Socjaldemokracja Polska to najmłodsza stażem partia zasiadająca w odchodzącym parlamencie. Gdy pod koniec marca 2004 po raz kolejny nie udało się przeprowadzić radykalnych zmian w SLD, Marek Borowski wyprowadził z partii ponad 20 parlamentarzystów do których dołączyło także kilka osób z Unii Pracy. Zapowiadali stworzenie nowej lewicy. Dziś do wyborów idą razem z Unią Pracy i Zielonymi 2004, których zaprosili na swoje listy.
W chwili powstania SdPl mogło się wydawać, że jest to ugrupowanie, którego pojawienie się doprowadzi do upadku SLD. Nie udało się wówczas i nie uda się prawdopodobnie także w przyszłości. Partia Borowskiego od początku ustawiła się w opozycji do konkurenta, zawsze chętnie krytykowała i wskazywała siebie jako lepszą i uczciwszą wersję. Najpierw było to bardzo użyteczne i zapewniało zainteresowanie mediów, teraz stało się uciążliwe i mało rozwijające, bo spoglądając wiecznie na przeciwnika traci się kreatywność, a celem staje się osiąganie lepszych wyników w sondażach.
Dla gejów i lesbijek SdPl jest ugrupowaniem bez wątpienia przyjaźniejszym niż SLD. To tu znalazły się osoby, które przez lata znane były z przychylnego stosunku do mniejszości seksualnych w rodzaju Marka Balickiego, Izabelli Sierakowskiej czy autorki projektu o konkubinatach - Joanny Sosnowskiej. Nic więc dziwnego, że od początku traktowano gejów i lesbijki jako potencjalny elektorat, choć Marek Borowski był ostrożny, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" z 30 marca 2004 w którym wykładał credo nowej partii zapytany o małżeństwa homoseksualne odpowiadał: "Nie mówmy w ogóle o małżeństwach, bo konstytucja jasno mówi, co to jest małżeństwo. My mówimy o związkach partnerskich, które mają określone uprawnienia. Te uprawnienia dotyczą pewnych kwestii finansowych, spadkowych itd."
Zresztą jeszcze jako Marszałek Sejmu z ramienia SLD Borowski wypowiadał się przychylnie o projekcie ustawy o związkach partnerskich. W lipcu 2003 roku mówił, że jest za, a w radiu Tok FM argumentował: "Jeśli dwie osoby tej samej płci chciałyby żyć w jednym gospodarstwie i korzystać z uprawnień z tego tytułu, to taka możliwość powinna być wprowadzona." Takie było oficjalne stanowisko, niewiele wiadomo natomiast o zakulisowych rozgrywkach. Maria Szyszkowska, która jest dziś konkurentką Borowskiego do fotela prezydenckiego twierdzi, że przez jakiś czas Marszałek blokował wprowadzenie ustawy pod głosowanie, podobnie jak Włodzimierz Cimoszewicz.
Nowa partia miała dość szybko okazję przejść od samych progejowskich i lesbijskich deklaracji do czynów. W maju 2004 r. krakowski Marsz Tolerancji zagrożony przez Młodzież Wszechpolską i chuliganów wsparli parlamentarzyści SdPl Marek Balicki i Andrzej Celiński. Celiński tak tłumaczył swoją decyzję: "Każda mniejszość, jeśli nie szkodzi innym grupom i innemu człowiekowi, powinna mieć możliwość nie tylko zabiegania o swoje prawa, ale także szukania poparcia opinii publicznej." Balicki natomiast już wcześniej dał się poznać jako uczestnik kontrkulturowych manifestacji, brał np. udział w feministycznej Manifie 2003.
Tak wygląda jedna strona medalu, druga to np. Tomasz Nałęcz, dość długo jedna z wizytówek ugrupowania, obecnie wykluczony z partii. Ten jeden z najbardziej zmiennych polityków na polskiej scenie politycznej, prawdopodobnie jeszcze z PZPR datuje znajomość z Markiem Królem, redaktorem naczelnym "Wprost", gdzie Nałęcz publikuje felietony. Nie zmienia się to od lat, choć w międzyczasie tygodnik przeszedł metamorfozę stając się jednym z najbardziej obskuranckich pism w Polsce. Gdy Nałęcz był jeszcze w Unii Pracy, a Król nazwał Aleksandra Małachowskiego osobą chorą psychicznie okazało się, że nie ma to żadnego wpływu na dalszą współpracę. Trudno także pojąć jak osoba, która wybrała się na Paradę Równości 2005 twierdząc, że tego dnia będzie gejem pogodziła swoją nawet chwilową orientację seksualną z publikowaniem we "Wprost" znanym z wyjątkowo obrzydliwej homofobii.
W wyborach do Parlamentu Europejskiego Socjaldemokracji Polskiej udało się przekroczyć próg wyborczy i wysłać swoich ludzi do Brukseli. Obecnie partia idzie do wyborów w swoistej koalicji ugrupowań lewicowych. O ile Unia Pracy po odejściu Izabeli Jarugi-Nowackiej czy wcześniej - Marka Balickiego ma do zaproponowania chyba tylko struktury w terenie, o tyle Zieloni 2004 to pierwsza taka partia, która ma realną szansę umieścić swoich przedstawicieli w Sejmie. Warto przyjrzeć się ugrupowaniu o którym Kazimiera Szczuka mówiła: "Zieloni to najmilsza i najinteligentniejsza partia polityczna ze wszystkich. Nie ma w tych słowach żadnej przesady. Wiek, wykształcenie i rodowód polityczny członków i członkiń tej partii o tym decyduje."
Zieloni powstali na fali rozczarowania rządami Leszka Millera pod koniec 2003 r. jako symboliczne połączenie osób, które do tej pory zajmowały się polityką w szerokim tego słowa znaczeniu, przede wszystkim działając w organizacjach pozarządowych. Ogólne założenia na których budowano program były proste: ekologia, prawa kobiet i mniejszości, gospodarka bezpieczna dla środowiska i stawiająca potrzeby ludzi wyżej niż zysk. Właściwie już sposób w jaki nowe ugrupowanie było przedstawiane w mediach to najlepszy dowód, że pojawiła się nowa jakość. Skoro bowiem coś wyśmiewają Maciej Rybiński, Zaleski&Mazurek, Bronisław Wildstein, "Wprost" i Ryszard Legutko wespół z Józefem Oleksym to biorąc na zdrowy rozum nie może to być nic złego.
Bardzo długo Zieloni 2004 nie decydowali się na wejście w żadne koalicje. Samodzielnie wystartowali w wyborach do Parlamentu Europejskiego, choć listy udało im się zarejestrować tylko w trzech okręgach. Ta porażka miała też swoje dobre strony, przerzedziły się szeregi, z partii odeszli ludzie liczący na szybką władzę czy pieniądze, przy okazji odpadły także osoby konfliktowe i zbyt szybko się wypalające.
W nadchodzących wyborach na mocy porozumienia Zieloni 2004 w każdym okręgu wystawiają jednego kandydata lub kandydatkę z listy SdPl, zazwyczaj z ostatniego miejsca, wyjątek to Warszawa II i Olsztyn, gdzie z pierwszych miejsc startują współprzewodniczący: Magdalena Mosiewicz i Dariusz Szwed. Na stronach partii znajduje się lista 38 nazwisk kandydujących kobiet i mężczyzn, to niezwykłe jak dużo jest wśród nich ludzi młodych (roczniki 80.!), kobiet (ponad połowa!), jak zwyczajnie i dowcipnie się przedstawiają. Tylko tu można spotkać wyznania mężczyzny w rodzaju: "Niesamowicie interesuje mnie literatura feministyczna" czy charakterystykę kandydata: "Przynajmniej raz w tygodniu stara się uprawiać seks." Tylko tu jest facet z dredami i sk8. Może się to wydać szokujące czy nie na miejscu, ale tylko do czasu, gdy uświadomimy sobie, że parlament do przede wszystkim reprezentacja społeczeństwa i nie ma powodu, żeby zasiadali tam ciągle ci sami mężczyźni w przepoconych garniturkach, którzy zestarzeli się w poselskich ławach.
Kinga Dunin w osobistym tekście "Zadyma" opublikowanym w 6 numerze "Krytyki Politycznej" zwracała uwagę właśnie na oczyszczającą moc inności: "Chciałabym zobaczyć partię Zielonych w polskim parlamencie - nie dlatego, że wierzę w możliwość natychmiastowej realizacji naszego programu, ale dlatego, że samo pojawienie się w tej zatęchłej izbie ludzi bez garniturów, niepełnosprawnych, lesbijek, gejów, Mulatów, feministek, Palestyńczyków zakwestionowałoby rozmaite ukryte założenia, na których cała ta zabawa jest oparta."
Świetnym przykładem w jaki sposób to działa była głośna sprawa posłanki Anny Sobeckiej, którą na tyle oburzyło pojawienie się w telewizji czarnoskórego Krystiana Legierskiego, że sformułowała swoją błyskotliwą frazę o "osobie w połowie niebędącęj narodowości polskiej". Można sobie wyobrazić jaki szok przeżyłaby Sobecka i jej koledzy z prawicy widząc Mulata w Sejmie. Nie jest to takie nieprawdopodobne, bo Legierski, prawnik, wieloletni działacz Lambdy, współtwórca ustawy o związkach partnerskich i założyciel klubu Le Madame jako kandydat Zielonych znajduje się na ostatnim miejscu warszawskiej listy SdPl.
Oczywiście Legierski nie jest jedynym zielonym homoseksualistą. Wymienianie ich nie ma najmniejszego sensu, geje i lesbijki w dużej mierze tworzą tą partię. Nie ma tam figurantów, którzy mają robić alibi, że partia jest tolerancyjna, bo te kwestie zostały już przerobione i są po prostu oczywiste. Jak mówiła Kinga Dunin w debacie o nowej lewicy: "Chcemy innego dyskursu, innej kultury, bardziej otwartej na inność. Posłanka Błochowiak nie mogłaby się zapisać do naszej partii, niezależnie od tego, ile razy by przeprosiła, bo ma niesłuszne odruchy..."
Z ramienia Zielonych startują do Sejmu takie osoby jak dyrektorka Ośki Agnieszka Grzybek (Łódź), Piotr Porożyński (Koszalin), autor "Raportu na temat przedstawiania mniejszości seksualnych w podręcznikach szkolnych", Krzysztof Ogonowski (Opole), twórca wystawy upamiętniającej akcję "Hiacynt", Bartek Lech (Szczecin), Magda Mosiewicz (Warszawa II), wspominany już Legierski (Warszawa) czy Iza Kowalczyk (Poznań). To nazwiska znane i ważne nie tylko dla środowiska gejowsko-lesbijskiego. Czeka ich jednak sporo pracy i przebijania się przez konserwatyzm mediów. Świetnym przykładem schematów jakie działają może być "Gazeta Poznańska", która o Kowalczyk napisała, że ta "zwolenniczka aborcji, zapowiada tymczasem, że w Sejmie chce się zająć polityką prorodzinną i prodziecięcą. Kobiety potrafią łączyć przeciwieństwa." Najwidoczniej lokalny dziennik nie jest w stanie pojąć, że można stawać w obronie krzywdzonych dzieci, a jednocześnie opowiadać się za prawem kobiet do wyboru i nie ma w tym żadnej sprzeczności, wręcz przeciwnie.
Zieloni wydają się być dużo dalej niż polski dyskurs polityczny, a jednak ciągle są sprowadzani na ziemię, bo tu ciągle trzeba dowodzić rzeczy banalnych. Manify i Parady nie mogą być po prostu zabawą, musza być walką. Tak samo walczyć trzeba o sztukę, stąd protesty i pikiety w obronie Doroty Nieznalskiej. Ścieżki rowerowe czy segregowanie śmieci, a więc sprawy po prostu oczywiste są zbywane i traktowane jako ideologiczne tematy zastępcze. Najwięcej emocji wzbudza oczywiście parytet, zupełnie jakby jakimś niesamowitym dramatem był fakt, że przy rozdzielaniu miejsc w czasie układania list wyborczych obok tysiąca innych kwestii pod uwagę weźmie się także płeć.
Wielu gejom i lesbijkom może nie podobać się wyborcza koalicja z SdPl. Jest ona jednak efektem także niechęci samych homoseksualistów do postawienia na Zielonych. Okazywało się, że mniejszości seksualne są bardzo pragmatyczne i popierają przede wszystkim najsilniejszych graczy. Szkoda wszystkich zaprzepaszczonych szans, tym bardziej, że Zieloni 2004 to jedyne ugrupowanie po prostu europejskie, a nie jak inne najwyżej proeuropejskie. Podobnie jest z kwestią gejowsko-lesbijską.
Dziś, gdy zbliżają się rządy prawicy, a SLD odrabia straty, warto poprzeć koalicję SdPl/UP/Zieloni 2004. Stałoby się źle, gdyby partia Borowskiego nie weszła do parlamentu. Okazałoby się wówczas, że znów znajdujemy się w miejscu sprzed czterech lat, mamy jedną partię lewicową i żadnej alternatywy. Monopol jest zawsze szkodliwy, dla gejów i lesbijek szczególnie ważne jest, żeby istniały dwie partie lewicowe. Rywalizacja między nimi i licytacja na zdobywanie naturalnego elektoratu może wyjść tylko na zdrowie i przynieść szereg oczywistych korzyści.
Mówił o tym Krystian Legierski otwierając konwencję Socjaldemokracji Polskiej: "Zieloni 2004 uważają, że monopol jest szkodliwy nie tylko na rynku i w gospodarce, ale także w kulturze i w polityce. W każdej z tych dziedzin mechanizmy monopolistyczne prowadzą do obniżenia jakości naszego życia, a w końcu do naruszenia podstawowych praw ludzkich, obywatelskich i konsumenckich. We wszystkich rozwiniętych demokracjach powstawanie nowych ugrupowań i realny wybór między różnorodnymi opcjami powoduje reformę i demokratyzację sceny politycznej. Dlatego potrzebna jest nam alternatywa wobec kostniejących struktur."
Nie pozostaje nic innego jak zacytować jeszcze Izę Kowalczyk: "Chcemy wejść do polityki, bo brakuje w niej ludzi takich jak my, energicznych, wierzących w ideały, a przy tym lubiących się bawić i niekonwencjonalnych." I już można iść do wyborów!
Krzysztof Tomasik
MOJE OŚWIADCZENIE W SPRAWIE MNIEJSZOŚCI SESKUALNYCH http://www.zieloni2004.pl/portal/index.php?s1=wybory_par(...)1&s2=903
www.informacje.homopak.pl/galeria.php?id=97 /tutaj trzeba być zalogowanym, ale warto - relacja z wersarzu na którym wystawiany był mój projekt upamiętniający Akcję Hiacynt - ogólnopolska akcja przeprowadzona w latach 1985/87 przez MO i SB, skierowana przeciwko osobom homoseksualnym. W ciągu kilku lat aresztowano i prześladowano kilkanaście tysięcy homoseksualistów, którym założono tzw. ‘różowe teczki’. Dokumenty te istnieją do dnia dzisiejszego co stanowi pogwałcenie niezbywalnych praw Człowieka. Akcja Hiacynt to zdarzenie świadomie pomijane w historii Polski)
www.lesbijka.org/7.html /tutaj zajebiste dziewczyny zrobiły mi wyczesany prezent - dzięki, jesteście pozytywnie wyżarte fiszki/
www.ogonowski.zieloni2004.pl /moja stronka wyborcza na której jest mój życiorys oraz to co aktualnie organizuję/
http://www.highlife.pl/hay.php?nazwa=krzysiek%20skt /mój profil na highlife/
ZAPRASZAM NA KONCERT MEZO! INFO NA informacje.homopak.pl/info.php?id=6151&t=Zieloni%202004:%20Zapraszamy%20na%20koncert%20MEZO%20do%20Opola!
wobec roznych domnieman wobec redaktora Tomasika, ze nie chcemy sie przyznac do niego itp., pozwole sobie w imieniu Zielonych, a reprezentuje zarzad - serdecznie Pana zaprosic w szeregi partii, jak rowniez wszystkich innych zainteresowanych!!!
I teraz bardziej powaznie - partie sa takie, jacy sa w nich ludzie, jaka maja sile przebicia i jak wazne sa dla nich idee wyniesione ze swoich srodowisk. I tyle. Moze to brzmi idealistycznie, ale dla mnie to po prostu demokracja. Tego nauczylam sie w Zielonych i za to cenie te partie.
A jako kibic Zielonych niemal od początku ich powstania apeluję o wzięcie pełnej odpowiedzialności za redaktora Tomasika, bo nikt w internecie nie przysłużył się lepiej Waszej sprawie.
No i pozdrawiam wszystkich patrzących na zielono!
mam właśnie takie wrażenie że nie rozumiesz. to nie jest artykuł opisujący jakąś progejowską akcję zielonych. to artykuł z cyklu przegląd przedwyborczy, a nie artykuł na stornie zielonych pt.: jacy jesteśmy świetni i dlaczego powinniście na nas głosować. dziennikarstwo tym się różni od głupiej agitki że stara się zachować bezstronność, traktuje adresatów jako ludzi myślących("myśleć = niedowierzać" Nietzsche) których do tej czynności ma prowokować, a nie tych którym wyznacza się przyjaciół i znajduje wrogów.
ps: twoje uwagi ortograficzne uwzględnie w przyszłości.
Zieloni 2004 nie są w "koalicji" z SDPL tylko nawiązali "porozumienie wyborcze".
Podobnie jak SLD nie jest w koalicji z "moją" Unią Lewicy, a jedynie trwa w "porozumieniu wyborczym".
"Koalicja" doprowadziłaby do wymogu uzyskania 8% poparcia. "Porozumienie wyborcze" - nie.
A na marginesie czekam na równie "demaskatorskie" i "przyjazne" teksty o kilku gejach w "porozumieniu wyborczym" SLD-UL-OPZZ... Tam też jesteśmy reprezentowani!
I możecie pisać nawet same wrogie i nieprzyjazne rzeczy na Biedronia i Zboralskiego, bylebyście pisali - bo jak ma być Ameryka w Polsce, to we wszystkim!
Nawet Lesbijce.org już za to dziękowaliśmy - ile ludzi dzięki Chińczowej o nas w ogóle się dowiedziało, trudno wprost ocenić!!!
ale nie mogac znalezc tego, co wyslalam dzisiaj, wyslalam przed chwila jeszcze jeden post na podobny temat. Przepraszam za zamieszanie, ale to, co pisalam teraz o partnerstwie wydaje mi sie jak najbardziej aktualne.
Pozdrawiam
Santi - sadze, ze jednak przemawia przez Ciebie zlosc, albo tez zlosliwosc. Bo co mozesz wiedziec o organizacji w Zielonych, kiedy juz sporo czasu nie jestes w partii?
Zmienily sie wladze, zmienil zarzad, jest coraz lepiej. A, ze nie jest idealnie?
Porzadek i dyscyplina - to raczej nie cechy charakterystyczne dla partii takich jak nasze, ale dla tych z prawej strony sceny politycznej.
Dlaczego zarzucasz cos - co brzmi metnie - autorowi tekstu? Ze pracowal dla Szyszkowskiej, a o nas pisze dobrze?? A co w tym zlego?? Na szczescie nie pracowal dla Giertycha, albo dla Kaczynskiego!!! Twierdzisz, ze jest "zielony"? Nie sadze. Znam go z publikacji, a nie z partii. Jesli tak nas widzi - to tak wlasnie to opisal. Niepotrzebnie tworzysz sytuacje konfliktu, tam gdzie go nie ma.
Piszesz, ze nie byloby tego sojuszu, gdyby SdPl nie popieralo tak bardzo postulatow mniejszosci seksualnych. Z tym sie zgadzam calkowicie.
Nie byloby, bo dla Zielonych to jedna z podstaw programowych. Gdyby nie bylo w tej kwestii zgody - to bysmy nie podpisali porozumienia.
Ciesze sie, ze SdPl popiera inicjatywy na rzecz srodowisk mniejszosciowych. Chyba jednak bardziej popiera, niz organizuje. Byl Marsz Rownosci w Poznaniu, ktory wspolorganizowalismy.
SdPl pojawilo sie na tym Marszu, ale na konferencji w ramach Dni Rownosci - juz niestety nie. Ale to znaczy, ze idzie ku lepszemu. I mam nadzieje, ze sie w przyszlosci w takie inicjatywy SdPl bedzie sie wlaczac.
W kazdym razie ciesze sie z tego porozumienia, bo czym wiecej osob popiera okreslone idee, tym lepiej.
Pamietaj, ze niewiele da sie zrobic - bedac podzielonym i pokloconym, zamykajac sie we wlasnych, malych swiatkach.
No i jeszcze jedno, jesli nasze partie sa partnerami, to naprawde dobrze jest zachowywac sie partnersko, widziec plusy tego porozumienia i dostrzegac dobre strony partnera, bo to jest partnerstwo. A nie mowienie, ze ktos jest kula u nogi.
Pozdrawiam serdecznie