardzo konkurencyjnym rynku stworzyli zupełnie z niczego szybko rozwijające się wydawnictwo, ambitne, odważne i systematycznie wydające książki."

Wszystko co napisał Sierakowski to prawda, dodajmy więc może do tych słodkości szyptę goryczy. Książki Ha!artu wydawane są wyjątkowo tanio, brakuje redakcji i korekty, co można przeboleć przy wznowieniach, gorzej z debiutami. W przypadku choćby "Poztywnych" krytycy zgodnie podkreślali, że właściwe zredagowanie mogłoby podciągnąć książkę o kilka punktów. Jest to zresztą problem szerszy, coraz częściej wydawnictwa oszczędzają po prostu na wszystkim, a także boją się jakiegokolwiek ryzyka. W efekcie ciągle jest miejsce dla odważnych potrafiących i chcących wydać rzecz kontrowersyjną, która zresztą może okazać się hitem, tak było choćby z "Lubiewem".

Michał Witkowski za chwilę wydaje zbiór opowiadań "Fototapeta" sygnowany przez W.A.B. Autor "Lubiewa" porzuca tym razem tematykę ciotowską i wraca do kwestii poruszanych w debiutanckim "Copyright". Ciekawą pozycję jest bez wątpienia wspólna książka Pawła Leszkowicza i Tomka Kitlińskiego "Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej" wydana przez krakowski Aureus. Autorzy znani są m.in. z udziału w słynnej akcji "Niech nas zobaczą", byli także współtwórcami "Homofobii po polsku". Jeżeli do tego dodamy zapowiadaną przez Sic! na 25 listopada nową książkę Bartosza Żurawieckiego "Erotica alla polacca", zbiór sztuk teatralnych pod intrygującymi tytułami "Sekstet" (znana już czytelnikom IS), "Najsłabsze ogniwo" i "Przepołowienie" to okazuje się, w ciągu półtora roku powstał w Polsce rynek książek gejowsko-lesbijskich, którego wcześniej nie było i na którym obecnie dzieje się całkiem sporo. Pozostaje mieć nadzieje, że za literaturą pójdą teraz inne sztuki. Kto następny? Kino? Teatr? Muzyka?

Krzysztof Tomasik

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (8)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
sophisticated
07.01.2006 13:32 sophisticated (56) Wrocław
Ciekawe, czy autor artykułu pominął z niewiedzy czy złośliwości dwie najlepsze książki o tej problematyce, jakie kiedykolwiek ukazały się na polskim rynku?! Pierwszą z nich jest "Nieznany Świat" A. Romanowicza, a drugą szwedzka pozycja "Jim w lustrze", która od 30 lat jest drogowskazem dla zachodnich gejów, a którą i my w Polsce mielismy okazję poznać w 1996 dzięki gejowskiemu wydawnictwu z Torunia o nazwie Wydawnictwo Marcin Erdmann. Jeśli ta ostatnia pozycja nie jest znana każdemu interesującemu sie literaturą gejowi, to naprawdę nie mozna mówić o gejowskim czytelniku w naszym kraju.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.11.2005 11:21 Hubert
No cóż, wystarczy posłuchać "Anthony and the Johnsons" albo Rufusa Wainwrighta...
cytuj zgłoś 0 0
michal77michal
14.11.2005 22:27 michal77michal (49)
wydaje mi się że kwestie techniczne (okładka czy nawet korekta) jest rzeczą wtórną, najważniejsze jest to a autor napisał: że w ciągu półtora roku powstał w Polsce rynek książek gejowsko-lesbijskich, którego wcześniej nie było i na którym obecnie dzieje się całkiem sporo. A jeśli książek gejowsko-lesbijskich będzie się ukazywać coraz więcej i chociaż część z nich odniesie umiarkowane sukcesy (jak na polski rynek ;-), to stopniowo przestaną być postrzegane jako tania sensacja i będą je wydawać mainstreamowe wydawnictwa (w twardych okładkach, na kredowym papierze ;-).
Zresztą, z tych tytułów które zdążyłem przeczytać i z tego co napisano tutaj i w poprzednim artykule (Gejowskie i lesbijskie się sprzedaje) wydaje mi się że ów rynek książek gejowsko-lesbijskich na pewno nie zaniża ogólnego poziomu współczesnej polskiej literatury.
cytuj zgłoś 0 0
michal77michal
14.11.2005 22:14 michal77michal (49)
też nadrabiam zaległości! Rudolfa już zacząłem, Pozytywni czekają w kolejce. No i czekam na ukazanie się Erotica alla polacca!!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.11.2005 17:29 Walpurg
Kto następny?
Teatru jakoś tam gejowskiego czy przynajmniej homoerotycznego trochę już było.

Znacznie gorzej z kinem. Gorzej i drozej. Jak to mówił w wywiadzie na Homikach.pl Żurawiecki - taniej jest napisać książkę niż zrobić film.

Nie bardzo tylko rozumiem, co z tą muzyką? Jak ma się przejawiać homoerotyczność, gejowskość/lesbijskość muzyki?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
13.11.2005 4:01 facead
A w zapowiedziach na najbliższy miesiąc trzeci tom Witelona czyli "Ogród miłości". http://www.supernowa.pl/ksiazki.php?p=200
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
12.11.2005 12:56 czartogromski
Być może sukces czytelniczy powieści Ha!artu byłby większy, gdyby nie wyjątkowo paskudne okładki (i w ogóle typografia) tych książek. Paskudne i niepraktyczne - zobaczcie, jak wyglądają te książki po paru dniach leżenia na księgarskich ladach.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
12.11.2005 9:54 piotrek
Ciekawe, ile jest osób, które czytały wszystkie te książki. Ja mam w tej sprawie poważne zaległości, więc z listą Krzysztofa Tomasika pędzę do księgarni. :-)
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się